-
Postów
5 996 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Wideoteka
Treść opublikowana przez pozner
-
Zabrałem głos po przeczytaniu postu nr.13 w którym kolega twierdzi, że F1 są ładniejsze od ryb z odłowu i tylko tego dotyczyły moje wywody. To oczywiste, że kupując Wf czy F1 ma się większą pewność czystości genetycznej, ale dla mnie osobiście różnica między F1, a Fx nie ma istotnego znaczenia w sytuacji gdy nie zamierzam zająć się hodowlą. Gdybym miał takie zamiary, na pewno miałoby to znaczenie. Zresztą może się zajmę i uda mi pohodować moje Wf-ki Copadichromisy i odbić sobie ich cenę. Dlatego zdecydowałem się min. na ich zakup. -- dołączony post: Znowu zacytuję siebie. Użyłem pewnego skrótu myślowego. Pisząc o jeziorowych rybach F1 miałem na myśli to, że te same ryby, z tych samych rodziców, urodzone w niewoli są rybami F1, a urodzone w jeziorze rybami z jeziora, czyli Wf, a przecież są to te same ryby. Z tego względu zachwyt kolegi nad F1 w poście nr.13 jest w/g mnie nieuzasadniony. "F1 jest tylko dla nas informacją, że ryby są potomstwem rodziców odłowionych z jeziora i nic więcej." A tu napisałem do czego służy sygnaturka.
-
Widzę, że nadal nie rozumiesz mojej wypowiedzi, ale trudno cyt. suricade "Ryby z odłowu jak i F1 mogą być tak samo blisko spokrewnione = posiadać mała pulę genetyczną, jak każde kolejne pokolenie urodzone w akwarium. Więc prawdopodobieństwo wystąpienia "wad genetycznych" jest podobne . Problem tkwi raczej nie w kolejności pokoleń, tylko w braku przemyślanej hodowli i kontroli pokrewieństwa pomiędzy rozmnażanymi osobnikami. Ciekawe czy ktoś prowadził badania zmienności i podobieństw w genotypie pyszczaków z różnych hodowli ?" Zgadzam się w pełni. Ryby WF mogą być też ze sobą blisko spokrewnione (brat-siostra) i pochodzić z chowu wsobnego, w zależności od populacji w jakiej żyły i nikt nam nie zagwarantuje, że tak nie jest.
-
Właśnie to napisałem. Napisałem o potomstwie F1 w jeziorze, żeby zobrazować bezsens takich dywagacji. Hipotetycznie, czym się różnią od siebie młode tej samej pary urodzone w jeziorze od tych urodzonych w akwarium, czy jakiejś hodowli?
-
To żeś kolego przeholował i to grubo. F1 jest tylko dla nas informacją, że ryby są potomstwem rodziców odłowionych z jeziora i nic więcej. Przecież w jeziorze pływa mnóstwo ryb F1, Każde tarło w jeziorze kończy się narodzinami ryb F1, tylko że rodzą się one i pływają w jeziorze. Oczywiście możesz napisać, że nasze F1 są ładniejsze, zdrowsze, gdyż pływają w lepszych warunkach, są karmione lepszym pokarmem, ale czy tak faktycznie jest...? Jeśli tak jest, to nasze ryby są nieco mniej sztuczne niż te tworki (np. FF) i wpuszczone do jeziora, swojego matecznika nie popływałyby zbyt długo, właśnie dlatego, że pływały w cieplarnianych warunkach (brak odporności na to co jest w wodzie i pokarmie). Może przesadziłem z tym "nieco", ale celowo. Dlatego uważam, że nie ma znaczenia czy to jest F1 czy FX. Ps. Do kol. Olo, kupujemy ryby WF na zachodzie , czyli po tych samych cenach co Ty.
-
Ja bym nie wątpił tak do końca w czystość pochodzenia W-F-ek. Przykładem może być malawijski Synodontis, który, jak wiadomo, nie został rozmnożony w niewoli, więc musi trafiać do nas z jeziora. Skoro tak, to dotyczy to też pyszczaków, oczywiście tych żadszych. Można mieć wątpliwości co do tych popularniejszych rodzajów, gdyż sprowadzanie ryb Wf spośród nich może być nieopłacalne. Chociaż nieopłacalne z naszego punktu widzenia, gdzie rynek dla takich ryb jest bardzo mały. Dla przeciętnego akwarysty te ryby są za drogie. Na zachodzie, przy ich zarobkach, ryby takie są bardziej dostępne i rynek (opłacalność) jest dużo większa.
