Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A więc raport z placu boju wygląda następująco - udało mi się zakończyć kompletowanie materiałów niezbędnych do wykonania tła. Mam już także przemyślaną koncepcję i pewne rozwiązania, których jeszcze tutaj nie widziałem :D W weekend powinienem mieć u siebie materialy i zaczynam wtedy prace. W późniejszym czasie, gdy ukończę wykonywanie tła zamieszczę zdjątko w galerii, a jeśli będę miał spostrzeżenia dodatkowe to podzielę się z nimi w tym wątku.


Niniejszym chciałbym podziękować wszystkim Wam za pomoc i porady. Jesteście nieocenieni. A szczególnie wielkie dzięki należą się za pomoc Leeri'emu, który bezinteresownie wysłał mi Ceresit i barwniki, które pozostały mu z wykonywania swojego tła. Po prostu czapka z głowy za koleżeństwo i bezinteresowną pomoc. Podobnie po koleżeńsku zachował się Woytek, który zaoferował się wysłać farbę. Panowie jesteście po prostu wielcy ! :) serio

Oj wiela piwa przyjdzie mi przywieźć z Belgii, wiela... :D


Pozdrawiam serdecznie.

Romek

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Postanowiłem odświeżyć z deczka ten wątek, jako że obiecałem informować o postępie prac i rozwiązaniu problemu 'podwieszanych skał'. Być może komuś przyda się to w przyszłości przy budowie własnego tła.


A więc wklejam zdjątko jak mi to wyszło. Wzorowałem się trochę na tłach BTN (jest takie jedno z wiszącą skałą) oraz na niektórych zbiornikach w galerii. Wyszło jak wyszło, choć projekt nie jest skończony - na razie spryskuję tło (już 3 dzień, drugą warstwę, pierwszą warstwę też spryskiwałem 3 dni, a ono wciąż pije!) i czekam aż dokładnie zwiąże. Następnie moczenie w wannie i na koniec malowanie. Myślę, że może w weekend uda mi się włożyć je do akwa, ale to raczej optymistyczny plan.

Zamierzam pomalować tło na czarno, rozjaśniając krawędzie i wypukłości beżem.

Oto link do zdjęcia:


tlofotonaforum1of0.jpg

w dolnej części tła wkleiłem przy dnie 10 cm pasek płyty, jako środek zapobiegawczy przeciwko jego wypływaniu - jeśli wyporność tla będzie zbyt duża mogę na nim ustawić kamienie i wtedy nie powinno go nic już ruszyć. Ponadto mam w akwa poprzeczkę wzmacniającą i pod nią zostanie wciśnięte tło. Jeśli ktoś nie ma poprzeczek/listew wzmacniających myślę, że zastosowanie nawet większej płyty przydennej (tj. wklejenie jej do tła) może być niezłym rozwiązaniem.


Na koniec może mała rada: jeśli ktoś chce uzyskać bardziej naturalną fakturę skał niż ślady po maźnięciach pędzla, polecam rozrobić trochę gęstszą zaprawę i nakładać ją pędzlem uderzając nim w tło pod kątem prostym. Powstaną wtedy fajne chropowatości, co imituje porowatość skał. Mam nadzieję, że efekt ten uda mi się jeszcze bardziej wydobyć, gdy przelecę te wypukłości delikatnie beżem.


I może jeszcze jedna sprawa. Zastanawiałem się, czy aby poprawić wygląd tej 'wiszącej' skały nie należałoby dokleić do ceresitu płaskich kawałków łupka. Taki był oryginalny plan, niemniej zrezygnowałem z niego, gdyż wyglądałoby to nienaturalnie IMHO. Dlatego postanowiłem zostawić tło z ceresitu jednolite, bez doklejania naturalnych skałek.

Pozostała część wystroju akwa będzie z czarnego łupka filitowego plus jasny piasek. Jak tylko skończę robotę wrzucę fotkę do galerii.


Mam tylko jedno pytanie do Was i prośbę o pomoc. Trochę obawiam się, że lewa górna część tła, która tworzy nawis/'daszek' może nagrzewać się od świetlówki. Czy może to wpływać na Ceresit, a jeśli tak, to jak temu zaradzić? Czy np. rozłożenie kawałka folii aluminiowej jako odbłyśnika może rozwiązać problem i zapobiec nadmiernemu nagrzewaniu tła?

Proszę o porady.


Pozdrawiam

Romek

Opublikowano

Hej Romek :D

myślę, że z ceresitem nic się nie stanie, ja bym się tym nie przejmował, że się nagrzeje, poza tym to nie będzie wysoka temperatura, nie dawaj foli, zepsujesz efekt Twojej pracy, zawsze jak otworzysz pokrywę to najpierw rzuci się w oczy ta folia :D

Pozdrawiam.

