Skocz do zawartości

pozner

Klubowicz
  • Postów

    5 996
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez pozner

  1. Dokładnie tak było w moim wypadku, ani F1, ani Fxx nigdzie nie mogłem dostać. Ogłaszał się co prawda ktoś w Polsce, że ma młode F1 w cenie 35 PLN, ale miał już wszystkie sprzedane. I tu widzę jedyny, jak mi się wydaje, plus posiadania rzadkiej odmiany Wf, możliwość szybkiej i ciekawej finansowo sprzedaży młodych po takiej parze. Oczywiście pod warunkiem, że uda się doprowadzić do tarła.
  2. Widzę, że wątek poszedł w kierunku, jakiego się nie spodziewałem i zaczyna przypominać ten o "męczeniu" ryb w 112l. Liczyłem na bardziej merytoryczne, niż emocjonalne wypowiedzi. Co do snobizmu, to nie zawsze jest to powód zakupu takich ryb. Ja swoje Copadichromisy zakupiłem, gdyż nie było ani F1, ani Fxx, które wolałbym kupić, choćby ze względów finansowych. Dla mnie nie ma to znaczenia, czy to jest Wf, czy Fxxx. Mam Placidochromisy mdoki, pokolenie Fxxxx...nie wiem ile jeszcze tych x-ów wklepać, bo nie wiem, które to pokolenie i cieszę się z ich posiadania. Ryby Wf były, są i będą w sprzedaży i zawsze będą chętni do ich zakupu. Pobudki nie mają tu najmniejszego znaczenia, nie tego miał dotyczyć ten wątek. cyt. wojtas1500 "Te ryby niech zostana dla naukowców,chodowli przyjeziernych i jak kolega pisal chodowców którzy spełnią jakieś określone warunki." Czy uważasz, że tam rybom jest lepiej? Ps. Kol. Perez666 chyba zaspał
  3. No właśnie, parametry to nie wszystko. Wydaje mi się, że największym zagrożeniem dla ryb z odłowu mogą być drobnoustroje, bakterie, występujące w naszej wodzie, z którymi nie miały wcześniej styczności i na na które nie są uodpornione. Nie zakładałem tego wątku jako przesłania ekologicznego, ale skoro są takie reakcje, nie można ich ignorować. Bardzo chwalebne i godne pochwały jest Wasze oburzenie, ale...no i są w/g mnie takie dwa "ale" 1) idąc w kompletną abstrakcję i zakładając, że wszyscy na tym globie mają takie podejście, ten Klub by nie istniał, a nasze akwaria byłyby puste. 2) Tym drugim "ale" narażę się na klątwę, ale trudno...to są TYLKO ryby. Używając obrazowego przykładu; mieszkańcy Malawi roztkliwiający się nad naszymi płotkami, szczupakami, sumami, okoniami...itd,itp. Tam nasze pysie, a przynajmniej niektóre z nich, są całkiem smacznym jedzonkiem. Każde mieszkanie, dom, w którym trzymane są zwierzęta jest w mikro skali ogrodem zoologicznym. Wszystkie papużki, kanarki, chomiki, żółwie, ryby zaspakajają tylko naszą egoistyczną chęć obcowania z naturą i nie ma znaczenia czy są to zwierzęta urodzone w niewoli, czy na wolności. Ps. Dziękuję koledze za poprawienie błędu
  4. W związku z coraz większą dostępnością wszelkiego rodzaju pyszczakółw, w tym tych z odłowu, postanowiłem założyć ten wątek. Próbowałem znaleźć na forum jakieś informacje dotyczące ryb Wf, ich pielęgnacji, zagrożeń, a może ich braku, związanych z ich posiadaniem...plusów i minusów i nic nie znalazłem. Na pewno niektórzy z nas zastanawiają się nad zakupem takich ryb, więc warto, żeby zdawali sobie sprawę z konsekwencji tej decyzji, nie tylko finansowej. Mam nadzieję, że wypowiedzą się w nim i podzielą swoimi doświadczeniami posiadacze takich ryb. Zacznę od siebie, chociaż moje doświadczenia, puki co, są skromne. W połowie listopada zakupiłem Copadichromisy geertsi gome, 3+3, gdyż, po pierwsze, bardzo mi się spodobały w filmikach na YT., a po wtóre, konsekwencją tej decyzji była nadzieja na ich rozmnożenie i w ten sposób zwrot wydatków. Po pierwsze, puki co, uroda samca bardzo odbiega od tej z filmików. Temat ten został zasygnalizowany w wątku o rybach F1 i Fxx i trafił do mnie argument o wpływie na wygląd zmiany środowiska, czyli oświetlenia, diety, współlokatorów, często dominujących, jak mój Stefan...no i ograniczonej swobody w pływaniu. Ryby F1 jak i Fxx często też nie osiągają pełnego wybarwienia w takich okolicznościach, a co dopiero Wf. Po drugie, słaba odporność tych ryb na infekcje, ich zwiększona chorowitość, może być spowodowana brakiem wrodzonej odporności na nasze bakterie, drobnoustroje i pasożyty, nie występujące w Malawi. Nie jest to zjawisko odosobnione i nie dotyczy tylko ryb. Z 3+3 mam teraz 2+2 i dopiero teraz, po 4,5 msc. zauważam przejawy aklimatyzacji moich Wf-ek. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Póki co a nie "puki".
