Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Panowie jak czytam wasze podziały to sam już nie wiem o co chodzi, nie dość że jest bajzel to wy to skutecznie komplikujecie.

Może napiszę jak ja to widzę

Mbuna - ryby roślinożerne przebywające na skałach

Aulonocara- wyodrębniona grupa do której podpięto Lethrinopsa, Tramitichromis ( trafne połączenie gdyż żywią się skorupiakami i larwami owadów)

Utaka- Copadichromis , Trematocranus ryby stadne odżywiające się planktonem.

Nie Mbuna - Otopharynx

Drapieżniki

Drapieżniki nie są częścią grupy Utaka, a Lethrinopsa nie można uznać za drapieżnika.

Trzeba pamiętać że podział w książce ,Back to Nature" Ad stworzył tylko dla tego wydania.

W każdej grupie istnieją wyjątki np. Sciaenochromis dla mnie to drapieżnik ale umieszczono go w innej grupie mimo że podano że żywi się rybami. Inni autorzy wspominają że ryba ta mylona jest z dwoma innymi gatunkami które odżywiają się bentosem, planktonem.

Ryby te w większości posegregował Ad. i raczej nie liczy się z opinią innych.

Zmiany w nazewnictwie ryb wprowadzają również zamieszanie i problem z klasyfikacją gatunku, podam przykład:

Cynotilapia Zebroides 1894

Cynotilapia Afra

Microchromis Zebroides

Dla mnie pod każdą nową nazwą powinna znajdować się poprzednia nieobowiązująca nazwa ryby, jak również grupa w której się znajdowała. Obecnie jest inaczej i stąd tyle nieporozumień.

Coś dla Olobolo, wypowiedź genetyka badającego Tanganikę i Malawi

,,Trudno dostrzec filogenetyczną historię pyszczaków jeziora Malawi"

Mogę tylko dodać, że z Tanganiką było im o wiele łatwiej. :D

pozdrawiam

Opublikowano

@yaro

Więc porównanie DNA jest czymś super?

Więc co powiesz na podobieństwo DNA świni z DNA człowieka?

Jeszcze większe podobieństwo jest przy małpach.

Więc jeżeli ludzkie DNA podobne jest do zwierzęcego, to co tu wysuwać hipotezy i wnioski o podobieństwie DNA jednej ryby do drugiej.



Nie rozumiem, do czego nawiązujesz? Podobieństwo szympansa do człowieka można oszacować na około 1.5%. Co nie zmienia faktu, że biorąc pod uwagę tylko długość DNA, jest to 1.5% z 3 000 000 000 par zasad = 150 000 000 różnic w DNA !!!


A do tego dochodzą tzw CNV, insercje, delecje, większe aberracje chromosomowe (np. człowiek ma chromosom drugi jako połączone 2 chromosomy, które występuję jako odrębne u szympansa, goryla i innych naczelnych, ale nie u Neandertalczyka i u nas) inne zmienności.

Te półtora procenta decyduje o tym, że nie skaczemy po drzewach i nie bzykamy wszystkiego co popadnie za gałązkę :)



@pozner

Sposób zdobywania i rodzaj pokarmu to chyba trochę za mało, tym bardziej, że tak Lethrinopsy, jak i Copadichromisy, gdy tylko mają okazję, też zjadają ryby (narybek), jak i drapieżniki też nie pogardzą pewnie innym pokarmem niż ryby.


Ja kilka miesięcy temu umieściłem w Galerii zdjęcie Copadichromisa z 3-4-centymetrową mdoką w pysku.


Zgadzam się. Widzisz, tak to jest jak człowiek systematykę swoją wprowadza na podstawie tylko jemu „potrzebnych” kryteriów.



Systematyka, klasyfikacja, przynależność gatunkowa powinna nam, akwarystom dyndać koło ogona, którego pozbyliśmy się kilka milionów lat temu.Głównym i podstawowym powodem tego całego zamieszania jest konieczność nazwania jakoś tych ryb, tak jak nazywamy samochody i ich modele, telewizory i ich modele...itd, itp. Potrzebujemy tego, żeby wiedzieć co posiadamy, wiedzieć co kupujemy, wiedzieć o czym mówimy, lub piszemy. Pseudotropheus staje się Mailandią i odwrotnie...jakie to ma znaczenie?! Czasami wydaje mi się, że ci wszyscy badacze robiący to całe zamieszanie znaleźli sobie intratny sposób na życie.


Nic dodać, nic ująć!!!! Strzał w 10!