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Witam po dłuższej przerwie podyktowanej finalizacją budowy tła. Ponieważ uzyskałem od Was wiele porad przy konstruowaniu tytułowych podwieszanych skał oraz ponieważ udało mi się zakończyć pracę nad tłem. A że obiecałem relację i ciąg dalszy poniżej zamieszczam opis ze zdjęciami i kilkoma uwagami, być może się przydadzą komuś.


A więc na początku intensywnie przeglądałem galerię. Uważam, że jest to b. dobry wstęp do budowy własnego tła. Pozwala przede wszystkim podejrzeć fajne rozwiązania u kolegów i koleżanek oraz odpowiedzieć sobie na bodajże najważniejsze pytanie: co mi się podoba, jaki efekt chcę osiągnąć przy budowie tła? Pytania takie są absolutnie podstawowe i dobrze powziąć sobie jakąś koncepcję: czy jasny piasek i ciemne tło i skały, czy jakaś inna kombinacja. Ja od razu zdecydowałem się na czarne tło, gdyż miałem czarne kamienie granitowe (oraz łupki filitowe, z których ostatecznie zrezygnowałem), a także ponieważ podobał mi się mroczny klimat akwariów m.in. Przezdy, Jurgena, Thorgala, UngrimaSashy, Marcina M_sobo, i kilka innych. Wiedziałem więc, że akwa ma dawać klimat mroczny, spokoju i toni wodnej, bez jakichkolwiek multikolorowych wstawek – podstawowe kolory czarny i biały (piasek). Dalej stwierdziłem, że podobają mi się nawisy skalne przy powierzchni wody, które urozmaicają kłopotliwy obszar przy powierzchni wody i czynią go dużo bardziej interesującym. Podobały mi się też wiszące skały, takie jak np. u Jakuba w galerii, oraz tło BTN z wiszącą skałą.


No i tyle wiedziałem na początku. Potem to była kwestia realizacji. Po dość kłopotliwym zbieraniu materiałów (podsyłała mi je rodzinka z Polski paczką, pomagał Leeri podsyłając CR 65) zabrałem się za realizację. Na początku denerwowałem się, że muszę te 2-3 tygodnie czekać na materiały, ale był to błogosławiony czas, gdyż moja wizja dalej się konkretyzowała, czytałem, uczyłem się prawie na pamięć artykułów Leeriego i Cezarixa, korespondowałem z kolegami na forum. Gdyby brakło tej fazy, to efekt byłby na pewno gorszy.


Nadszedł upragniony weekend i wyczekiwana paczka, ja uderzyłem do Rico by zakupić płyty na tło. Miałem zamiar kupić styropian ekstradowany, ale go nie było. Były natomiast płyty XPS używane do ocieplania. Są to płyty z ekstradowanej pianki poliuretanowej, grubości w moim przypadku 2 cm, i co b. mi się spodobało – niezwykle sztywne, sztywniejsze niż styropian. Pomyślałem, że ponieważ są cienkie i sztywne zdadzą idealnie egzamin.


Po powrocie do domu – hajda, zaczałem przycinać. Płyty ciąłem nożykiem budowlanym (zwanym tapicerskim i inaczej też – taki nożyk z wyciąganym ostrzem) oraz zwykłym nożem do chleba. Tnie się ten materiał idealnie – nie kruszy się, nie łamie przy cięciu (sztywność na 5 z plusem). Po przycięciu szkieletu moja wizja zaczęła się konkretyzować.


p><p> <img src=

[/img]


Te elementy nośne wykonałem oczywiście z tej samej płyty XPS przyklejonej bezbarwnym silikonem akwarystycznym w tubie.


W tym momencie chciałbym zwrócić uwagę na coś, co dopiero na końcu, przy wkładaniu tła, prawie nie uniemożliwiło jego zainstalowanie. Mianowicie wymiary. Wiedziałem, że tło musi mieć po bokach ok. 0,5-1 cm luzu z każdej strony (planowałem je otynkować CRem) i tak tez zostawiłem. Niestety jednak, planując nawis skalny po obu stronach wziąłem pod uwagę szerokość akwa nominalną, bez odliczenia zwężenia spowodowanego przez listwy wzmacniające (podłużne). No i był nie lada problem, by to wszystko wcisnąć. Dlatego planując tło rozbudowane nie tylko na szerokość, ale i na głębokość, radzę wziąć to pod uwagę. Uwierzcie mi, że nie łatwo operować tym cholerstwem już w samym akwarium, dlatego wszystko musi pasować idealnie. Ja miałem to utrudnienie, że tło konstruowałem poza akwa, tj. w akwa pływały rybcie, a ja w oparciu o wymiary sobie kleiłem tło. Jest to opcja dużo trudniejsza niż w sytuacji, gdy tło buduje się przy pustym akwa i wszystko można wypróbować etc.. Jeśli ktoś ma taką możliwość gorąco polecam, gdyż pozwala to uniknąć niemiłych niespodzianek przy wkładaniu tła robionego wyłącznie w oparciu o wymiary.


