Skocz do zawartości

Pseudotropheus cyaneorhabdos "maingano" - opis i spostrzeżenia hodowcy


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam

Po zebraniu pochwalnych opinii w poprzednich wątkach na temat P acei i M msobo magungi. Postanowiłem rozpocząć nowy temat.

I opiszmy kolejny bardzo znany większości gatunek pielęgnicy z jeziora Malawi jakim jest Melanochromis cyaneorhabdos "maingano"

Idźmy zatem za ciosem

Myślę że wypowiedzi naszych kolegów wniosły coś ciekawego i dalej będą wnosić. Chciałbym bardzo aby "tuzy" naszego forum wreszcie się obudzili i napisali kilka słów o hodowli w/w pyszczaków. Mając na myśli "tuzy" to są hodowcy kilkuletni. Proszę zobaczcie jak nasz nowy/stary kolega Tom77 opisał swoje kilkuletnie doświadczenia.Brawa dla niego.

Zapraszam oczywiście do zabawy także kolegów z mniejszym doświadczeniem.

Tym razem osobiście nie zacznę opisywać swoich doświadczeń, bo chce uniknąć niepotrzebnych słów pod moim adresem:D. Że już w pierwszym poście opisałem wszystko i nie ma co dodawać.

Zapraszam wszystkich do wypowiedzi na temat swoich spostrzeżeń w hodowli naszych pupilków.

  • Dziękuję 5
Opublikowano

Może ja spróbowałbym króciutko opisać naszego "maingano"? Nie mam dużego doświadczenia w hodowli pyszczaków, lecz posiadam ten gatunek od roku. więc co nie co udało mi się zaobserwować.


A więc jak wiemy, jest to ryba u której występuje monomorfizm płciowy. Ryba ta jest wszystkożerna, więc dieta powinna być oparta na pokarmach roślinnych z urozmaiceniem pokarmem mięsnym. Samce dorastają do 10 - 11 cm, samice tego gatunku osiągają rozmiary do 10 cm. Melanochromis "maingano" zamieszkuje litoral skalny, więc powinniśmy dostarczyć w naszych zbiornikach tym rybom szczeliny skalne, które służyć będą im za schronienie. Jest to ryba o przepięknym ciemnogranatowym ubarwieniu w przypadku samca alfa. Samice oraz samce zdominowane posiadają niebieskie, lub ciemnoniebieskie ubarwienie w zależności od nastroju. Ten gatunek preferuje niskie partie zbiornika i naprawdę rzadko możemy ujrzeć te ryby pływające w toni. Dominujący samiec większość czasu przebywa w swojej "grocie", którą wybrał sobie za terytorium i skrupulatnie przegania obcego samca ze swego gatunku, który znajdzie się w jego rewirze. Ciekawe jest to, że również samice obejmują swój rewir i potrafią walczyć o skrawek wystroju równie zażarcie jak samce. W moim zbiorniku doszło swego czasu do walki między dwiema samicami, co skończyło się zgonem jednej z nich. Byłem tym faktem bardzo zaskoczony, lecz dzięki temu zdarzeniu postanowiłem bardziej zgłębić ten gatunek, aby nie dopuścić więcej do takich sytuacji. Przez bardzo długi czas nie wiedziałem jaki układ haremowy u siebie posiadam. Nie mam doświadczenia w zaglądaniu rybom pod ogon, więc nie próbowałem nawet tego robić i cierpliwie czekałem, aż dojdzie do długo wyczekiwanych inkubacji. No i się udało. Po niespełna roku samiec. który przez długo czas był przeze mnie podejrzewany o bycie samiczką z racji swoich małych rozmiarów, zaczął rosnąć. Nabrał pięknego ciemnogranatowego koloru z miejscami prawie czarnymi. Stał się agresywny wobec pozostałych "manigano" i byłem już pewien, że jednego samca mam na pewno. Po powrocie do mieszkania z weekendu czekała na mnie miła niespodzianka i jedna z samic inkubowała. Super! W następnym tygodniu druga niespodzianka największa ryba, uważana przeze mnie wcześniej za samca (przed wybarwieniem samca alfa) również inkubuje. Radość wielka. W tym momencie posiadam harem 1+3 lub 2+2. Lecz bardziej skłaniam się do 2+2, gdyż ryba atakowana jest przez samca jak i samice. Z czystym sercem poleciłbym ten gatunek początkującym akwarystom, z racji tego, że ryba ta świetnie sobie radzi w układzie 1+2 i samice nie powinny czuć się zbyt zmęczone zalotami. Ewentualna strata samicy lub problem z doborem haremu nie doprowadzi do zamęczenia samic przez samczyka. Ja hoduję W swoim zbiorniku 100x40x40 dwa gatunki. Saulosi 1+3 (oraz dodatkowo dwa wybarwiające się samce, aby ograniczyć agresję samca względem największej samicy, bo to ona jest głównym źródłem westchnień samca. Dzięki takiemu zestawieniu samiec daje odpocząć samiczce i zajmuje się trochę samcami beta) oraz Maingano w wyżej wymienionym układzie haremowym. Również polecam takie zestawienie, gdyż oba gatunki bardzo dobrze się tolerują i nie zauważyłem agresji przejawianej między tymi gatunkami.Oba samce dominujące mają swój rewir z jednej strony zbiornika i nie jest to dla nich żaden problem. Dopuściłem około 3 tygodni temu 5 sztuk młodziutkich "maingano" do zbiornika aby dobrać jeszcze dwie samiczki do moich rybek. Młode rybki bardzo chętnie skubią glony z kamieni i tradycyjnie jak wszystkie młode pyszczaki, od samego początku prowadzą między sobą "dziecinne zapasy".