Co do kundli, to natura też tworzy nieudane krzyżówki i życie to szybko weryfikuje


Ależ cały czas! To jest naturalny proces. O ile pule genowe nie są są zbyt odrębne, to dochodzi do krzyżówek. Dobór naturalny szybko weryfikuje, czy to nowe coś przeżyje i da potomstwo.



Wiele ras psów, gdyby pozbawić opieki człowieka, szybko by wyginęła (Latlerki, Yorki i wiele, wiele innych), ale takich zwierząt sztucznie wyhodowanych przez człowieka, a nie przystosowanych do życia bez jego opieki, jest mnóstwo. W naturze do udanych krzyżówek dochodzi żadko, ale nie są niemożliwe. Najczęściej dochodzi do tego w zamkniętych, odizolowanych ekosystemach i dotyczy ras jednego gatunku, blisko ze sobą spokrewnionych (Malawi).


Brawo. Pozner! Nie jesteś czasami biologiem?:) Podam na szybko 2 przykłady mutantów, które bez człowieka nie dadzą rady:

krowa :) czyli bydło domowe (Bos taurus) - może i zime by przeżyła, jedzenie znalazłą, ale w starciu z wilkami, czy dzikimi psami nie miała by szans.

Jedwabnik morwowy (Bombyx mori) - jest takim mutantem, że jak spadnie z liścia morwy, to już na niego nie wlezie. "służy" człowiekowi, nic więcej.



@piotriola


Mbuna - ryby roślinożerne przebywające na skałach


a G. lawsi, C. zebroides I inne mięsożerne Mbuna?



Coś dla Olobolo, wypowiedź genetyka badającego Tanganikę i Malawi

,,Trudno dostrzec filogenetyczną historię pyszczaków jeziora Malawi"

Mogę tylko dodać, że z Tanganiką było im o wiele łatwiej.



Nie rozumiem dlaczego to dla mnie. Filogenetyka molekularna (o której cytat nic nie mówi, jest lepszą wersją filogentyki klasycznej (o której mówi cytat). Filogenetyka molekularna używa INNYCH metod od klasycznej. Tak jak pisałem – są to badania podobieństwa DNA, RNA I białek.


Każdy z nas się różni od siebie, Ja I Ty mamy nawet ponad 4 miliony różnych nukleotydów! Do tego dochodzą inne zmienności.

Zatem Twierdzisz, że analiza filogenetyczna na podstawie różnic w DNA nie wyłapie różnic w populacjach ryb w jeziorze Malawi?

Tam gdzie są różnice, zawsze można wyznaczyć macierz podobieństwa i drzewka podobieństwa :)


Jedyne z czym się mogę zgodzić, to z tym, że nie jest łatwo taka analizę w jeziorze Malawi przeprowadzić nawet gdybyśmy mieli sekwencje sporej liczby gatunków, interpretacja danych mogłaby być trudna właśnie przez to, że w większości te populacje się po prostu mieszają i ich pule genowe nakładają się. Być może to miałeś na myśli pisząc, że to do mnie, czyli, że mam rację a słowa genetyka to potwierdzają.

Jełsi możesz to podaj mi nazwisko tego genetyka i źródło wypowiedzi.


Pisałem Wam wcześniej, że DNA ryb z Malawi jest obecnie sekwencjonowane na olbrzymią skalę (jest na forum) Tam jeszcze byłem przeciwko krzyżówkom. Teraz jest mi raczej obojętne.


Jak będą dostępne sekwencje, to można ruszyć z analizą filogenetyczną. Jestem przekonany, że cała ta klasyfikacja Adrianusa Franciscusa Johannesa Marinusa Marii Koningsa zostanie wywrócona do góry nogami :) Oczywiście przesadzam, ale bardzo się zmieni. Zamiast ludzkiego oka to algorytmy będą określały co jest do czego podobne. Algorytmy się nie mylą. Muszą być tylko poprawnie napisane.

Isnieje tez szansa, że nigdy się nie dowiemy co drzemie w Malawi:)


Więc lepiej podziwiajmy te cudowne ryby :) zamiast dywagować nad ich nazwami :)

Opublikowano

Nie rozumiem, do czego nawiązujesz? Podobieństwo szympansa do człowieka można oszacować na około 1.5%. Co nie zmienia faktu, że biorąc pod uwagę tylko długość DNA, jest to 1.5% z 3 000 000 000 par zasad = 150 000 000 różnic w DNA !!!