Ale wracając do samego tła. Jak widać (albo nie widać) na zdjęciach wymyśliłem sobie, że aby zwalczyć wyporność tła przygotuję sobie od razu podstawę (półkę przydenną jak ja to określam), którą po włożeniu tła do akwa przywalę piaskiem i kamieniami i w ten sposób zniweluję dodatnią pływalność całej konstrukcji. Uważam, że sam pomysł jest dobry, ale:

1) zrobiona przeze mnie podstawa była chyba jednak za mała – teraz zrobiłbym ją szerszą, tak by na większej powierzchni można było położyć kamienie.

2) jest on prawdopodobnie niewystarczający, gdyż tło z takiej płyty czy też ze stryopianiu ma naprawdę dużą wyporność – przy testach w wannie przed włożeniem do akwa, całe tło trudno było mi utrzymać pod wodą… Niech to będzie przestrogą. Na forum była osobna dyskusja na ten temat w wątku o tle z CR65 zapoczątkowanym przez M_sobo. Radzę każdemu, by problemu tego nie lekceważył i nie liczył tylko na wciśnięcie tla pod listwy wzmacniające. U Cezarixa to działa, ale ja jednak mam trochę obawy i obecnie gdybym budował tło rozbudowałbym tą podstawę oraz być może nawet w samo tło od razu wkleił jakiś duży kamień, tak by trzymał je pod wodą.


Dobra. Co dalej? – nakładanie i modelowanie pianki. Ja przed nakładaniem pianki podzieliłem od razu tło. Zrobiłem to by łatwiej było je wkładać do akwa. Polecam to rozwiązanie. Trzeba jednak pamiętać, że nastręcza ona problem w postaci umiejętnego zamaskowania łączenia. Ale to nie jest takie trudne. Jak widac na zdjęciu wyciąłem od razu także w tle prześwit, który miał pozostać niezabudowany. Za nim miała być niebieska fototapeta imitująca toń wodną.


;) ), niemniej dobre zaplanowanie np. kierunku skosów skał przy tworzeniu płyt, które mają imitować płyty skalne jest tu wskazane. Nakładaną piankę można ubogacić kawałkami (ścinkami) z płyt styropianowych czy np. XPS. Uzyskuje się wtedy efekt półek skalnych. Ja u siebie też tego spróbowałem, ale nie pasowało to do mojej koncepcji, więc ostatecznie potem zrezygnowałem z tych kanciastych imitacji półek skalnych. Zdziwiłem się, gdy na moje tło poszły 2 duże puszki (750 ml) pianki. Idzie jej dużo to fakt. U mnie poszło tyle, gdyż wymyśliłem sobie, że z pianki właśnie zrobię sobie lekką podstawę pod naturalne kamienie granitowe, które miały sięgać powierzchni wody. Pomysł okazał się chybiony, ale powstały takie bochny z pianki, które widać częściowo na zdjęciu:


p><p> <img src=[/img]


Po prawej stronie widać już część podocinanych nożem skał, natomiast po lewej widać piankę zastygłą w naturalnej formie, bez modelowania jeszcze. Tutaj taka uwaga: rozbudowane formy z pianki utrudniają potem tynkowanie CRem – pamiętajcie o tym by nie tworzyć szczelinek, które są finalnie niewidoczne, a nastręczają wiele trudności przy tynkowaniu i malowaniu. Ja u siebie tego nie wiedziałem i się namęczyłem. Jednocześnie, nie przewidziałem tej trudności przy konstruowaniu nawisu skalnego i wiszącej skały – za nimi otynkowanie i pomalowanie tła to było wyzwanie nie lada. Ostatnia uwaga odnosząca się do pianki – ja nakładałem ją z nadmiarem, aby potem mieć możliwość radykalnych cięć (żargon polityczny się wkradł ;) ). Na początku trochę się obawiałem, by nie uciąć/przyciąć za wiele, ale teraz wiem, że jeśli chce się uzyskać efekt dużych bloków skalnych nie ma się co szczypać – najlepiej wziąć duży nóż do chleba z ząbkami i zdecydowanymi ruchami tworzyć ostre linie, zbliżone do gładkich ściany skalne. Fajnie jest ścinać obłe kształty pianki zostawiając jednocześnie miejsca nierówne, wklęsłe – daje to potem naturalny efekt nieregularności kształtów takiej ‘skały’.


