pulpet
Użytkownik-
Postów
1 055 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez pulpet
-
Podobnie zeznaje mój lokalny kleiciel szkła. Jeżeli bierzesz akwa z jego koroną Alu, może być bez wzmocnień. Jeśli gołe szkło, to bez wzmocnień z pisemnym wyłączeniem 10 letniej gwarancji. Rozmawiałem.wstepnie o akwarium 220 długim, szkło chyba 12 mm o ile mnie pamięć nie zawodzi.
-
No i ożyło moje pierwsze Malawi 160 x 50 x 50
pulpet odpowiedział(a) na pulpet temat w Życie w moim akwarium
Chyba niewieścieje na starość, bo przybity nudą długich jesiennych wieczorów poczułem potrzebę przemalowania wnętrza akwarium. No i meble poprzestawiałem trochę. Było Jest A poważnie, moduły i tło, które wykonałem około rok temu nie do końca zdały egzamin. Pojawiły się pęknięcia i odpryski. Nieliczne, ale nie chciałem czekać na więcej i postanowiłem trochę to poprawić. Usunąłem niepewne elementy zaprawy i całość pokryłem żywicą epoksydowa i piaskiem. Udało się uniknąć malowania. Trochę eksperymentowałem, praktycznie każdy element jest robiony trochę inaczej. Cześć jest posmarowana żywicą i obsypana piaskiem, część malowana żywicą wymieszaną wcześniej z piaskiem. Używałem też piasków o różnych odcieniach i różnej średnicy. Mam w planach dwa duże zbiorniki, do których dekoracje będę robił sam. Więc miałem okazję poćwiczyć. Pomoczy się to wszystko trochę, porośnie glonem i będę wiedział, jaki wariant najbardziej mi odpowiada i taki zastosuję robiąc dużo większe projekty. Zbiornik byl pozbawiony dekoracji przez dwa tygodnie, więc bez problemu pozbyłem się nadmiarów przychówku. Wyłowiłem 17 podrośniętych rdzawych, takich 3-5 cm. Rój drobiazgu został skutecznie wyjedzony przez dorosłe ryby. Na chwilę spokój będzie. Do tego łatwo było przeprowadzić inwentaryzację ilościową i wielkościową. Parę ryb trafiło do siatki i zostało dokładnie zmierzone. Więc bez żadnych tam orientacyjnie, na oko, pi razy drzwi i około wiem jak liczna jest obsada i kto ma ile wzrostu. Acei 2/6 Panowie 15 cm dominujący i 12 cm Panie 10-11 cm Maingano 2/5 Panowie 12 i 11 cm, brak dominanta Panie 7-8,5 cm Trzy sztuki przychówku 2,5-4 cm. Nie dały się zjeść przy braku dekoracji więc zostały. Rdzawe 2/6 Panowie 12 i 11,5 cm brak dominanta Panie 6,5-7,5 cm Saulosi 5/8? 4 panowie 10-11 cm i jeden ok. 7cm przychówek. Dwa samce zdecydowanie dominujące. .Dwa albo 3 do redukcji. Panie 3 szt ok. 7 cm z pierwszych zarybień i pięć szt. ok. 4 cm dopuszczone niedawno. Hodowiec zaglądał pod ogon i jest pewny że dziewczyny, ja nie do końca. Zobaczymy co wyrośnie. Ogólnie jedyne ryby, które mi się eliminują. Co jakiś czas panienki dostają szału i uśmiercają jedną z koleżanek. 2 Nimbochromis Livingstoni 15 i 13 cm. Miały eliminować narybek eliminują.granulat. Oba do wydania. Nowa aranżacja wymaga jeszcze poprawek i dopieszczenia. Na razie z browarkiem w ręku patrzę i kontemplacji się oddaję. Będą przeróbki i kręcenie elementami, bo nie jestem zadowolony. Dojdą glony. Światło też lipa, bo padła mi belka oświetleniowa i świeci coś tam z cmentarzyska rupieci w piwnicy. Nowe światło Made in @Bartek_De & @aurban6 czeka na mnie w Polsce i zostanie zamontowane niebawem. Zobaczę jak to wyjdzie. Albo pomaluje jeszcze raz. I dorobię inne moduły. A co mi tam . -
Spokojnie wyłapiesz pułapką, taką jak sugerował Karol @Mróz. Mam bardzo podobną i przy odrobinie cierpliwości wyławiam nią wszystko co chcę. Tylko czasem trwa to chwilę.
