Skocz do zawartości

Roślinożercy a mięsożercy. Różnice w układzie pokarmowym, jak i czym karmić. Dyskusja ogólna.


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
4 godziny temu, Andrzej Głuszyca napisał:

Myślę   , że  Bartek  @_BM_  też będzie mógł coś powiedzieć i podzielić się swoją opinią z tego względu , że hoduje te ryby.

Faktycznie mam demasoni i były to moje pierwsze ryby z Malawi. Właściwie nigdy nie eksperymentowałem i trzymałem się zasady, że to klasyczni roślinożercy. To determinowało zarówno obsadę w baniaku jak i pokarmy, które im podaję. Generalnie karmię je produktami dla roślinożerców, ale jak już ktoś wcześniej wspomniał, praktycznie wszystkie zawierają dodatki zwierzęce. Przez jakiś czas podawałem moim rybom raz/dwa razy w tygodniu (głównie za sprawą wszystkożerców) mrożonki typu solowiec czy wrotka czerwona. Demony przyjmowały to tak samo chętnie jak pozostałe ryby. Przy czym nie zauważyłem jakiś niepokojących objawów. Bez względu czy karmiłem je z tym dodatkiem czy tylko karmą dla roślinożerców nie zauważyłem ani zwiększonych przyrostów ani np. różnic w wybarwieniu. Ostatecznie zaprzestałem podawać mrożonki i dziś są wyłącznie na karmach dla roślinożerców. 

Natomiast przez chwilę miałem ze swoimi Astatotilapię Nubilę, a te ryby głównie żywią się mięskiem. Na karmie dla roślinożerców było im zdecydowanie źle i szybciutko oddałem je w dobre ręce. 

  • Lubię to 2
  • Dziękuję 1
Opublikowano

Jeszcze kilka myśli podsumowujących: 

W dniu 12.10.2022 o 07:51, piotriola napisał:

Tego typu badania mają na celu tanią paszę nierzadko niestrawną zmienić w karmę przyswajalną. Dla producentów musi być tanio, bez odpowiednich dodatków taki proces byłby niemożliwy.Stosując pewne enzymy staje się to możliwe, czy jest to dobre dla ryb? skoro stosowanie takich dodatków nie jest w pełni poznane.Poniżej znajdziesz coś na temat takich dodatków, które występują również w paszach dla ryb.

Zgoda. Ryby słabo trawią węglowodany. Strawność zależy od ilości, rodzaju ale i interakcji z innymi komponentami (https://pub.epsilon.slu.se/10974/1/abro_r_140113.pdf). Węglowodany są tańsze od białek. Są różnice gatunkowe. Enzymy zwiększają przyswajanie, obniżając koszty produkcji ryb. Niestety, nadmiar węglowodanów może wiązać się ze złogami skrobi w wątrobie i cukrzycą (jeśli ryby są przekarmiane; omawiany artykuł i https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6110173/; Danio wydaje się być podobny do człowieka - artykuł bada przydatność tego modelu zwierzęcego; można wywołać cukrzycę i otyłość przekarmiając ryby - nawet artemią !). Wniosek z naszych dyskusji i badań płynie więc raczej taki: mniej ważne czym, ważne ile.

W wątku też pojawia się też myśl białko zwierzęce = mięso. W karmach produkty są przetwarzane, więc dodatki z ryb nie są tym samym czym surowe serce wołowe. W badaniu była kazeina i 'fishmeal'. To przyswajają doskonale.