A do tego dochodzą tzw CNV, insercje, delecje, większe aberracje chromosomowe (np. człowiek ma chromosom drugi jako połączone 2 chromosomy, które występuję jako odrębne u szympansa, goryla i innych naczelnych, ale nie u Neandertalczyka i u nas) inne zmienności.

Te półtora procenta decyduje o tym, że nie skaczemy po drzewach i nie bzykamy wszystkiego co popadnie za gałązkę :)



Jakoś mi się wydawało, że jest 1,5 % różnicy a nie podobieństwa. :shock:

Rozumiem ,że klawiaturka się omsknęła ;).

  • Dziękuję 1
Opublikowano

No to jeżeli genetyka między tak różnymi stworzeniami jak świnia, człowiek czy szympans daje 1,5% różnicy lub więcej to jaka różnica jest między redem a acei? na jakiej podstawie gdybać że jak coś ma tyle podobieństwa a nie tyle to jest to ten sam gatunek a jak 0,000001% będzie się różnił to już inny?

Opublikowano

Yaro bierzesz np sekwencje genu p53 u reda i u acei i je porównujesz. Popularne jest używanie fragmentu mitochondrialnego DNA.

Możesz wsiąść ta sama sekwencje u 40 gatunków czy populacji. Możesz wsiąść nawet wszystkie pyszczaki czy pielegnice. Wazne jest natomiast umiejętne zaplanowanie analizy. Jutro wyjaśnię bo muszę lecieć po mikro akwa na rośliny :)

Twoje pytanie jest słuszne, a odpowiedz jest prosta zarazem.

Wiąże się ona z tym, co cały czas staram się Wam uświadomić.

Aby ustalić tzw klad czyli jakaś grupę, algorytm po prostu grupuje te sekwencje wg podobieństwa. Jak bede z rana miał dostęp do swojego komputera to Ci pokaże przykładowe drzewka. Te klady tylko czasami są tożsame z gatunkami dlatego tak nie lubię klasycznej systematyki. Jutro to Wam zobrazuje. A co ważne nie ma tylko tych kilku poziomów (rząd, gromada, rodzaj, itd) co w klasycznej systematyce, a jest ich tyle ile wynika z analizy.

Opublikowano

Kilka cytatów:

"W pracy wydanej w 1942 Ernst Mayr zauważył, że badacze przyjmują różne metody klasyfikowania organizmów. Określił je jako różne koncepcje gatunku. Mayr wniósł największe zasługi dla sprecyzowania – sugerowanej wcześniej przez innych badaczy – biologicznej koncepcji gatunku (ang. Biological Species Concept, w skrócie BSC), w której gatunek to wszystkie populacje, których osobniki potencjalnie mogą się ze sobą krzyżować w warunkach naturalnych i wydawać płodne potomstwo[5][3] (kryterium płodnego krzyżowania).


Grupa ta jest izolowana od innych grup populacji, a geny poszczególnych osobników przekazywane są wyłącznie w obrębie tej grupy populacji. Jedna z nowszych definicji gatunku (Mayr, 1982) mówi, że gatunek to wspólnota rozrodcza populacji, izolowana rozrodczo od innych wspólnot, która zajmuje określoną niszę ekologiczną."


"Pozycja gatunku w układzie hierarchicznym (z uwzględnieniem kategorii pomocniczych) wygląda następująco.


rodzaj

podrodzaj

gatunek

podgatunek

odmiana

forma"


I najważniejsze:

" Zjawisko hybrydyzacji wśród zwierząt swobodnie występujących w naturze jest słabiej zbadane, tym niemniej wśród ptaków, które są pod tym względem najlepiej zbadana grupą zwierząt, 9%-16% gatunków hybrydyzuje. Ekologiczne i ewolucyjne znaczenie międzygatunkowej hybrydyzacji jest przedmiotem sporów. Niektórzy naukowcy uważają mieszańce za "ślepą uliczkę ewolucji", ponieważ mieszańce często są sterylne lub wykazują obniżoną płodność a ich dostosowanie jest zazwyczaj niższe od osobników gatunków rodzicielskich. Z drugiej strony zastosowanie metod molekularnych w badaniach populacyjnych i filogenetycznych wykazało, że epizody hybrydyzacji pozostawały w ścisłym związku z wieloma radiacjami adaptatywnymi (np. pielęgnic w Wielkich Jeziorach Afrykańskich, zięb Darwina na wyspach Galapagos. Hybrydyzacja międzygatunkowa miała znaczenie także w ewolucji naczelnych - jak się okazuje, introgresja allelu mikrocefalin z archaicznej linii hominidów miała pozytywny wpływ na ewolucję wielkości mózgu u nowoczesnego Homo sapiens."

