Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam Serdecznie .

Mam nadzieje że dobrze trafiłem jakiś czas temu po tropikach postanowiłem założyć Aqwa z Malawi faktycznie sa wyjątkowe sporo czytałem ale czy zrozumiałem dlatego proszę o parę porad jeżeli chodzi o obsadę myśle że jeszcze jest trochę czasu może nawet więcej na początek napiszę co postanowiłem kupić i proszę o porady czy jest to dobry wybór co mam dołożyć lub co niepotrzebne z góry bardzo dziękuje .

Tank 250 do 300l oczywiscie z pokrywą jakoś tak bardziej mi sie podoba.

Jakie oświetlenie najlepsze?

Filtr EHEIM PROFESSIONEL 2226 ( faktycznie jest do wiekszego litrażu ale chyba niezaszkodzi)

Filtr EHEIM CLASSIC 2213 ( chcę go użyć jako podżwirowy )

Cały zestaw Eheima do filtracji pożwirowej czyli płytki i rureczki itd

oczywiście grzałka odpowiednia.

Kolejna rzecz nie przepadam za piachem a wiadomo że pyszczaki to lubią zatem szczerze filtr podżwirowy nieodpali mam pomysł na pokrycie podłoża żwirem oraz połaciami piachu tyle ze obawiam sie jak juz pisałem aby piach nie poszedł w dół w filtr podżwirowy Prosze o porady odnośnie podłoża

Skałki jak myśle piaskowce ,wapnie jakieś roślinki

pewnie coś pominąłem .

Dziekuje z góry za rady nie oczekuje karcenia tylko rad Pozdrawiam Wszystkich

Opublikowano

piach bankowo wymiesza się ze żwirem i będzie na spodzie.Pomyśl o piasku kwarcowym 08-1,4 (uwierz że to niby żwir,niby piasek i efekt ekstra).

Opublikowano

Tank 250 do 300l oczywiscie z pokrywą jakoś tak bardziej mi sie podoba.

Jakie oświetlenie najlepsze?



Jezeli z pokrywa to jestes raczej ograniczony do swietlowek.Generalnie barwa swiatla nie gra wielkiej roli, aczkolwiek ryby wygladaja zedydowanie lepiej przy swietlowkach o barwie 10000-15000K.



Filtr EHEIM PROFESSIONEL 2226 ( faktycznie jest do wiekszego litrażu ale chyba niezaszkodzi)

Filtr EHEIM CLASSIC 2213 ( chcę go użyć jako podżwirowy )

Cały zestaw Eheima do filtracji pożwirowej czyli płytki i rureczki itd

oczywiście grzałka odpowiednia.



Jezeli chodzi o pierwszy filtr to spokojnie da rade, zawsze lepiej miec zapas mocy.;)

Co do drugiego to filtracja podzwirowa sie nie sprawdzi, jezeli dasz tez piasek.Co do zwiru to nie polecam przy pyszczakach.Po pierwsze jest ciezki do utrzymania czystosci, po drugie pozbawisz ryby jednego z ich ulubionych zajec:"prac budowlanych" w piachu i jego przesiewanie.

Pomysl o filtrze ktory bedzie pelnil role mechaniczna-usniecie nieczystosci.



Kolejna rzecz nie przepadam za piachem a wiadomo że pyszczaki to lubią zatem szczerze filtr podżwirowy nieodpali mam pomysł na pokrycie podłoża żwirem oraz połaciami piachu tyle ze obawiam sie jak juz pisałem aby piach nie poszedł w dół w filtr podżwirowy Prosze o porady odnośnie podłoża



j.w.



Skałki jak myśle piaskowce ,wapnie jakieś roślinki

pewnie coś pominąłem .

Dziekuje z góry za rady nie oczekuje karcenia tylko rad Pozdrawiam Wszystkich



Kwestia gustu i tu juz sam musisz wykazac sie inwencja.

Polecam przestudiowanie malawiskich FAQ a napewno znajdziesz tam wiele odpowiedzi na swoje pytanie.Jak nie to wal smialo.;)

Opublikowano
piach bankowo wymiesza się ze żwirem i będzie na spodzie
Piach na pewno zmiesza się ze żwirem ale nie koniecznie będzie na spodzie ;)
Opublikowano

Wielkie dzieki za bardzo szybkie czesc odpowiedzi zatem zmiana z zwiru na piasek kwarcowy rozumie ze on bedzie dla pyszczakow wyborny ale czy przy nim moge uzyc filtra podzwirowego.Szczerze nie wiem czy piach dobrze sie czysci w trakcie uzytkowania wy zapewne wiecie jakos tak obawiam sie o czystosc oczywiscie sa podmiany wody itd czy mozecie cos wiecej Dziekuje

Opublikowano
Wielkie dzieki za bardzo szybkie czesc odpowiedzi zatem zmiana z zwiru na piasek kwarcowy rozumie ze on bedzie dla pyszczakow wyborny ale czy przy nim moge uzyc filtra podzwirowego.Szczerze nie wiem czy piach dobrze sie czysci w trakcie uzytkowania wy zapewne wiecie jakos tak obawiam sie o czystosc oczywiscie sa podmiany wody itd czy mozecie cos wiecej Dziekuje


Tak jak juz mowilem przy piachu, podzwirowego nie uzyjesz.

Co do utrzymania czystosci IMO piasek zdecydowanie wygrywa ze zwirem.:P Przewage ma w tym iz nieczystosci generalnie pozostaja na wierzchu i nie wnikaja w glab jak to sie dzieje prz podlozu zwirowym;) .Jest tez o wiele latwiej je zebrac.Jezeli zapewnisz dobra filtracje i cyrkulacje to nie bedziesz w_ogole musial myslec o czym takim jak odmulanie dna.:D

Opublikowano

Dzieki naprawde wielkie chyba pierwsze forum gdzie ludzie sa rzeczowi i bez cwaniactwa . Zatem pare rzeczy mamy ustalonych co z filtrami jak myslicie nie chce ze powinien pociagnac tylko miec pewnosc trudno trzeba dac wiecej da sie:D I raczej z Eheima POZDRAWIAM


Ups widze ze chyba po temacie szkoda ale i tak sporo juz sie dowiedzialem jezeli ktos wskoczy prosze o podpiwiedz w sprawie filtrów i oswietlenia napewno bedzie z pokrywa Dzieki

Opublikowano

Co jeszcze chcialbys wiedziec? Filtry jak juz mowilem, podzwirowy nie zda egzaminu jezeli bedzie piasek.Jako biologa mozesz zastosowac pierwszego z eheim-ow i dodac filtr ktory bedzie pelnil role mechaniczna(usuwanie zanieczyszczen).Moze to byc np. glowica z gabka.

oswietlenie to sprawa indywidualna, aczkolwiek sprawdzone przez wielu i jedne z lepszych swietlowek to JBL Marin Day, AM Reef white lub Philips Activiva Active

Opublikowano

Czytam na forum o filtrach i szczerze nikt nie pisze o Eheimie tylko tetra jbl i inne czy to oznacza ze sa slabsze moze glosniejsze o to juz wazne aby nie wył ewentualnie jakie doradzicie jezeli nie Eheim PROFESSIONEL 2226 szukam naprawde dobrego wyboru 2 moje pytanko czy nie znacie dostawcy , sprzedawcy piasku kearcowego ale zagranice z wysyłka pozdrawiam Dzieki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.