pekael
Użytkownik-
Postów
134 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez pekael
-
Drugi na wypadek jakby jeden wysiadł Filtr jest super , a dzięki sprytnemu odcięciu węży jego czyszczenie jest bardzo łatwe.
-
Hmm, to ile ryb jest w tym akwarium? A te glonojady to po co? Gdybym mial cos z tego odławiac to te glonojady własnie i to niezwłocznie. BTW; doczytałaś może do jakich rozmiarów mogą dorosnąć? Na pewno chcesz je mieć? Poczytaj może jeszcze bardzo świeży wątek o innych rybach z pyszczakami. Może coś Ci się nasunie na myśl.
-
A ja bym nic nie robił. Rybki sa jeszcze przecież małe i nie można wykluczyć , ze bedą jeszcze jakieś ubytki. Być może docelową obsadą powinno być 2+5, ale z parą samców zawsze jest ryzyko , że jeden będzie zdominowany. Ja bym obserwował to towarzystwo i nie wykonywał nerwowych ruchów. Wpuszczenie dwóch samiczek to zły pomysł - 11 ryb i 120 l to przesada. Bardzo podoba mi sie Twoje podejście do obsady - mały litraz - jeden gatunek. Ale taki nick zobowiazuje
-
Kamillo - proszę znaleźć ochotników na dłuższy pobyt w Tunezji niż 2-3 tygodnie w lipcu albo sierpniu. I nie ma zmiłuj: plaża od rana do wieczora, miejscowe żarcie i woda z kranu (wszyscy wiedzą co mam na mysli ). Oni zresztą też by nie chcieli do nas, bo u nas zimno albo bardzo zimno i nie ma co jeść.
-
A ja pod moimi 400l (160*50*50) mam 4 warstwy pianki takiej jaką podkłada sie pod panele. Jest ok.
-
Widziałem te zbiorniki w Krakowie ze 2-3 lata temu chyba - był nawet jakis wątek na starym forum. Też zdębiałem jak zobaczyłem "Afrykę w jednym" i potem nawet drążyłem temat jak to jest z tym PANem, ze w jego obiektach takie rzeczy się dzieją. Okazało się wtedy, że nie jest to przedsięwzięcie naukowe, a PAN jedynie udostępnił pomieszczenia. Podejrzewam, że nic się od tego czasu nie zmieniło. Jesli PAN zarabia na najmie, to oczywiście nawet naświętsze głosy oburzenia ze strony społecznej (to my?) nie pomogą. Nawet opinie własnych naukowców nic nie zmienią. Tylko kasa się liczy. Chyba musimy się pogodzić z tym, że jesteśmy gronem bardzo konserwatywnym jeśli chodzi o pomysły urozmaicania naszych akwariów nie tylko o gości z innych akwenów ( w tym roslin), ba ! nawet biotopów (nie łączyć mbuny z nie-mbuną!) ale też jeśli chodzi o dekoracje typu kokos, nurek, zamek czy korzeń, które albo sa według nas obciachowe, albo zagrażaja równowadze biologicznej bo obniżają pH o 0,1. U wielu obserwatorów zewnętrznych - nawet długoletnich akwarystów - to jest gruuuba przesada. Oni wręcz pasjonuja się połączeniem w jednym zbiorniku ognia z wodą i roztrząsają jak doprowadzic do tarła paletek w jednym zbiorniku ze stadem pyszczaków. No moze przesadzilem, ale nie za bardzo chyba. Proponuje trzymać się wariantu konserwatywnego z powszechną chyba u nas nutka tolerancji przejawiającą sie w stwierdzeniu : można, ale po co? Inna sprawą jest , czy do naszego szlachetnego konserwatyzmu przekonamy innych, np. PAN :shock:
-
Miałem kiedys znajomego,który kupował wyłącznie Mercedesy. Zapytałem go czy myslał o innym aucie. Zdziwiony odpowiedział : A po co? Przecież Mercedes ma wszystko czego potrzebuję... I tak to jest z bocjami w malawi. Niby zmieszczą sie, ale po co? Malawi samo w sobie ma wszystko czego potrzeba. Po co bocje - choć to przepiekne i sympatyczne rybki? Lepiej zrobić im własny domek - bedą znacznie szczęśliwsze
