Skocz do zawartości

flosinski

Użytkownik
  • Postów

    146
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez flosinski

  1. Źródło jest inne, ale treść ta sama praktycznie. A oba są tak samo mało wiarygodne. Temat ten nie daje mi spokoju, więc od czasu do czasu szukam czegoś na ten temat. W polskim internecie nie ma dużo informacji, ale się nie poddaje. Ponoć wrześniowy numer Naszego Akwarium z 2007 roku dobrze opisuje zeolity i ich zastosowanie. Znalazłem jeszcze informację nt. zeolitu tutaj: http://forum.oczkowodne.net/viewtopic.php?t=1915 Można kilka ciekawych informacji wyczytać nt. zastosowania. Skontaktowałem się ze znajomym doktorem z PWr, który zajmuję się materiałami wysokoporowatymi. Nie są to zeolity, ale materiały o podobnym zastosowaniu i właściwościach fizykochemicznych. Generalnie podważa on sposób regeneracji zeolitu za pomocą kąpieli w NaCl, uznając tą metodę za nieskuteczną. A poleca (jeżeli tylko zeolit nie jest w specyficzny sposób przygotowywany) wygrzewanie zeolitu przez kilka godzin w piekarniku w 200 stopniach Celciusza. Zakładając oczywiście, że jest to w większości adsorpcja fizyczna. Ciężko natrafić na fachową literaturę w tym temacie, jednak postaram się czegoś poszukać na temat regeneracji za pomocą soli. Zastanawiam się jakie procesy zachodzą pomiędzy NaCl, a związanymi fizycznie cząsteczkami tlenków azotu. Osobną kwestią pozostaje fakt, że zeolit równie dobrze może adsorbować z wody inne związki, których adsorpcja może zachodzić szybciej.
  2. flosinski

    Smutasy ?

    Nie wytrzymałem i pisze :-) Generalnie zaliczam się do nowych (od 2009 na forum można mnie spotkać) o których wspomina yaro. Uderzył w stół, więc się odezwałem. Czuję się częścią forum i dlatego wypowiadam się często w kwestiach organizacyjnych oraz dotyczących spraw forum, czy serwisu. A w sprawach malawi doradzam tylko jak mam wiedzę. Częściej dopytuję się i dociekam. Taką już mam naturę, a w wiedzy nadal luki. W pierwszej kolejności chciałem napisać, że rozumiem doskonale co piszesz. Sam czasami zaglądam w miejsca, które wspominam z łezką w oku, gdzie spędziłem bardzo dużo czasu i aktualnie nie do końca się odnajduję. Inni forumowicze,sprawy, rozwiązania - jakby wszystko po staremu ale nie ten klimat. Zapewne forum , forma jak i treść, się zmieniło. Czy to dobrze? Pozostawiam to Twojej ocenie, a sam nie mam prawa mieć wyrobionego zdania z racji stażu. Myślę, że może być nadal "fajnie". Odrobina chęci po każdej ze stron i jestem pewien że wyjdzie. :-) I faktycznie, brakuje tutaj dobrej atmosfery. Uśmiech i żart by się przydał. To już lekki pojazd po forumowiczach i chyba próba usprawiedliwienia Kiedyś już o tym rozmawialiśmy i rozumiem powody dlaczego tracisz cierpliwość, ale chyba nie jest tak źle? Fakt, często mamy odmienne zdanie jednak nie wpływa to negatywnie na ocenę Twojej osoby. Myślę, że nie ma armagedonu , w końcu nadal tutaj zaglądasz. Też tak uważam. W końcu całkiem spora liczba osób zagląda tutaj codziennie. Ja czekam na posty starszyzny i czytam Wasze posty z zainteresowaniem. Macie o czym pisać i często macie odmienne zdanie w dyskusji, które możecie podeprzeć doświadczeniem. Im więcej tym lepiej. Edit: W związku z limitem emotek - zostałem zmuszony do wykasowania ich z Waszych cytowanych wypowiedzi.
  3. Ciekawa sprawa, wynika z tego że tak przedstawione argumenty nie mają potwierdzenia, a zbrojniki się męczą w takich warunkach. Właściwie wypunktowałeś wszystkie argumenty hodowców. W zasadzie pisałem je z głowy, ale każdy mówił to samo i nie był to jednostkowy przypadek. Odpada też teza zamęczenia zbrojnika przez pyszczaki. Przynajmniej zostało to wszystko zweryfikowane. Nie miałem pojęcia, że to może być tak niebezpieczna ryba. Zwłaszcza, że na zdjęciach widziałem okazy ponad 50 cm. A dlaczego są w tych zbiornikach hodowlanych z paletkami na filmie?