Powyżej zaprezentowany wygląd mnie jednak nie zadowolił i w trakcie tworzenia powstawały nowe koncepcje. Główną zmianą było doklejanie dużych kawałków płyty XPS i pianki. To był chyba jeden z kluczowych momentów, gdyż wiedziałem, że małe skałki powstałe z nakładania i przycinania pianki tylko nie będą pasować do zamierzonego wystroju. Przy całym przycinaniu zabawy było co niemiara ;), bałagan na 102, a moja Żona ćwiczyła w sobie cnotę anielskiej cierpliwości i wyrozumiałości ;) Autor projektu natomiast, czuł się jak za dawnych lat w piaskownicy – bałagan dookoła, twórczy nieład i roześmiana gęba.


p><p> <img src=

[/img]


Następnie przyszła kolej na tynkowanie tła. Tutaj technologię opisał Cezarix i Leeri. Najlepiej położyć 3 warstwy – wtedy dokładność zapewniona. Ja położyłem dwie: pierwszą warstwę kładłem rzadszą, tak by wlać ją niemalże w niedostępne szczeliny. Chociaż w pudełku w którym rozrabiałem CR miałem zarówno rzadszą jak i gęstszą zaprawę i nakładałem je obie w zależności od potrzeb. Pierwszą warstwę położyłem bez barwnika, w drugiej zastosowałem barwnik otrzymany wraz z CRem od Leeriego – był to barwnik Bayer’a chyba. Druga warstwa była gęstsza zdecydowanie, tak bym mógł wymodelować fakturę przyszłych skał. Nakładając gęsty CR uderzałem w niego następnie pędzlem pod kątem prostym, dzięki czemu tworzyła się chropowata powierzchnia, która po zastygnięciu dobrze imituje porowatości skał. W moim przypadku oba boki tła również zatynkowałem, tak by nie świeciły bladością i żółcią płyty XPS. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Otynkowałem także tył tła, ale to był błąd. Jeśli bowiem będziecie chcieli je wkleić (niwelacja wyporności) na tylną szybę, zaprawa powoduje, że tło nie dochodzi do szyby idealnie i silikon nie trzyma optymalnie. Gdybym robił tło dziś jeszcze raz, zostawiłbym tył nieotynkowany właśnie po to, by zapewnić jego lepsze przyleganie do tylnej szyby. Początkowo jednak, nie planowałem wklejać go do akwa, a tylko wcisnąć pod listwy wzmacniające. Niemniej po wspomnianych wyżej testach wyporności w wannie zmieniłem zdanie, i wtedy okazało się, że otynkowanie tyłu to nie był najlepszy ruch.


Tak tło wyglądało po otynkowaniu.

im000057nt4.th.jpg


Efekt już fajny, ale jeszcze nie to. Szczególnie, że CR po przesychaniu wyglądał na zbyt jasny jak na mój gust. Ale przewidziałem to i planowałem go tak czy inaczej malować Faustem. Co do podlewania tła to zalecam robić to obficie. Ja podlewałem spryskiwaczem do kwiatów kilka razy dziennie i dostałem prawie pęcherzy, a tło piło i piło. Pomimo usilnych starań pojawiły się mikropęknięcia, ale to głównie w tych miejscach, gdzie miałem piankę poprzecinaną nożem. Tam gdzie powierzchnia pianki była gładka jak po jej nałożeniu nie było pęknięć. Po 4 dniach się wkurzyłem i lałem tło wodą z prysznica, bo nie miałem już cierpliwości. Miałem wrażenie, że ono tak w nieskończoność może pić i pewnie jakbym poczekał jeszcze kolejnych 5 dni, to też by woda wsiąkała w CR w niektórych miejscach. Tło schło oczywiście w temp. pokojowej, nie na żadnym grzejniku.