-
Ciekawa stronka http://www.malawicarsten.dk/
-
Nie chodzi o wielkość akwarium, tylko o ilość ryb pływających w tej wielkości. Proporcje w tym wypadku są bardzo istotne. Kolega miał wybór między 55 a 66cm. wysokości, co przy mbunie nie ma istotnego znaczenia. Oczywiście przy wyższym akwarium dekoracyjność zyskała, gdyż ryby, które się nie mieszczą na dole, mają gdzie pływać Parametry wody, apetyt i zdrowy wygląd ryb to nie wszystko. Kolega sam przyznał, że wszystko było podporządkowane dekoracyjności i imitacji morszczyzny, dlatego obsada jest dość przypadkowa, a o kontrolowanym przerybieniu trudno tu mówić. Zastanawia mnie tylko, choć to pewnie będzie potraktowane jako OT, czemu trafiło na pyszczaki jako substytut morszczyzny? Przecież jest cała masa ryb słodkowodnych, jeśli nie bardziej to równie kolorowych i bardziej pasujących do akwarium o takich proporcjach. Kolega przecież nie ukrywa, że nie kierował się fascynacją pyszczakami. Jeśli już jednak są pyszczaki to nie tyle w takim akwarium.
-
Chów pyszczaków to nie jest miesiąc, rok czy dwa. Często poszczególne rodzaje wybarwiają się bardzo późno (moje Copadichromis geertsi gome to kilka lat...mam nadzieję), a przy niedogodnych warunkach (np.pseudokontrolowane przerybienie, źle dopasowana obsada) nie wybarwiają się wcale, albo nie w pełni. Dlatego ważne jest dopasowanie ilościowe i "jakościowe"(dieta, temperament) Można spełnić wszystkie warunki biologiczne i chemiczne, a i tak akwarium nie będzie dobrze funkcjonować. Szczerze mówiąc, nie wiem czemu prezentujesz swoją obsadę kontestując każdą radę. Przede wszystkim kupiłeś zestaw uniwersalny, nie dedykowany pyszczakom. 66 cm. wysokości to przy mbunie strata litrażu, gdyż ta trzyma się dna...rewirów skalnych. Przy tej długości akwarium i ilości pysiów będziesz miał kolorowe rybki pływające jak mieczyki i gupiki, bez sensu. Jeśli o to Ci chodzi, to gratuluję sukcesu.
-
Tak z czystej małpiej ciekawości...o co chodzi?...może jakiś odnośnik, link.
-
Ja na sinice kupiłem u siebie w akwarystycznym jakiś biały proszek, odważony pod wymiar mojego akwarium (500l.) , było tego kilka/naście gram. Nie pamiętam co to było, ale spróbuję się dowiedzieć. Kosztowało to trzydzieści kilka złotych. Po kilku dniach sinice zniknęły i nie mam ich do tej pory, a było to kilka miesięcy temu. Dodam, że to był sklep Atoll-ZOO, więc pełna profeska. Dorzucę też coś w temacie, w/g mnie są trzy sposoby pozbycia się okrzemków: 1) wydłużenie czasu oświetlenia akwarium, względnie zwiększenie natężenia. 2) chemia, działa na krótką metę. 3) glonojady, bezkompromisowo i do bólu skutecznie rozprawiają się z okrzemkami.
-
Ocieranie się , strzelanie z płetw.
pozner odpowiedział(a) na DonPempollo temat w Choroby, leczenie, profilaktyka.
