-
Postów
9 394 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez harisimi
-
Fajny pomysł . Pomyślimy.
-
Co do samic to ja też je chcę, moim marzeniem jest mieć wszystkie ryby w obu płciach ale ludzie raczej focą samce. Wybór fotek nie jest jednak tendencyjny samic nie wstawiałem tam gdzie nie mam ich dobrych fotek ... czasem nie mam ich w ogóle. Rozwój albumu jest jednak wpisany w jego idee. Jeśli ktoś taką brakującą samice dostrzeże lub wykona fotkę album jest otwarty.
-
Poprawione. Swoją drogą zapomniałem o tej zmianie o parallelus . Dzięki.
-
Jakie opisy ? Możesz wskazać konkretniej bo nie widzę . Wskazywanie wszelkich literóweczek czy innych błędów wskazane i mile widziane, najlepiej linkiem. Niby człowiek oglądał to 3 razy ale coś mogło się pokićkać . Nabe przenosił i opisywał to ręcznie a i ja opisując pierwotnie w roboczym mogłem coś przeklikać . -- dołączony post: Poprawione ... wiesz te płci podobne . Tego typu pomyłki są możliwe. To na prawdę kupa zdjęć. Sam znalazłem już dzisiaj że był zły autor ... to była moja fotka . To na pewno może powstać wiec piszcie wszelkie nieprawidłowości. Będę poprawiał na bieżąco.
-
Album to jest to coś co tak dawno miało być a jest dopiero teraz . Niestety nie zawsze wychodzi tak jakby się chciało a wpływa na to wiele czynników. Najważniejszym jest ten, który wymusza zarobkowanie i marnowanie czasu na jakąś prace zawodową . Nie jest to jednak czas smutku ale radości bo nareszcie się udało Nam to uruchomić. Oczywiście jak to z nowonarodzonymi tworami czasem bywa nie są one już w pełni ukształtowane. Coś będzie trzeba na pewno poprawić, dodać wygłaskać. Proszę wiec o wyrozumiałość i uwagi. Album powstał dzięki pracy wielu ludzi oraz fotografiom wielu ludzi. Należą im się podziękowania, gdyż bez nich tego by nie było. Zacznę od naszego informatyka. Nabe mimo tego, że ciężko pracuje domykał po kolei różne problemiki czy problemy no i wystartował Album od strony technicznej. Wiele rzeczy musiał robić w sposób czasochłonny i niezautomatyzowany. Jak to bywa w takich przypadkach znajdziecie jeszcze jakieś niedogodności i potrzeby ale bez wątpienia i wtedy będziemy mogli liczyć na jego pomoc. Trudno jednak byłoby pominąć jego wkład w całe przedsięwzięcie dlatego należą mu się szczególne podziękowania. Wybór fotografii to żmudne zajęcie, wiernie wspomagał mnie w tym Perez666, który wybrał z galerii fotki predatorów oraz przekopał swoje zasoby dając do galerii bardzo dużo fotek zarówno ”krokodyli” jak i tego co miał wcześniej a więc Mbuna. Pomimo tego, że był współwykonawcą projektu a więc miał pewne obowiązki i tak należy mu się podziękowanie. Widząc, że szybciej zrealizujemy projekt, gdy zaangażuje się w Album więcej osób poprosiłem o pomoc Klubowiczów. Stan przejrzał całą galerie w poszukiwaniu wartościowych Mbuna i tego co umknęło Perezowi w zakresie „zębatych” a Tom 77 wspomógł nas w poszukiwaniu w galerii ryb, które on lubi najbardziej a więc tej części non-Mbuna, która nie zjada swoich pobratymców . Dzięki koledzy za pomoc. Poszukiwania to dopiero początek zabawy. Trzeba było to poukładać, poopisywać, potworzyć katalogi a także wyprosić zdjęcia od najlepszych fotografów. Prosiłem i wyprosiłem . Podziękowania należą się wszystkim, których zdjęcia znalazły się w Albumie, nawet jedna fotografia to powód do ukłonu w ich stronę. Pozwolę sobie jednak na szczególne wyróżnienie kilku osób. Jjacek wspomógł Nas jak tylko mógł i przekazał do Albumu fotki swoich ryb. Unikalne i piękne zdjęcia spowodowały, że katalogi z Utaka i Placidochromis mamy bogate i ładne. Ciągle pojawia się u niego coś nowego i nadal coś z tego za pewne nam skapnie . Mars również przekazał Nam swoje piękne fotki pomimo tego, że musiał je wykopywać ze starszych zasobów na dysku twardym. Nasz weteran niestety zdradził naszą pasję na rzecz F-16 i innego latającego żelastwa ;( a od KM wyraźnie się oddalił ale na marudzenie zareagował pozytywnie i jeszcze zareaguje, gdyż ciągle posiada piękne „pyski”. Szczególnie duży wkład ilościowo-jakościowy miał na pewno Jack. Co prawda nie miał czasu wstawić fotek w większym rozmiarze a później miał przygody, które nie pozwoliły mu ich udostępnić ale i te, które wzięliśmy z galerii bardzo wspomogły Album. Wśród fotografów, których chciałbym jeszcze wskazać, na pewno na szczególne podziękowania zasługuje Stan, piwko28 i crav, którzy przekazali do Albumu znaczne ilości swoich pięknych fotografii a że są jeszcze na dorobku na pewno jeszcze nam dołożą . Na koniec chciałbym jeszcze podziękować Markowi ( marek_z_81 ), który wspierał Nas swoimi umiejętnościami zarówno przy technicznym „podciąganiu” fotografii rzadkich gatunków ryb jak i wtedy gdy potrzebowaliśmy jakiś „graficznych” umiejętności. Na początku w tym zakresie wspomagał mnie również Kessey, któremu także dziękuję. 