  5. I właśnie o to mi chodziło
  6. Poddałem tą rybkę pod rozwagę, gdyż ją trzymałem i po to, żeby zachęcić kolegów i koleżanki do innych propozycji niż te standardowe, tak żeby kolega miał z czego wybierać. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy z tych, którzy pytają, liczą na ciekawsze...inne propozycje. Nochal w 100cm. to jak saulosi w 80cm. Nie proponowałbym tych 15cm. gdyby to była non-mbuna. Myślę, że z mbuny, bo tylko taka wchodzi w grę, można znaleźć coś więcej, niż saulosi i rdzawe.
  7. Nie demonizujmy, ani nochal, ani chewere nie są trudniejsze w utrzymaniu. Poza tym saulosi też będzie inaczej się zachowywać w większym akwarium, z większą obsadą.
  8. Napisałem na początku 1+4, więc reszty nie ma. Chewere trzymałem właśnie z nochalem, był jeszcze lombardzki i pływający w toni acei...aaa, no i drugi samiec chewere i jakoś nie zauważyłem nadmiernej agresji ze strony chewere w czasie tarła. Moje propozycje brały pod uwagę akwarium jednogatunkowe.
  9. Ja zaproponuję Ci Labeotropheus trewavasae np. 1+4, piękne niebieskie samce (zależy od odmiany) i urodziwe pomarańczowe samice. Wiem, że wkładam kij w mrowisko, ale robię to z pełną premedytacją. Nie jest to z mojej strony żart, dlatego spróbuję swoją propozycję uzasadnić w sposób merytoryczny. Chowałem te ryby przez kilka lat (akwa. 180cm. dł.) i nigdy nie zauważyłem żeby samiec, po obraniu sobie rewiru, wyściubił swój zakrzywiony nochal poza połowę akwarium czyli 90cm. Drugi argument jest taki, że możesz od razu kupić docelową obsadę, gdyż już u młodziaków widoczny jest dymorfizm płciowy. Niedobrze mi się już robi, gdy czytam setną prośbę o pomoc w doborze obsady i setną propozycję z saulosi i rdzawym w roli głównej. Zaproponowałem nochala, gdyż je chowałem. Może ktoś się odważy i zaproponuje inną obsadę niż te dyżurne. Ja jeszcze mogę zaproponować inną rybę, którą chowałem, a mianowicie dawniej Pseudotropheus, teraz Metriaclima elongatus chewere. Jedyne w/g mnie zdanie na nie, może w tym wypadku dotyczyć urody samic , a właściwie jej braku, ale to już jest kwestia gustu. Tobie mogą się one podobać.
  10. Do czego są zdolni azjaci: how to play magic fish - YouTube Dramatic sensational goldfish fish magic show on the Chinese new year 2011 - YouTube Magic fish! - YouTube Tą "tresurę" tłumaczę tym, że ryby nafaszerowane są żelazem, a pod spodem umieszczone są magnesy, które je zniewalają. Właściwie nie poruszają płetwami...chyba że to są jakieś mecharyby. Jeśli są to żywe ryby, to jest to koszmarne, a już ta expresowa herbatka z filmu nr.1 to już nie wiem, czy śmiać się czy płakać.