-
Mam podobną obsadę w 400l (oczywiście proporcjonalnie mniej ryb ze względu na litraż) i jestem z niej zadowolony. Obawiałem się nieco, że samiczki bedą wszystkie jednakowo sledziowate i szare. Jednak tak pięknej ryby jak samica (tak - to nie błąd!) S.Fryeri jeszcze nie miałem. Jest perfekcyjnie zaprojektowana przez najwyższego - kształty genialne :roll: , a samiec ... zapowiada się rewelacyjnie. Tyle, że to jeszcze młodzież - stadko mam od dwóch tygodni i trochę czasu upłynie zanim towarzystwo sie wybarwi. W każdym razie uważam , że obsadę wytypowałeś fajnie. Połacznie z mbuną. Zbiornik musi być dłuuugi. Jak blue arrow (S.Fr. samiec) wystartuje z jednego końca to ma problem wyhamować na tych moich 160 cm długości. Po drodze wszystko jest jego. Zastanawiałem się kiedyś co bym wrzucił do swoich gdyby to było mozliwe. Poszedłbym tutaj kluczem dietetycznym czyli typowałbym mięsożerców. Kiedyś wsypałem im przez pomyłkę zarcie dla mbuny roślinożernej (poprzednia obsada) to cały nastepny dzień brzuchy je bolały i ocierały się w komplecie o dno. Dzień głodówki i wróciło do normy. Pisz o swoich spostrzeżeniach dużo - to może byc bardzo ciekawe.
-
No tak - cholerne sinice - powodzenia w walce ! BTW: nie wiem jak potraktowałeś rosliny na czas zaciemnienia, ale jak bedziesz chcial odnowic zielen to anubiasa (dobrze chyba dostrzegłem ) nie umieszcza sie bezpośrednio w podłożu, tylko wiąże do skał. Pomysł romka - lampa UV ! Tego nie ćwiczyłem - chociaz mam ten sprzęt na stanie po starym akwa - sa jakies doświadczenia?
-
Z sinicami walczę od roku - raz jest lepiej a raz gorzej. Antybiotyki,zaciemnienia, czyszczenie filtrów - wszystko co jest w sieci dostepne już stosowałem i niestety sa nawroty - może niezbyt intensywne - nie dopuszczam do tego , ale to zmora. Osobiscie twierdzę, że muszą być w wodzie kranowej. Opisy rzeczywiście sa niepokojące - dla Ciebie bo jednak pokazuja , że to mogą być te cholery, a dla mnie to kolejne wezwanie do boju :? Oby to jednak u Ciebie nie były sinice
-
No to szczerze gratuluje i zazdroszcze :oops: ! A ryby to skubią?
-
Tempo rozwoju dekoracji wskazuje na sinice - temat wielokrotnie na forum omawiany. Sprawdź czy to nie jest ten przypadek.
-
Ja nie wiem do końca z czego to wynika, ale mam podobny problem - uszczelka niestety nie pomogla w 100%. Moja teoria jest taka - woda ma swoje ośrodki skraplania się i spływa tam , gdzie ma najmniejszy opór. Ponieważ akwarium wraz z podstawą przemieszczają się względem siebie (temperatura, wilgotność, ruchy podłoża, zmiana rozkładu obciążenia dna akwarium itp.) woda spływa w różnych kierunkach i musi gdzieś tam ujście znaleźć. Czasem skapuje do wody , a czasem płynie po ściance. Osobiście stosuję np. zmianę kąta wylotu deszczownicy, zmiane kierunku wylotu filtrów wewnętrznych, okresowe uchylenie pokrywy, zmniejszenie stanu wody w zbiorniku albo jakies kombinacje. W zasadzie zawsze cos tam pomaga - do następnego razu . Pewne jest chyba to, że za "przecieki" odpowiedzialne są skropliny , bo odkrycie pokrywy skutkuje natychmiastową poprawą.