1. Czym jest Album ? W jednej części jest to zbiór najpiękniejszych zbiorników na przestrzeni wieków naszej działalności. Będą tam umieszczane fotografie zbiorników, które zyskały poklask i popularność w galerii czy konkursach. Druga cześć a wiec ryby, to zbiór fotografii pyszczaków, które docelowo mają być najpiękniejszymi fotografiami pysków w poszczególnych gatunkach. Poukładano je w katalogach z podziałem na rodzaje, gatunki oraz gdy to możliwe na warianty geograficzne. Liczba fotografii w poszczególnych katalogach jest ograniczona do 15 szt a więc z czasem gdy Album będzie się wypełniał lepsze fotografie wyprą te gorsze. Decyzja o wpuszczeniu fotografii do Albumu, będzie należała do 2 członków Zarządu, którzy są koordynatorami Albumu. W tej chwili jest to Perez666 oraz ja. W przypadku braku zbieżności co do oceny fotografii o rozsądzenie sporu proszony będzie rotacyjnie członek zarządu spoza grona koordynatorów. Na razie w przypadku w przypadku rzadkich gatunków postąpiliśmy na zasadzie „Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”. Fotografie nie zawsze mają odpowiednią jakość. W przypadku rzadkich gatunków pozostawiamy tę furtkę nadal. Rzadsze ryby nie będą musiały spełnić regulaminowych minimów. Chcemy mieć bowiem jak najbardziej bogaty zasób gatunkowy. Wybór fotografii generalnie jest oparty na priorytecie realności a nie artyzmu danych fotek. Album bowiem jest bazą wizualną pyszczaków. Dla urozmaicenia jakieś „artyzmy” czasem za pewne się pojawią ale i tu priorytetem będzie ich względny naturalizm. No i szczypta goryczy . Zgodnie z polityką, którą konsekwentnie prowadzimy większy rozmiar fotografii będzie w stanie zobaczyć tylko Klubowicz. Należy jednak propagować piękno i również użytkownicy będą mogli pooglądać dość duże fotografie/pocztówki w Albumie. 2. Jakie fotografie będą zasilać Album ? Przewiduje się trzy drogi. Pierwszą jest inicjatywa samego Klubowicza czy użytkownika. Będzie on wstawiał swoje opisane w odpowiedni sposób fotografie do poczekalni a decydenci bądź fotkę wstawią bądź odmówią jej wstawienia do Albumu. Druga droga to donos . Jeśli, któryś z Klubowiczów zauważy fotkę w galerii i stwierdzi, ze jej miejsce w Albumie, może podesłać linka do Koordynatorów i co fotkę ocenią oraz poproszę o jej przeniesienie informatyków. Trzecia droga to inicjatywa samych Koordynatorów. Dotyczy ona nowych fotek. Klubowicz może być nieśmiały lub nie wierzyć w urodę swoich fotek. Zachęcimy go PW do wstawienia fotki, która wypatrzymy w galerii. Album będzie się więc rozbudowywał i mam nadzieję, że stanie się największą tego typu bazą przynajmniej w naszej części Europy. Musicie popróbować ten twór bo jest to oczywiście start próbny. Za pewne znajdziecie coś co wam się nie spodoba. Być może będą możliwe jakieś ułatwienia czy poprawki. Jednak kiedyś musi się to zacząć więc zapraszam do oglądania i komentarza. Do Albumu wejdziecie tutaj: http://www.klub-malawi.pl/album.html
-
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
harisimi odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
a ten to Protomelas photoshop -- dołączony post: Ja mam Protka to jest ryba o mocniejszej budowie niż Aulonka jednak mój samiec nawet teraz gdy jest źle żywiony ( za dużo protein ) nie jest aż tak mocnej budowy jak Twoja ryba. Stefan może mieć jakieś predyspozycje ale dieta ŻPM na pewno mu nie zaszkodzi :mrgreen: . Pisałem abyś spojrzał na fotki bo różnice są spore a ty widząc rybę na żywo możesz to lepiej ocenić. Patrząc na fotki z jeziora widzę takie podstawowe różnice pomiędzy tymi dwoma wariantami: higga reef ma bardziej niebieską płetwę grzbietową, bardziej czerwoną płetwę odbytową i mniej żółty tułów pozbawiony pionowych pasów. -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
harisimi odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
Zwróć uwagę na płetwę grzbietową i kolorystykę tułowia. Widziałem te ryby na żywo w obu wariantach. Wydaje mi się, że masz wariant geograficzny Higga Reef, zwłaszcza, że ostatnimi czasy oba warianty są dostępne. Kiedyś były tylko taiwany z rafy o tej samej nazwie. to jeszcze jedna Marsowa http://forum.klub-malawi.pl/galeria/index.php?n=10243 -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