Trochę to dziwne, że występuje tylko na płetwach. Pleśniawka wystąpiłaby na całym ciele, szczególnie w miejscach uszkodzonych przez ocieranie. Jestem wrogiem stosowania chemii, w szczególności w sytuacji, gdy nie wiadomo z czym się ma do czynienia, gdyż można pogorszyć tylko sytuację, chociaż wiem, że czasami nie ma innego wyjścia. Każda chemia osłabia ryby i to może być przyczyną wystąpienia pleśniawki. Ja przy podejrzeniu występowania zwykłych pasożytów, bakterii stosowałem jedynie Preis Coly, środek na bazie roślinnej, nie chemiczny, nie mający żadnych skutków ubocznych, tak dla ryb, jak i wody i roślin. Proponowałbym Tobie spróbować jeszcze z tym preparatem, gdyż jeśli to jest faktycznie pleśniawka to i tak musisz wpierw pozbyć się pierwotnej przyczyny swoich kłopotów, za nim zaczniesz z nią walczyć, gdyż pleśniawka jest efektem wtórnym. Swoją drogą, nie wiem jaka była skala tego ocierania ryb u Ciebie, ale u mnie ryby też się ocierają i nic z tym nie robię. Ryby są aktywne, zachowują się normalnie, jedzą aż im się skrzela trzęsą , więc nie widzę powodu, żeby coś z tym robić. Zresztą u Ciebie, jak przeczytałem, było tak samo, więc być może nie potrzebnie w ogóle robiłeś cokolwiek. W naturze jest to też spotykane: Taiwanee Reef Lake Malawi Cichlids - HD Underwater Footage - YouTube Zwróć uwagę na 6,47 min. filmu. -
Witam po przerwie :) 160x60x60cm
pozner odpowiedział(a) na malet7 temat w Przedstaw się i swoje akwarium!
Nie jestem geologiem, ale wydaje mi się, że masa, gęstość otoczaków jest dużo większa od reszty kamieni. Tachałem na trzecie piętro piaskowiec, a ostatnio dolomit i podnosiłem w składzie kamieni otoczaki. Nie przesadzę twierdząc, że ważą przynajmniej dwa razy więcej od nich. Sam napisałeś, że ta stosunkowo niewielka ilość kamieni waży aż 200 kg. Wiem, że niestety kiedyś czeka mnie tachanie otoczaków, ale muszę je mieć w akwarium. Czeka mnie przed tym jeszcze wzmocnienie mebelka na którym stoi akwarium. -
Witam po przerwie :) 160x60x60cm
pozner odpowiedział(a) na malet7 temat w Przedstaw się i swoje akwarium!
Bardzo ładne akwarium, od dawna choruję na otoczki, ale boję się ich masy. a co za tym idzie wagi. Nie wiem jakie masz warunki obciążeniowe, ale jak dla mnie akwarium z mbuną powinno mieć więcej kamieni (gruzowiska). W moim akwarium (180dł.) swoje rewiry miały 3 samce elongatusa chewere, samiec lombardzkiego i trewavaska, ale na całej długości miałem kamieniołom. Jak widzę, w porównaniu z początkiem, jest kamieni dużo więcej, ale, jak na mój gust, nadal za mało. -
Moja przygoda z pyszczakami zaczęła się jakieś 10 lat temu od akwarium 200l. Umieściłem w nim saulosi, rdzawe i yellowki i NIKT na KM nie zwrócił mi uwagi, że mam za małe akwarium, względnie za dużo rodzajów. Tylko że wtedy akwaria 300-350l. były średnimi, dzisiaj to jest OPTYMALNE minimum. 200l. to jak widzę, bezwzględne minimum, zło konieczne, a 112l. to akwarium dla sadystów. Pozmieniało się przez te lata. Zastanawiam się, skąd u tych "ortodoksyjnych" malawistów takie opinie, takie przekonania. Gdzieś musieli o tym przeczytać, ktoś lub coś musiało u nich wyrobić te przekonania. Przychodzi mi, niestety, tylko jeden wniosek...KM. Już jakiś czas temu zauważyłem, że wdarła się tu pewna schematyczność, szablon w/g którego tworzone są akwaria. Każde odstępstwo spotyka się krytyką. Nie dziwcie się więc harisimi i tom, że tyle jest głosów "świętego" oburzenia. Mam jeszcze jedną uwagę. Przekonanie, odczucie tych, którzy uważają, że 112-tka jest za mała dla pyszczaków i ryby się w niej męczą jest ich subiektywną opinią, którą wyrobili sobie na podstawie swoich przemyśleń lub cudzych, które sobie przyswoili. Dyskomfort, który odczuwają widząc pyszczaki w 112-tce jest ich dyskomfortem. Ryby dyskomfortu nie odczuwają, gdyż żeby taki odczuwać, trzeba mieć świadomość, a jak wiadomo ryby takowej nie posiadają. Całe dla nas zresztą szczęście, gdyż gdyby mogły to jeszcze zwerbalizowač, mogłoby się okazać, że takie saulosi stwierdzą, że dla nich bezwzględne minimum to 1000l., a tak w ogóle to rdzawe im się nie podobają i jeśli ich się nie zabierze, to popełnią zbiorowe samobójstwo. Nie namawiam tutaj, oczywiście, do trzymania ryb w słoikach, a do pewnego umiaru, elastyczności i tolerancji...no i zdrowego rozsądku.
