Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Kolego Damian S co miałeś na myśli zamieszczając ten cytat. Chyba nie to że póki są młode to można je trzymać w mniejszym akwa np 100cm? Sielanka była w akwarium 500l gdzie powierzchnia dna jest o wiele większa. Pomyśl sobie co się będzie działo w mniejszym akwa.


Wypowiedz znalazłem w sieci, absolutnie nie mam na myśli tego ze jak są młode można je trzymać w 100 cm. Zadałem pytanie do osób z forum które mają jakieś doświadczenia i odważyły sie spróbować trzymać i wychować Msobo nawet w obsadzie jednogatunkowej w 200l. Myślę ze są tu takie osoby.. i mają jakieś doświadczenie.



Hodowca trzymał Msobo w układzie: "Obecnie pływają w 500l w układzie 5/5"

Czy to nie wpłynęło na ich zachowanie, zbytnią nagłą agresje wewnątrzgatunkową w związku z nieprzestrzeganiem układu haremowego , i selekcji ?



Kolego Meszku nie chciałbym żeby przez Twoją wypowiedz" "Pomyśl sobie co się będzie działo w mniejszym akwa" bały się do tego przyznać i podzielić się opinią wiedzą i doświadczeniem.

I nie chodzi mi o to że chce usłyszeć "spróbuj kolego" ale raczej usłyszeć spostrzeżenia i doświadczenia osób które spróbowały w 100 cm zmieścić Msobo w odpowiednio przygotowanym terytorialnie "kryjówkowo" otoczeniu,


śmiało:

Opublikowano
Kolego Meszku nie chciałbym żeby przez Twoją wypowiedz" "Pomyśl sobie co się będzie działo w mniejszym akwa" bały się do tego przyznać i podzielić się opinią wiedzą i doświadczeniem.

Jestem 'za' żeby ktoś się podzielił swoimi spostrzeżeniami z hodowli w takim akwa. Nie jestem jakimś potworem żeby ktoś się mnie bał. Proszę piszcie. Forum jest od polemiki wiec rozmawiajmy

Opublikowano

Moje akwarium jest troszkę większe (120x50), ale może moje spostrzeżenia coś pomogą :-)

Czytam ten wątek od samego początku i tak sobie myślę że jest to jeden z lepszych pomysłów jakie ostatnio pojawiły się na forum :-). Naprawdę można się coś ciekawego dowiedzieć w jednym miejscu o swoich podopiecznych - obecnych lub przyszłych. Mam nadzieję że uda się w ten sposób opisać bardzo dużą ilość gatunków :-)


A wracając do tematu to właśnie chciałem zwrócić uwagę na agresywność samic msobo. Może nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia w pielęgnacji tego gatunku (pływają u mnie od początku 2011r.) ale coś co rzuca się od razu w oczy to właśnie walki i permanentne prześladowanie oraz podgryzanie się samic między sobą. U mnie przy układzie z jednym samcem i 4 samicami - jedna samica praktycznie zawsze pływała bez ogona i cała poobijana. Muszę również wspomnieć że mam dość agresywnego samca, który później potrafi dokończyć dzieła zniszczenia - ma już na swoim sumieniu 5 samic :-(.

W tym momencie mam 3 dorosłe samice i 4 podrostki z których na pewno jeden będzie samcem. Nawet teraz jedna z samic była nękana przez pozostałe - mimo tego że w akwarium mam dość dużo kryjówek .Musiałem w końcu coś wymyślić i postanowiłem zamontować zaraz pod lustrem wody kilka krótkich kawałków brązowej rurki pcv fi 50. Może nie jest to jakieś super estetyczne rozwiązanie, ale sprawdza się idealnie już od jakiś kilku tygodni, a poza tym są tak zamontowane że nie rzucają się w oczy :-)

Opublikowano

Od kilku dni miałem zamiar napisać coś w tym temacie, ale widzę, że kolega Damian S mnie ubiegł - dzięki.;)

Dodam tylko, że M. msobo Magunga pływały w zbiorniku 180X55X50 z M. cyaneorhabdos, P. acei, I. sprengerae. Msobo niepodzielnie rządziły baniakiem.