harisimi odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
jjacek miał higga reef http://forum.klub-malawi.pl/galeria/index.php?n=2895 mars miał http://forum.klub-malawi.pl/galeria/index.php?n=10244 co maja nasi koledzy, może zanim zaczniemy zgadywać oni sami nam napiszą -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
harisimi odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
To zależy wg kogo . Według nomenklatury Koningsa za którą się tutaj opowiedzieliśmy nie ma takiej ryby jak Protomelas fenestratus higga reef, gdyż nie ma fenastratusa w tej lokacji. Istnieją natomiast trzy warianty geograficzne Protomelas sp. steveni taiwan: Taiwanee Reef Higga Reef Ngkuyo Island tak więc twój Protomelas fenestratus higga reef to dla mnie Protomelas sp. steveni taiwan, Higga Reef. -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
harisimi odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
Czasami i u ryb w jeziorze czasowo dobrze się powodzi ... ta ryba z filmu jest masywana choć wg mnie nie aż tak jak Twoje. Decyduje o tym zapewne moment jej focenia/nagrania. Bardzo dużo masywnych ryb widać np u Labeotropheus. Wyjątek jednak potwierdza regułę i zdecydowanie dominują ryby szczuplejsze i jestem pewien, że ten Protek z filmu też zbyt długo takim nie będzie. Na pewno jednak taka budowa nie jest typową dla Protomelas a porównując np ryby te: http://malawicichlids.com/mw08087b.htm http://www.africancichlidforum.com/forums/lofiversion/index.php/t7971.html z Twoimi: http://forum.klub-malawi.pl/galeria/index.php?n=12748 http://forum.klub-malawi.pl/galeria/index.php?n=12751 ja widzę różnicę. To nie są przytyki i Ty w swoim akwarium możesz robić co chcesz. Wydaje mi się jednak, że skoro Twoje ryby są młode a na fotkach jednak wykazują tendencje do przetłuszczania to warto coś zmienić. Decyzja należy finalnie do Ciebie i nic mi do Twoich ryb . -
Piękno naszych zbiorników 2014 - sondaż
harisimi odpowiedział(a) na Slawek-meszek temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Jak zwykle ciężko wybrać :-D. Podobnie jak w przypadku wyborów Miss jakoś tak dużo tych pierwszych ;-). No ale moje typy na dzisiaj. 1. Buccochromis rhoadesii 2. Dimidiochromis strigatus 3. Metriaclima sp. zebra chilumba Luwino Reef 4. Protomelas taeniolatus Namalenje 5. Dimidiochromis compressiceps 6. Scieanochromis fryerii 7. Placidochromis phenochilus Mdoka 8. Cynotilapia zebroides Cobwe 9. Labidochromis caeruleus "yellow" 10. Pseudotropheus saulosi -
Cichlidenstadl ma jeszcze ryby z Wiktorii. Ma co prawda w budynku zwykły sklep akwarystyczny ale to inna działalność. Co do Lion's Cove to w handlu pojawiły się one w wersji dwukolorowej z białym brzuchem. W sumie przynosiło to więcej złego niż dobrego bo zasiliły one hodowlę i widać dużo yellow z bielszymi brzuchami. Nie widziałem natomiast w ofercie żółtych Lion's Cove.
-
Fainzilberi lub Chinyankwazi
harisimi odpowiedział(a) na Mortis temat w Obsada akwarium z pyszczakami
OK ale autor wątku pisał w poście na który odpowiadałem pytanie o hara. Więc zabrzmiało to dla mnie zaskakująco. -- dołączony post: Urodę Hary oddają foty jemioloseba. -
Fainzilberi lub Chinyankwazi
harisimi odpowiedział(a) na Mortis temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Przecież piszemy o hara ... drugi z gatunków jest niedostępny. -
Fainzilberi lub Chinyankwazi
harisimi odpowiedział(a) na Mortis temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Najwięcej może na ten temat napisać Jemioloseba ma je najdłużej. -
Fainzilberi lub Chinyankwazi
harisimi odpowiedział(a) na Mortis temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Generalnie Cynotilapia sp. 'chinyankwazi' nazywa się tak jak nazywa ... nie widziałem jej w ofertach. Na pewno jej substytutem może być Cynotilapia sp. hara zwana Cynotilapia afra white top Galileya Reef ( dostępna choćby w TM ) do obejrzenia w naszej galerii. Metriaclima fainzilberi może trafić się pod nazwami Pseudotropheus fainzilberi czy Malandia fainzilberi. -
http://www.klub-malawi.pl/serwis/artykuly-klubowiczow/o-pielegnacji-pyszczakow-i-nie-tylko/412-pokarmy-dla-pielegnic-osi-wyzsza-polka-dla-kazdego.html?highlight=WyJvc2kiXQ== tu masz link do arta o tych karmach a kupić możesz jeszcze w akwarystyczny24 i w Tan Malu.