No i faza finalna, czyli malowanie. Wiedziałem, że to faza kluczowa, bo ona nada smaczek dotychczasowej pracy i to farba będzie zwieńczeniem dzieła. Nie mogłem dostać Fausta, bo sprzedawany jest tylko w Praktikerze. Pytałem i dzwoniłem i znalazłem farbę Śnieżka z serii Disney (emalia akryl.) z atestem do stosowania w szpitalach, żłobkach, etc., antyalergiczna i wodoodporna. Dz\woniłem do technologa i laboratorium Śnieżki i zapewniali, że nie jest ona toksyczna po stwardnieniu. Myślę, że można ją zastosować jako alternatywę, jeśli ktoś nie ma w pobliżu Praktikera. Ja sam jednak dostałem w końcu Fausta i wiedziałem, że będzie on ok. Kupiłem dwie małe puszki: czarną mat i beżową. Tą drugą kupiłem, by zastosować metodę suchego pędzla opisaną przez Cezarixa. Warto to zrobić, gdyż efekt jest naprawdę wyśmienity. Pomimo, że beżowej farby zużyłem niewiele – dosłownie kilka kropel, to wystarczyło to by dodać różne odcienie czarnego – od smolisto-czarnego do antracytu na wysuniętych częściach tła i chropowatościach. Suchy pędzel zastowałem w 2-3 warstwach coraz jaśniejszych. Dalej nie chciałem rozjaśniać, gdyż celem były czarne skały, które pasowałyby do kamieni granitowych, jakie już miałem. Dla zaprezentowania różnicy: na poniższej fotce widać tło pomalowane czarnym akrylem jeszcze przed zastosowaniem rozjaśnienia techniką suchego pędzla.


p><p> <img src=

[/img]

Gdy dojdzie do tego oświetlenie, wszystkie te misterne porowatości, wypracowane od momentu odpowiedniego nałożenia ceresitu po malowanie, ulegają uwypukleniu i ożywają pięknie ciesząc oczy.

Odnośnie faktury skał takie spostrzeżenie jeszcze: myślałem, aby w celu dodania autentyczności fakturze skał, pod ceresie dać wikol z piaskiem, a także, by powklejać kawałki grysu, skałek etc. Niemniej zarzuciłem ten pomysł, gdyż obawiałem się, że wyszłaby cepelia po prostu i jakiś nieudany kolaż. To samo odnosi się do pomysłu oklejenia wiszącej skały płaskimi kawałkami łupka filitowego. Cieszę się, że tego nie zrobiłem, i że zamiast tego skupiłem się na odpowiednim wymodelowaniu powierzchni poprzez zastosowanie gęstego CR’a i techniki suchego pędzla.



Ostatni etap to wkładanie do akwa. To było naprawdę trudne. Jak pisałem wyżej nie przewidziałem zwężenia spowodowanego przez listwy wzmacniające. Do tego tło było mocno rozbudowane, a możliwości manewru nim w akwa b. ograniczone. Ponadto przy wkładaniu podłoże miałem w akwarium odgarnięte tylko na przednią szybę. Na czas przemeblowania bowiem rybki poszły do wanny na 36 h (skały i filtr razem z nimi – chyba im się tam nawet podobało; w tym czasie karmiłem je tylko 1 raz delikatnie). Trudności było co niemiara, bo musiałe wycinać pewne elementy tla, gdyż nie mogłem złożyć obu części, ponieważ zaplanowałem, że łączenie będzie na zakładkę, tak by nie było widać i zastosowałem tam b. wypukłe skały, które utrudniały złożenie. Tło mi się trochę pokaleczyło przy wkładaniu, trochę musiałem uciąć kawałków a potem podoklejać je silikonem czarnym. Te elementy, które mi się odrapały zakleiłem czarnym silikonem (polecam go mieć przy sobie jeśli ma się czarne tło). Tło dodatkowo, po licznych przemyśleniach i teście w wannie, postanowiłem wkleić na tylną szybę. Ale Było to b. trudne, bo dojście z tubą nijakie, po złożeniu tła nie chciałem go już wyjmować, bo bałem się, że ponownie go nie złożę, więc nawciskałem silikonu gdzie popadło, klnąc w duchu, że i tak po tym wszystkim na pewno nie wyjmę tego tla i nie będę czyścił tego silikonu. Chciałem po prostu wkleić tło i mieć spokój i zakończyć całą tą operację. Miałem już bowiem dość, byłem bliski załamania nerwowego i miałem moment, w którym myślałem, że przegiąłem i tła za nic w świecie nie włożę… Normalnie rozpacz, bo wszystko rozgrzebane, 2 tyg. pracy za mną, nadzieje rozbudzone, koszty… Ech. No ale skończyłem o 4 rano i szczęśliwy poszedłem spać.