Obecnie posiadam inną odmianę msobo - Lundo. Z moich ponad dwuletnich obserwacji wydaje mi się, że są mniej agresywne od magungi - zwłaszcza samice.

  • Dziękuję 3
Opublikowano
Czy ktoś z Was ma doświadczenie w trzymaniu tego gatunku w 200 litrach w obsadzie jedno lub w towarzystwie innych pyszczków ?


z góry poproszę o nie pisanie że Msobo nie nadaje się do trzymania w 100 cm.


Dlatego, aby adeptom malawawistyki uświadomić fakt, że ryby z tego biotopu mogą być nieobliczalne, i fakt, że cała "zabawa" z tymi rybami rozpoczyna się gdy już są naprawdę dorosłe. "



Na początek napisze Ci, że Msobo nie nadaje się do pielęgnacji w zbiorniku 100 cm :mrgreen: ... to tak aby Ci się utrwaliło. Przyznaje bez bicia, że nie miałem okazji pielęgnacji Msobo w baniaku 100 cm, gdyż na tyle poznałem temperament ryb w większych zbiornikach, ze tego zaniechałem i nikomu tego nie doradziłem, jednak pozwolę sobie napisać kilka uwag. Zacznę od pytania dla Ciebie ... czy musisz zakopać kogoś w trumnie na 1 dobę aby stwierdzić, ze osoba w trumnie nie przeżyje ? Czy musisz rozpędzić się samochodem do 150 km/h i centralnie trafić w przydrożne drzewo aby przekonać się, że to co najmniej zaboli Ciebie samego a zapewne Ciebie poboli krótko ale rodzinę już dłużej ?