-
Piękno naszych zbiorników 2014 - sondaż
pozner odpowiedział(a) na Slawek-meszek temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Masz rację, przepraszam...to tak z rozpędu myśli Jeszcze kilka lat temu ta lista składała by się prawie wyłącznie z mbuny, może jakieś aulonki by się na niej znalazły. Cieszy ta różnorodność. -
Piękno naszych zbiorników 2014 - sondaż
pozner odpowiedział(a) na Slawek-meszek temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Ale już od pewnego czasu widać frakcje, o ile się nie pomylę, trzy frakcje: mbuna, non-mbuna i predatory. Oczywiście uwarunkowane jest to, w znaczący sposób, wielkością zbiorników. Co zrozumiałe, ciężko w tym momencie o obiektywizm. Jak napisałem przy swojej liście, każdy pyszczak jest piękny na swój niepowtarzalny sposób i każdy zasługuje na pierwsze miejsce. Takie zestawienia mają sens, gdyż można się dowiedzieć o nieznanych do tej pory pysiach. Ja tak się dowiedziałem o białych mordkach...w pełni zasłużyły na swoją pozycję (jak nie wyżej ) Ps. Czy ktoś uzasadnił celowość tych ich białych ust, po co im to?! -
Jestem zakłopotany nie masz za co przepraszać, nie było czym urazić. Jeśli tak to odebrałeś mojego posta, to ja przepraszam Domyślam się, że sugerowałeś się również komentarzami pod filmem. Psy za bliską istotę są w stanie oddać życie, ale dla obcych, a tym bardziej dla ryb tyle empatii nie mają. stan-cytat "Fajny jest film jak delfiny naganiają ryby do sieci ludzkich , a potem czekają na ryby które ludzie wrzucają w zamian do wody." Delfiny to niesamowite stworzenia, szkoda tylko, że czasami ich inteligencja jest niewłaściwie wykorzystywana (US Army)
-
Nie rozumiem tego linku. Pies próbuje zagrzebać potencjalne jedzonko. Wielokrotnie obserwowałem to u swojego psa, gdy nie był w stanie zjeść od razu przysmaków, które mu przygotowałem. Posiadacze psów powinni to potwierdzić, albo pies próbuje zagrzebać nosem, albo kopie dołek. -- dołączony post: Obejrzyj i nie tylko Ty serię BBC pt. "Life", 10 odc. Szczena mi opadała niejeden raz, gdy widziałem, jak ewolucja przygotowała do życia w otaczającym, wrogim świecie poszczególne gatunki fauny i flory, coś niesamowitego! W jednym z odcinków pokazane jest zorganizowane polowanie grupy delfinów na stado ryb, niewiarygodne.