  11. Wiedziałem, że gdzieś dzwoni, ale nie wiedziałem gdzie Czyli u Ciebie temperatura też ma wpływ na zachowania godowe ryb
  12. Przypominam sobie, że kiedyś funkcjonowała teoria, ze ryby (o ile pamiętam dotyczyło to właśnie pielęgnic) powinny pływać w dolnej granicy temperatur, a tylko na czas tarła ta temperatura powinna być podwyższana i tylko wtedy możliwe było tarło. Nie wiem czy dobrze pamiętam, może coś mi się pomieszało...to tyle lat
  13. Nie rozumiem tego przykładu. Jedyna zmiana jaka by dotknęła tego przestępcę to niestrawność Nigdzie nie twierdziłem, że już w pierwszym pokoleniu, które dotykają zmiany diety (np.ryba Wf...przestępca z marchewką), zachodzi modyfikacja genetyczna, ale już w pokoleniu Fxx takie zmiany mogą wystąpić. Cyt.#37 "Efekty mogą być widoczne dopiero właśnie w pokoleniu Fxxx." Gdyby nasz genom nie ulegał modyfikacjom, pewnie nadal bylibyśmy na etapie schodzenia z drzewa i jestem przekonany, że duży wpływ na te zmiany miała dieta. Np. średnia wzrostu człowieka (europejczyka) w przeciągu ostatnich stu lat bardzo istotnie się zmieniła i są to zmiany na poziomie genetycznym, a dieta odegrała w tych zmianach istotną rolę. Wiele czynników może mieć wpływ na te zmiany, co stwierdziłem na koniec postu nr.53 i dieta jest jednym z takich czynników. Mam nadzieję, że wyjaśniłem wszystko, bo nie chce mi się dalej ciągnąć wątku diety.
  14. RNA też zawiera pełną informację genetyczną i nie rozpisując się, odgrywa bardzo ważną rolę w funkcjonowaniu organizmu. Każda deformacja RNA ma wpływ na to funkcjonowanie. Cytat z tekstu o wilkach: "Co ciekawe, dzięki genetyce potwierdzili to, co dawno wiedzieli Indianie, na terytoriach których prowadzono badania. Indianie Heiltsuk odróżniają oba typy wilków." Nie odróżniają ich, jak rozumiem, oczami duszy, więc to co jedzą wilki ma wpływ na ich wygląd. Nie czuję się mocny w tym temacie, przytoczyłem te przykłady, żeby pokazać, że pokarm jaki podajemy naszym rybom, może mieć wpływ na ich genom, na zmiany w nim, a przecież przykłady te dotyczą pokarmów, produktów naturalnych.
  15. Wybierając Otopharynxa black orange dorsal musisz wziąć pod uwagę fakt, że możesz, ale nie musisz, mieć karłowate samice (5-6cm.). Niestety nie jest to rzadkością. W dziale "Chów pyszczaków" założyłem na ten temat wątek. W związku z tym, pewnego dnia, "pokojowy" drapieżnik proponowany przez eljota może mieć smakowity deserek
  16. Coś na temat wpływu pokarmu na geny Znalazłem artykuł na ten temat, oto fragment: "Tym samym, eksperymenty ujawniają, że roślinne DNA jest w stanie przetrwać proces trawienia i przeniknąć do krwiobiegu, a także, że niewielkie cząsteczki materiału genetycznego zjedzonych roślin oddziałują z DNA człowieka, wpływając na funkcjonowanie jego genów. Przeprowadzone eksperymenty na myszach, wykazały, że niewielkie fragmenty roślinnego RNA są w stanie wpłynąć na poziom cholesterolu we krwi człowieka. Chodzi o 17-24 „literowe” odcinki zwane miRNA, które można znaleźć w każdej komórce ciała, a których zadaniem jest regulacja aktywacji