  4. Przeglądając filmy na youtube przez przypadek natrafiłem na jeden w którym można zauważyć to o czym pisałem i co sam kiedyś zauważyłem. Co prawda nie są to pyszczaki, ale imho idea trzymania zbrojników taka sama. Jako, że w każdym akwarium jest tylko po jednej sztuce domniemam, że nie są trzymane w celach prokreacyjnych. Aspekt wizualny też odpada. Ciekawostka: Zaliczasz do tego autora książki? On chyba miał odmienną wizję naszych akwariów, a z czasem normy się zmieniły. Nie licząc publikacji z lat 80-tych to jedyna polska książka o rybach z Malawi, która dość jednoznacznie się w tej materii wypowiada. Nie bronię trzymania zbrojników w naszych akwariach, ponieważ wydaje się to nielogiczne. Co o tym myślę napisałem już we wcześniejszych postach. Jednak radykalizm na forum powoduje że uznajemy tylko akwaria biotopowe jako jedyne do zaakceptowania i negujemy inne rozwiązania, które nie koniecznie mogą nam się podobać, ale jednocześnie są możliwe. W zasadzie consensus się pojawił - yaro oraz nurosław wszystko ładnie podsumowali. To nie jest złośliwe, czy podchwytliwe pytanie. Kto w takim razie jest polskim autorytetem? Na jakich książkach i czyjej wiedzy się najlepiej opierać? Chętnie zaopatrzę się w wydawnictwa z aktualną wiedzą podpartą doświadczeniem oraz wiedzą teoretyczną. W naszym kraju będzie ciężko, a patrząc bardziej globalnie, to kogo można wskazać? Jak na razie do znegowaliśmy, ale nie wskazaliśmy alternatywy. Szukam i szukam, ale jeszcze nie znalazłem innego wytłumaczenia trzymania zbiorników w akwariach hodowlanych, niż te o których pisałem wcześniej. Ten film mnie nurtuje. Nurosław pomóż.
  5. Kiedyś miałem nadmiar tej rośliny i z ciekawości umieściłem ją w malawi. Generalnie ryby jej nie jadły, choć starały się skubać. Jest to dość wytrzymała roślina na uszkodzenia mechaniczne. Jednak parametry wody nie były dla niej idealne. Marniała w oczach. Więc eksperyment się nie udał. Sam na targach akwarystycznych widziałem akwaria z pyszczakami i dość dużą ilością tej rośliny, więc jeżeli tylko nie były to sztuczne twory na potrzeby wystawy to da się ją hodować. Jednak moim zdaniem jest to przerost formy nad treścią - dostosowywać wodę do rośliny (nawozy- parametry), zamiast do ryb.
  6. Do przeczytania tego wątku byłem pewien, że umieszczanie ryb w zamrażalniku w celu ich zamrożenia jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Polecanym przez długoletnich użytkowników forum. Generalnie jest to jedyne rozwiązanie proponowane w zamian używania toalety jako metody rozwiązującej problem ze zbędną rybą (okoliczności powodu uśmiercenia nie są tutaj istotne). Okazuje się, że zamrażanie nie jest metodą polecaną przez osoby zajmujące się eutanazją ryb. Jednak rozumiem, że nie każdy ma w sobie tyle siły psychicznej, by ciąć na pół swojego pupila, walić nim o wannę, czy przekuwać mózg. Tylko, dlaczego w tylu wątkach na forum można przeczytać, że jest najlepsza? Skoro tak nie jest. Zastanawia mnie natomiast sposób doboru metody. Decydującym argumentem jest cierpienie ryby. Za najbardziej humanitarną metodę uznaje się taką, gdzie ryba cierpi najmniej. I właśnie tutaj docieramy do sedna mojego pytania. Jak sprawdzono, która metoda generuje najmniejsze cierpienie? W tym wątku (i w tym o problemie z umarlakami - w którym cała dyskusja się zaczęła) cytowany jest znany akwarysta i autor książek. Mutra dobrze opisuje jak w warunkach laboratoryjnych zabijane są ryby zgodnie z wszelkimi normami. Jednak nigdzie nie ma informacji, dlaczego dana metoda jest lepsza. Wydaje się banalne, prawda? A jednak nie jest. Przytoczę pewien przykład, który dał rząd brytyjski zastanawiając się nad zmianami prawa dotyczącego polowań na lisy. Zlecił badania, które miały wykazać, czy podczas polowania lisy odczuwają ból. Naukowy podjęli decyzję na podstawie pomiarów zmian tętna lisów. W przypadku lisów odpowiedź brzmiała "tak", natomiast w przypadku jeleni już "nie". Nasuwają się dwa wnioski. Czy istnieje dokładna metoda badania odczuwania poziomu bólu u zwierząt w zależności od rodzaju śmierci? Ja osobiście nie jestem przekonany, że istnieje. Drugą sprawą jest fakt, że eksperyment spełniający wszystkie kryteria naukowe został użyty do szukania odpowiedzi na pytanie, które nie należy do nauki, tylko jest kwestią filozoficzną. Co za tym idzie faworyzowane metody powodują "szybszą" śmierć ryby. Jednak nie jest powiedziane jednoznacznie, że zmniejsza to cierpienie ryby. Podważa to argumenty, które są używane podczas polecania wybranej metody innym adeptom na forum.