-
Moje Maingano mają narybek w nosie, albo w okolicach płetwy odbytowej. Może to dla tego, że ostatnio przeniosły się do bandy Pseudotropheus . A poważnie, które Melanochromisy robią taką fajna robotę? U mnie wyrzynają narybek samice rdzawych, ale jest pewien problem. Jedzą wszystko oprócz swoich. I to bardzo skutecznie. Efekt taki, że przez dwa lata odchowałem: Acei 0 Saulosi 2 Maingano 3 Rdzawe ok 100 80 poszło w świat, 20 jest problemem, bo się rynek zapchał. Ostatnie 20 niedługo na rentę przejdzie. A poważnie to nie mam co z nimi robić już. Zbiornik przedszkolny mam niewielki. Chyba się pozbędę tego gatunku, chociaż żal, bo je lubię. Ale jak znam życie, jak je wydam, zaraz się zacznie problem z nadmiarami innych gatunków. Nimbo próbowałem, jeden nie polował wcale, drugi trochę tak przez max 4 miesiące. Potem sobie odpuścił. Dla mnie nie rozwiązał problemu. Odławianie spoko, pod warunkiem, że się znajdą chętni na maluchy. Jak się kończą chętni, zaczyna się problem. Eliminacja zdrowych ryb jakoś nie moja bajka, więc też szukam pomysłu na ten kłopot. Uproszczona aranżacja że zmniejszoną ilością zakamarków jest w planach, może to pomoże.
-
U młodych ryb często będziesz oglądał różne dziwne sytuacje dotyczące tarła. Często hormony grają przed faktyczną gotowością.Do tego dochodzi doświadczenie matek w inkubowaniu narybku i warunki w jakich się to dzieje. Między pierwszymi zalotami a donoszeniem młodych przez samicę daleka droga. Jedyna rada to cierpliwość. Potem zacznie się problem, co zrobić z nadmiarami
-
W 400 l "lekko" przerybionych taki zestaw pozwalał mi na podmiany raz na 4 tygodnie Czwarty korpus to PhosexUltra JBL. To złoże wymienialne, nie nadaje się do regeneracji. Teraz mam ok. 1,1 metra rury 50 mm zasypanej Purolite i jeden moduł taki jak Twój z absorberem fosforanów. Podmiany 40 proc. raz na 4 tygodnie, wtedy regeneracja Purolite i wymiana Phosex. Woda kryształ, glony pod kontrolą No3 +/-20 fosforanów nie mierzę na bieżąco.
-
Z moich doświadczeń z dokładnie takim korpusem, używanym w absorberze No3. Miałem kilka takich w kilku zbiornikach. Działają jak trzeba z jednym ale. Ściany szybko zarastają glonem. Glony porastają też najbliższe od ściany drobinki żywicy. Przy opróżnianiu do regeneracji zawsze coś tam ze ścian przedostaje się do żywicy. Płukanie i usuwanie jest upierdliwe. Proponował bym zaciemnić korpus. Ja owijałem folią aluminiową. Działało. Potem wymieniłem na kawałek rury kanalizacyjnej i jest spokój z glonami w absorberze.
-
Cześć gotowych belek ma zasilacz we wtyczce Wtedy do obudowy idzie 12 lub 24V i można się śmialo wcinać ze sterownikiem w przewód między zasilaczem a obudową. Jeżeli trafo siedzi wewnątrz belki jest tak jak piszesz.
-
Żadna nowość, że ryby importowane z krajów azjatyckich i nie tylko bywają sztucznie kolorowane, pędzone hormonami i czym tam jeszcze się da. W okolicach jeziora Malawi a i w innych częściach świata hodowla pyskow na potrzeby akwarystyki też jest swego rodzaju przemysłem. Granica między karmieniem żeby rosło szybko, a dopingiem godnym pływaczek z DDR się zaciera. W przypadku wszelkich hybryd etyka spada na piąty plan. Częsta przypadłość ryb, którew.chwili zakupu mają barwy jak tarlakii i rozmiar narybku jest taka, że potem bledną w oczach, słabo rosną i kiepsko albo wcale się nie rozmnażają. Akurat w naszym biotopie ten problem jest jakby mniejszy, bo mimo wszystko jesteśmy niszowi wśród ogółu akwarystów a wiadomo, że wałkii mają sens na dużą skale, albo wcale. Nie jest absolutnie wykluczone, że część hodowców/hurtowników bawi się w takie rzeczy.