Po dwóch dniach (silikon musiał wyschnąć) zalewanie i urządzanie, i to było faktyczne święto. Drżałem o to czy tlo mi nie wypłynie. przywaliłem je kamieniami, ale okazało się, że po zalaniu, po jakiś 20 minutach od odpalenia filtrów tło mi się podniosło o jakieś 5 cm (prawa strona)!!! Byłem załamany ale i zdesperowany. Silikon puścił niestety i tło oparło się o listwę wzmacniającą (oryginalnie takie było założenie, ale wymiary się rypnęły… ;) )


p><p> <img src=[/img]


Na koniec może taka uwaga. Wiele osób, które najprawdopodobniej nigdy nie stosowały u siebie tla wewn., twierdzi, że to zły pomysł, bo zabiera ono miejsce i przestrzeń życiową dla rybek. Też się tego bałem, żona mi to wypominała, mówiąc, że tło fajne, ale tyle miejsca zajmie. No cóż, w duchu byłem niespokojny, ale było zbyt późno, by nagle wszystko zarzucić. Po wpuszczeniu rybek obawy okazały się bezpodstawne: rybki pływają bowiem w całej toni, na całej wysokości akwa, podskubując skałki i eksplorując zakamarki. Wcześniej natomiast, gdy tła nie miałem, trzymały się dna i skałek, i pływały tylko w jakichś 50% akwarium, zostawiając górne partie pustymi. Nie mam Moori, więc faktycznie akwarium nie było wykorzystane optymalnie. Teraz, pomimo, że tło faktycznie zajmuje objętościowo dużo (wraz z piaskiem i skałami jakieś 60-65 litrów), to praktycznie przestrzeń życiowa rybek się zwiększyła, gdyż pływają po całej wysokości akwarium i jest w całym akwa przez to znacznei więcej zycia.


I już zupełnie ostatnia uwaga ;) Projektując nawis skalny i wiszącą skałę nie przewidziałem jednego: w róg nie dochodzi zupełnie światło, więc nie widać co tam jest. Gdy to włożyliśmy z żoną, byliśmy rozczarowani – z lewej była czarna plama tylko, żadnej faktury skał, mało przestrzenności. Dopiero moja żona uratowała całe tło proponując, by w ‘zadaszeniu’ utrzymującym skałę zrobić dziurę – okienko na górze, które przepuszczać będzie światło tylnej świetlówki. Dzięki temu pojawił się na tle dodatkowy, trzeci plan, grota zyskała przestrzenność.


Efekt oceńcie sami. Jest też kilka fotek w galerii (zapraszam do komentowania). Ciekaw jestem co sądzicie i chętnie podyskutuję o rozwiązaniach przeze mnie zastosowanych. Być może ten przydługi opis przyda się komuś przy budowie własnego tla i będzie stanowić uzupełnienie świetnych art. Leeriego i Cezarixa, na których się opierałem.


Pozdrawiam

Romek

Opublikowano

Pracochłonne jest zrobienie takiego tła, ale efekt końcowy wszystko wynagradza :D

Ceresit staje się materiałem nr. 1 :!:

Opis budowy jak najbardziej przyda się przyszłym konstruktorom, których z każdym dniem przybywa :D

Oby tak dalej :D

Opublikowano

Z uwagi na to, że to mój pierwszy post wypada się przywitać :)

Od kilku miesięcy wchłaniam i korzystam bezkarnie z waszej wiedzy :), wiec pora dorzucić coś od siebie (choć nie całkiem od siebie).


A chodzi o sprawę którą poruszył Romek:

Wiele osób, które najprawdopodobniej nigdy nie stosowały u siebie tla wewn., twierdzi, że to zły pomysł, bo zabiera ono miejsce i przestrzeń życiową dla rybek.

Wiele razy na różnych stronach spotkałem się z taką właśnie opinią, podczas gdy w niedawno zakupionej książce „Back to Nature” Ad Konings czytam: „Najważniejszą częścią wystroju jest tło...” i dalej „... tło, poza wodą, jest najistotniejszym elementem zbiornika.” Z artykułu jasno wynika, że autorowi chodzi właśnie o tło wewnętrzne (i to tło zakrywające również krótsze boki akwarium), ponieważ poza izolacją cieplną i korzyściami o których pisał Romek, tło takie tworzy w akwarium zaciemnione schronienia do których ryby uciekają w sytuacjach stresowych, a takich zaciemnionych zakamarków nie osiągnie się przez zastosowanie tła zewnętrznego lub folii czy fototapety przyklejonej na tylna szybę gdyż, jeśli nawet takie tło zew. nie dopuści światła z zewnątrz to i tak tylna szyba będzie odbijała światło, redukując liczbę lub też całkowicie pozbawiając ryby tych ciemnych zakątków które dają im tyle korzyści. Oczywiście można podobny efekt osiągnąć poprzez odpowiednie ułożenie kamieni ale tło „ala Romek” (jeśli można użyc takiej nazwy :) ) plus kamienie wydaje się najlepszym rozwiązaniem, a autor w/w książki zaleca nawet takie tło dla pyszczaków z biotopu piaszczystego. Wydaje mi się że takie tło daje nam (a przede wszystkim rybom) wiele korzyści, a jeśli chodzi o zmniejszenie przestrzeni akwarium to chyba lepiej hodować kilka pyśków mniej ale w optymalnych warunkach jakie możemy im zapewnić.