genów. Dotychczas uważano, że są to elementy genetyczne należące do człowieka. Zhangowi wyznakował ludzkie cząstki miRNA i porozdzielał je. Okazało się, że w ludzkich komórkach pośród własnych fragmentów RNA znajdowały się cząsteczki pochodzenia roślinnego. MikroRNA (znane też jako miRNA) to miniaturowe cząsteczki RNA o długości 21-23 nukleotydów. Odpowiadają one za ekspresję – a więc odczytywanie i przepisywanie innych genów na finalne produkty – czyli białka lub różne formy RNA. Wiążą się one z tak zwanym informacyjnym RNA (mRNA; ang. messenger RNA), które przenosi informacje z genów do aparatu translacyjnego. Gdy miRNA zwiąże się z mRNA skutecznie blokuje ono jego produkcję. Dwa typy „obcego” miRNA znajdowały się w ludzkim organizmie szczególnie wysokim stężeniu. Oznaczono je jako MIR168a i MIR156a i wykryto , że pochodzą z roślin z rodziny kapustowatych, czyli m.in. brukselki, brokułów i kalafiora oraz ryżu, który stanowi podstawę kuchni azjatyckiej. Zadziwiający jest fakt, że kwas nukleinowy nie uległ degradacji podczas gotowania roślin. Jeszcze bardziej szokuje wiadomość, że roślinne RNA jest w organizmie człowieka nadal aktywne i wpływa na działanie jego genów." I jeszcze link do kolejnego artykułu: http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,400838,roznice-genetyczne-u-wilkow-wiaza-sie-z-ich-dieta.html Czy pokarm, czy chów wsobny, temperatura, woda, wszystko może mieć jakiś wpływ na to , że Fxxx mogą, ale nie muszą, różnić się od wzorca. Jest zbyt wiele składowych.
  17. Nie wiem, czemu nie zajrzałem jeszcze do tego wątku, przecież miałem acejki kilka lat. No ale mniejsza o większość Swoje acejki trzymałem razem z P. (teraz M.) elongatus chewere, L. trewavasae i lombardzkimi i karmiłem je wyłącznie granulatem: spiruliną i zmiksowanym, roślinno-mięsnym (Aquatic Nature Spirulina, Excel color i Energy food) i płatkami, żadnych mrożonek. Samiec alfa wyrósł mi do 17-18cm. samice były mniejsze. Acei nie są terytorialne jak reszta mbuny, ale mój samiec trzymał się jednej części akwarium i ją "patrolował". Inne samce mogły sobie pływać po całym akwarium z wyjątkiem tej części i były tolerowane jeśli nie próbowały przejąć władzy. Miałem drugiego samca podobnej wielkości i wszystko było dobrze przez długi czas, dopóki nie spróbowała przejąć władzy. Samce potykały się ze trzy dni. W wyniku tych potyczek beta stracił życie, był tak pokiereszowany, że przykro było patrzeć. Nie zauważyłem kulinarnego zainteresowania acei tarłem, czy to ich pobratymców, czy innych pyszczaków, więc trudno powiedzieć, czy jest to reguła. Rozróżnienie płci u dorosłych ryb nie jest raczej trudne. Samiec ma wydłużone i zaostrzone płetwy grzbietową i odbytową, ma masywniejsze czoło (narośl tłuszczowa). Cechy te są często spotykane u pielęgnic. Co do atrap jajowych, to bywa różnie, ale najczęściej samiec ma ich więcej, samice mają najwyżej jedną lub dwie. Załączam zdjęcia swoich acei, jest samiec alfa i beta, ale nie ten, który rzucił wyzwanie. Myślę, że dobrze widać różnicę miedzy samcem i samicą.