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Zacytowałes nie byle naukowca! :) komentarz zbędny :)

-- dołączony post:

Obiecane wyjaśnienie.


Poniżej mamy tzw drzewko filogenetyczne - wyliczone z różnic w sekwencji DNA, bądź białkowej. Szczegóły nie są istotne. To drzewko ma posłużyć jako żywy przykład, na czym to polega.

Grafika pochodzi z tego artykułu: http://rspb.royalsocietypublishing.org/content/274/1620/1867


tree01.jpg


Widzimy gatunki połączone gałęziami. Gałęzie połączone są węzłami. Te liczby nie są istotna dla naszych rozważań, ale w uproszczeniu oznaczają istotność węzła, czyli im większa liczba (maks 100) tym większa szansa, że węzeł (czyli spólny przodek) jest prawdopodobny. Poniżej 50 to jest tragedia:) Ale nie o tym chcę napisać.


Chce napisać o kladach. Widzicie to drzewo i jak byście zebrali w grupy te gatunki?

Widzicie coś ciekawego? Np. Copadichromis eucinostomus jest bardziej spokrewniony z O. pictus niż z innym Copadichromis (C. mbenjii).... I gdzie ta systematyka "na oko" ??

To jedna ważna sprawa. A druga: gdzie są te rodzaje, rzędy, gromady :) Oczywiście trochę przesadzam, bo tutaj obracamy się na poziomie rodzajów i gatunków. Niemniej jednak widzicie, że poziomów jest kilka a nie dwa. Dwa poziomy by były, gdyby to drzewo rozgałeziało się raz na rodzaje a potem drugi raz na gatunki a jak widać rozgałęzień jest wiele i dla różnych gatunków jest to różna ilość!!!!

Np. dla O. heterodon jest to 7 węzłów (czyli rozgałęzień), a dla O. pictus mamy 6!!! A dla R. esox mamy 1 !!!! Oczywiście gdyby przeanalizować wszystkie gatunki, populacje z Malawi to jeśli Rhamphochromis ma więcej gatunków/populacji niż 1, to węzłów byłoby więcej. itd. itd


A teraz te klady, czyli grupy.

Poniżej przedstawiam schemat wydzielenia kladów (kolor pomarańczowy i zielony)


tree02.jpg

Dlaczego tak? Abo tak mi się podobało:) Rozumiecie? Mogłem A. christyi wywalić z tego kladu pomarańczowego. Mogłem tez klad rozszerzyć do gatunków oznaczonych na zielono :) Zauwazcie że klad zielony to też klad fioletowy. Czyli klad zielony to fioletowy i pomarańczowy + 3 dodatkowe gatunki. To jest kwestia interpretacji!!!!

A ten klad fioletowy? Dlaczego tak?:) Bo tak :) Czy mogę go rozszerzyć do zielonego? Tak! A czy mogę go rozszerzyć o Protomelas fenestratus??? NIE! Bo nalezy on do innego kladu - lezy na innej gałęzi! Aby go włączyć do tego kladu fioletowego, musiałbym włączyć oprócz P. fenestratus także M. mola, P. johnstoni, oraz C. euchilus - bo klad ma jeden wspólny węzeł.


Dlatego to pole czarne nie jest kladem! Widac to jasno - nie ma wspólnego węzła. Żeby było kladem trzeba by było do jednego kladu wrzucić wszystko co jest ponad czarnym polem (wraz z tym polem).


Resztę drzewka pozostawiam Wam do zabawy :)


Nie chcę tłumaczyć przyrównywania sekwencji, o którym mówiłem, bo to jest znacznie bardziej skomplikowane. Ale jeśli chcecie to mogę spróbować.


Mam nadzieję że ten prosty przykład pokazuje głupotę systematyki. Aby była ona zgodna z prawdą należałoby dozwolić na różne jej poziomy. Jeśli ryby w Malawi są blisko spokrewnione, to pozwolić na uproszczoną systematykę bez np gatunku w niektórych przypadkach, albo dodać kolejne poziomy w razie potrzeby. A tak, ta sucha, konserwatywna systematyka jest o kant rozbił.