Msobo Magunga to gatunek wybitnie terytorialny jak widać choćby w akwarium aarsenta robiący czasem problemy i w większych zbiornikach, taka ryba jako terytorialista czuje się zagrożoną przez przeciwnika i w akwarium 200 cm. Wnioskowanie logiczne wskazuje jednoznacznie, ze skoro tak jest to tym bardziej będzie pobudzona w akwarium 100 cm. Jest to powtarzalna sytuacja i obserwowana przy wielu gatunkach pyszczaków. Miałem możliwość obserwacji różnic w temperamentach choćby popularnych saulosi , mniej popularnych dialeptosów i właśnie Magung. Te ostatnie były bardziej żywiołowe bardziej waleczne i mniej tolerancyjne i jako jedyne stwarzały problemy. Jednak problem nie znaczył zarżniecie przeciwnika w ciągu godziny czy samicy niechętnej do prokreacji, jak może to mieć miejsce w akwarium dużo mniejszym tylko notoryczną walkę i zadymę w baniaku. Terytorialny samiec nie jest idiotą i wie a raczej ma zapisane w genach, że jeśli odepchnie samca na odpowiednią odległość będzie mógł przygarnąć samice, zawsze będzie próbował wyeliminować go zupełnie ale jednak odpływanie od rewiru w celu walki to dla niego po pierwsze marnowanie czasu a po drugie ryzyko kontuzji ( czytaj choroby, śmierci ). Samiec taki również bardzo blisko będzie miał samice aby być przez nie pobudzony. Samiec który ma powiedzmy drugiego samca w odległości 70 cm czuje się jednak inaczej niż w odległości 90 cm. Podobnie jak odległość samic jest większa od rewiru w który są wabione. Terytorialny samiec gdy jest zbyt blisko rywala po prostu czuje jakby ten drugi go parzył. Bliska obecnoś samicy wywołuje w nim natomiast podniecenie a miedzyczasy powrotów w rewir są krótsze i zalotnik mniej się meczy a wiec intensyfikuje zaloty i podgryza napastuje samice relatywnie mocniej. Samca próbuje wypchnąć z rewiru i jak najdalej, tak dzieje się w samym jeziorze i Ad Konings opisując gatunki często opisywał ile cm w jeziorze dany gatunek zajmuje przestrzeni i różnie to się rozkładało. Magunga nie została chyba opisana pod tym względem ale moje doświadczenia wskazują ze jest to znacznie większy obszar niż przykładowo u saulosi, gdzie czasem starcza im nawet 50 cm. Magunga jest bardziej wymagającą i silniejszą rybą. Moim zdaniem akwarium o oczko większe ( 100 cm ) nie wystarczy bo to tylko około 60 cm przestrzeni między samcami i zazwyczaj kilkadziesiąt centymetrów ucieczki dla samic. Zapytasz zapewne a co zmienia akwarium 120 cm to tylko 20 cm. Otóż wbrew pozorom zmienia sporo ( to blisko 2 długości ryby ), podobnie jak akwarium 80 cm jest innym lokum niż 100 cm. Nie zrobię ci tu elaboratu matematycznego ;) ale procentowo ryba robi w ciągu dnia sporo więcej cm w pościgach powrotach ... nie przeliczę ci też tego na ilość spalonej energii czy trafnych ciosów jak w boksie ;). Tak po chłopsku ci napisze :P , po pierwsze czym bliżej bezpośredniego rewiru samca magungi tym bardziej czuje się on zagrożony i staje się agresywniejszy a te 20 cm daje więcej miejsca i jego agresja jest mimo wszystko lżejsza, po drugie odległość na jaką może się wycofać drugi samiec również jest większa a więc większa szansa że samca nie zabije lub pokona później lub wcale. Po trzecie samice mają więcej miejsca na ucieczkę, ucieczka jest dłuższa a samiec goniący więcej sapie i odpoczywa ;).. Akwarium większe daje o niebo większą szansę na wielosamcowość a także na to ze samiec nie wybije swoich samic. Oczywiście wszystko jest umowne i mówiąc o 120 cm jakoś standardyzyjemy swoje doświadczenia. Nie da się z linijką zmierzyć podzielić zapisać na kalulatorze i udowodnić że mamy rację bo dochodzi do tego jeszce czynnik rybi ;). Staramy się pomóc a nie pokazać moc swojej wiedzy i sprowadzić do parteru, zniechęcić, pognębić i upokorzyć kogoś kto łamie wyznaczone przez nas trendy. Tak obrazowo skoro przycedziłem w drzewo z prędkością 100 km na godzinę i przeżyłem ale rok się rehabilitowałem i 23 lata jeździłem do Częstochowy aby podziękować Bogu to ostrzegam kolegę znajomego nawet tego którego nie do końca lubię a który kupił sobie furkę i zasuwa w tym odcinku 150 km/h ;). Wnioskowanie z większego na mniejsze wcale nie jest niczym innym jak przekazywaniem wiedzy. Jeśli nawet będziesz miał te magungi w 100 cm i ci się powiedzie to wiedz że miałeś szczęście bo albo samiec/samce był ciapowaty albo wykastrowałeś go emocjonalnie ( Dworzec Kolejowy zwany kontrolowanym przerybieniem ;) ). Gdybyś zapytał mnie a czy już baniak 112 cm starczy to bym ci napisał to podobnie. Nasze 120 cm to pewien standard umowny, wskazujący doradczo w jakim akwarium powinieneś trzymać konkretny gatunek aby zminimalizować ryzyko późniejszego wyławiania ostatniego samca i odnoszenia go do akwarystyka. Złamiesz zasady i ci się uda OK ale w ogromnej ilości przypadków po prostu albo będziesz antymalawistą ( 4 gatunki terytorialne upchane w 100 cm zbiorniku, silna filtracja i uzupełnianie odpadających co pewien czas trupków nowymi rybami ) albo będziesz miał szczęście. Tak na koniec mojego wywodu. Znałem kiedyś akwarystę ( był nim od 1947 roku gdy wrócił do Polski z wojny a ze był Andersowcem to wracał przez Syrię i RPA ;) ). Kiedyś kleił akwaria i rozmnażał ryby dorabiając jako wróg ludu do lichej pensji. Rozmawiałem z nim o pielęgnicach i odradzał mi pielęgnacje bodajże Czerwieniaka dwuplamego z Pielęgnica zebra, kłóciłem się z nim jak to na młodego gniewnego przystało. Facet nie był w stanie niczego mi nie udowodnić ( nawet nie próbował ) ale miał wcześniej oba gatunki odrębnie i mówił po prostu bez żadnych argumentów że to się nie uda ... i się nie udało ;). On po prostu to wiedział nawet nie pielęgnując ryb razem i nie posiadając książek. Gdy masz doświadczenie z pyszczakami widziałeś je dorosłe i ich zachowania i masz przed oczami akwarium 100 cm często nawet sam nie wiesz jak to umotywować ale wiesz że dany gatunek się do niego nie nadaje. Ja próbowałem w niniejszym poście to zrobić ale gdybym nie umiał dobrze pisać i nie miał tych książek i bazował tylko na tym co miałem i widziałem też napisał bym krótko ... po prostu tego nie rób bo prawie na pewno się nie uda :D