-
Sorrki żę dopiero teraz ale pisałem i pisałem i nie mogłem skończyć . No ale wreszcie się udało. Włożenie kija w mrowisko nie zawsze jest złe. Jeśli nie uszkodzisz przy okazji nazbyt mocno i bezpowrotnie samego mrowiska to może podziałać stymulująco na społeczność mrówczą. Robotnice usuwają uszkodzenia a żołnierze ćwiczą atak na dużego przeciwnika . Mrówki mają swego rodzaju trening/poligon. Trudne tematy powodują, że takimi mrówkami stają się klubowicze. Czasem trzeba otworzyć półkę z napisem „dogmaty” aby nie zardzewiała . Najpierw wytłumaczę kwestie wielbłądów . Wskazałem posługując się ironią i sarkazmem, że zwierzęta nie bez przyczyny posiadają pewnego rodzaju specjalizacje. Wielbłąd posiada garby tłuszczowe, gdyż ma ogromne problemy ze zdobyciem wody i pożywienia, gdyż żyje tam gdzie żyje. Dlaczego jego gatunek jest tam gdzie jest ? Bo tak w toku ewolucji wyszło. Zapewne zielone niegdyś tereny stawały się pustynią przez dość długi okres czasu a zwierzęta stopniowo migrowały lub wyginęły. Poza tymi nielicznymi, którym udało się przystosować. Wielbłąd być może nawet się przy tym sfrajerował bo jakby wyemigrował dałby radę i gdzie indziej bo to kawał zwierza . Nie ma jednak wątpliwości, ze pustynne życie ma i swoje plusy … mniej tego tałatajstwa z ostrymi zębami lub dzidami . Podobnie z jakiejś przyczyny do trudnych warunków w miejscu gdzie bytuje, dostosował się demasoni . Nie tapla się w robalach nie jedząc ich, podobnie jak wielbłąd nie tapla się w wodzie nie pijąc jej. One po prostu tego nie mają. Z twojej wypowiedzi wynikało, że choć piszesz o jeziorze nie piszesz co jest w jeziorze. Ton Twojej wypowiedzi dość nikle ukrywał, że z lekkim uśmiechem na twarzy ( może nawet bardziej niż lekkim ) nabijasz się z przedmówców. Na zasadzie przejaskrawienia wykazałeś, że Twoi przedmówcy nie mają racji a ich fundamentalizm jest oparty na braku wiedzy. Nie sądzę abyś wskazał gdzieś post w którym ktoś, coś nakazuje co do minuty albo nakazuje wyłączać filtrację i rzucać worek na akwa gdy w pokoju z demasoni spożywa się steka. Postanowiłem też być uśmiechnięty i wskazałem, że ironizując i nabijając się z kolegów, sam całkowicie pomijasz aspekt warunków bytowania demasoni w jeziorze i zapominasz o tym, że ryba ta może nie jeść robali również dlatego, że ich po prostu tam nie ma. Zastosowałem oczywiście przejaskrawienie, bo wielbłąd to wyższa półka przystosowania a demasoni o wiele niższa. Tyle o wielbłądach. Wracając do meritum. Dlaczego piszemy … raz w tygodniu raz na dwa tygodnie itp. ? Otóż dlatego, że poczatkujący malawiści życzą sobie, aż tak skonkretyzowanych odpowiedzi. Doświadczeni malawiści dają im więc to czego oni oczekują. Odpowiedzi niedookreślone są dość problematyczne. Niech zobrazuje to ta hipotetyczna sytuacja. Pyta poczatkujący akwarysta, doświadczonego akwarystę: - Jak dużo tych karm mięsnych mam podawać demasoni ? - Daj im od czasu do czasu … nie za dużo ? Początkujący akwarysta chwilę pomyślał „no tak, pije piwo od czasu do czasu czyli 5 razy w tygodniu, nie pije dużo, bo te 5 butelek to przecież w sumie mało, ok … już wiem jak będę karmił demasoni „ )). Doradzanie komuś w sposób bardziej precyzyjny jest nie do wykonania. Oczywiście bardziej zaawansowany akwarysta może się skusić i dawać karmę w sposób inny. Bardzo małymi dawkami częściej lub większymi ale w sposób zupełnie nieuregulowany. Brak uregulowania nosi jednak ze sobą ryzyko, że w pewnym momencie będzie jednak zbyt często i zbyt dużo. Kluczowym jest bowiem w przypadku bloat nadmierne obciążenie organizmu roślinożercy. Jestem dość liberalny i dopuszczam łączenie demasonii np. z peryfitonożercami uzupełniającymi dietę planktonem ale szanuje zdanie odrębne w druga stronę a więc konserwatyzm i idealizm wykluczający pielęgnację demasoni z rybami potrzebującymi w diecie więcej karm zwierzęcych. Śmiem nawet twierdzić, że ten ich konserwatyzm jest nawet bezpieczniejszy. Nie ma i oczywiście nie będzie nigdy pełnych danych co do ilości pochłoniętych przez demonki robali. Warunki nie pozwalają jednak aby to było ich dużo. Jeśli Ty mi napiszesz, że demasoni codziennie zjada kilka robali a ja ci, że jednego co 5 dni to oboje w pewnych momentach możemy mieć rację. Jednak demasoni to nie worek treningowy i osobiście uważam, że skoro nie mam tego doprecyzowanego a doświadczenia samych akwarystów wskazują zagrożenia to warto wyznaczyć co jest bezpieczne i wyznaczam z zapasem. O ile dobrze dekoduję twoją wypowiedź, nie będzie nam tu po drodze bo ty dążysz ku krawędzi, ja stoję kilka metrów od zbocza a fundamentalista siedzi w schronisku. Gdyby chodziło o mnie to oczywiście byłbym na krawędzi ale tu chodzi o ryby. Ważna tu jest też idea ? Czemu Twój eksperyment ma służyć. Jeśli tylko chęci posiadania odpowiedniego koloru w bańce to idea dość słaba. Przestrzegałbym też przed nadmiernym optymizmem w zbyt krótkim czasie. Demasoni staje się stary po około 