Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chciałbym zadać szanownemu gronu akwarystów jedno pytanie.

Posiadam filtr kubełkowy, który jest w szafce pod akwarium.

Niby ma dużą wydajność, bo 1200 l/h (dla mojego akwa dużą :lol: ), ale nie jestem zbytnio zadowolony z jego pracy.

Dlatego, że popełniłem grzech początkującego akwarysty.

Gdy tworzyłem akwarium istotne było dla mnie wydajność kubła, a zupełnie obojętnym parametrem było dla mnie wysokość tłoczenia wody.

I teraz pytanie(a):

Czy długość węża odprowadzającego wodę z kubła ma znaczenie?

Czy nawet jeśli jest zachowana wysokość max np 1m, a przewód ma jednak ponad dwa metry długości, to czy spada wydajność tłoczenia wody?

Czy lepiej aby wąż odprowadzający był krótszy niż doprowadzający wodę do kubła? Czy to ma znaczenie? Bo na logikę (ale czy prawdziwą) jeśli woda szybciej wyjdzie z kubła to szybciej do niego wleci z akwa.

Pytam, bo patrzę sobie na ten filtr jak pracuje i słabo ciągnie syfy z wody.

Wodę mam jednak idealną, a więc główne zadanie filtra jest spełniane.

Niestety niedawno przez awarię musiałem wyjąć filtr z szafki i wstawić do miski, bo trochę cieknie, przez co wydłużyłem trochę przewody. Zauważyłem po tym, że z deszczowni woda wychodzi znacznie słabiej.

Dzisiaj będę kleił żywicą kubeł, więc chciałbym po remoncie zrobić jak należy. Mam w akwarium po przeciwnej stronie filtr wewnętrzny i jakby prąd wody był dość dobry, ale zdławienie przychodzi na wlocie do filtra.

Słabo ciągnie zabrudzenia, że tak powiem mechaniczne:-).

Czyściłem niedawno kubeł po 4 miesiącach pracy a wśrodku na gąbce mało syfu, a więc zostaje w akwarium na dnie i trzeba go odkurzać.


Niedługo będę stawiał dużo większe akwarium, bo mam remont korytarza i żona polubiła rybki :-)

Dlatego takie trochę pytanka techniczne mam, aby zrobić to raz a porządnie.


I jeszcze pytanie do fizyków:) :idea:

Narysowałbym, ale nie wiem jak wstawić tu obrazek narysowany np w paincie.

Jeśli mamy akwarium, np wysokie na 50 cm. Teraz obok akwarium stawiamy jakiś pojemnik. Np tak aby jego górna krawędź była na tej samej wysokości co krawędź akwarium.

Do pojemnika doprowadzamy wąż z dna akwarium na dno pojemnika.

Pojemnik zasypujemy jakimiś wkładami filtrującymi.

Następnie z górnej parti pojemnika, znad wkładów filtrujących wyciągamy kolejny wąż, wkładamy go do akwarium i podłączamy do pompy/filtra wewnętrznego, aby wypompowywał wodę z pojemnika.

I teraz pytanie.

Czy jeśli pojemnik nie jest hermetyczny, to czy będzie obieg wody w tym pojemniku?

Jeśli go postawimy niżej niż lustro wody, to przy awarii pompy lub jej słabej wydajności może dojść do wylania się wody z kubła do momentu wyrównania poziomów wody w akwa i w kuble?

Pytam, bo mam pewien pomysł, ale wolałbym usłyszeć rady doświadczonych i wyuczonych, a potem testować.

Lepsze to niż remont domu po testach:-)



Uff. Trochę to zawiłe, ale jak możecie to proszę o pytania, porady.

Opublikowano

Długość węży w tym odpływowego też ma wpływ na przepływ - oczywiscie mniejszy niż wysokosć podnoszenia ale długie węże też powoduja straty w przepływie dodatkowo ma znaczenie jeszzce ich kształt [karbowane czy gładkie] i stopień zabrudzenia.