-
Oczywiście zbierz to wszystko maksymalnie dokładnie - najlepiej odmulaczem. Wachlowanie raczej bym sobie darował - chyba że chcesz , żeby ryby sie jeszcze bardziej obżarły. Tak czy inaczej zafundowałbym im pare dni głodówki , bo nie wiadomo ile to pływało w akwarium. Do nadzwyczajnej podmiany wody nie widzę powodów, chyba że parametry wody uległy jakiemuś załamaniu - trzeba sprawdzić, ale jesli zareagujesz szybko raczej nie powinno byc alarmu. Nie wykonuj żadnych nerwowych ruchów (chemia,leki itp.) po wtedy możesz rzeczywiscie namieszać bardziej niz junior - akwarysta :-). Mówiąc krótko : posprzątaj i obserwuj. Reaguj jak zdiagnozujesz problem. Chemia profilaktycznie - to najczęściej zły pomysł. I bez nerwów ;-) - bedzie dobrze!.
-
Copadichromis borleyi eastern
pekael odpowiedział(a) na pekael temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Leeri, a jak się u Ciebie te rybcie wybarwiły? -
Taka odmiana jest do kupienia w Tan-malu. Czy ktos ma u siebie w zbiorniku i wie jak sie wybarwiaja samce i czy samice maja kolorowe płetwy?
-
No dobrze a dla mięsożerców co można przyrządzić w kuchni domowej?
-
Szczesciarz - piasek z plazy ! Przede wszystkim piasek musi byc czysty. Jesli masz pewnosc , ze ten plazowy nie zostal zanieczyszczony chemicznie albo biologicznie - wystarczyłoby przepłukać, ale poniewaz takiej pewności chyba nie ma lepiej byłoby jeszcze go wyprażyc w piekarniku. Myślę, że temperatura 150 - 200 C w czasie 30 - 60 min zrobi swoje.
-
Ryby nie znam, ale "w Malawi" nie musi oznaczać tylko naszego ulubionego jeziora. Niemcy częściej chyba nawet mówią Niasa. Tak wiec rybka może rzeczywiście pluskać sie w jakiejś rzece w Malawi albo w jakims jeziorku - ciut mniejszym niz Niasa i stwierdzenie, że występuje w Malawi jest oczywiście poprawne.
-
Mam w akwarium wapien z kopalni dolomitow w Jaworznie i jest ok. Wyglada ladnie, pH - stabilne, zadnych rekcji z woda nie stwierdzilem. Trzeba tylko zwrocic uwage, zeby skalki nie mialy zadnych polyskujacych wtracen, co moze wskazywac na metal . No chyba , ze trafisz na zyle zlota, ale to juz zupelnie inna historia 8) .
-
Czy jest taka możliwość , żeby artykuły pisane przez klubowiczów do różnych gazet były udostępnione w jakiś sposób w naszym serwisie? Z opinii wiadomo, że materiały są bardzo interesujące, a nie zawsze można właściwy numer upolować w kiosku. Co na to autorzy - bo to chyba do nich podstawowe pytanie.
-
Jedna rzecz mi tylko nie pasuje do sinic - "silnie przylegaja do kamieni" - jak pisze bartol. Poza tym podzielam obawy marsa (graniczące z pewnością ) , ze to raczej sinice niz ulubione glony i ma sie z czego cieszyc. Osobiście walcze z tym syfem od pol roku i dopiero antybiotyk pomogl - zobaczymy na jak długo.
-
Będzie też problem z samym utrzymaniem roślin, nawet przy założeniu, że ryby nie chciałyby tego jeść. Mchy z tego co pamietam wymagaja wód kwaśnych i dość miękkich. W Malawi jest zdecydowanie zasadowo i "twardo".
-
Dobre pytanie! Jakiś tam rozum mają ale w naturze generalnie więcej miejsca i mniejsze ryzyko kolizji ze skałą - jest gdzie wiac krótko mówiąc . Jak zaznaczyłem moje wulkany są już obrośniete i nie ma ryzyka, ale z takimi ostrymi różnie może być.
-
Mam nieduze skałki tego typu u siebie. Maja tę wadę, że są ostre. Ja swoje przekładałem z innego zbiornika i były juz nieźle obrosnięte, ale to może byc element ryzyka z takimi wariatami jak nasi ulubieńcy.