-
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
pozner odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
Stefan ma płetwę grzbietową, tak jak pisałem, przedzieloną wzdłużnie na dwie równe połowy, dolna jest błękitna, nie niebieska, górna jest cytrynowa. Płetwa odbytowa jest w dolnej części jasno czerwona, w górnej czarna. Tułów jest blado beżowo-żółty, pozbawiony pasów. Co do pasów to ich brak w/g mnie wynika ze stanu emocjonalnego. Stefan jest niepodzielnym władcą akwarium, nie musi przed nikim się stroszyć, nie odczuwa z żadnej strony zagrożenia, ale jakiś czas temu robiłem częściową podmianę obsady (pozbywałem się borleyjek, black orangów i compressów) i wtedy Stefan, przy tym kipiszu, miał pasy jak samice. Jeszcze jedna uwaga, cały Stefan, ze wszystkimi płetwami, mieni się na niebiesko. Są to opalizujące punkciki i są widoczne przy odpowiednim padaniu światła. Wpływ na to mogą mieć listwy z niebieskimi diodami. Wygląda to świetnie. -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
pozner odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
Nie, no ten to w ogóle nie podobny. Doprecyzuję opis, gdyż zdjęcia przekłamują. Napisałem, że górna płetwa przedzielona wzdłużnie dwoma odcieniami błękitu, ale górna połowa jest raczej jasno żółta. Płetwa ogonowa czarno-niebieska obrzeżona na żółto, płetwa odbytowa u dołu czerwona, u góry czarna, płetwy piersiowe czerwone. Korpus, jak napisałem beżowo-żółty, ale mieni się na niebiesko, w zależności od padania światła. Naprawdę ciężko jest oddać fotograficznie kolor tej ryby, gdyż mieni się wieloma kolorami, w zależności od ustawienia względem światła. -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
pozner odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
Nie bardzo wiem o co Ci chodzi, nie widziałem tych wariantów, więc nie wiem czym się różnią. Płetwa grzbietowa u mojego samca jest jakby przedzielona wzdłuż dwoma odcieniami błękitu, u góry jest jaśniejszy odcień. Tułów jest beżowo-żółty, u góry od głowy ciągnie się zanikający niebieski, opalizujący pas. Kończy się w połowie tułowia i ma kolor taki jak głowa. Zwęża się i ma kształt trójkątny. Mój nie ma żadnych żółtych akcentów na płetwie grzbietowej, płetwa ogonowa jest czarna, oczywiście niejednolicie, jak marmurek. Czym różnią się poszczególne odmiany? Wydaje mi się, że budowa ciała Protomelasa steveni i np. taeniolatusa, jak i np. borleyjki odbiega od budowy Aulonek, a wydaje mi się, że one są wzorcem dla ich kształtu. Aulonki mają bardziej płaską, równą dolną część tułowia, Protki są bardziej "płociowate". Miałem A. jacobfreibergi i redrubin i przy podobnym karmieniu ich budowa nie odbiegała od kanonu. Od kilku tygodni ryby karmię raz dziennie i nic to nie zmieniło w budowie Stefana. Zwrócę uwagę na jedną, w/g mnie, bardzo ważną kwestię. Wygląd, kolorystyka i jej intensywność jest uzależniona od nastroju ryby, jej pozycji wśród innych ryb, warunków panujących w akwarium i pewnie jeszcze kilku innych kwestii, dlatego rozróżnienie rodzaju może być utrudnione. Mam drugiego samca, czego jestem już pewien, który utrzymuje ubarwienie samicy. Jeszcze nie jest gotów do konfrontacji, ale jestem pewien, że prędzej, czy później do niej dojdzie. -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
pozner odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
Ryby zamówiłem w Malawianie jako Protomelas steveni taiwan reef i pochodzą ze Słowacji. U nich nazwa handlowa to Protomelas fenestratus taiwan reef. Nie mam pojęcia którą odmianę posiadam. Mój samiec wygląda jak ten na zdjęciach jjacka i piotrioli. Zdjęcie marsa jest w/g mnie podrasowane, podciągnięty jest kontrast i nasycenie, no i nie ma pasów, ale to już jest kwestia stanu emocjonalnego ryby. -
Protomelas Sp.Steveni taiwan-opis i spostrzeżena hodowcy
pozner odpowiedział(a) na piotriola temat w Chów pyszczaków
Nie zgodzę się z Tobą. Obejrzałem właśnie dokładniej filmik, który umieściłem na forum i są tam Protomelasy steveni i w/g mnie nie odbiegają one wyglądem od mojego Stefana, poza niewidocznymi u niego pasami. Oto ten film YouTube Najlepiej widoczny samiec jest pod koniec filmu ( 24.04 i 27.09 min.) -
Obejrzałem sobie dokładniej trzeci filmik od góry, ten z Taiwanee Reef i zwróciłem uwagę na trzy rzeczy: 1) stadka saulosi, szczególnie na początku filmu 2) ocierające się ryby, czyli nie ma co demonizować tego faktu w naszych akwariach, gdy jest to oczywiście sporadyczne 3) czym jest ta czerwona narośl na skałach? No i te Protomelasy steveni...miodzio:) (odbieram to osobiście)