  7. To może ja dodam coś od siebie, jako że dolałem oliwy do ognia wklejając ten filmik. Jak napisałem to była ciekawostka i swoją drogą czekam na publiczne cięcie ręki modera :-) Sam zaczynając przygodę z malawi miałem ten gatunek w 240 l i - zapewne przez braki w wiedzy, złe ułożenie kamieni itp - nigdy nie miałem w pełni wybarwionych 3 samców. Dlatego zaskoczony byłem tym filmem. Z drugiej strony film pokazuje, że jednak się da. Wystarczy przerybić znacznie zbiornik, usunąć kamienie tworząc pustą przestrzeń do pływania i trzymać kciuki, by ryby jak już ostatecznie dorosną zaakceptują taką sytuację i nie wezmą sprawiedliwości w swoje ręce redukując siebie nawzajem. Pozostaje kwestią indywidualną odbiór takiego akwarium i chęć posiadania we własnym domu.
  8. Yaro, a możesz rozwinąć? Piszesz na podstawie swojego doświadczenia i miałeś tak w akwarium? Jak doszło do takiego zaniedbania, żeby w akwarium z pielęgnicami było ponad milion wypławek? Jak groźne są wypławki dla pyszczaków jeżeli zainteresowany zastosuje się do moich wskazówek? Czy tylko czytałeś o milionach w akwarium? Wybacz mi prywatę, ale mam wrażenie że Twój post pojawił się tylko dlatego, że nie spodobał Ci się mój apel o niedemonizowanie wypławek. Przecież To nic nie wnosi do dyskusji. Ostatnimi czasy zauważyłem- mimo okresu świątecznego - że straciłeś wyrozumiałość dla użytkowników forum. Cynizm, negacja, czy ironia nie poprawią jakości forum, a generują kolejne sprzeczki. Zawsze sobie wyobrażałem, że osoby które zaglądają od lat na forum, mają duużo postów i zapewne wiedzę oraz doświadczenie - stają ponad sprzeczki młodych adeptów "sztuki", imponują opanowaniem i merytoryką. Tworzą wartość dodaną forum. Walczyłem z wypławkami kilka miesięcy i tutaj spisałem swoje doświadczenie. Może nie napisałem drukowanymi literami jak rozwiązać ten problem, ale podałem kilka rozwiązań, które działają. Nie wierzę, że ograniczając radykalnie karmienie ryb ich populacja wzrasta do milionów osobników. W moim akwarium (tylko krewetki i ślimaki) było ich na tyle dużo, że widać je było w dzień. Dodatkowo miały bardzo dużo kryjówek w roślinach. Jednak już po wprowadzeniu kilku neonków ich populacja zmalała do tego stopnia, że patrząc na akwarium trzeba było ich szukać. Nie spotkałem się z akwarium z pyszczakami, gdzie ryby nie chciały zjadać wypławek. Oczywiście wszystkiego nie wiem, a to co piszę wynika tylko z moich doświadczeń oraz tego co wyczytałem i usłyszałem od innych akwarystów.