Wydaje mi się, że więcej nic ciekawego nie jestem w stanie napisać na temat tego gatunku. Tak jak wcześniej podkreśliłem, jestem początkującym hodowcą i możliwe, że źle interpretuje zachowanie moich ryb, lecz ufam, że moje spostrzeżenia będą pomocne dla innych młodych amatorów tego pięknego gatunku. Pamiętajcie, żeby nie odstraszało was to, że samce i samice są bardzo podobne. Nic bardziej mylnego. Dominujący samiec, który znajdzie swój rewir i będzie posiadał samiczki do "igraszek" zmieni swe ubarwienie na tyle, że z daleka będzie widać jego odmienne ubarwienie w zbiorniku.


Pozdrawiam


P.S. Poprawiony błąd :)

  • Dziękuję 7
Opublikowano
Ryba ta jest wszystkożerna, więc dieta powinna być oparta na pokarmach roślinnych z urozmaiceniem pokarmem mięsnym

Cały czas nurtuje mnie to stwierdzenie,które zauważyłem w kilku artykułach czy opisach. Jeżeli ryba jest wszystkożerna to zjada wszystko czy to "mięsko" czy "roślinkę". I raczej nie powinno być stwierdzenie że coś jest dodatkiem do diety. Osobiście uważam ze nasz maingano jest rybą wszystkożerną w dosłownym tego słowa znaczeniu. Poradzi sobie spokojnie z mięsożernym yellow czy roślinożernym demasonem. Także dieta zróżnicowana nie ważne w którą stronę. Melanochromis maingano jest agresywną rybka wewnątrz gatunkowo. Panuje opinia że jest samotnikiem. Z mojego krótkiego doświadczenia bo tylko 15 miesięcy nic takiego nie zauważyłem. Pływał sobie w haremie 2+4 . I było dość spokojnie na lini samiec alfa z samcem beta. Drugi samczy było po prostu następną samicą kolorystycznie, choć nie tak ładną. Samiec beta bardzo okazywał poddanie, nie wchodząc w drogę pierwszemu. Zaraz podniosą się głosy że te kilkanaście miesięcy to zbyt krótki czas, bo ryby nie były w pełni dorosłe.