Ten post z uwagi na moje małe doświadczenie, choć poparte książką proszę nie traktować jako wyroczni, wcześniej nie spotkałem się z taką „definicją” tła wiec postanowiłem napisać, a ludzi mających wątpliwości odsyłam po pomoc do bardziej doświadczonych kolegów klubowiczów.


Korzystając z okazji chciałem podziękować ludziom z forum i serwisu, dzięki wam uniknąłem wielu błędów a moje ryby mają się świetnie.


Ps. Extra tło Romek, aqwa zresztą też, będę się ukradkiem „inspirował” przy budowie nowego baniaka :D

cytaty podchodzą z "Back-to-Nature Przewodnik po Świecie Pielęgnic z Malawi" Ad Konings.

Opublikowano

Meth - witaj na forum ! :) W sumie nieczęsto się chyba zdarza, by ktoś debiutował nie pytając, tylko wnosząc wkład do dyskusji (sądze po sobie ;) )


Co do poruszonej przez Ciebie sprawy - normalnie jestem zaszczycony, że na poparcie moich wypocin i opini przytaczasz słowa Edka Wielkiego Malawijskiego, znanego także pod pseudonimem Ad Konings :D A tak na serio, to przyznam sie bez bicia, że nie czytałem BTN, ale, jak pisałem powyżej, te słowa Koningsa jak najbardziej mogę potwierdzić swoimi obserwacjami. Ostatnio nawet się zbulwersowałem podobną opinią znanego skądinąd Lenka, który komentując w galerii jeden zbiornik, napisał właśnie, że tło zajmuje miejsce. Dodam jeszcze coś - u mnie motywem budowy takiego tłą były - nie ukrywam - przede wszystkim walory estetyczne i chęć stworzenia czegoś oryginalnego. O samopoczuciu pyśków myślałem mniej. Jak pisałem obawiałęm się, że wręcz ich warunki się pogorszą. Ale potem okazało się, że takie tło jest właściwie przedłużeniem czy rozwinięciem dna zbiornika! Ponieważ skałki, wypukłości i załamania doskonale służą rybkom za kryjówki. U mnie chyba 3 samice z powodzeniem obrały sobie mniej lub bardziej ustalone rewiry, czy też może ulubione miejsca właśnie w górnej części tła, pod nawisami. Wcześniej, takowych swoich miejsc nie miały. I owszem, można utrzymywać, że w akwa jest mniej wody, ale to obcięcie litrażu netto nastąpiło nie kosztem objętości wody, w której rybcie wcześniej pływały, a kosztem nieużywanej przez nie objętości. To tak jakby na siłownię przeznaczyc w domu nieużywany pokój - użytkowa pow. się nominalnie zmniejszyła, ale dostajemy coś, co de facto podnosi standard i samopoczucie, a my nie straciliśmy nic z powierzchni domu, którą dotąd efektywnie używaliśmy. NIe wiem czy dobre to porównanie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy.


Meth - normalnie mi schlebiasz pisząc 'tło a la Romek'. Myślę, że to za dużo powiedziane, choć nie ukrywam - połechtałeś moją próźność ;). Ale myślę, że to po prostu jedna z wielu wariacji na temat ceresitu. Jest ich wiele i wiele udanych. Vide M_sobo, Cezarix, Tedeus, Thorgal, Leeri... by wymienić tylko najlepsze w naszej galerii. Co do podpatrzenia przez Ciebie pomysłu, czy inspirowania się - hmmm - będzie mi tylko miło. Serio. I zawsze chętnie służę poradą.