  18. Ha,ha,ha...dobre. Kolega fish magic chyba nie zrozumiał żartu.
  19. I tu może właśnie jest pies pogrzebany. Nadal intryguje mnie ten fenomen, Koledzy twierdzą, że ryby z odłowu są brzydsze, gorzej wybarwione, harisimi nie wpuściłby ich do salonowego akwarium, ale już F1, czyli ich potomstwo takie nie jest. Tego właśnie nie ogarniam, ryby po rodzicach Wf urodzone i wychowane w jeziorze też stają się rybami Wf, brzydszymi, gorzej wybarwionymi, ale te same ryby, urodzone i wychowane w niewoli, jako F1, zyskują na wyglądzie i urodzie. Może powodem jest to, że od urodzenia, najpierw w hodowli, później u nas w akwarium, faszerowane są sztucznymi pokarmami, których składu tak naprawdę nie znamy. Skład umieszczony na opakowaniu to tylko pewna część tego z czego składa się ten pokarm. Całkowita receptura pewnie objęta jest ścisłą tajemnicą. Jakie substancje wybarwiające, stymulujące wzrost, wzmacniające, może hormony i jeszcze nie wiadomo co znajduje się w tych pokarmach i jaki wpływ ma na geny, jakie spustoszenie w nich czyni. Efekty mogą być widoczne dopiero właśnie w pokoleniu Fxxx. Szczegółowych badań składu nikomu nie opłaca się wykonać, gdyż dotyczy to ryb dekoracyjnych, nie spożywczych. Każdemu akwaryście przecież zależy na tym, żeby jego ryby były kolorowe, zdrowe i okazałe. Pokarm ma w tym pomóc, więc firmy robią wszystko, żeby ten pokarm spełniał oczekiwania akwarysty i żeby właśnie pokarm tej firmy wybrał. Pytanie, jakim kosztem? Skoro skład produktów żywnościowych przeznaczonych dla nas potrafi się różnić od tego umieszczonego na etykiecie i to często znacznie, to czemu to samo ma nie dotyczyć naszych ryb, gdzie normy, o ile takie są, są dużo luźniejsze. Przytoczę jeszcze przykład mojego Stefana (Protomelas steveni) Zakupiłem go w Malawianie jako słowackie F1, miał 4-5cm. Szybko się wybarwił, a po 2 miesiącach był prawie dwa razy większy i miałem pierwsze młode. Pewien wpływ, ale tylko pewien, mogła mieć intensywność karmienia (dwa razy dziennie) ale bez przesady. Od początku mnie to niepokoiło, gdyż czytałem, że ryby te wybarwiają się dość późno, nawet po 1,5-2 latach. Może przyczyn należy szukać właśnie w składzie pokarmu?
  20. Ciekawy artykuł, wyjaśnia, czemu tak łatwo dochodzi do krzyżówek i czym w jeziorze po kilku pokoleniach stają się tak nie chciane przez nas bastardy. Drugi wniosek, który mi się nasuwa, jest taki, że tak małe zróżnicowanie genetyczne może skutkować tym, że chów wsobny może mieć niewielki wpływ na ryby i daną populację, gdyż zwiększa tolerancję na bliskość genetyczną wynikającą z bliskości pokrewieństwa. Oczywiście są to wnioski laika i pewnie nie jest to takie proste. cyt. piotriola "Wracając do Twojego przykładu, napisałem tak o S. njassae ponieważ kiedyś napotkałem na informacje że ten gatunek jest prawie identyczny z S. ocellifer tylko że ten pochodzi z innego miejsca. Dlatego mam wątpliwości jeżeli chodzi o tą rybę i przykład ten raczej mnie nie przekona." Masz rację, można mieć wątpliwości, ale napisałeś "jest prawie identyczny" i przeglądając zdjęcia obydwu Synodontisów takie różnice zauważyłem. Gdybym zamierzał zakupić takowego, temat na pewno bym bardziej zgłębił. Konkludując, nie mam takich jak Ty wątpliwości co do czystości ryb Wf nam oferowanych. Oczywiście mam na myśli sprawdzone i renomowane hodowle.
  21. Z tego wychodzi, że u mnie pływa taiwanee reef.
  22. Powtórzę swoją propozycję zastosowania preparatu Preis Coly, występującego też pod nazwą Preis Carely. Dedykowany jest paletkom i pyszczakom i jest lekarstwem na pasożyty. To preparat czysto roślinny, nie powoduje żadnych skutków ubocznych, nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów, więc niczym nie ryzykujesz stosując go. Jeśli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi. Mi pomógł, co prawda przy innych objawach (pobieranie pokarmu i wypluwanie go, trzymanie się na uboczu, długie, nitkowate odchody) wskazujących na pasożyty. Skład: czosnek niedźwiedzi, czosnek pospolity, ślaz dziki, kwas cytrynowy, wrotycz pospolity.