5 latach, młody jest przynajmniej 2 lata. Wnioski są często opierane na krótkim okresie czasu. Najczęściej dotyczą ryb młodych i najczęściej jak jakaś ryba odejdzie do „krainy wiecznej spiruliny” to winne są inne czynniki, pobicia, stres itp. a gruby brzuszek zrobił się już po śmierci . Poza tym ryby młode dynamicznie rosną, mają większe zapotrzebowanie na budulec no i są po prostu odporniejsze. No i na koniec meritum . Karmienie codzienne składnikami zwierzęcymi i tak się odbywa. Każda karma roślinna ma w swoim składzie składniki zwierzęce. Codzienne dodawanie do nich składników zwierzęcych w postaci karm mięsnych ( które też mają w sobie składniki roślinne ) czy mrożonek ( to już czyste mięcho jednak o różnej sile rażenia ) wg mnie nie ma jakiegokolwiek sensu. Po co ryzykować ? Nie lepiej dobrać odpowiednią obsadę i zamiast Labidochromis caeruleus zapodać sobie Tropheops sp. macrophthalmus chitimba, zbliżone kolorystycznie roślinożerne ryby ? Mamy propagować w klubie idee „eksperymentuj ze wszystkim a czasem się uda” ? No ja wolę jednak idee aby nie męczyć yellowka codziennie „sałatą” i nie narażać życia demonka codziennym „kotletem” , tylko kupić sobie roślinożercę bądź peryfitonożerce. Nie jestem przy tym konserwatywny. Jedynej twardej zasady, której się trzymam w kwestii łączenia ryb jest zakaz łączenia ryb o skrajnych preferencjach pokarmowych. Dostrzegam bowiem elastyczność pyszczaków z grupy Mbuna. No i taka luźna dygresja. Wydaje mi się, że Adaś pożarł to jabłko jednak z ciekawości a później wyrobił Ewę bo to faceci a już szczególnie Polacy są bardzo przekorni i działają na zasadzie „ co ja nie dam rady J” Rozmowy na forum są publiczne więc pisząc coś kontrowersyjnego staraj się nie szafować sarkazmami i ironią ale podawaj swoje zdanie w pełni rysując swój pogląd. Ot zagajając i znowu sarkastycznie oceniając poglądy na temat dogmatu obsady załóż może lepiej wątek i zaproponuj coś do siebie miast wsadzać kolegom szpilkę w 4 litery J. Musisz oczywiście przyjąć to, że zdanie przeciwne gdy się pojawi a, szczególnie gdy uderzasz w dogmat, będzie dość mocno reprezentowane. Masz do tego prawo i nie musisz ukrywać się na PW … tam nie będziesz miał szansy być skontrowany przez zdanie przeciwne i możesz zrobić więcej złego niż pisząc publicznie J. Apeluje tylko o to abyś naruszając dogmat wypowiadał się bardziej obszernie. Często jest tak, że ktoś napisze „ja jestem za karmieniem demasoni karmami mięsnymi bo tak karmię i jest super a te nawet się trą i mam piękne potomstwo”. Powodują tym święte oburzenie a jak się doprecyzują to się okaże że robią dokładnie to co ci, którzy go krytykują … tylko inaczej . Staszek poparł zdanie ryby1 opierając się na bardzo nikłych danych chyba, ze ma je z PW. Ja nie znajduje tych danych ( może jest inaczej i mnie ominęły po prostu więc proszę o wklejenie linka ). Ja aż tak odważny nie jestem . Kiedyś napisałem coś rewolucyjnego i znalazłem sojusznika. Niestety też go tu i ówdzie poparłem. Opierałem to na powierzchownych informacjach J. Gdy nabrał odwagi i objawił co ma w baniaku to okazało się, że wolałbym sobie uciąć wszystkie palce niż napisać coś pozytywnego na temat jego dworca. Do tego jego interpretacja tego co ja napisałem była tak rozszerzająca, że mocno się wstydziłem, gdy wszem i wobec mnie cytował w jego mniemaniu wiernie J. Nie chodzi nawet o to, że Stan poprał zdanie odrębne. My wiele czasu rozmawialiśmy na ten temat i mamy jakby doprecyzowane o co nam chodzi. Nie chciałbym jednak aby w wyniku jakiegoś niedopowiedzenia nagle z radosnym uśmiechem na twarzy jakiś początkujący Malawista wyskoczył z tekstem , że połączył fryeri z demasoni i karmi je Biovitem oraz mrożoną rozwielitką , oczywiście ze względów ekonomicznych z dużym naciskiem na rozwielitkę własnego chowu mrożoną w foremkach . Na tą chwilę nie wiem na czym stoję z metodyką ryba1 a co do Stan-a to są między nami różnice, nie tak wielkie ale są. Podstawowym pytaniem jest czy demasoni na sztucznej karmie typu NLS czy jakakolwiek innej markowej będą miały odpowiedni wygląd. Czy po prostu nie będą za tłuste. Osobiście jestem sceptyczny bo ja w ogóle nie do końca wierze w kompletność jakiejkolwiek karmy sztucznej i dlatego stosuje metodykę znacznego urozmaicenia. Po drugie moje doświadczenia nie są w tym zakresie pozytywne. Nawet nie chodzi o to, że się nie da tak karmić. Stan czy jak widać Kunta tak karmią i o ile ryb Sławka nie jestem w stanie ocenić o to tyle Staszek ma ryby wyglądające dobrze. Jednak nadal mam wątpliwości. Stan nie ma ryb starych i typowo roślinożernych a więc u niego eksperyment nawet się nie zaczął a po prostu wnioskuje analogicznie na podstawie efektów u swoich peryfitonożerców a to jednak coś innego. Co do Kunty to liczę na fotki demasoni karmionych w ten sposób. Jeśli miałbym ryzykować to na pewno sposób z mięsnymi karmami sztucznymi jest bezpieczniejszy niż nadmiarem mrożonek. Przyswajalność