Pozdrawiam

Opublikowano

Twoje tło mnie po prostu urzekło :D ale koniec słodzenia :)


A swoją drogą jak to wszystko się fajnie rozwija, na początku było…. Tło-mapa (proszę nie drwić :) )po prostu kawałek mapy przykleiłem do tylnej szyby a na jej tle pływały welonki, na szczęście szybko mi to zamokło i wymieniłem na przepiękną fototapetę. I tak sobie czas mijał welony pływały a tapety się zmieniały, a moja wiedza akwarystyczna stała w miejscu (a właściwie to się cofała), do czasu jednak aż zobaczyłem w sklepie pielęgniczki a konkretnie kakadu i założyłem biotop SA. Do pięknych i zadziornych kakadu oczywiście fototapeta nie pasowała, więc kupiłem im tło strukturalne wew. (o CR65 wtedy nie słyszałem a ciekawe czy był już na polskim rynku). I tak z moimi kakadu przeleciało kilka lat. Tło wew. mocno zarosło, odchowało i uchroniło od zagłady sporo malutkich kakadulców. Aż nastał sądny dzień dla SA, ponieważ jego właściciel odkrył klub-malawi.pl, kakadu nie bez żalu oddałem i postawiłem Malawi. Tło z SA akurat mi pasowało ponieważ było kamieniste i już ładnie zarośnięte, więc przy zakładaniu pierwszego malawi, tłem niewiele się przejmowałem. Ale jak to bywa akwarium szybko się skurczyło i zacząłem planować drugie oczywiście większe i oczywiście z tłem betonowym.


Trochę OT, także sorry, pisze dla odprężenia w trakcie budowy szafki pod aqwa :). A Lenek? Lenek jeszcze "dorośnie".

Pozdrawiam betonomaniaków :)

Opublikowano

dsc07544ws7.th.jpg


pozwoliłem sobie wykorzystać Twój temat Romek, przepraszam, że bez pytania. Chciałem tylko zapytać, co sądzicie. Temat osobny założę później :wink:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Fossorochromis rostratus  Mdoka Exochochromis anagenys  Dimidochromis strigatus  Copadichromis borleyi  Labidochromis careuleus Melanochromis kaskazini/parallelus  To jest 7... Ósmy w zależności od dostępności, cen, lub urody konkretnych egzemplarzy to będzie crabro lub protomelas mbenji thick lips. Mam nadzieję, że taka obsada zapewni mi wystarczającą różnorodność kolorów, kształtów i przede wszystkim zachowania. Jak wszystko pójdzie terminowo to ryby w marcu 🙂 
    • W żadnym wypadku Twoich wpisów tak nie odbieram, wręcz przeciwnie, są dla mnie cennymi wskazówkami. Generalnie jak zamawiasz akwarium o długości 2 metrów lub więcej, każdy Cię pyta i zarazem namawia na montaż sumpa. Odnoszę wrażenie, że miażdżąca większość osób posiadająca takie duże zbiorniki, ma jednocześnie sumpa. Dlatego ja, mimo, że na początku nie brałem tego pod uwagę, bo mam dwa wydajne i co ważne bardzo ciche kubełki, zacząłem na poważnie rozważać inwestycję w sumpa, który jak wspomniałeś uchodzi za bezsprzecznie  najwydajniejszą formę filtracji.  Jednak jak zacząłem głębiej analizować, jakie realne nowe korzyści ma przynieść mi ta inwestycja, zacząłem nabierać wątpliwości, czy takowe rzeczywiście będą, tzn. czy faktycznie będę w pełni lub przynajmniej w jakimś stopniu wykorzystywać ten olbrzymi potencjał mediów biologicznych sumpa, skoro już dzisiaj moje dwa kubły bez problemu redukują  NH3 i NO2 do 0. No ale z drugiej strony, litraż wzrośnie niemal o 80%, ryb też pewnie będzie trochę więcej, więc jakaś niepewność jest. Po pierwsze odnośnie buforu mojej obecnej filtracji biologicznej, a po drugie odnośnie klarowności wody, bo jednak do sumpa można załadować całe mnóstwo gąbęk o różnej gęstości, plus włókninę, którą łatwo i często można wymieniać. No ale jest alternatywa w postaci filtra kasetowego, który mógłby wspomóc jeden z kubełków, jako dużo tańsze, prostsze i bezpieczniejsze rozwiązanie od sumpa, a jeśli chodzi o estetykę, stanowiące podobne wyzwanie. Do tego czytałem i miałem okazję słyszeć w realu, że sumpy mogą dość mocno hałasować, choć zakładam, że to akurat wina montażu, dopasowania części czy poziomów wody w sumpie.   Jeśli chodzi o podmianę wody, niestety tutaj nie mam nowych możliwości, bo wymianie akwarium nie towarzyszy remont domu  Ale ja od lat wlewam wodę prosto z kranu, która ma idealne parametry dla Malawi, dlatego ta czynność nie jest dla mnie specjalnie uciążliwa. Na razie zamawiam i dogaduję detale dotyczące szafki ze stelażem. Za tydzień lub dwa, pewnie będę potwierdzał zamówienie akwarium, więc jeszcze kilka dni na rozmyślania mam... 😉 
    • Na jakie konkretnie gatunki się zdecydowałeś?
    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.