W badaniach karmi się  ryby od małego przez jakiś czas. Myślę, że ten model niesie dużo informacji odnośnie wpływu danego sposobu odżywiania na zdrowie ryb. Niedobory żywieniowe, toksyczność powodują zmiany w szybkości wzrostu, przeżywalności. Rosnący narybek jest dużo bardziej wrażliwy na złe warunki, niż dorosłe ryby. Badania histopatologiczne wątroby pozwalają wychwycić zaburzenia metaboliczne zanim wpłyną one na te parametry. Czuła metoda. Badania przez całe życie ryb, byłyby dużo bardziej  kosztowne i przemysł by ich nie ufundował... bo po co ? Mamy, co mamy. Nasze obserwacje mają tutaj mniejszą wartość przez brak reżimu naukowego i efekty psychologiczne wbudowane w człowieka. Zagadnienie offtopic, ale ciekawe. Pamięć nie działa jak się nam wydaje. Przypominanie sobie czegoś, zmienia wspomnienie za każdym razem. Odtwarzając wydarzenia, ze strzępków informacji budujemy spójny obraz konfabulując brakujące informacje. Nastawienie i przekonania powodują filtrowanie informacji - widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć. Mózg ludzki jest bardzo niedoskonały, chociaż nie dostrzegamy tego - żyjemy w iluzji którą tworzy. Mamy wbudowane błędy poznawcze, efekt placebo, nocebo itd. Metoda naukowa pozwala wyeliminować te niedoskonałości. Dzięki temu rozwój wiedzy ostatnio bardzo przyspiesza.

@przemo-h Sądzę, że w naturze ryby ograniczone są dostępnością pokarmu - na granicy przetrwania. Dlatego rosną mniejsze i są szczuplejsze; pewnie krócej żyją. W akwarium mają dużo łatwiej pod względem żywieniowym. Trzeba skromnie karmić. Demasoni wg "Back to nature" A. Koningsa je peryfiton w tym algi; okrzemki. (pokarmy wysokobiałkowe; niskowęglowodanowe). Zakładam, że informacje z obserwacji w naturze i treści żołądka. Wydaje mi się jednak, że przystosowania do danej niszy są względnie młode ewolucyjnie (np. obecność żołądka) i pielęgnice są bardzo elastyczne żywieniowo (w granicach nakreślonych przez badania). Czyli znowu ważniejsze jest ile, niż co... Naturalna dieta jest 10-100x mniej kaloryczna niż sucha karma. Łatwo przegiąć.

BTW, mnożenie brandów i produktów to stara marketingowa sztuczka zwiększająca sprzedaż ;) Pewnie dlatego nie mamy jednej dobrej karmy dla ryb...

  • Lubię to 2
Opublikowano
20 godzin temu, triamond napisał:

W wątku też pojawia się też myśl białko zwierzęce = mięso. W karmach produkty są przetwarzane, więc dodatki z ryb nie są tym samym czym surowe serce wołowe. W badaniu była kazeina i 'fishmeal'. To przyswajają doskonale.

Ogólnie mięso ryb nie jest tym samym, czym jest serce wołowe, lub po prostu mięso wołowe. Dla tego jest w karmach naszych ryb. Nasze ryby nie są krowami. Pojęcie roślinożerca to umowna przynależność do pewnej grupy. Większość diety naszych roślinożerców to pokarm pochodzenia roślinnego i dla tego nazywane są roślinożercami. 

 

21 godzin temu, triamond napisał:

Badania przez całe życie ryb, byłyby dużo bardziej  kosztowne i przemysł by ich nie ufundował... bo po co ? Mamy, co mamy. Nasze obserwacje mają tutaj mniejszą wartość przez brak reżimu naukowego i efekty psychologiczne wbudowane w człowieka. Zagadnienie offtopic, ale ciekawe. Pamięć nie działa jak się nam wydaje. Przypominanie sobie czegoś, zmienia wspomnienie za każdym razem. Odtwarzając wydarzenia, ze strzępków informacji budujemy spójny obraz konfabulując brakujące informacje. Nastawienie i przekonania powodują filtrowanie informacji - widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć. Mózg ludzki jest bardzo niedoskonały, chociaż nie dostrzegamy tego - żyjemy w iluzji którą tworzy. Mamy wbudowane błędy poznawcze, efekt placebo, nocebo itd. Metoda naukowa pozwala wyeliminować te niedoskonałości. Dzięki temu rozwój wiedzy ostatnio bardzo przyspiesza.

