Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zapominasz że Adek specem od akwarystyki nie jest, do 250l poleca Protomelasa sp. steveni taiwan 16cm w naturze, Mylochromis sp.lateristriga 22cm i Copadochromis verduyni 14cm.Więc sam widzisz... ;)

Msobo hetero w naturze osiąga 13cm więc w akwa te 2 więcej urośnie.


Ja bym poszedł w Cynotilapie :D

Opublikowano

Wg Edka w tej starej książce, gdzie trzymał jednogatunkowo... wielu ludzi komponuje obsadę z kilku gatunków (no,żeby nie było nudno w szkle!) a potem wyciera sobie buzię autorytetem Ada.Żeby uściślić - jest niekwestionowanym specem od systematyki,zachowania pyszczaków w naturze itd. Ale czasem mam dziwne wrażenie,że wpuścił ten swój odłów do akwa jakie miał pod ręką, nie zdechły - jest dobrze, zostały opisane w książce. To nie jest jakaś krytyka, stwierdzam tylko naginanie faktów i zaklinanie rzeczywistości niektórych osób, szczególnie nowych malawistów, którym wiele rzeczy "się wydaje". O, tutaj komuś się wydaje,że można aulonocara w 112l.

Znowu zabrzmiało jak krytykanctwo? Może niepotrzebnie.Jest wiele dróg. Ale zawsze będzę radził zakładać większe akwa niż te "na styk" - wiem,że potem ten ktoś nie pożałuje.

MateuszT, zresztą sam wspomina w ww linku swoich bojach z aulonkami w 200 literach.Ten temat jest to znalezienia na forum. Generalnie: nie polecane.

Opublikowano

Właśnie przeglądając książkę Ada sam się zdziwiłem.

Może uda mi się znaleźć jakąś mała odmianę Aulonocar ale jak znam moje szczęście to będzie trudna do kupienia.

O Cynotilapiach będę musiał poczytać :D

Dalej liczę na ciekawe propozycje :D


a co myślicie o :

- aulonocara sp. rubin red - 2 samce i 5 samic,

- labidochromis caeruleus 'yellow" - 1 samiec i 4 samice.


Generalnie ta obsada jest z serwisu Klubu Malawi


Zastanawiam się nad podobną obsadą.

Jest ktos na forum kto trzyma mbunę z auloncarami?

Opublikowano

A. rubin rosnie zdecydowania za duza do takiego akwa.Mialem ja w 375 w ukladzie 2+3 i tylko jeden samiec byl pieknie wybarwiony.Drugi byl tylko "cieniem' i nie mogl sie nawet wychylic z jednego z rogow akwa, bo inaczej "dominant' juz byl przy nim i pokazywal kto tu rzadzi.

Watpie zebys utrzymal 2 samce w mniejszym akwa.

Opublikowano

ja właśnie zastanawiam się nad połączeniem tych dwóch grup a przykład był skopiowany z artykułu.

Generalnie zastanawiam się nadAulonocara hueseri,maulana, baenschi

[/url]Szukam aulonek o mniejszych rozmiarach i chyba raczej jednosamcowo, chociaz przy 2 samcach 1 zawsze będzie pieknie wybarwiony.

Zastanawiam się nad dorzyceniem do tego jednego gatunku mbuny np. rdzawego, yellowka lub czegoś innego, spokojnego.


Qrcze mętlik w głowie mam.

Opublikowano

Do takiego akwa mogę polecić ze swoich doświadczeń jednogatunkowo jedynie:

aulonocara hueseri

lub

aulonocara maylandii


Choć nie gwarantuje to utrzymania >1 samca.


Tak trzymam je w 240l z saulosi, na razie 8 miesięczne saulosi i młode 4 mies. aulonki, ale widzę że są zbyt spokojne ii uległe nawet w stosunku do saulosi, czyli w takim akwa nie polecam mieszać.

Opublikowano

Tak trzymam je w 240l z saulosi, na razie 8 miesięczne saulosi i młode 4 mies. aulonki, ale widzę że są zbyt spokojne ii uległe nawet w stosunku do saulosi, czyli w takim akwa nie polecam mieszać.



Genralnie mam mętlik w głowie ale chyba masz rację mieszać w tak małym zbiorniku aulonek z mbuna chyba nie ma sensu.

Znowu jednogatunkowe 1+4 z aulonkami chyba nie podejdzie, trzeba by się przyzwyczaić, to faktu, że samice aulonek sa piękne na swój sposób.


Małżonka proponuje jednogatunkowe metriaclima msobo heteropticus, membe deep ewentualnie coś z rodzaju Pseudotropheus sp. elongatus lub Melanochromis auratus. Względy kolorystyczne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
    • Oczywiście możesz połączyć i przy odpowiednim podejściu będzie to funkcjonować, ale czy jeśli preferencje żywieniowe tych ryb są jednak mocno odmienne, to powinno się to robić?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.