-
I dlatego na początku Tobie pisałem. Pospawaj stabilną stalową konstrukcję, bo oszczędność może być pozorna i przynieść więcej szkody niż pożytku. Pewnie, że czasem warto oszczędzić, ale tutaj robisz na lata i nie warto moim zdaniem zamieniać dobrej zabawy w problem i katastrofę. A święty spokój bezcenny jest.
-
Jakiś czas temu gryzłem temat stelaża z aluminium i wszystkie.firmy do których dotarłem robiły z profila.o.przekriju kwadratowym i ściance 1,5 mm. Myślę że ten twój spokojnie wytrzyma, ale dla świętego spokoju bym go potestował. Newralgiczne punkty to węzły rama-słupek pionowy. Wziąłbym dwa kawałki profila, złożył w literę T i potraktował prasą hydrauliczną. Sprawdził bym przy jakim obciążeniu coś się zaczyna odkształcać. Jeżeli wyjdzie że wystarczy dałbym to koledze do pospawania i powtórzył test. Będziesz wiedział, jak jego spawanie wpływa na wytrzymałość węzła. Ja wyjdzie ok i z jakąś tam rezerwą to rób jak planowałeś. Zakładam, że będziesz to odbudowywał jakąś płytą. Jak to zrobisz z głową, to dodatkowo wzmocni i usztywni konstrukcje.
-
Obawiał bym się tego materiału. I nie chodzi tu nawet o wytrzymałość samego profila, który z dużym prawdopodobieństwem da radę. Problemem jest spawanie tak cienkich ścianek. Jeżeli twój znajomy jest fachowcem i jesteś pewny, że zrobi to dobrze, to działaj. Jeżeli to domorosły spawacz garażowy wyposażony w migomat, to sobie daruj, bo może być nieszczęście. Takie blaszki Alu tylko w technologii Tig i dobry spawacz z pojęciem o tym co robi. Źle pospawane pęknie pod obciążeniem i po rybach. Skoro chcesz konstrukcje spawaną, to zrób ze stali i nie eksperymentuj. Takie moje zdanie. Powodzenia w projekcie.
-
Dziwne zachowanie pyszczaków - chowanie się w skałach
pulpet odpowiedział(a) na Vrzechu temat w Chów pyszczaków
Czasem tak się dzieje. Ryby stają się płochliwe i nie zawsze da się ustalić przyczynę. U mnie takie rzeczy działy się po tym jak pokręciłem wylotami filtrów i zmieniła się cyrkulacją wody w zbiorniku. Chwilę trwało, zanim ryby się uspokoiły. Płochliwość wywoływały u moich także zmiany oświetlenia zbiornika. A ataki paniki, takie jak opisujesz, miały jak na akwarium padał krótki błysk słońca spowodowany otwieraniem drzwi balkonu. Taki przysłowiowy zajączek potrafił pochować obsadę po dziurach na dłuższy czas. Chwilę mi zeszło, zanim wpadłem na to co je płoszy. Z czasem przywykły i już się tego nie boją. Przypuszczam, że u Ciebie też sytuacja z czasem wróci do normy. -
@Pol napisz może więcej o tym, jak duże masz akwarium, wielkość obsady, może wrzuć foto aranżacji. W za małym, mocno przerybionym zbiorniku ryby będą rosły wolniej. Wpływ może mieć też układ sił w akwarium. Ryby zestresowane i zmęczone agresją dominujących osobników też będą się nieprawidłowo rozwijać. Tutaj dużą rolę może odgrywać aranżacja zbiornika. Napisz też czym karmisz. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być więcej niż tylko ilość pokarmu.
-
Obstawiał bym, że to jakaś wada/deformacja o podłożu genetycznym Tak symetryczna anomalia w wyniku uszkodzenia mechanicznego wydaje mi się mało prawdopodobna. Nie.przychodzi mi też do głowy żadna choroba z takim objawem.