karm sztucznych jest inna a stopień przetworzenia składników zwierzęcych jest bardzo wysoki już na starcie. Dowodem na to, ze można jest słynne karmienie krów mączkami kostnymi choć skończyło się katastrofą to jednak nie do końca związaną z trawieniem krów, rybom raczej choroba wściekłych krów nie grozi . Na sukces składa się jednak bardzo wiele czynników. Zbudowanie stelaża dietetycznego dla ryb to nie tylko rodzaj karmy i specyfika karmionych ryb w naturze. Przykładem różnicy może być sposób karmienia kilkakrotnie w ciągu dnia i jednokrotnie w ciągu dnia. Różnica jest ogromna a obciążenie karmą mięsną inne. Przykład krylla. Stan uważa go za całkowicie niegroźnego a wręcz wskazanego a ja zbierałem po nim ryby i odradzam. Tyle, że Stan karmi bardzo ostrożnie i kilkakrotnie w ciągu dnia a ja raz dziennie i większa ilością. Inaczej nie za bardzo chcę bo mam ryby z różnych grup i aby najadły się wszystkie muszę karmę znacznie rozproszyć i dać go więcej na raz. Drugą rzeczą jest to, że jakoś nie mogę się zebrać i zrobić ekonomiczne ledy aby ryby zaczynały dzień na tyle wcześnie abym mógł je nakarmić o 6 rano gdy wyjeżdżam do pracy . Chwycenie przez najdynamiczniejsze ryby ( Mbuna ) nadmiernej ilości krylla może spowodować zapchanie jelit niezłym kawałkiem kiełbasy i w konsekwencji obciążenie układu i bloat. Dlatego u roślinożercy widzę ryzyko stosowania tej karmy. Następna różnica to posiadane ryby. Przykładowo posiadanie młodych fryeri i np. zebroidesów ( afr ) z innymi szybkimi dynamicznymi Mbuna wymusza inny sposób karmienia niż w przypadku gdy mamy ze trzy gatunki równych wielkością mbuniaków. Rozpraszanie karmy w tym pierwszym przypadku może spowodować potrzebę innego karmienia niż w tym drugim przypadku. Trzecią rzeczą jest ciężka ręka . Niektórzy z akwarystów mają tendencje do dawania zbyt dużych dawek. Czy może nawet nie nazbyt dużych ale maksymalnych. Inni dają karmę bardzo umiarkowanie wręcz lekko ryby przygładzając. Jak się domyślacie bloat u ryb roślinożernych łatwiej zaistnieje przy tych pierwszych. Zdziwilibyście się jak trudno czasem przekonać akwarystów że karmią nazbyt obficie. Ostatnim istotnym elementem tej układanki jest samo pochodzenie ryby i to jak była karmiona w początkowej fazie swojego życia. Ryby WF czy F1 karmione w sposób zgodny ze swoim naturalnym zapotrzebowaniem i profilem będą trudniejsze do przystosowania, niż ryby Fxx od lat dostosowywane do większej dawki „mięsa”. Tak więc o powodzeniu w pielęgnacji ryb z nadmierną ilością karm mięsnych decyduje bardzo wiele zmiennych. Zmiennych, których nie da się tak łatwo doprecyzować w krótkim poście a na długi post nie ma zazwyczaj czasu . Ten post pisany z przerwami posiada tyle znaków co mniejszej wielkości artykuł a jeszcze w nim nie zawarłem wszystkiego . Pytanie jest więc proste. Jak odpowiedzialnie doradzać mniej doświadczonym akwarystom pielęgnowanie ryb o skrajnych preferencja jeśli jest tyle zmiennych ? Osobiście preferuje więc doradzanie czegoś co jest o wiele bezpieczniejsze czy w ostateczności bardziej umiarkowane kompromisy. Nadal pozostaję przeciwny łączeniu przykładowo yellow z demasoni. Jest to trudniejsze, obarczone ryzykiem a wg mnie poza chęcią przekonania się czy tak się da, no i posiadania odpowiedniej palety barw w akwarium nie znajduje innej motywacji. Zdaję sobie sprawę że złożoności problemu w kwestii karm sztucznych i ich przyswajalności. Jestem przeciwny karmieniu pyszczaków jedną karmą choć pojawiły się już w moich dyskusjach oceny, że nazbyt uczłowieczam ryby . To jednak temat na następny elaborat J. Nie ja stworzyłem dogmat „nie karmić demasoni karmami mięsnymi” powstał on wcześniej niż ja miałem pyszczaki. Ja tylko po własnych doświadczeniach z rybami roślinożernymi i doświadczeniach innych z samym demasoni, stałem się jego stronnikiem. Nie fanatycznym ale umiarkowanym . Karmiąc ryby w proporcjach 40 na 60 miałem jeszcze roślinożercę smukłego i ładnego, 60 na 40 spowodowały że utył i był brzydszy a 80 na 20 uczynił z niego wielką bekę i groteskę samego siebie. Można powiedzieć, że przecież żyje a jak dodam, że to 8 letnia WF-ka to tylko odpalać baniaki aby łączyć fryeri z demasoni. Jednak po pierwsze mamy mieć ładne i zdrowe ryby a po drugie przerabiałem już bardziej dramatyczne zdarzenia. Ta ryba po prostu jest bardzo wytrzymała. Odpowiadając na zarzut, że w ogóle taką rybę posiadam informuję, że jest u mnie tylko dlatego, że mając rakowatość szczęki nie miałaby szans na przeżycie w jakimkolwiek mbunarium do którego mógłbym ją oddać. Podsumowując. Szanuje akwarystów również tych mających zdanie przeciwne a i czasem sam zmieniam własne zdanie. Jednak zanim opinię wypowiem staram się maksymalnie nad nią zastanowić. Nie mam parcia do łamania dogmatów za wszelką cenę a już zupełnie nie mam parcia na wskazywanie rewolucyjnej drogi początkującym akwarystom. Myślę, że to rozsądna i odpowiedzialna droga.