Jest to gatunek w którym najciężej określić płeć osobników. I tu przychylam się do wypowiedzi mojego poprzednika. Co do rozmnażania u maingano nie ma żadnego problemu. Pysie często podchodzą do tarła, już przy 5 centymetrach. I z tego względu uważam że samczyk przy jednej czy dwoch samiczkach strasznie by je eksploatował. Jestem zwolennikiem utrzymania standardowego haremu z kilkoma samiczkami. Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem że harem powinien być właśnie 1+1 lub 1+2. Jest to pyszczak godny polecenia.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Nie chciałbym opisywać gatunku i powtarzać mojej historii bo zawarłem ją w artykule dostępnym na serwisie. Chciałbym jednak odnieść się do kwestii haremowości i diety.


Tak jak Meszek zauważył ryby są wszystkożerne. Rozumienie wszystkożernosci jest tu jednak w pewnym stopniu umowne. Osobiście stosuje dla własnych potrzeb oraz stosuje przy opisywaniu ryb inną klasyfikację. Po prostu przyglądam się diecie ryby w warunkach naturalnych i próbuje określać ją jednak bardziej ściśle. Przykładowo peryfitonożerca nie jest dla mnie rybą tożsamą z peryfitonożercą uzupełniającym dietę planktonem i nie tym samym czym wszystkożercą w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie są to rozważania czysto teoretyczne ale mają również wydźwięk praktyczny. Przykładowo saulosi ( peryfitonożerca ) można łączyć z mięsożerną Mbuna jednak juz łaczenie z rybożerną frejka wymaga soporych kombinacji aby ryb nie skrzywdzić, maingano ( peryfiton + plankton ) można już łączyć na o wiele bardziej mięsnej diecie i dochodzić do wyższych ilości karm mięsnych co na pewno wywoła uśmiech na pysku szczególnie rybożernej frejki. Nie jest to jednak typowy wszystkożerca i nie możemy tak jak w przypadku crabro czy sprengerae jechać na samym mięsie i całkowicie podciągnąć wszystkożercę do diety drapieżnika. Oczywiście w karmach suchych jest odpowiednia ilość składników roślinnych i dla takich ryb jak maingano ale jeśli już jedziesz na diecie mrożonkowej to jednak maingano z drapieżnikami może mieć problemy. Nie ma tutaj do rzeczy to ze nasze ryby jada na Fast Foodach ;) bo preparowanie tych karm już samo w sobie jest kompromisem jednak organy wewnętrzne ryb na pewno się nie zmieniły i układając dietę warto jednak pamiętać, że ryby Fxx aczkolwiek odporniejsze nadal pozostają pod względem organów tymi samymi co w jeziorze. Wracając do maingano jest on jednak o wiele bardziej elastyczny i mniej "zielony" niż saulosi ale nie jest to jeszcze śmieciojad ;) jak sprengerae i np z drapieżnikami ( szczególnie rybojadami ) należy dietę jednak kompromisować a nie podłączać maingano do diety rybożercy. W druga stronę jak najbardziej nic maingano nie grozi i na diecie roślinnej ryba będzie czuła się jak na mieszanej.