  • Dziękuję 6
Opublikowano

Witam

Post harisimi jest bardzo ciekawy i przekonywujący, tym bardziej martwię się by pablojogi mając akwa 100cm nie porzucił wszelkich nadziei - myślę, że nie byłoby to intencją autora.

Przyłączę się do pytania meszka i Damiana S (rozszerzając je trochę) o doświadczenia forumowiczów w zestawianiu msobo z innymi gatunkami w akwariach różnej wielkości. Relacje, z nawet krótkich okresów bytności magungi w różnym towarzystwie, byłyby bardzo ciekawe.


Czekając na fakty, podzielę się jeszcze swoimi spekulacjami. Myślę, że karłowaceniu moich fryeri w obsadzie z msobo sprzyjała nie tylko znaczna przewaga diety roślinnej. Nie bez znaczenia było to, że nasze rybki odżywiają się bardzo łapczywie, a sciaenochromisy choć mają równie duży apetyt, to jednak są mniej bystre w tej dziedzinie. Użyłbym takiego porównania: msobo robi to w stu procentach instynktownie, a fryeri niepotrzebnie włącza w tą czynność momenty zastanawiania. Dodatkowo sciaenochromisy rosnąc wolniej (w warunkach dla siebie mniej korzystnych) i w konsekwencji będąc niżej w hierarchii, w zamieszaniu towarzyszącemu karmieniu - jakby trochę ustępowały miejsca msobo. Reasumując, jeśli ktoś mimo wszystko chciałby połączyć te ryby w jednym akwarium, to moim zdaniem, do podrośniętych na diecie mięsnej fryeri powinien wpuścić małe magungi (uprzednio stopniowo zmieniejąc dietę na np. 50:50) - podobne zdanie miał harisimi.


Przez analogię, łączenie "raczej roślinożernego" żywiołowego msobo z jeszcze bardziej od fryeri spokojnymi rybami mięsożernymi (np. placidochromis phenochilus White Lips albo lethrinopsy) to już chyba byłaby naprawdę duża przesada (niezależnie od wielkości akwarium).


Odpowiadając na pytanie meszka (kilka postów wyżej) - nie stosuję ani żywego pokarmu, ani mrożonek (czynię tak raczej z ostrożności niż z lenistwa). Karmię raz dziennie pokarmami roślinnymi podstawowymi (JBL Spirulina, JBL Novo Malawi i Tropical Spirulina), co drugi dzień dodatkowe pokarmy mięsne wybarwiające (Argent Cyclop_Eeze i Tropical Krill Flakes), czasem dla urozmaicenia NF Premim Cichlid i JBL Novo Color.

Na razie nie odezwał się nikt, kto miałby msobo większe niż 11cm - w jego przypadku sposób karmienia byłby naprawdę ciekawy.

Opublikowano

Tom77 spokojnie nie zraziłem się tym co napisał wyżej harisimi. Fakt zamierzam niedługo zmniejszyć aktualna obsadę Msobo do 1+3/4 z racji tego, że rosną szybko, a 3 samce walczą często i nie zamierzam ich męczyć nie wiadomo ile. Mogę stwierdzić po półrocznym trzymaniu u siebie Msobo, że rzeczywiście to rasowy terytorialista i nie da sobie w kaszę dmuchać, tylko że walki samców jak do tej pory są mało groźne w sensie ryby nie są okaleczane ani pozbyte łusek w walkach. Wszystkie 3 samce za to ostatnio ostro mi kopią dno, szykują miejsce na tarło, a samice od czasu do czasu potrafią się też pobić, również mało dotkliwie. Zachowania są bardzo interesujące i nie żałuję, że mam tą rybę w swoim 100cm długości akwa. Kolejne interesujące spostrzeżenia jak tylko zaobserwuję na pewno się z Wami podzielę nimi na forum. Pozdrawiam miłośników Msobo.