Co do samego filtra to jak sam napisałeś parametry wody masz dobre czyli filtr spełnaia swoje zadanie jeśli chodzi o filtracje bio - a przeciez to własnie do filtracji bio filtry zewnetrzne kubełkowe sa głównie stworzone a nie do filtracji mechanicznej. W przypadku filtracji bio wielkośc przepływu ma drugorzedne znaczenie. Wielu z nas specjalnie tak ustawia filtry kubełkowe aby jak najmniej pobierały zabrudzeń z wody bo wtedy nie trzeba do niego za często zaglądac i bakrerje w nim sie znajdujace moga spokojnie oczyszcać wodę, w takim przypadku montyje się w akwa drugi filtr np wewnetrzny którego zadamiem jest oczyszczanie wody z zabrudzeń mechanicznych i imho taki tandem kubeł jako bio i wewnetrzny jako mech sprawdza sie najlepiej. Wewnetrzny można łatwo czyścic przy kazdej podmianie itd w ten spodób ma sie i super parametry wody a i syfki w niej nie pływaja.


Co do drugiej części postu to podobne rozwiązanie było omawiane tutaj

http://forum.klub-malawi.pl/viewtopic.p ... c&start=30

na trzeciej stronie tego Topicu [chodzi o urządzenie z linku nr 2] lub o to co pisał kaszub czyli podobnie działająca samorubę.


Jęzeli pojemnik bedzie niżej niż lustro wody to oczywiście że grozi to wylaniem sie wody

Opublikowano

Z tego, co pamiętam w instrukcji AquaEla FZN było info, że węże nie mogą się zawijać, zakręcać, zaginać,a ich długość musi być odpowiednio dopasowana do odległości kubła od akwarium. 2 metrowy wąż na pewno w jakimś stopniu ogranicza przepływ. Jeśli jednak w wodzie przeważają mechaniczne zabrudzenia, polecam zastanowić się nad nowym filtrem wewnętrznym. Jeśli kubeł zasysa brudy, a Ty czyścisz go raz na kilka miesięcy, to w pewnym momencie stanie się niezłą fabryką zanieczyszczeń.

Ja na Twoim miejscu skróciłbym węże i poprawił filtrację mechaniczną. Nie wiem, jaki masz wkład w wewnętrznym, ale jeśli jest to gąbka, to może zacznij od wymiany jej na włókninę.


Co do drugiego pytania. Filtr przelewowy to nie jest nic nowego. Problem jest jedynie z użyciem rur doprowadzających wodę do filtra o odpowiedniej średnicy. Matematykiem/fizykiem nie jestem, więc sam dochodziłem tego metodą prób i błędów, ale u siebie przy przepływie ok. 600l/h mam 2x1" i 1x3/4". Stwierdziłem, że lepiej mieć spory zapas, niż martwić się spaloną pompą, bo przy zbyt wolnym wpływaniu wody do filtra i jednocześnie zbyt mocnej pompie, opróżnia się ostatnia komora, w której właśnie znajduje się pompa. Polecam jednak zrobić to na wzór sumpa, czyli komory i przepływ góra-dół, lub lewo-prawo. W kilku zdaniach trudno omówić budowę takiego filtra. Ktoś już na forum dokładnie to opisał, więc polecam dobrze poszukać.

Oczywiście zbiorniki muszą mieć krawędź na równej wysokości- inaczej zalanie mieszkania gwarantowane.

Opublikowano

Dokładnie tak jak wyżej (m.in. w tym im krótsze i "proste" węże tym lepiej). Nawet więcej - zrobił bym wszystko aby zabezpieczyć kubełek przed dostawaniem się jak to nazywasz syfu zakładając na wlot zasilenia wodą gąbkę jako prefiltr - jak już napisano filtr będzie wówczas spokojnie spełniał funkcję filtra biologicznego i nie będzie potrzeby za często zaglądania do niego (w tym przede wszystkim do gąbek). Istotne jest oczywiście to co masz w kuble aby bakterie miały się gdzie rozwijać (np. full ceramiki biologicznej). Dobry filtr mechaniczny do środka powinien zaspokoić Twoje potrzeby (propozycje wielokrotnie opisywane już na forum). Osobiście bardzo byłem zadowolony z takiego układu (mocny wewnętrzny dla mechaniki, kubeł biologiczny pełen ceramiki). Ostatnio jednak przesiadłem się na większy zbiornik i sumpa... jest jeszcze lepiej.

Przy okazji - wydaje mi się że na przepływ może mieć u Ciebie wpływ rozszczelnienie o którym wspominasz.

Opublikowano
Ja na Twoim miejscu skróciłbym węże i poprawił filtrację mechaniczną. Nie wiem, jaki masz wkład w wewnętrznym, ale jeśli jest to gąbka, to może zacznij od wymiany jej na włókninę.




Filtr mechaniczny mam jakiś Aquael UNIFILTER 750 UV i jest w nim oryginalna gąbka.