-
Jeśli JBL to za drogi interes to kup Zoolek-a ... test GH, KH niczym się nie różni od JBL czy innych bardziej markowych. Stosowałem je naprzemiennie i czasem porównywałem ilości kropelek. Różnicy nie stwierdziłem. PH też jest w miarę dokładny i czytelny choć gorszy od droższej konkurencji. Natomiast testy na NH3/4, NO2 i NO3 omijaj szerokim łukiem, zarówno Zoolek jak i Tropical-a to stracone pieniądze.
-
Ja podziwiam regularnie :mrgreen:. Jeszcze zostały na prawdę dwa techniczne szczegóły. Musi to zrobić Nabe. Nie będę się deklarował bo może to być już w zbliżającym się tygodniu jak i za 2 tygodnie. Nie wiem kiedy Nabe rozwiąże ten problem. Czas świat raczej temu nie służy ale może jutro będę wiedział coś więcej. Regulamin i mowa podsumowująca już gotowe . Tez nie jestem zadowolony, że tak długo to trwa ... przepraszam za te opóźnienia.
-
Jak już tak sarkasz i piszesz cokolwiek o jeziorze to choć troszkę poczytaj miedzy innymi w jakich warunkach żyje demasoni bo widzę, że zakładasz, iż całe jezioro wygląda tak samo a robale same proszę się o wejście w otwór gębowy pyszczaków. Te zaś specjalizują się w jeziorze pod względem diety w zasadzie dla zabawy. Żarcia kupa a taki demason ma focha i omija robaczki a crabro lubi sobie poobgryzać pasożyty i dlatego zrobił sobie u lokalnego dentysty w Lilongwe specjalne uzębienie ... a co mu tam. Labidochromisy zaś dały sobie w pysk drzwiami, żeby mieć wąski szczypcowaty pysk, zrobił to bo będzie inny ... wszystkie pyszczaki mu będą zazdrościć. Grubowargie gatunki sie zbotoksowały bo im Edek w TV pokazał topowe aktorki. Wszędzie ryby mają pod dostatkiem żarcia, pływają upasione i ze znanych sobie przyczyn specjalizują się dla zabawy w tym czy w innym sposobie pobierania karmy. Będąc równie sarkastyczny jak ty napiszę, ze twoja wesołość spowodowała moją wesołość. Idąc tropem Twojej wesołości napiszę, ze wielbład swoje garby wypełnia tłuszczem bo lubi ... ot takie wielbłądzie kaprycho ... generalnie gdy już popływa w tych licznych pustynnych zbiornikach, poje tej wysokiej zielonej i smacznej trawy, to zerka w odbicie w lustrze wody i myśli sobie będę garbusem, a co mi tam. Dla pozostałych: temat nie został podjęty zapewne z tego powodu, ze dyskusji o tym była cała masa. Sam wielokrotnie pisałem na ten temat. Podejrzewam, że będę się powtarzał ale jak już kolega ryba1 swoją wesołością spowodował, że odpaliłem wątek to napisze ponownie. Pseudotropheus demasoni jako relatywnie mały pyszczak, został najprawdopodobniej wyparty z najlepszych żerowisk i wyspecjalizował się w pobieraniu karmy, która nie jest tak atrakcyjna dla innych większych pyszczaków. Nie koniecznie były to same gabaryty ale na pewno z takiej lub innej przyczyny był zmuszony migrować w miejsce, gdzie najłatwiej zdobyć zieloną karmę. Żyje w pobliżu skał, w płytkiej wodzie gdzie jest dużo światła i panuje ruch wody spowodowany przez fale. W takim miejscu robaków jak na lekarstwo bo ciężko się im żyje w takich warunkach. Czasem tylko wyskoczą uprawiać sporty ekstremalne ... skok na glonie . Glony natomiast mają dużo światła i są w stanie na tych skałach bytować mimo znacznego ruchu wody, mają silne argumenty bo wrastają w skałe . Demasoni żyje w tych warunkach i skubie te glony. Za pewne zajął by inną niszę pokarmową ale z pewnych względów przegrał albo z innymi pyszczakami albo ratował życie migrując w wyższe rejony bo np. woda calkowicie straciła przejrzystość i poniżej 4 metrów już nie było życia. Nie znalazłem przyczyny dla której żyje tam gdzie żyje ale nic w jeziorze nie dzieje się bez przyczyny. Crabro jako jedna z najstarszych ryb w jeziorze dał sobie radę i przetrwał erę bardzo silnego spadku poziomu wody. Być może demonki do migracji pchnęło coś na kształt klęski ekologicznej a potrzeba życia w nurcie ukształtowała go do obecnych gabarytów a może był po prostu kurdupel i dostał po ogonie. Oczywiście od czasu do czasu na tych glonach zje coś zwierzęcego ale to coś jest symboliczne. Ryba w jeziorze rzadko bywa najedzona w przeciwieństwie do warunków akwariowych. Podanie raz w tygodniu lekkiej mrożonki ryb w akwarium nie zabije. Natomiast ścisłe ustalenie gdzie