  9. Nie trzeba demonizować wypławek. Spokojnie. Wypławki to nic strasznego. Przecież akwarium to nie tylko miejsce zamieszkanie dla ryb, ale też całej masy innych stworzeń: ślimaków, bakterii, czy właśnie wypławek. Sam nie widziałem nigdy wypławek w moim akwarium z pyszczakami, ale w roślinnym już tak. Jako, że nie miałem tam praktycznie ryb, to problem był straszny - szpeciły mi akwarium, które pełniło tylko i wyłącznie funkcje dekoracyjne. Ważne jest, abyś sprawdził jakie masz wypławki - najłatwiej po barwie. Białe, czy brunatne? Białe mniej groźne, jednak uwierz, że nawet gdyby ewoluowały i polowały w grupie to pielęgnicy Ci nie zjedzą. Psują efekt estetyczny. Jednak warto się zastanowić dlaczego u Ciebie tak się rozmnażają. Najłatwiej przynieść je do akwa z roślinami. Zdarza się - to nic wielkiego, większość posiadaczy akwariów nie jest świadoma z obecności wypławek. Jeżeli są w małej ilości, to pojawiają się tylko w nocy i ciężko je wypatrzeć, gdzieś za kamieniem w rogu. Wypławki generalnie (pamiętajmy o wyjątkach) są mięsożerne. Duża ich ilość spowodowana jest dużą ilością pokarmu. Skąd? Bałagan w akwa? Resztki pokarmu? Padła ryba za tłem? Wypławki są jadalne - przez ryby oczywiście. Post lub radykalne zmniejszenie ilości podawanego pokarmu sprawi, że ryby się nimi zainteresują. Co powinno rozwiązać problem. Choć wątpię, że w 100% Nawet nie ma sensu stosować pułapek na mięso kurczaka owinięte w bibułe, czy inne tego rodzaju. Szkoda czasu. Sam, w akwarium roślinnym, zwalczyłem je preparatem - No Planaria (nie pamiętam dobrze nazwy), który zabija wypławki i ślimaki, a moich krewetek już nie. Walczyłem z nimi dość długi czas i pytaniem które większość ludzi z doświadczeniem w tej dziedzinie mi zadawał było: Ale po co walczyć? Sprawdź na allegro, wśród tysięcy aukcji z chemią do akwarium jest tylko jeden i to ciężko dostępny preparat na wypławki i ślimaki. Ciężko dostać, bo nie jest popularny. Mało kto z wypławkami walczy. Generalnie ograniczyłbym karmienie, posprzątał akwa jeżeli trzeba i zaakceptowałbym, że nie tylko ryby i ślimaki żyją w akwarium.
  10. Nie wnikając w nerwową wymianę zdań, przez przypadek znalazłem akwa 200 l z 3 samcami. Nie jest to 240 l i 4 samce, ale taki układ litrów wody i ilości samców, też można potraktować jako ciekawostkę.
  11. Przy okazji przeglądania zdjęć, znalazłem kilka zbiorników z kilku ogrodów zoologicznych, dla porównania tego z Toronto. Nie wszystkie zdjęcia da się wkleić. Generalnie wszędzie kolorowo i miliony rybek. Camille Saint-Saëns-Aquarium: http://www.flickr.com/photos/8479164@N06/3271825160/ Milwaukee County Zoo: African Cichlids by Trebz, on Flickr Chester Zoo (UK): http://www.flickr.com/photos/breganze981/195334532/ Animal Kingdom, Walt Disney World, Florida, Orlando: http://www.flickr.com/photos/heathergreen/3915788445/ Atlanta: African Cichlids by Nature lovers, on Flickr Lincoln Park Zoo in Chicago: Time lapse tank by ItAteMySweater, on Flickr Calgary Zoo: http://www.flickr.com/photos/bplesterphoto/4747704151/
  12. I wszystkie te ryby powstały dzięki selektywności doboru osobników? Prawdopodobieństwo pojawienia się formy albinotycznej jest tak małe, że ciężko było mi uwierzyć że wszystkie powstały w ten sposób, myślałem że zmodyfikowano proces na drodze modyfikacji. Ale nie koniecznie mogę mieć rację. BTW. Znalazłem jeszcze dwa art. dla dociekliwych: Wzmianka o malowanych rybach: http://fins.actwin.com/articles/paintedglass.php oraz Who Needs Another Hybrid? by Dr. Ronald M. Coleman, Dr. Michael K. Oliver, and the Authors of Malawi Cichlid Homepage: Dr. George J. Reclos, Francesco Zezza, Patrizia Spinelli, and Frank Panis http://malawicichlids.com/mw01013.htm
  13. Faktycznie może źle dobrałem słowa. Generalnie nie chciałbym mieć awantury jak w wątku o FF, dlatego tak napisałem. Powinienem słowo "naukowym" wziąć w cudzysłów. A jeżeli ktoś znajdzie jakiś kolejny rybny wynalazek i go tutaj podlinkuje, żeby popatrzeć na niego jak na eksponaty w namiocie osobliwości w wesołym miasteczku, myślę że ktoś się zainteresuje. Ciekaw jestem jak z zachowaniem takich ryb, czy mają cechy "swojego" gatunku, czy inne. Może ktoś trafi na informację, kto je wyprodukował i w jaki sposób. Ile można na tym zarobić, czy są popularne wśród akwarystów itp. Jeżeli znalazł by się ktoś, kto wytłumaczy jak w lab otrzymali te ryby, też bym się nie obraził. Biologię miałem dawno temu, co prawda przerobiłem całą cegłe Villego lecz nie wszystko pamiętam. Biochemię też miałem bardzo dawno i nawet Stryer'a nie mam już w domu. Jeżeli ktoś trafi na ciekawy pdf na ten temat, też proszę o info. Nie chodziło mi o nadęcie naukowe, tylko o fakty na temat tego zjawiska. Zawsze później można nowych adeptów odsyłać do tego wątku, a nasze zainteresowanie w tym miejscu zaspokoić.