Druga kwestia to haremowość. Często jest tak, ze ryby pozbawione rozdzielnych cech płciowych i podobnie ubarwione to ryby wbrew obiegowym opinią wcale nie haremowe. Nie wszystkie pyszczaki są haremowe i często widać to w zachowaniu naszych podopiecznych co świetnie opisał waszek18. Oczywiście są i samotnicy wykazujacy dymorfizm ale o tym nie tutaj. Pozostaje jednak pytanie czy takie stworzonka jak maingano czy demasoni pielęgnować zgodnie z ich naturą czy jednak w haremach. I tutaj nie dam jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od kilku czynników ( temperamentu samca, samców. Ilości kryjówek wielkości i temperamenty samic, współtowarzyszących gatunków no i przede wszystkim wielkości zbiornika. Wracając do maingano opcja pielęgnowania ryb pojedynczyczo czy w bardzo małej grupie haremowej jest moim zdanie warta rozważenia w dwóch przypadkach, pierwszym jest duży zbiornik ze znaczną ilością kryjówek drugim jest bardzo mało temperamentny samiec czy samce. W moim akwarium szybko jeden z egzemplarzy zaczął dominować nad resztą. Nie był największy, jednak pokonał dwie większe ryby resztę samców sprowadzając na granice bytu. Na szczęście dla samic był już bardziej delikatny ale na tyle niedelikatny, że te nie miały za bardzo szans złapać się za włosy ;) Był silną rybą walczącą o skały ( bo trudno tu mówić o konkretnym rewirze ) z rewirowymi gatunkami. Jego temperament był tak silny że cały czas próbował wycierać samice. Z czasem miały one problemy z regeneracją sił po inkubacji ... nie wyobrażam sobie więc sytuacji gdzie mam jedna czy dwie samice bo on by je po prostu zamęczył. W przypadku kolegów bywało rożnie ale jednak optowałbym za układem w którym mamy większa ilość samic i jak się uda samców. Taki quasi jednogatunkowy dworzec po prostu jest bezpieczniejszy. W większych zbiornikach powiedzmy 200 cm szanse wzrastają jednak nie są pewne. Wyobraźcie sobie taką sytuację. W jeziorze obszar zajmowany przez jedna rybą tego gatunku jest juz sam w sobie spory możliwości jej migracji wręcz bardzo duże. Ryby szukają się w skałach aby odbyć tarło a w w akwarium po odbyciu tarła samica nie odejdzie od samca na kilka, kilkanaście metrów tylko na dzieści centymetrów do tego samiec który w genach ma jeszcze zapis samotniczego życia widząc blisko samice jest non - stop pobudzony. Gdybyśmy mieli wzorować się na bajorku to po prostu w takiej standardowej 450tce powinien być jeden egzemplarz któremu z drugiej 450 ki poprzez rurkę czasowo udostępniamy kontakt z drugim egzemplarzem a to już lekkie SF ;). Dlatego osobiscie optuje za zakupem dość duzego stadka ryb najlepiej 10-12 i poozostawieniem rybom wyboru trybu życia. Agresywniejszy samiec i tak nie da żyć innym samcom a łagodne lub zrównoważone siłowo choć czasowo na to pozwolą. Samice albo się wytłuką albo będą koegzystować. Jeśli będziemy z tych czy innych przyczyn zmuszeni zostawić parkę to niech tak zostanie po prostu śmierć jedynej samicy raczej będzie wtedy oznaczać koniec naszej przygody z gatunkiem. Nastawianie się na parkę może być natomiast giga krótką przygodą z gatunkiem bo temperamentny samiec zatłucze inkubującą samice już przy pierwszym tarle.


Na koniec chciałbym opisać jeszcze jedną ciekawostkę która spotkała mnie z tym gatunkiem burząc jednocześnie teorie o ewentualnym dymorfioźmie. Jak zawsze w przypadku ryb monomorficznych żyję z nosem przy szybie codziennie zadając sobie odwieczne pytanie ... ile samców ile samic ;). Próbując ocenić płeć, wypatrywałem szczegółów różnicujących poszczególne egzemplarze. Pięć ryb miało podwójne atrapy jajowe, dwie ryby - pojedyncze, a dwie były ich pozbawione. Poza tym cztery egzemplarze z pięciu największych miały dłuższe płetwy brzuszne. Miałem wiec jakieś dane i trop ;). Typowałem, że ryby z dłuższymi płetwami to na pewno samce. Kilka dni po tym jednak ku memu zdziwieniu już tylko jedna największa ryba miała dłuższe płetwy. Opadła mi szczeka i nie wiedziałem co się dzieje. Pewnego razu odkryłem jednak przyczynę dominant, ścigając przeciwnika, który pokonany uciekał, gdy go doganiał często prężył się nad nim, podczas gdy ten, okazując uległość, kładł się lekko na boku na dnie. Zwycięzca w tym czasie lekko go podgryzał, między innymi skracając płetwy brzuszne. Po prostu ostrzygł przeciwnika ;). Tak więc mój pewny wyznacznik stracił znaczenie, choć nadal uważam, ze w pewnych sytuacjach może to być przydatne.