Znalazłem na Allegro takie coś:

http://www.allegro.pl/item247145666_wlo ... _szut.html

Rozumie, że opakowanie zawiera 10 pasków 10x100cm.

Ile mam tych pasków zapakować do filtra na jeden raz?

Jak długo pracuje na jednym wkładzie?


Ale jeszcze pytanie do przelewowego filtra, bo nie do końca rozumie.

Jeśli pojemnik na wodę będzie wyżej niż lustro wody, a pompę umieścimy na wylocie z pojemnika, to czy będzie nabierać wody do pojemnika?



Przy okazji - wydaje mi się że na przepływ może mieć u Ciebie wpływ rozszczelnienie o którym wspominasz.



To też, ale nie do końca. Bo rozszczelnienie jest minimalne.

Jak mi cieknął kubeł w ilości 20l na 5 dni (stał w misce, opisałem problem na forum) to było lepsze ciśnienie.

Problem pojawił się po naprawie i z konieczności wystawieniu kubła do obserwacji. Z racji szybkiej naprawy podłączyłem dłuższe wężei to chyba jest przyczyna.



W takim razie filtr bio faktycznie zakryję przed wlotem syfu.

Rzeczywiście teraz skumałem główne i najlepiej jedyne zadanie filtra biologicznego.

Echhh... Wszystkiego trzeba się uczyć:-)

Opublikowano

Ja zawsze kupuję włókninę w kłębku. Żadnych pasków, czy kulek, które też ostatnio gdzieś widziałem. Wkładam tyle, ile się mieści. To, na ile wystarcza, zależy od przepływu, ilości zanieczyszczeń w akwarium, tego, ile wciśniesz tej włókniny. Ja zmieniam zazwyczaj przy każdej podmianie, ale tylko dlatego, że jest to raczej jedno z tańszych mediów, bo spokojnie mogłoby być w filtrze 2-3 tygodnie, albo i więcej. Paczka wystarcza mi na pół roku, więc to raczej opłacalny interes...

Opublikowano
wloknina jest w rolkach, wata jest w klebkach i jestem troche zamieszany co ty Mateuszu wlasciwie stosujesz...?

Kurcze, tu też systematyka :?: :lol:

Dobrze, niech będzie wata :wink:. Żadne rolki, paski, kulki itp. :wink: .


A dlaczego włóknina, a nie gąbka???

Lepszy przepływ, czy coś innego?


Dobrze ubita (oczywiście bez przesady) wyłapuje drobniejsze zanieczyszczenia. Rzecz jasna szybciej się wtedy zapycha, ale w przeciwieństwie do drobnej gąbki nie czyścisz jej, tylko wywalasz i wkładasz nową porcję. Jest o wiele wygodniejsza.

Opublikowano

No to w łikend sobie troszku podoświadczałem z moim filtrem kubełkowym. Poprawiłem uszczelnienia, skróciłem węże... no i dramat!!!

Kurna, pękła mi taka blaszka-zapinka, jedna z czterech, która sina głowicę z kubłem. Narazie nie cieknie, ale jak zacznie???

Gdzie można kupić części do fitrów Hailea???

Swoją drogą, mój kubeł po ponad pół roku wygląda jak auto ściągane z Niemiec, co wygląda jak przystanek autobusowy, ale to Golf:-)

Słabe tworzywa, kruche. Jedyna zaleta to cicha praca.


Po skróceniu węży obieg wody zwiększył się dosyć mocno.

Ale powiem szczerze, że wydajność deklarowana 1200l/h to to chyba jest ale na pustym kuble. Z wkładem pełnym ceramiki ta wydajność jest zupełnie inna. Może, to i dobrze, bo woda sobie pomaluteńku będzie przepływać i się filtrować.


Zgodnie z sugestią, że kubeł to szczególnie filtr biologiczny zasysanie wstawiłem za tło, natomiast powrót centralnie do przodu baniaka.

Czy to dobrze? W końcu woda przepływa i tu i tu.

Poprawcie mnie, póki czas :shock:



Strasznie mnie irytuje praca filtra wewnętrznego.

Zbiera tylko śmieci koło siebie i to w takiej odległości, że szkoda gadać.

Jak same nie wpłyną, to przelatują gdzieś obok. Jakby nie było zassania.

Natomiast odpływ jest si, wytwarza dość dobry i silny prąd wody.

Chyba go poprostu wymienię na AquaSzuta. Wydaje mi się ładniejszy ale czy skuteczny?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.