@przemo-h

To już zalatuje czwartą rewolucją przemysłową Klausa Schwaba😉

Dobrze, że przeprowadza się badania, ale wyniki tych badań zależą od tego, kto je sponsoruje. Mimo wszystko życie szybko weryfikuje takie badania i dla tego obserwacja ma tak duże znaczenie. Tutaj odnoszę się też do naszego życia codziennego ostatnimi czasy. To bardzo niebezpieczne zjawisko. 

22 godziny temu, triamond napisał:

 

@przemo-h Sądzę, że w naturze ryby ograniczone są dostępnością pokarmu - na granicy przetrwania. Dlatego rosną mniejsze i są szczuplejsze; pewnie krócej żyją. W akwarium mają dużo łatwiej pod względem żywieniowym. Trzeba skromnie karmić. Demasoni wg "Back to nature" A. Koningsa je peryfiton w tym algi; okrzemki. (pokarmy wysokobiałkowe; niskowęglowodanowe). Zakładam, że informacje z obserwacji w naturze i treści żołądka. Wydaje mi się jednak, że przystosowania do danej niszy są względnie młode ewolucyjnie (np. obecność żołądka) i pielęgnice są bardzo elastyczne żywieniowo (w granicach nakreślonych przez badania). Czyli znowu ważniejsze jest ile, niż co... Naturalna dieta jest 10-100x mniej kaloryczna niż sucha karma. Łatwo przegiąć.

BTW, mnożenie brandów i produktów to stara marketingowa sztuczka zwiększająca sprzedaż ;) Pewnie dlatego nie mamy jednej dobrej karmy dla ryb...

Zgodzę się, że nasze ryby są elastyczne, ale w przypadku demasoni wspomniany autor podkreśla, że jest to delikatna ryba. Szczegółów nie znajdziemy w Przewidniku BTN, ale w Habitacie już tak.

Tak czy inaczej uważam, że dieta ma wpływ na budowę i rozmiary, do jakich dorastają nasze ryby. Jeszcze większe znaczenie ma ilość, więc po części się zgodzę. Podałem wcześniej przykłady Melanochromisa chipokae i Ps. crabro. 17 i 22cm w akwarium z drapolami, a w naturze 12cm. Parę cm to norma, ale tutaj to już na prawdę duży skok. Mam te ryby ponad dwa lata i jest to wciąż niewiele, ale ciekaw jestem jak to u mnie będzie wyglądało. Na razie chipokae niecałe 13cm, a crabro 13,5cm. Przyjęło się tutaj, że Cynotilapia to mięsożerca, no i w większości przypadków te Cynki przypominają Metriaclimy.

Moje podsumowanie jest takie, że powinniśmy pielęgnować nasze ryby z pełną świadomością tego, w jakich warunkach żyją, czym się odżywiają i postarać się w jak najlepszym stopniu odtworzyć im te warunki. 

Odnośnie jednej, dobrej karmy... To jest monopol, a to też bardzo niebezpieczne zjawisko😉. Pojawiają się powolutku naturalne karmy, bez kolorów itp. 

  • Lubię to 4
Opublikowano
W dniu 16.10.2022 o 11:07, triamond napisał:

Jeszcze kilka myśli podsumowujących: 