  • Dziękuję 4
Opublikowano

Witam

Z melanochromis cyaneorhabdos jest trochę jak z tym wątkiem - bardzo wartościowy a niedoceniany. Jeśli chodzi o popularność w akwariach Malawi jest on na pewno na podium. Ma jednak jakiegoś niefarta. Nawet mało kto zna jego prawidłową nazwę łacińską. Chcąc ją sprawdzić (nie pomylić literek), wszedłem na cichlid-forum, a tam patrzę, że zrobili z biedaka pseudotropheusa. Rzadko kiedy jest też "pierwszym wyborem" i często jego losy (np przy redukcji) są podporządkowane dobru innych mieszkańców akwarium. Mój zbiornik jest tego najlepszym przykładem.


Dwa zdania muszę powtórzyć z wątku o msobo. Maingano mam w swoim akwarium 160x60x60 od prawie 4 lat. Na początku pływały w towarzystwie m.msobo magunga, c.moori i s.fryeri (wszystkie ryby małe, dobrej jakości, kupione od dr Pawlaka). Miałem 12 żywo baraszkujących melanochromisów. Ze względu na to, że bardzo wcześnie i intensywnie zaczęły inkubować, szybko zorientowałem się, że mam układ 6+6.


Najlepsza sytuacja dla melanochromisów rozwinęła się przed upływem 1 roku. Moori żyły w stu procentach we własnym świecie. W akwarium rządziły 3 samce maingano, które walczyły ze sobą bardzo widowiskowo. Nie robiły sobie przy tym większej krzywdy (oczywiście poza białymi końcówkami pyszczków - trudno to jednak nazwać krzywdą). Każdy z nich (była idealna równowaga) miał swój ulubiony rejon, ale pływały po całym akwarium i spięcia były bardzo częste i efektowne (długie tańce i przytrzymania się za pyski, a nie "szybki doskok i do domu"). Prawie zawsze były to starcia nierozstrzygnięte, bez długotrwałej gonitwy za przegranym. Uroda wszystkich trzech dominatorów była powalająca - ciemny, prawie czarny granat i "zdrowy kształt". Reszta samców była ganiana dla poprawy nastroju trójki szefów - intensywnie ale nie na granicy maltretowania. Samice, często prawie wszystkie były w trakcie inkubacji, starały się nie rzucać w oczy. Dominujące samce były wystarczająco zajęte sobą, by je męczyć. Samice nieinkubujące (było ich na szczęście mniej) pogoniły czasem inkubujące.


Wracając do "pecha" maingano - cudowny dla nich okres zakończył się nie z ich winy. Priorytetem dla mnie były bowiem msobo. Aby pomóc im w objęciu chociaż jednego rewiru, gdy ryby osiągnęły 1 rok, dokonałem redukcji do stanu: maingano 3+4, msobo 4+6, sciaenochromis 1+5. Zostawiłem tylko jednego z dominatorów maingano. Objął najatrakcyjniejszy rewir - jaskinię w tle strukturalnym w środku akwarium. Z czasem msobo podzieliły między sobą oba boki akwarium i po następnych dwóch latach prześcignęły w hierarchii maingano, jednak nie wchodzą mu w drogę i nie zaglądają do jego jaskini. Obecnie, gdy ryby mają prawie 4 lata obsada składa się z: maingano 3+4, msobo 2+1, sciaenochromis 1+4.


Zgadzam się z tezą, że maingano wykazują silną agresję wewnątrzgatunkową. Ale nie tak bardzo silną - przez cały okres ich hodowli nie miałem żadnej straty (poza moją własną redukcją). Co temu sprzyjało? W pierwszym roku rybki nie były jeszcze całkiem dorosłe i panowała idealna równowaga między 3 najsilniejszymi samcami. Natomiast po redukcji mam układ z jednym dominującym samcem i dwoma wyraźnie słabszymi, które nigdy się nawet nie "postawiły".


Maingano są "terytorialne inaczej" - przywołuje ten wygodny skrót myślowy wykuty przez harisimiego kilka lat temu (właśnie na potrzeby naszego melanochronisa). Chodzi w skrócie o to, że ryba nie trzyma się jednego rewiru, lecz przemieszcza się po akwarium, zmieniając sobie terytoria, których pilnuje.