  14. Przyglądałem się, a w zasadzie czytałem dość nerwową dyskusję na temat Aulonocara Fire Fish i w jednym z postów podlinkowano stronę : http://www.malawi-firefish.de Zapewne część forumowiczów widziała, jednak w związku ze skalą zjawiska chciałem jeszcze raz pokazać. Myślę, że każdy się spotkał i nikogo nie dziwi Aulonocara Rubin Red, Calico, czy FF, co jakiś czas na zagranicznych forach trafiam też na formy albinotyczne niektórych pyszczaków. Swoją drogą są one dość dziwaczne, bo nie chciałbym mieć w akwarium takich wynalazków jak: Melanochromis auratus albino: http://www.cichlids.com/pictures/pic/wierd_yellow_albino_cichlid_help.html Aulonocara Baenschi albino female: http://www.cichlids.com/pictures/pic/Aulonocara_Baenschi_albino_female.html albino acei: http://www.cichlids.com/pictures/pic/Curtis_albino_acei.html Albino Fryeri http://www.cichlids.com/pictures/pic/Albino_Fryeri-4.html albino socolofi http://www.cichlids.com/pictures/pic/albino_socolofi-7.html Dimidiochromis compressiceps http://www.cichlids.com/pictures/pic/Albino_Malawi_Comp-1.html Albino Ngara Flametail http://www.cichlids.com/pictures/pic/Albino_Ngara_Flametail-2.html albino greshakei http://www.cichlids.com/pictures/pic/albino_greshakei-7.html Labeotropheus trewavasae http://www.cichlids.com/pictures/pic/red_top_trewavasae_male_albino_offspring.html Protomelas spec. "steveni Taiwan" http://www.cichlids.com/pictures/pic/Albino_Taiwan_Reff.html Aulonocara eureka: http://www.cichlids.com/pictures/pic/Two_male_Albino_Eureka_s.html Przykładów jest dużo więcej. Przypuszczam, że zalbinowali już wszystko. W efekcie otrzymując nieatrakcyjne ryby. Przecież pozbyli się z nich tego co najlepsze - kolorów. Niej atrakcyjne cechy, jak agresja zapewne pozostają. Jednak jak zobaczyłem zdjęcia z w/w strony, to na chwilę zaniemówiłem. Nie potrafię zrozumieć po co to robią. Wniosek jest jeden - ma to podstawy biznesowe. Jest popyt na takie ryby, co generuje ilość modyfikacji oraz zmodyfikowanych gatunków. "Ahli/Fryeri-iceberg-purplered": http://www.malawi-firefish.de/Ahlipurplered.php "Aulonocara Lwanda-redfin" http://www.malawi-firefish.de/lwanda.php Aulonocara Mandarin http://www.malawi-firefish.de/aulonocara_mandarin.php Aulonocara Safforn http://www.malawi-firefish.de/aulonocara_saffron.php Większość forumowiczów, tych co chciała, na temat zasadności oraz akceptacji hybryd już się wypowiedziała w wątku w Aulonocarach F-F i nie chciałbym generować kolejnej przepychanki słownej. Jednak skala zjawiska jest znacznie większa niż myślałem, czy piszę się o tym na forum. Dlatego też zastanawiam się, co nas czeka w przyszłości oraz do jakich rewelacji gatunkowo-kolorystycznych jeszcze nie dotarłem. Prawdopodobnie "rynek" hybryd będzie się rozwijał. Słyszeliście o innych nowościach? A może wiecie coś więcej na ten temat? Może dotarliście do informacji jak to robią? Wiem, że nie są to ryby z Malawi, jednak są jednoznacznie kojarzone z nimi, a skala zjawiska tak duża że ciężko zamieść temat pod dywan i udawać że coś takiego nie istnieje. Pamiętajmy, że aspekt akceptacji oraz stosunku osobistego do takich form już został omówiony, skupmy się na czystko naukowym spojrzeniu na te ryby bez osobistej oceny. Myślę, że hyde park jest odpowiednim miejscem na dyskusje nad fish hybrids.