  23. U mnie Stefan nie ma do dyspozycji dużego kamienia, ale znalazł sobie mniejszy i na/przy nim przeprowadza tarło. Zastanawia mnie jego inne zachowanie, odkąd u mnie pływa lubi obsypywać swój ulubiony kamień i jego okolice piaskiem. Nie jest to kopanie jak u mbuniaków, ale podbieranie małych ilości piasku i sypanie ich na i obok kamienia. Czy wasze samce też tak robią? Załączam zdjęcie kopczyka jaki usypał przy swoim kamieniu.
  24. Miałem się już nie odzywać w tym temacie, ale kolega wezwał mnie do tablicy Takimi uwagami możesz narazić kol. pereza na palpitacje serca Użyłem tego przykładu, gdyż właśnie S. njassae nie został do tej pory, z tego co wiem, rozmnożony w niewoli. Tanganijski S. multipunctatus jest już od dawna rozmnażany, a i S. petricolę podobno komuś niedawno się udało. W związku z tym, jeśli malawijski Giętkoząb trafia do nas z jeziora, to nie widzę przeszkód, żeby nie trafiały też pyszczaki. Skoro się odezwałem, to pociągnę dalej. cyt. Andrzej Wroc "...czyli jak ludzie.Jedna wielka rodzina w swoim gatunku a ludzie kolorze skóry" Używając tej analogii porównałbym nasze pyszczaki do plemienia amazońskiego, odizolowanego od reszty populacji. Trudno zaprzeczyć, że dochodzi tam do mieszania się genów wśród osobników w mniejszym lub większym stopniu spokrewnionych ze sobą. Jak bliskie jest to pokrewieństwo i czy ta bliskość jest w jakiś sposób kontrolowana, tego nie wiem, ale fakt jest faktem. Jestem szczęśliwym posiadaczem Protomelasów steveni i w związku z tym śledzę i czasami zabieram głos w wątku dotyczącym tej ryby. Występuje kilka odmian geograficznych tej ryby, różniących się od siebie. Jak duży wpływ na te różnice miał chów wsobny, bo jakiś musiał mieć, gdyż jest to ograniczona populacja (amazońskie plemię). Czy ktoś zbadał jaki wpływ na ryby ma chów wsobny? U człowieka (i nie tylko) zbyt bliskie pokrewieństwo ma ogromny wpływ, ale czy u ryb też tak ogromny? cyt. yaro "Nie będę pisał czym jest chów wsobny, ale jeżeli w jeziorze które nie da się przyrównać do żadnego akwarium, jeśli do jakiejś dziwnej krzyżówki dojdzie nawet w jednym przypadku na milion to nie powieli się ona ponownie - ze względu na to że słaba ryba albo nie przeżyje albo nie będzie miała szans znalezienia partnera do reprodukcji. Wśród ryb jak i wśród innych zwierząt jest tak, że do reprodukcji podchodzą tylko najsilniejsze, najzdrowsze, nienagannie wyglądające ryby." W akwarium ta selekcja jest jeszcze bardziej szczegółowa. Słaba ryba jeśli nie dopcha się do jedzonka, nie pożyje długo, gdyż małe ma szanse na znalezienie odpowiedniej ilości pożywienia w akwarium. Samiec beta nie odpłynie w siną dal, jak w jeziorze, tylko po kilkudziesięciu centymetrach trafi na szybę i w tym momencie ma przesrane Właśnie w akwarium przeżywają najsilniejsze, najlepsze egzemplarze i one podchodzą do reprodukcji. Ale dość tych akademickich rozważań. Jestem również szczęśliwym posiadaczem Phenochilusów mdoka, ryb kupionych w sklepie jako ryby Fx. Proponuję swego rodzaju pojedynek czyli porównanie moich mdok z mdokami F1, które bez wątpienia pływają u któregoś z forumowiczów. Konia z rzędem temu, kto wskaże różnice. Chociaż moje mdoki są młode i ktoś mógłby powiedzieć, że nie wiadomo co jeszcze z nich wyrośnie, więc zapraszam kogoś, kto ma dorosłe mdoki Fx. Może nie tylko mdoki, może inne pyszczaki warto porównać? Uff, ale się rozpisałem...
  25. Nie odbieram Ci prawa do własnych opinii, a tylko się z nimi nie zgadzam, a to zasadnicza różnica. Tyle ode mnie w tym temacie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.