W moim przypadku, atrakcyjność największej jaskini na środku tła strukturalnego spowodowała, że mój samiec alfa jest terytorialny całkiem normalnie. Pozostałe rybki zmieniają jednak swoje ulubione rejony, wykorzystując nie tylko dno, ale i urozmaicone tło strukturalne, filtr wewnętrzny i lasek kryptokoryn.


Na koniec ogólne wrażenia. Do czasu redukcji, 3 pięknie wybarwione samce były bardzo dużą atrakcją akwarium. Dzięki swojej aktywności, bardziej rzucały się w oczy niż pozostałe, mniej urodziwe egzemplarze (9szt). Po redukcji atrakcyjność maingano jako gatunku w akwarium znacznie spadła. Dominujący samiec nadal jest bardzo ładny, ale pozostałe sześć rybek różnej wielkości i urody sprawia wrażenie zbieraniny.

  • Dziękuję 6
Opublikowano

A ja odpowiem w sprawie tego ze maingano niby zmienia terytorium zamiast pilnowac swego kawalka. Moze mam te ryby zbyt krotko lecz u mnie samiec nie oddala sie od swego rejonu ani o krok. Mozliwe ze zmienie zdanie za rok albo dwa, lecz w tej chwili sie nie zgadzam z tym twierdzeniem. Jak dla mnie maingano to klasyczny terytorialista, ktory nie da innej niebieskiej podluznej rybie plci meskiej zblizyc sie do jego jamy. Takie jest moje spostrzezenie.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Chcąc doprecyzować ... maingano żyje w skałach i te traktuje jako swoje ... w całej rozciągłości. Chcąc utrzymać cały stan posiadania migruje w kamieniach na określonym obszarze. U nas zazwyczaj to cały baniak. Podobnie jak w jeziorze zachowuje się zazwyczaj w akwarium. Czasem jednak obecnie bardzo modne duże kamienie nie dają im poczucia tego, ze żyją w skałach. Nie wiem jak to wygląda u tom77 czy u waszek18 ale wydaje się, że trzymanie się konkretnej skały, groty spowodowane jest bardziej tym, że czuje się on tam najbezpieczniej, ryby typowo rewirowe czując zew natury ( potrzebę tarła ) zajmują rewir praktycznie w nim mieszkając. Maingano do takich nie należy dlatego też o ile afra, saulosi czy socolofi bywają problematyczne gdyż tracąc rewir są cieniem samych siebie o tyle opisywany gatunek w zależności od pozycji w stadzie szybko w skałach się odnajduje. Zresztą samice tez potrafią być terytorialne w ten troszkę inny gatunkowy sposób.

  • Dziękuję 2
Opublikowano

Na naszym forum są skrajnie różne relacje dotyczące "ubytków pobiciowych" u dorosłych maingano. Od strat zerowych, do osiągania układów typu 1+1 lub 1+0. Warto byłoby znaleźć powody takich rozbieżności. Być może clou tkwi w sposobie urządzenia akwarium.

Czasem jednak obecnie bardzo modne duże kamienie nie dają im poczucia tego, ze żyją w skałach.

Zastanowiło mnie to zdanie, ponieważ nie mam dużych kamieni. Dla przypomnienia - przez prawie 4 lata nie miałem u moich maingano żadnych strat wynikających z pobicia. Mam naprawdę urozmaicone(obfitujące w spore półki) tło strukturalne 3D (Malawi Rock 160x60 firmy Aquaterra), na lewej bocznej ścianie dwa filtry wewnętrzne, na prawej ścianie grzałkę i cyrkulator, w całej 1/3 części akwarium z prawej strony - lasek dużych kryptokoryn aponogetonolistnych, a na dnie tylko kilka "średniomałych" kamieni. Akwarium nie stoi w żadnym reprezentacyjnym miejscu (jest w moim pokoju), więc część tych wątpliwej urody sprzętów (które mógłbym np. ulokować za tłem) znajduje się wewnątrz zbiornika. Melanochromisy mają sporo kryjówek i wcale nie pływają blisko dna. I co najważniejsze - wcale nie są gdzieś pochowane - ja je widzę!!


