Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
jeśli chłodzimy radiatory wodą ze zbiornika to zawsze jej temperatura na wylocie będzie o 5 - 10 C wyższa od pobieranej

Że jak? :D: :D :D

5-10°C ??? Żartujesz chyba albo coś Ci się źle napisało. Żeby podgrzać wodę o 5-10°C na długości tego 1-2m to tych ledów powinno być chyba z tysiąc, a nie parę sztuk. W tej chwili ~50W ledy powodują u mnie ledwo mierzalną zmianę temperatury.


W poprzedniej lampie (o ile dobrze pamiętam) jak sie rozkręciło ją na maxa to 150W robiło różnice CHYBA 0.5°C...



Z reszta na logikę. Pompujemy przez lampę 200l/h. Mamy baniak 450l. Taki wzrost temperatury przy pominięciu strat po 2h spowodował by ogrzanie baniaka o prawie 9°C... Lepsza wydajność niż grzałka... :P

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Żeby podgrzać wodę o 5-10°C na długości tego 1-2m to tych ledów powinno być chyba z tysiąc, a nie parę sztuk.

Lub wolny przepływ wody aby miała czas się nagrzać ;).

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Lub wolny przepływ wody aby miała czas się nagrzać .

Też racja. Ale muszę przyznać, że nie widziałem pompki akwarystycznej o tak wolnym przepływie. 100l/h to chyba minimum...

  • Dziękuję 1
Opublikowano

sorki:twisted:

oczywiście błąd z przecinkiem

powinno być 0,5-1,0 C

a tak na marginesie dla twoich ledów 50W to;

deltaT = Q50W/( 4200x250l/h) x 3600 / sprawność ok50% = 0,42 C

faktycznie prawie nie zauważalny wzrost temperatury.

Opublikowano
Też racja. Ale muszę przyznać, że nie widziałem pompki akwarystycznej o tak wolnym przepływie. 100l/h to chyba minimum...


Istnieje pompka Mini Orange, jak pamiętam ma przepływ 15 L/h. Coś takiego wykorzystują w klimatyzacji.

post-12774-14695716136365_thumb.png

  • Dziękuję 2
Opublikowano

dzięki piotrola to bardzo cenna dla mnie informacja bo do niedawna szukałem czegoś takiego i nie znalazłem, a wystarczyło zapytać kolegów.

Akurat w tym przeznaczeniu do pompowania wody w chłodnicy ledów moim zdaniem nie do zastosowania.

jak pisałeś 15l/h moc 20W wysokość podnoszenia wody aż 8m ale ma czujnik poziomu wody i do wypompowywania skroplin z klimatyzatorów, a więc nie przystosowana do pracy ciągłej.

ale do innych naszych urządzeń w akwa jak najbardziej, chyba że cena zniechęci.


tu koledzy mieli rację ja się pomyliłem z przecinkiem wcześniej kupiłem już Hydor Pico 250l/h tylko 4W i podnoszenie wody na 50 cm. nie mam jakoś zaufania do najtańszych.

Opublikowano

Poprawcie mnie jesli się mylę - nie sprawdzałem tego ale wydaje się dość rozsądne.

Jeśli pompa ma wysokość podnoszenia X metrów to dotyczy to słupa wody o jakiejś średnicy.

Teraz jeśli zaraz za pompą zastosuję redukcję (np z węża 12mm przejdę na wężyk 6mm) to czy zdolność podnoszenia znacznie wzrośnie? Waga takiego słupa wody zmniejszy się przecież wielokrotnie...

Opublikowano
Istnieje pompka Mini Orange, jak pamiętam ma przepływ 15 L/h. Coś takiego wykorzystują w klimatyzacji.

To wygląda jak pompa perystaltyczna - w sam raz do napędu denitratorów. Dzięki za linka :)

-- dołączony post:

Poprawcie mnie jesli się mylę - nie sprawdzałem

Tak,przecież tak działa każda prasa hydrauliczna czy inny układ dźwigni ;)

Ale dochodzą większe opory tłoczenia.

Opublikowano

Wcale nie potrzeba dokładać dodatkowych pompek do chłodzenia lampy led. Rozwiązaniem może być zastosowanie trójnika na wylocie wody do akwarium z istniejącej filtracji z odpowiednimi zaworkami którymi regulujemy przepływ jaki tylko chcemy.

Opublikowano

Oczywiście, u mnie na lecieć przez powrót z denitracji. Tylko może braknąć ciśnienia. A pomysł z osobną pompką miałby większy sens gdyby np. włączać ją jednocześnie z oświetleniem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.