  15. flosinski

    Pokarm hikari

    Chciałbym się dowiedzieć, czy te pokarmy barwią wodę podczas karmienia. Swoje ryby karmie Dainichi i zaskakująco mocno ten pokarm barwi wodę. Po karmieniu woda z kryształu zmienia się w lekko mętną, aż do czasu interwencji filtra. btw. Nie jest dla Was męczące codzienne namaczanie pokarmu? Może jestem leniwy, ale z tego powodu tych produktów nie kupuje.
  16. Na allegro był kiedyś sklep: pyszczak. W ofercie mieli czarny łupek w niskiej cenie. Lokalizacja sklepu to stary Zakrzów. Po za tymi miejscami, które wymieniłeś to tylko ten sklep jeszcze mi się przypomina. Warto poszukać na forum, kiedyś był wątek dotyczący składu kamieni na drodze do Wałbrzycha. Ale detali nie pamiętam.
  17. Zapewne masz rację. U hodowców widziałem duże osobniki powyżej 30 cm, jest jedna odmiana która ponoć jest wiecznie nienajedzona. Faktycznie, nie pomyślałem o terytorialiźmie mbuny. Ciekawe jak to wygląda z większą non-mbuną. Bo 30 cm glonojad mocno kontrastuje z 10-12 cm rybami. Tak jak napisałem powyżej, chodziło o jeden tylko gatunek, który do czyszczenia i utrzymywania czystości nadaje się doskonale. Ponoć. Też sobie myślałem, że najczęściej "wynalzaki" w domowym malawi biorą się z tego, że wielu akwarystów miało wcześniej inne biotopy i ryby z którymi nie dało się nic zrobić - dlatego zostały. Jednak ciężko przyznać, że z tego powodu powstał rozdział w książce. Sprawdziłem bio autora, nie mogę powiedzieć, że to dziennikaż - malawi amator, który chciał zarobić na książce. Jestem pewien, że jego wiedza robi wrażenie. I dlatego czuję się lekko skołowany. W zadadzie nie wiem, jak jest na prawdę. Śliski temat. Niby można, ale nie można. Niby nie, ale wielu ma lub miało takie ryby w akwa. Nigdy nie traktowałem Twoich wypowiedzi jaki stanowisko KM. Twoje argumenty są dla mnie logiczne. Dlatego byłem zdziwony za każdym razem jak spotykałem się ze zbrojnikiem w malawi. Nie trzeba szukać wielu powodów przeciw. Mocny jest jeden: nie ten biotop. Jednak książka, to książka. Co innego rozwodzić się nad widokiem zbrojnika w akwa publicznie w książce, a co innego na forum o nurku i fascynacji córki. Argumenty i sytuacje innego kalibru imho. Sprawdziłem, bibliografia książki nie powala na kolana, jednak autor, jestem pewien, wiedział o czym pisał.