-
Pewnie w dużej mierze masz rację, ale chyba nie wrzucał bym wszystkich do jednego worka. Są tacy, którzy sukces handlowy i renomę zawdzięczają temu, że akwarystyka to ich pasja, sposób na życie i przy okazji udało się zrobić biznes. Wychodzenie z garażu czy piwnicy trwało dziesięciolecia i niekoniecznie chcą każdemu wcisnąć marne ryby pędzone w mgnieniu oka do rozmiaru 4 cm. Bo to ma krótkie nogi. Są.miejsca.gdzie czeka się w kolejce aż ryba osiągnie jakiś tam rozmiar i będzie dopuszczona do sprzedaży. I w jednym z takich miejsc wszystkie ryby Mbuna i Non- Mbuna niezależnie od książkowych opisów są karmione pokarmem o składzie : białko: 62%; tłuszcz: 10%; włókno surowe: 0,7%; Popiół: 8,8%; Witaminy: Witamina A 13 580 IU/kg; witamina D3 1350 j.m./kg; witamina E 272 mg/kg; Witamina C 291 mg/kg W zbiornikach tysiące ryb i ani jednej z blotem. Żadna nawet marnie nie wygląda., a raczej większość wygląda zacnie. Nie handlują narybkiem, sprzedają ryby wyrośnięte, które raczej nie spędzają w hodowli krótkiej chwili, bo u większych gatunków wielkość handlowa to często ponad 15 cm. Nie wiem czym karmią stada rozpłodowe, ryby z odłowu i drapole. Ale spytam przy okazji. I absolutnie nie twierdzę, że preferencje żywieniowe nie mają znaczenia, ale czasem mocno z tym przesadzamy i coś sobie dokręcamy. Na 100 procent to nie apteka. Moje nimbo drapieżne, mięsożerne , uwielbiaja glony skrobane z szyby. Ostatnio po urlopie jak jeden pociągnął warkocz zdrapany ze wzmocnienia to myślałem że się udusi. Ale połknął w końcu. Nie był głodny, zmuszony deficytem pokarmu do szukania zamiennika książkowej diety. Widocznie mu smakowało. No i bez blota się obeszło. Więc karmmy z głową, ,coś tam czytajmy, ale nie dajmy się zwariować. Autorzy książek też się czasem mylą, a już wśród pyszczakow przenoszenie poszczególnych gatunków do innych grup żywieniowych zdarza się mędrcom dość często. A ryby o tym nie wiedzą i jedzą co im wsypiemy. Więc warto obserwować reakcje i rozwój swoich podopiecznych pod kątem podawanych pokarmów, a wiedzę czytaną stosować jako wyznacznik pewnych trendów, a nie nie intrukcje, od której nie ma odstepstw. Tylko o to mi chodziło. Tak w skrocie
-
Bez wnikania w detale, bo rybim dietetykiem nie jestem i swoje karmię plus minus zgodnie z wytycznymi forumowo literaturowymi. Ale trzy duże hodowle, które znam, karmią wszystkie ryby tym samym pokarmem bez wnikania w preferencje żywieniowe. Dwie gotowymi firmowymi pokarmami i jedna swoją mieszanką, którą również sprzedaje na zewnątrz. Więc przychylę się do opinii, że aptekarskie podejście do żywienia poszczególnych gatunków może mieć drugorzędne znaczenie.
-
Moje 450 litrów relaksu :)
pulpet odpowiedział(a) na Vrzechu temat w Przedstaw się i swoje akwarium!
Myślę, że 450 litrów relaksu dzwignelo już dość nie na temat. Ja miłościwie panujący wydzieli temat to możemy go pociągnąć -
Moje 450 litrów relaksu :)
pulpet odpowiedział(a) na Vrzechu temat w Przedstaw się i swoje akwarium!
To nie do końca tak. Tu jeden z niemieckich kolegów fajnie opisuje, skąd biorą się nieścisłości i nieporozumienia jeśli chodzi o oznaczenie pokoleń. https://www.malawi-germany.de/index.php/wissenswertes/512-f1-vs-wfnz-die-generationenssysteme.html To co robią z tym sprzedawcy może być wynikiem niewiedzy i nieznajomości zagadnienia. Może nie każdy sprzedawca/importer wie o istnieniu dwóch klasyfikacji używających oznaczeń Fx i wtedy w dobrej wierze sprzedaje ryby sklasyfikowane wg stopnia pokrewieństwa jako ryby sklasyfikowane pod względem domieszki "dzikiej krwi". Nie zawsze musi to być oszustwo. -
Moje 450 litrów relaksu :)
pulpet odpowiedział(a) na Vrzechu temat w Przedstaw się i swoje akwarium!