jest granica w której już zabije jest bardzo trudne. Ktoś dając porady bierze na siebie odpowiedzialność. Ja jestem odpowiedzialny. Nie znajduje nic złego w tym, że ktoś doradza dawanie karm roślinnych roślinożercy. Testowanie odporności demasoni na karmy mięsne uważam za niepotrzebne ryzyko. Nie słyszałem nigdy, żeby ktoś leczył czy stracił demasoni bo dał za dużo karmy roślinnej, nie słyszałem nigdy aby demasoni źle się rozwijał na karmie roślinnej. Czytałem natomiast dziesiątki postów o tym jak ludzie po początkowym pędzie do karmienia demasoni karmami mięsnymi pytali o leczenie u nich bloat. Rachunek jest prosty, logicznym jest karmienie roślinożercy jak roślinożercy. Pęd do miecha powoduje chęć łączenia demasoni z innymi rybami, które tego mięska więcej potrzebują. To My akwaryści chcemy przesuwać granice bo nam się ładnie komponuje żółciutki yellow z pasiastym demonkiem. Tyle że to nie my tracimy życie. Jeszcze o yellow choć to małe OT. Labidochromis caeruleus jest rybą wyspecjalizowaną do wybierania z peryfitonu bezkręgowców. Nie jest wskazane karmić go zieleninką bo jak zaobserwujecie w akwarium to nie jest ryba gryząca skały w sztucznych zbiornikach. W glonach w bańce nie ma robali więc nie ma tam czego szukać. Podczas pozyskiwania bezkręgowców w jeziorze silą rzeczy pobiera spore ilości samego peryfitonu, wyrywając je razem z robalem, dlatego wskazane jest karmić go "lekkimi karmami mięsnymi ale również dodawać karmy roślinne. Idąc z nimi na kompromis możemy sobie pozwolić na więcej i łączyć je np z peryfitonożercami. Nadmiar karm roślinnych jednak zacznie mu doskwierać, szczególnie w młodym wieku, gdzie może nawet nabyć nieodwracalnych zmian w budowie. Relatywnie wysoka odporność na dietę nazbyt roślinną u yellow wywołana jest powyższym oraz tym, że yellow jako pokolenie Fxxxxxxxxxxxxxx są relatywnie odporne i elastyczne. Na pewno nie było by to aż tak elastyczne u Labidochromis caeruleus Lion's Cove z których yellow się wywodzi.
-
Obsada pyszczakami zbiornika 128l
harisimi odpowiedział(a) na joopi78 temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Pewnie że 10 sztuk da większą szanse na dobranie ryb wtedy nawet 7+3 jeszcze będzie OK. Myślę jednak troszeczkę kategoriami ekonomicznymi . Może TM to sprawił -
Obsada pyszczakami zbiornika 128l
harisimi odpowiedział(a) na joopi78 temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Wiadomo, że czym więcej tym lepiej czym więcej ryb ty jednak ze względu na wielkość zbiornika nie powinieneś starać się o wielosamcowość. 6 sztuk może być jednak troszkę mało ja bym brał po 8 sztuk młodych ryb. -
Obsada pyszczakami zbiornika 128l
harisimi odpowiedział(a) na joopi78 temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Ja osobiście widzę szersze możliwości w obsadzie takiego szkła. Poza saulosi jeszcze Iodotropheus sprengerae oraz jeśli pasuje to komuś pod względem estetyki Pseudotropheus sp. elongatus spot. Jeśli miałbym próbować z 2 haremami to w bardzo nielicznych grupkach połączył bym saulosi ze sprengerae, 1+3 x2 daje 8 rybek a agresja samców innych gatunków nie jest tak wysoka jak wewnątrzgatunkowo. -
brak płetwy ogonowej u narybku saulosi
harisimi odpowiedział(a) na rafael temat w Choroby, leczenie, profilaktyka.
W sumie to najlepsze rozwiązanie. Kiedyś na wyraźne życzenie syna miałem w niedużym baniaku stado wadliwych ryb. Jednak to droga do nikąd bo za jakiś czas zbiornik był za mały a moich inwalidów gdy dorosły szkoda mi było eliminować. Awaria grzałki rozwiązała problem. Przeżyły tylko 3 sprengerae i to te z najmniejszymi wadami. Kuzynka wzięła je do siebie i nawet z dorosłymi zdrowymi rybami dawały sobie radę. Fakt, że ich defekty były związane z nie wykształceniem pelnowymiarowej płetwy ogonowej i miały raczej charakter wady estetycznej. Wpuszczenie i śmierć pyszczaka teoretycznie zdrowego mogą sugerować, że rybka też była wadliwa. Jednak nie ma co do tego pewności. Nie jest tak że pyszczaki eliminują tylko chore egzemplarze. Próbują eliminować wszystkie tyle, że maluch zdrowy i silny nie do końca ma chęć stać się obiadem a ma większe możliwości aby dorosłym to skutecznie uniemożliwić.
