U mnie taka sytuacja była z Maingano, co prawda z 8 sztuk, 5 szybko zostało wybitych przez narwanego (aczkolwiek pięknego) samca, ale z pozostałej 3 ten dominujący był największy, niewiele mniejszy był osobnik najbardziej gnębiony, natomiast ryba, która od przyjazdu, przez prawie 10 miesięcy nie urosła chyba wcale, była zupełnie pomijana...