Opublikowano

Nie wiem czy dobrze cię zrozumiałem ale wychodzi na to, że możesz grupować ryby jak ci się rzewnie podoba. Biorąc pod uwagę, że tylko 1,5 % różnic spowodowało iż nie mamy 12 sutków, zakręconego ogona i nie ryjemy w ziemi :D. Wszak wiadomo iż te ryby są w większym lub mniejszym stopniu spokrewnione;). Taka systematyka będzie jeszcze bardziej zagmatwana i niezrozumiała niż ta "tradycyjna", jeśli pozwolisz pozostanę przy starej ;)

Opublikowano

Innym razem postaram się udowodnić, że nie musisz się bać nowego podejścia :)


Klasyfikacja "na oko" jest po prostu błędna, jest do bani. Sami widzicie na tym drzewku chociażby jeden przypadek: Copadichromis. Mamy 2 gat określone przez klasyczną klasyfikację, która się po prostu rozjeżdża gdy analizujemy DNA. A dlaczego to właśnie DNA jest tą lepszą metoda, to już pisałem.


Inny przykład: człowiek kiedyś uważał walenie za ryby!!! Bo oceniał "na oko". A to tylko konwergencja, czyli ewolucja zbieżna

Tak samo było w przypadku nietoperzy!!!! Były uznawane za PTAKI!!!!!

Analiza oparta na DNA się aż tak nie myli. Zresztą nie znam takiego przypadku, a piszę "aż się tak nie myli" dla bezpieczeństwa, bo nie ma metod idealnych.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
    • Podpytałem AI Gemini o konstrukcję sumpa z zasysem wody z dna zbiornika. Uzyskany opis w zasadzie pokrywa się z tym, co napisał Bartek (zasada "komina w kominie"). Problem w tym, że pozostawienie szczeliny między dodatkową, drugą ścianą komina a podłożem, przy intensywnie kopiących  rybach Malawi, raczej się nie sprawdzi bo może ona zostać bardzo szybko zasypana piaskiem   Do tego AI wskazał na inne ważne apsekty techniczne: Opisana wcześniej modyfikacja konstrukcji komina w Malawi nie zda zatem egzaminu i pozostaje regularne odmulanie. Ale właśnie odnośnie odmulania i podmian wody, jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia. Rozumiem, że na ten czas wyłączamy pompę sumpa, a po wszystkim wlewamy do akwarium świeżą wodę do chwili, aż zacznie się ona przelewać do komina i rurą spływu do samego sumpa - czy tak?  Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse, zaczynam brać jeszcze pod uwagę filtr kasetowy, bardzo ostatnio chwalony przez wielu. Z  tego co czytam, potrafi również dobrze jak sump  klarować wodę, skuteczniej zasysać odchody i cały detrytus z dnia, do tego jest jeszcze bezpieczniejszy (0% ryzyka rozszczelnienia czy zalania). Jeśli chodzi o estetykę, to zabiera miejsce w środku zbiornika, no ale podobnie jak komin sumpa (choć ten jest zwykle trochę mniejszy).  Sump na pewno daje dużo większe możliwości jeśli chodzi o filtrację biolgiczną no i jest łatwiejszy w serwisie (nie trzeba wkłaać łap do akwarium). Biorąc jednak pod uwagę, że kaseciak to dużo tanśze i prostsze rozwiązanie, do tego ma swoje w/w przewagi, zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy wybierają tę opcję...
    • Mam akwarium podobne wielkością do Twojego - 720 l, 240 cm długie i  sumpa. Na dnie piasek rzeczny, nie kwarcowy śnieżno-biały, bo nienaturalnie wygląda. Trochę żwiru, żeby to nie było takie jednorodne, sterylne. Kupy na dnie gromadzą się w zasadzie w jednym miejscu, więc ściąganie ich nie jest dużym problemem, robię to zwykle raz w tygodniu przy podmianie, czasami dodatkowo w międzyczasie. Praktycznie jest to walka z wiatrakami, bo moi podopieczni na bieżąco uzupełniają ubytki i nawet bezpośrednio po czyszczeniu coś tam jest. Ponadto, nawet jak sobie odpuszczę sprzątanie, to ilość zalegająca na dnie jest mniej więcej taka sama - coś przybędzie, coś się rozpuści - nie kumuluje się. A zalety sumpa są tak duże, że te trochę kup można zaakceptować.😉 Tyle jest  6 dni po sprzątaniu i w zasadzie dzień po było niewiele mniej
    • Chyba nie jest to aktualne. Kolega Bombla był nawet partnerem KM i miał tutaj swoją reklamę.  Prywatnie załatwiał też Karol @Mortis od siostry z USA.  Ale Karol rzadko tutaj zagląda i nie wiadomo czy by się podjął. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.