  18. Imho sprawa jest dyskusyjna. A jako, że nie mam doświadczenia w tej materii postanowiłem napisać posta, jestem pewien że czegoś się dowiem. Zaznaczam, że nie znam się na glonojadach i mogę popełnić błędy w ich nazewnictwie. Czytając forum - "na szybko" bez zastanowienia przysły mi do głowy dwa argumenty. 1. Oglądając zbiorniki osób, którę zarabiają na hodowli ryb z Malawi zauważyłem, że bardzo często mają w akwariach gibbicepsy (nie znam się na tych rybach, takie 30cm glonojady o ciemnym ubarwieniu). Kilka razy spytałem się, dlaczego są w tych akwariach. Przecież w tym serwisie czytałem, że to błąd i nie powinno się tego robić. W końcu w naturze te ryby się nie spotykają, mają inne wymagania i zachowanie. W zasadzie logiczne. Jednak hodowcy (tak trzeba napisać, bo to połączenie biznesu z hobby) za każdym razem odpowiadali mniej więcej to samo, niezależnie od kraju ich pochodzenia. - pyszczaki nic nie zrobią gibbicepsowi, jeżeli tylko nie są znacznie większe od niego (np. młody glonojad do dorosłych pyszczaków to błąd). - parametry wody, może nie idealne, ale w pełni akceptowalne. - gibbiceps nie ma problemów z pobieraniem pokarmu i znalezieniem sobie miejsca w akwarium (myślałem, że pysie jako szybsze i zwinniejsze wyjadają jedzenie i zaczepiają glonojady). - największą zaletą oraz powodem ich trzymania jest fakt, że jako wielkie żarłoki wyjadają glony, czyszczą szyby. Pełnią funkcję sanitarne i doskonale wywiązują się z tej roli. Nie trzeba często czyścić zbiorników, dzięki czemu ingerencja z zewnątrz jest mniejsza. Ryby się mniej stresują, zmniejsza się prawdopodobieństwo dostarczenia z zewnątrz jakiegoś zanieczyszczenia. Dlaczego osoby potencjalnie doświadczone mają glonojady w akwariach? 2. Krzysztof M. Kazimierczak "Malawi - Piękno i pasja" rozdział: Towarzystwo dla pyszczaków. Pod samym tytułem zdjęcie zbrojnika niebieskiego i podpis: Ancistus dolichopterus może towarzyszyć Mbuna w akwarium. W tym rozdziale, autor, neguje wszelkie mieszanie malawi z innymi biotopami, jednak doradza jak chodować "glonojada" w akwarium z Mbuną. Piszę o pięknie gibbicepsa pływającego po akwarium oraz wspomina o warunkach jakie trzeba zapewnić takiej rybie w akwarium z malawijskimi rybami. Kto ma racje? Członkowie forum, czy założyciej Klubu Malawi? Kto ma większe doświadczenie i powinien być dla mnie autorytetem? Na marginesie dodam, że książka jest wydana w 2008 wg. informacji na 2 stronie. Abstrachując od tematu (czyli dodająć offtopicowo) zastanawiam się, czy nie jest tak, że z czasem wzrastał radykalizm na forum (tak na prawdę wynikający z doświadczenia i czasu zajmowania się tą tematyką - czas i pasja wzmaga, co naturalne, ortodoksyjność), który został przyjęty przez kilku internetowych znajomych identyfikujących (i zaciekle walczących o jedną prawdę) się z KM. A dzięki temu powstał pogląd, że gibbicepsy są passe. Coś na wzór piaskowca z dziurami i serpentynitu, pokarmów tropical (bo przecież te płatki wypluwają), aulonoraca hybrids itp. Inaczej pisząc (ogólnie o wszystkich przypadkach), czy nie zawężamy sobie horyzontów, narzucając swoje rozwiązania i negując inne, które mimo wszystko da się zaakceptować.
  19. I ja nie znalazłem nowych informacji dotyczących tego rodzaju regeneracji zeolitów stosowanych w akwarium. Jednak, w miarę wolnego czasu, staram się szukać nowych informacji na ten temat. Powierzchnia zeolitów akwarystycznych zmienia się od 50 do 600 (aż wierzyć mi się nie chce) m2/g substancji. Jako, że są to przeważnie zeolity naturalne - ważne jest miejsce pochodzenia. Najmniejszą powierzchnie właściwą mają europejskie. Mimo, że wiąże substancje odwracalne to spotkałem się z zalecaniem wykorzystania zużytego zeolitu jako podłoże. Nie ma on też wpływu na wodę - można stosować w wielkich ilościach, choć zalecane jest od 100 - 500 gram na 100 litrów (każde źródło - różne fora, strony producenta, książki akwarystyczne - podaje inaczej). Pojawiają się informację, że wzmaga wybarwianie się ryb i chroni przed chorobami, a przypisywałbym to jego strukturze. Dzięki swojej specyficznej budowie jest dobrym miejscem dla bakterii nitryfikacyjnych. I teraz najważniejsze o regeneracji, cytuje: " Zeolit powinno się regenerować po ok 6 do 12 miesiącach w zależności od użytej ilości. Regenerację przeprowadza się w roztworze niejodowanej soli kuchennej. 5 gram soli na 1 litr wody i przez 24 godziny moczyć. Przy silnym obciążeniu wody zaleca się jednak regularną wymianę zużytego zeolitu na nowy "
  20. Ja też chciałbym wiedzieć na jakiej podstawie są klasyfikowane pokarmy w tej tabelce i w postach forumowiczów. Dlaczego? Ot, chciałbym kupić najlepszy dla ryb. Także w moim przypadku ryby na początku ( i do dzisiaj nie jedzą go najchętniej) wypluwały pokarmy Dainichi, a każdym pokarmem płatkowym niezależnie od producenta nie pogardzą. Generalnie polegałem na informacjach z forum odnośnie pokarmów i dopiero ten wątek wyjaśnił mi, że większość tych opinii nie jest podparta rozsądnymi argumentami.