Dla mnie trochę za szybko na myśli podsumowujące, tym bardziej że nie poznaliśmy preferencji żywieniowych nawet jednego gatunku występującego w tym jeziorze. Czy można doświadczenia w hodowlach nazwać metodą naukową, moim zdaniem nie. Dla mnie wszelkie analizy z nad jeziora mają większą wartość. Trudno uwierzyć w super pokarmy znając to co te ryby jedzą.
Dla niektórych gatunków niestrawne węglowodany są konieczne, dla innych szkodliwe. W sumie nie bardzo wiem do czego się odnosić,istnieje wiele grup żywieniowych.
Wstawiłeś przewód pokarmowy tołpygi, proponowałem abyś spojrzał co wstawiłeś. Stwierdziłeś że to roślinożerca ma żołądek, ja stwierdzam że nie jest to takie oczywiste.Te ryby gdy są małe odżywiają się drobnymi owadami ,ogólnie pokarmem mięsnym. Na dietę roślinną przechodzą gdy wytworzy im się długi przewód pokarmowy, który umożliwi im trawienie pokarmu roślinnego. Ten proces zaczyna się gdy ryba ma dwa razy dłuższy przewód pokarmowy od swojego ciała. Do czego zmierzam, otóż z badan krótkotrwałych niewiele by wynikało. Żołądek u tej ryby może być pozostałością po narybku tej ryby, to że jest nie oznacza że funkcjonuje u dorosłej ryby. Nie wnikam skąd pochodzi zdjęcie,być może ukazuje przewód młodej ryby. Nie wiem czy ten organ zanika, to już wyższa szkoła jazdy.Dla mnie typowy roślinożerca nie potrzebuje żołądka.

 

  • Lubię to 2
Opublikowano

@piotriolaNapisałeś, że roślinożerne nie mają żołądka. Znalazłem tołypgę ;)  Obecność wynika z ewolucji, a nie diety w danym momencie. Ale to bez znaczenia w temacie, bo pielęgnice mają funkcjonalne żołądki. Z badań wynika, to co zostało napisane. Jedzą przetworzoną karmę i rosną zdrowe. Jest wspólny zakres parametrów karm, dla których roślinożerne i mięsożrene są zdrowe. Peryfitonożercy jedzą w naturze dietę wysokobiałkową, niskowęglowodanową.

Tutaj jeszcze jedna myśl, która wyłania się w temacie. Skrót naturalnie=dobrze. Jak w naturze, to nie zawsze znaczy najlepiej. Czerwone mięso jest rakotwórcze, a zapewniło rozwój mózgu homo sapiens...

Dyskusja o wierzeniach, co jest bardziej wartościowe i co kto wierzy to chyba nie tutaj. Argumenty padły. Każdy może wyciągnąć wnioski.  Oczywiście chętnie poczytam  "analizy znad jeziora" w temacie.

Opublikowano

Na górze poprzedni samiec, którego pasłem

2022-08-29-19-35-10-316.thumb.jpg.46919f153d5c79b7c18374ac8184530a.jpg

Obecny samiec 13+cm, którego nie spasłem i na dole znów poprzedni, spasiony. Dieta mniej więcej ta sama w obu przypadkach, czyli przewaga pokarmów mięsnych

Opublikowano (edytowane)

Takich przykładów znalazło by się dużo więcej. Nie chodzi tutaj o to, aby komuś coś zarzucać. Moim zamiarem jest tylko porównanie i wymiana poglądów na ten temat. Przydało by się dowiedzieć coś na temat diety w powyższych przykładach, ale obawiam się, że nic z tego nie będzie. Może po części chociaż się dowiemy od autorów powyższych fotek. 

Edytowane przez przemo-h
  • Lubię to 3
Opublikowano
Godzinę temu, przemo-h napisał:

Przydało by się dowiedzieć coś na temat diety

Skoro wstawiłeś zdjęcie mojej ryby (Protomelasa) napiszę kilka zdań jak ją karmiłem. Była kiedyś ostra dyskusja na temat pokarmów dla tych ryb, nie było lepszej karmy niż polecane firmy. Lekko byłem zdziwiony że lwia część na forum używa sztucznej karmy, nie było mowy o hodowli robaków.Wszystko co naturalne było niewłaściwe. Pomyślałem przecież można inaczej, hodowałem o wiele bardziej wymagające ryby z Tanganiki,narodził się pomysł aby powrócić do starych sposobów czyli krewetka groszek. Posiadałem w swoim zbiorniku Protomelasa,Aulonacarę oraz Placidochromisa postanowiłem karmić te ryby pokarmem nieprzetworzonym.Krewetkę zastępowałem mintajem, dodawałem pokrzywę, kalafior i wiele innych dodatków. Pokarm zawierał 50 % dodatku mięsnego, te ryby które posiadałem nie należały do zbyt wybrednych.Ryby na takiej diecie wyglądały dobrze, leciał czas z każdej odmiany doczekałem się potomstwa. I to na tyle w tym eksperymencie , ryby ze zdjęcia nie widziały sztucznej karmy wstawiłem nawet film jak opiekowały się swoimi młodymi.Co zauważyłem, na takim pokarmie nie można ryb przekarmić mimo że tego pokarmu jedzą znacznie więcej.Po przejściu na pokarm kupny nie rozmnażał się Placidochromis. Nie opisałem tego eksperymentu, miałem wrażenie że słabe było zainteresowanie.
Poznaję drugiego Protomelasa, właściciel przyrównywał tą rybę do tych z naturalnego środowiska karmił granulatem.

 

IMG_4089.JPG

  • Lubię to 2
Opublikowano

@piotriolatakie spostrzeżenia są bezcenne, a ryby pierwsza klasa. Ten Protomelas utkwił mi szczególnie w pamięci, ze względu na sentyment. Wygląda jak na fotkach z jeziora. Drugi przykład to już bardzo krępa budowa. Starałem się dobrać fotki podobnej wielkości, ale z drugiego przykładu znajdzie się więcej. Im większy, tym bardziej odbiega od Protomelasa.

Groszek i krewetki mam sprawdzone. O groszku już trochę zapomniałem, ale krewetki podaję od czasu do czasu. Wygląda na to, że trzeba wrócić do tych zwyczajów. 

  • Lubię to 2
Opublikowano (edytowane)
W dniu 17.10.2022 o 17:23, przemo-h napisał:

Przydało by się dowiedzieć coś na temat diety w powyższych przykładach

Swoje Protomelasy karmiłem tym samym, czym resztę non mbuny, czyli suchym pokarmem przeznaczonym dla ryb mięsożernych. Niestety w tamtym czasie nie miałem świadomości, że ten gatunek jest głównie roślinożerny. Z tego powodu ta ryba wygląda tak...jak wygląda. Do tego doszła moja tendencja karmienia młodych ryb intensywniej niż dorosłych. W późniejszym okresie zmodyfikowałem karmienie Protomelasów, dzięki czemu nie były już tak pękate. 

Tak na marginesie, naoglądałem się filmów z jeziora i nie zauważyłem tam jakiegoś szczególnego zabiedzenia ryb. Wręcz przeciwnie, można zaobsrwować wiele ryb, które uznane by były za przekarmiane. Tu dla przykładu rzeczony Protomelas 

Screenshot_20221022_002629.jpg.3fdc4f47546fb7938b41be58c7278dbe.jpg

Dlaczego ryby akwariowe dorastają do większych rozmiarów, niż te z jeziora? Przyczyną pewnie jest to, że akwariowe karmy są dużo bardziej treściwe, niż naturalne pożywienie tych ryb. Pewnie bardziej, niż przypuszczamy. Nie jesteśmy w stanie poznać pełnego składu tych karm, ale jako analogia może posłużyć człowiek i jego pożywienie. Kilka dziesięcioleci temu za wysokiego mężczyznę uznawano takiego o wzroście 170 i kilka centymetrów. Teraz trudno to uznać za jako taki.  To samo dotyczy płci przeciwnej. Tu do tego dochodzą jeszcze inne aspekty😉 Myślę, że właśnie żywność miała tu decydujące znaczenie. 

Edytowane przez pozner
  • Lubię to 3

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Poglądowo do wypowiedzi @lukBB bo też mam w ramce z tym, że ja mam przez długość akwarium.
    • Witaj, ja panel ledowy mam osadzony na ramce z kątownika aluminiowego bodajże 1,5x1,5. Całość mam położone bezpośrednio na wzmocnieniu podłużnym. 
    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.