Jeśli chodzi o ryby z importu i oznaczenia F1 i dalej to faktycznie mało daje to informacji o pokoleniowosci i spokrewnieniu z rybami z odłowu. Jest spory bałagan, zwłaszcza jeśli chodzi o ryby z Niemiec. Ryba F1 z Niemiec może mieć dzikich przodków daleko w przeszłości. I w naszym rozumieniu może być F10. I to żadne oszustwo, po prostu różne systemy klasyfikacji, stosowane przez różnych hodowców. Wszystko subiektywnie prawidlowo, ale F1 z Niemiec bezmyślnie skopowiane przez sprzedawcę, może być kompletnie źle zinterpretowane przez kupującego w Polsce. Kiedyś o tym pisałem, ale temat nie chwycił, więc porzuciłem sprawę. -
-
Gratulować i zazdrościć . Kawał fajnego szkła. Powodzenia w dalszej realizacji projektu. No i zdrowia oczywiście.
-
Ryba wygląda źle i zostawiając na boku ranę, która faktycznie wygląda paskudnie, jest ewidentnie chora i wymęczona. W pierwszej kolejności usunął bym ją z głównego zbiornika, bo jest inkubatorem dla bakterii chorobotwórczych i problem może się powtórzyć u innych ryb. To czy próbować ja leczyć musisz wiedzieć sam. Nie mam na tyle doświadczenia żeby pokusić się o postawienie jednoznacznej diagnozy, ale wszystko, co mi przychodzi do głowy to choroby trudne w leczeniu i sukces raczej malo prawdopodobny. Ja osobiscie rybie w takim stanie skrócił bym męki. Taka ciemniejsza strona akwarystyki, ale czasem trzeba.
-
Nie podkładaj nic pomiędzy plastikową podstawkę i szkło. Taki podkład wystarczy, wręcz niektórzy producenci zbiorników wyłączają gwarancję, jeśli dołożysz coś innego. Trafiłeś na forum miłośników ryb z jeziora Malawi, więc obejmie cię tutaj ostracyzm towarzyski. Twoje ryby to zdecydowanie nie ten biotop. Choć jeśli chodzi o techniczne rozwiązania niczym się to nie różni. Ale fanatyczni wyznawcy jedynie słusznej akwarystyki będą mieli usta pełne wody, jeśli nie hodujesz gatunków którymi się.zajmujemy. A ja zachęcam cię do zapoznania się z zawartością naszego forum. Może kiedyś, w przyszłości, przy okazji większego akwarium zdecydujesz się na te najpiękniejsze na świecie ryby. Powodzenia.
-
Moja opinia jest oparta na dwuletniej obserwacji tych ryb. Czysto subiektywna i wynika z własnych doświadczeń. Ponieważ akurat dobranie grupy Saulosi było najtrudniejsze to w skrócie co mi wyszło z obserwacji. Na początku wszystko żółte ale, nie do końca. W sytuacjach stresujących (transport, nagła zmiana temperatury, inne stresory) część ryb blaknie, dostaje delikatnie szarego/niebieskiego odcienia z delikatnie widocznymi pasami. To samce i wcale nie znaczy, że się natychmiast i jednocześnie wybarwią. Znika czynnik strsujacy, ryby nie do odróżnienia od reszty stada. Potem kolejny wyznacznik, atrapa jajowa, jak ją widać 100 procent samiec, nawet jak się niemrawo wybarwia. Przyjdzie pora. Brak atrapy o niczym nie świadczy, u mojego rekordzisty pojawiła się po ponad roku. Żółty, identyczny z samicami z tego zarybienia. Najpierw przebarwienie na płetwie odbytowej i potem się wybarwil ślicznie , ale atrapa była pierwsza. Wszystkie ryby, które dostawały pasów, czarnych przebarwień płetwy grzbietowej, ale bez błękitnych przebarwień pojawiających się na początku w okolicach głowy i bez atrapy jajowej przy okazji, okazały się potem samicami, bo inkubowały. Te podbarwione samice wykazywały podwyższoną agresje, terytorializm i często zachowywania, które mylnie interpretowałem jako "samcze" Takie moje obserwacje.