  21. flosinski

    Super akwarium morskie

    Ja ze swojej strony mogę dodać, że akwarium obejmuje dwa piętra w galerii. Właściciele kafejek wystawili stoliki, tak by można było pić kawę i pałaszować ciastko z widokiem na akwa. Raz widziałem jak czyścili to akwarium od środka - nurek pływał i dokonywał odpowiednich czynności. Warto wspomnieć, że na parterze znajduje się sklep zoologiczny, w którym swego czasu można było dostać np. narybek Dimidiochromis compressiceps.
  22. flosinski

    Przeprowadzka

    Ja bym zrobił tak: Poszedł do Biedronki i kupił 24 sztuki 5l butelek z wodą do picia (w tym przypadku do wylania :-)). Jedna kosztuje około 1,40 zł , więc koszt wynosi 33,60 zł. Czyste baniaki na wodę, bez zanieczyszczeń za nie dużą kasę. Na dodatek gabaryty butelek pozwalają na swobodne przenoszenie. Sam tak robiłem jak podczas likwidacji starej 240'dziestki nie miałem co zrobić z wodą, a podmiana akwa miała być szybka.
  23. Aspekt prawny w takim razie odpada, jednak nadal nie wiem który droga jest prawidłowa. Ta o popularnym i makabrycznym wynaturzeniu w ogrodach zoologicznych, którego nikt nie kontroluje. Dodatkowo pracownicy opiekujący się akwariami zapewne świadomie zrobili taki 'eksperyment'. Czy może ta o możliwości "przechowywania" ryb w dużych ilościach? Wiadomo, że z punktu widzenia akwarysty to się mija z celem, jednak chciałbym wiedzieć czy jest to " technicznie " , bez uszczerbku na zdrowiu ryb, możliwe. edit: W takim razie odpowiedź już dostałem. Tak jak myślałem. Dzięki.
  24. Ceramika jest wspaniałym miejscem dla bakterii, ale nikt nie daje jej na dno akwa. Grys stabilizuje pH, ale jego miejsce jest w filtrze. Szkoda ryb. Sam miałem kiedyś mieszankę piasku z grysem - polecił mi to jeden z hodowców sprzedających ryby. Uważam, że nie jest to dobry pomysł. Po zmianie na sam piasek ryby chętnie szukały w nim pokarmu, przekopywały i przenosiły z miejsca na miejsce. Wcześniej grys im przeszkadzał i sporo pokarmu się marnowało i psuło w zakamarkach podłoża - jestem pewien, że wpływało to (duże akwarium, duże ryby, sporo pokarmu podczas karmienia) negatywnie na parametry wody. Zamiast na koral na dno akwarium wydałbym na dodatkowy kubełek, który byłby wypełniony grysem i wtedy jego zastosowanie miałoby sens.
  25. Nie jest to jedyne zoo z takim akwarium. Widziałem takie w innych miejscach np. w USA. Interesuje mnie jedna sprawa. Czy pracownicy Zoo (i to nie tylko w Toronto) nie mają pojęcia jaka ilość ryb powinna być w akwarium? A może z premedytacją łamią zasady przerybiając zbiorniki? Wszystko jest możliwe, choć jest to dla mnie mało prawdopodobne. W końcu ogrody zoologiczne są kontrolowane nie tylko w Polsce i coraz bardziej restrykcyjne przepisy mające za cel ochronę i dobre warunki zwierząt (w tym ryb) są uchwalane na całym świecie. Przecież nie jest to weekendowa ekspozycja na targach zoologicznych firmy sprzedającej gotowe zestawy akwarystyczne. Nie tylko laicy chodzą do zoo i zapewne mogliby zainterweniować w przypadku łamania praw zwierząt, czy niehumanitarnego trzymania setek ryb w jednym zbiorniku w którymś z ogrodów zoologicznych. Jednak ekspozycja trwa stale i nic się nie zmienia. Zastanawiam się dlaczego tak się dzieje. Może wcale rybom nie jest tak bardzo źle i okazuje się, że przy zapewnieniu odpowiedniej filtracji taki układ się sprawdza? Jak sądzicie?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.