Wniosek poboczny dla miłośników maingano (zwłaszcza planujących wysoki zbiornik): tło strukturalne może być opcją wartą rozważenia.

PS: W poprzednim poście nazwałem część moich maingano "zbieraniną" - mam naprawdę duże wyrzuty sumienia.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Muszę przyznać że dawno nie czytało mi się tak dobrze postów jak właśnie "opis i spostrzeżenia hodowcy". Jednym słowem kopalnia wiedzy. Mam pewną sugestię która ubarwi trochę wątek jak również pozwoli innym akwarystom uzmysłowić o jakim pyszczaku mowa. Chodzi mi o fotki waszych ryb :) O modelowe przykłady omawianych ryb. Dało by radę?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
    • Podpytałem AI Gemini o konstrukcję sumpa z zasysem wody z dna zbiornika. Uzyskany opis w zasadzie pokrywa się z tym, co napisał Bartek (zasada "komina w kominie"). Problem w tym, że pozostawienie szczeliny między dodatkową, drugą ścianą komina a podłożem, przy intensywnie kopiących  rybach Malawi, raczej się nie sprawdzi bo może ona zostać bardzo szybko zasypana piaskiem   Do tego AI wskazał na inne ważne apsekty techniczne: Opisana wcześniej modyfikacja konstrukcji komina w Malawi nie zda zatem egzaminu i pozostaje regularne odmulanie. Ale właśnie odnośnie odmulania i podmian wody, jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia. Rozumiem, że na ten czas wyłączamy pompę sumpa, a po wszystkim wlewamy do akwarium świeżą wodę do chwili, aż zacznie się ona przelewać do komina i rurą spływu do samego sumpa - czy tak?  Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse, zaczynam brać jeszcze pod uwagę filtr kasetowy, bardzo ostatnio chwalony przez wielu. Z  tego co czytam, potrafi również dobrze jak sump  klarować wodę, skuteczniej zasysać odchody i cały detrytus z dnia, do tego jest jeszcze bezpieczniejszy (0% ryzyka rozszczelnienia czy zalania). Jeśli chodzi o estetykę, to zabiera miejsce w środku zbiornika, no ale podobnie jak komin sumpa (choć ten jest zwykle trochę mniejszy).  Sump na pewno daje dużo większe możliwości jeśli chodzi o filtrację biolgiczną no i jest łatwiejszy w serwisie (nie trzeba wkłaać łap do akwarium). Biorąc jednak pod uwagę, że kaseciak to dużo tanśze i prostsze rozwiązanie, do tego ma swoje w/w przewagi, zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy wybierają tę opcję...
    • Mam akwarium podobne wielkością do Twojego - 720 l, 240 cm długie i  sumpa. Na dnie piasek rzeczny, nie kwarcowy śnieżno-biały, bo nienaturalnie wygląda. Trochę żwiru, żeby to nie było takie jednorodne, sterylne. Kupy na dnie gromadzą się w zasadzie w jednym miejscu, więc ściąganie ich nie jest dużym problemem, robię to zwykle raz w tygodniu przy podmianie, czasami dodatkowo w międzyczasie. Praktycznie jest to walka z wiatrakami, bo moi podopieczni na bieżąco uzupełniają ubytki i nawet bezpośrednio po czyszczeniu coś tam jest. Ponadto, nawet jak sobie odpuszczę sprzątanie, to ilość zalegająca na dnie jest mniej więcej taka sama - coś przybędzie, coś się rozpuści - nie kumuluje się. A zalety sumpa są tak duże, że te trochę kup można zaakceptować.😉 Tyle jest  6 dni po sprzątaniu i w zasadzie dzień po było niewiele mniej
    • Chyba nie jest to aktualne. Kolega Bombla był nawet partnerem KM i miał tutaj swoją reklamę.  Prywatnie załatwiał też Karol @Mortis od siostry z USA.  Ale Karol rzadko tutaj zagląda i nie wiadomo czy by się podjął. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.