Opublikowano

ja już od pół roku jakoś 3 samce mam i daję radę ale za miesiąc 4 msobo zredukuję w tym 2 samce więc już niedługo samczyk sam będzie, po tej redukcji napiszę jak wygląda zachowanie ich w akwa, zatem do następnego postu:-))

Opublikowano

Witam

Na twoim miejscu nie redukowałbym samic. Później w razie czego trudno byłoby je uzupełnić.Teraz masz 3+7, planujesz 1+3/4. Jeśli chcesz tak zrobić, to zredukowałbym najpierw do 1+7 i zobaczyłbym co będzie się działo. Któraś z samic może cię zaskoczyć i okazać dobrze ukrywającym się samcem. Zawirowanie spowodowane brakiem dwóch z trzech samców może zwiększyć "ambicję" części samic do odgrywania większej roli w akwarium, co może się odbić na losie koleżanek.

PS Miałbyś łatwiejszą sytuację, gdyby twój drugi gatunek (afra) był mniej terytorialny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
    • Podpytałem AI Gemini o konstrukcję sumpa z zasysem wody z dna zbiornika. Uzyskany opis w zasadzie pokrywa się z tym, co napisał Bartek (zasada "komina w kominie"). Problem w tym, że pozostawienie szczeliny między dodatkową, drugą ścianą komina a podłożem, przy intensywnie kopiących  rybach Malawi, raczej się nie sprawdzi bo może ona zostać bardzo szybko zasypana piaskiem   Do tego AI wskazał na inne ważne apsekty techniczne: Opisana wcześniej modyfikacja konstrukcji komina w Malawi nie zda zatem egzaminu i pozostaje regularne odmulanie. Ale właśnie odnośnie odmulania i podmian wody, jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia. Rozumiem, że na ten czas wyłączamy pompę sumpa, a po wszystkim wlewamy do akwarium świeżą wodę do chwili, aż zacznie się ona przelewać do komina i rurą spływu do samego sumpa - czy tak?  Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse, zaczynam brać jeszcze pod uwagę filtr kasetowy, bardzo ostatnio chwalony przez wielu. Z  tego co czytam, potrafi również dobrze jak sump  klarować wodę, skuteczniej zasysać odchody i cały detrytus z dnia, do tego jest jeszcze bezpieczniejszy (0% ryzyka rozszczelnienia czy zalania). Jeśli chodzi o estetykę, to zabiera miejsce w środku zbiornika, no ale podobnie jak komin sumpa (choć ten jest zwykle trochę mniejszy).  Sump na pewno daje dużo większe możliwości jeśli chodzi o filtrację biolgiczną no i jest łatwiejszy w serwisie (nie trzeba wkłaać łap do akwarium). Biorąc jednak pod uwagę, że kaseciak to dużo tanśze i prostsze rozwiązanie, do tego ma swoje w/w przewagi, zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy wybierają tę opcję...
    • Mam akwarium podobne wielkością do Twojego - 720 l, 240 cm długie i  sumpa. Na dnie piasek rzeczny, nie kwarcowy śnieżno-biały, bo nienaturalnie wygląda. Trochę żwiru, żeby to nie było takie jednorodne, sterylne. Kupy na dnie gromadzą się w zasadzie w jednym miejscu, więc ściąganie ich nie jest dużym problemem, robię to zwykle raz w tygodniu przy podmianie, czasami dodatkowo w międzyczasie. Praktycznie jest to walka z wiatrakami, bo moi podopieczni na bieżąco uzupełniają ubytki i nawet bezpośrednio po czyszczeniu coś tam jest. Ponadto, nawet jak sobie odpuszczę sprzątanie, to ilość zalegająca na dnie jest mniej więcej taka sama - coś przybędzie, coś się rozpuści - nie kumuluje się. A zalety sumpa są tak duże, że te trochę kup można zaakceptować.😉 Tyle jest  6 dni po sprzątaniu i w zasadzie dzień po było niewiele mniej
    • Chyba nie jest to aktualne. Kolega Bombla był nawet partnerem KM i miał tutaj swoją reklamę.  Prywatnie załatwiał też Karol @Mortis od siostry z USA.  Ale Karol rzadko tutaj zagląda i nie wiadomo czy by się podjął. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.