Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdzieś ktoś pisał, żeby namaczać granulaty, ale mam wszystko 1 mm, a ryby Maingano 4 cm + a reszta od 6 cm do 10. Aż takie francuskie pudle z tych pysi by były? W innych akwa neony młócą granulat 2 mm i nie kaszlą. Prawda to czy mit?

Opublikowano (edytowane)
31 minut temu, pulpet napisał:

Ale jedzą to samo cały czas

Kryll jest z natury wysokobiałkowym pokarmem ale  nie twierdzę ,że on jest tego przyczyną. Acei nie jest rybą mięsożerną  i być może ten pokarm jest przyczyną tego o czym napisałeś. Kiedyś miałem podobny problem i właśnie Kryll ( ale innej firmy) powodował takie zachowania.  Odstawiając go na tydzień nic nie ryzykujesz a wręcz odwrotnie. Obserwuj a sam się przekonasz czy to ma wpływ czy nie na ich zachowanie. 

Edytowane przez AndrzejGłuszyca
Opublikowano
24 minuty temu, pulpet napisał:

Gdzieś ktoś pisał, żeby namaczać granulaty, ale mam wszystko 1 mm

Większość pokarmów firmy Hikarii  trzeba namaczać . Te które stosujesz nie ma potrzeby. 

Rzuć okiem na poniższe tematy:

 

Opublikowano

Jak napisałem dokładnie tak zrobię.

Dzięki za podpowiedź. Ogólnie jak coś się dziwnego dzieje każdy pomysł może być trafiony w 10. Ogólnie po zmianie cyrkulacji zauważyłem podniesiony apetyt na glony u całej załogi. Wcześniej intensywnie gryzły tylko Acei reszta jakby jednym zębem. A dzisiaj każda ryba młóci z kamieni jak glonojad. Może coś nowego zaczęło rosnąć, albo sam już nie wiem. Ogólnie młode akwarium i akwarysta młody stażem w tym biotopie. Pewnie jeszcze nie raz coś mnie zdziwi i zaniepokoi. Fajnie, że jest miejsce, gdzie można zapytać.

Jeszcze raz dzięki

Opublikowano

A ta podmiana która robiłeś, to przez ustrojstwo, z uzdatniaczem, czy jak?

U mnie zawsze po podmiance się chwilę ocieraja, nie wiem czy to kwestia skoku temperatury, czy może bąbelków które robi pompa jak jest mniej wody.

Opublikowano
12 godzin temu, bojack napisał:

A ta podmiana która robiłeś, to przez ustrojstwo, z uzdatniaczem, czy jak?

Ustrojstwa się jeszcze nie dorobiłem. Woda z uzdatniaczem stoi troszkę w wiadrach, przewietrzona i poprawiona chemicznie potem, bo mi z kranu bardzo miękka leci. Po podmiance wszystko OK. Ryby ożywione i podbarwione fajnie. Drapać się zaczęły ok 24 godziny później. Ewidentnie przyczyną było zwiększone karmienie albo zmiana i zwiększenie cyrkulacji. Po kolejnych 24 godzinach sytuacja wróciła do normy. Ocierają się czasem jeszcze, ale bardzo sporadycznie. Zgodnie z sugestią Andrzeja odstawiłem kryl.

  • Lubię to 2
Opublikowano
5 minut temu, AndrzejGłuszyca napisał:

Jeżeli będą ocierały się  bardzo  sporadycznie to tym nie ma co się przejmować.

Tak właśnie do tego podchodzę, ale przedwczoraj to było ogólne, zbiorowe drapanie, więc coś dziwnego się działo

  • Lubię to 2
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Pojutrze miesięcznica 😀 zarybienia zbiornika. Moc atrakcji się szykuje, alkohol się chłodzi, obchody będą huczne. Ale też dobry moment na podsumowanie, co się w tym czasie zadziało.

Zbiornik się ustabilizował, parametry wody trzymają się kupy. Filtracja na razie wydaje się być wystarczająca. Zazieleniło się. Zielenice fajnie porosły kamienie. Niestety skrzętnie omijają tło, które jest lipne i liczylem, że jak porośnie to trochę zniknie. Muszę pokombinować że swiatłem, żeby im zasugerować, gdzie mają rosnąć. Próbowały się sypać sinice. Skróciłem świecenie i ściemniłem trochę światło. Przy podmiance usunąłem to co się pojawiło na piasku, tych z kamieni nie ruszałem ale mam wrażenie że się cofają. Jak się pogorszy to się będę martwił.

Ogólnie tak to wygląda

233563681_IMG_20210310_2107262.thumb.jpg.868ad5f529c28a994dff0eadb3d86f40.jpg

W rzeczywistości mniej jaskrawo, uroki fotek z telefonu. Nad fotografowaniem zbiornika innym sprzętem pracuje, ale proces przebiega powoli. Na razie się uczę.

Byłem zmuszony karmienie zlecić automatycznemu podajnikowi, bo dużo pracy sprawia, że wychodzę bladym świtem i późno wracam. Parę razy musiałem wyjechać na dwa trzy dni. Karmidło, które posiadam pozwala każdą porcję dowolnie komponować pod względem składu i ilości, więc ryby dostają co i kiedy powinny. Działa bez zarzutu do tej pory.

Jeśli chodzi o ryby to rosną intensywnie i stają się coraz bardziej terytorialne i agresywne. 

Zmienił się wódz naczelny. Podczas mojej kilkudniowej nieobecności władzę przejął drugi co do wielkości rdzawy. Przebiegu całej akcji niestety nie widziałem, ale po powrocie zastałem starego dyktatora w nie najlepszej formie. 

Solidnie pobity, płetwy postrzępione, ubytki w łuskach. Po wybarwieniu wspomnienie pozostało. Kilka dni na zmianę lizał rany w kącie, albo próbował brać się za łby że zwycięzcą, w końcu odpuścił. Zaczął się zachowywać jak trzeci rdzawy samiec, który od początku władze i kobiety ma w nosie. 

Za to nowy przywódca rządzi twardą ręką. Wykazuje dużą agresję, zwłaszcza wewnątrz gatunku. I jak stary rozdawał raczej łagodne klapsy, tak ten bije mocno, że słychać na zewnątrz zbiornika. 

2007935198_IMG_20210310_2102292.thumb.jpg.34410885a8fad443ddfec78e1ab767b4.jpg

Pręży się, potem przez moment telepie go jakby miał zwarcie, po czym rusza spuścić komuś łomot. Przy okazji wziął się mocno za podtrzymanie gatunku, w ciągu tygodnia trzy konkubentki zamienił w inkubentki 😀. Kolejne trzy zaciekle próbuje namówić na zmianę stanu na błogosławiony. 

Jak wyżej, stałem się posiadaczem obserwatorem trzech inkubujacych rdzawych dziewczyn, z czego się ogromnie cieszę, bo to pierwsze moje ciężarne pysie.

PSX_20210316_085648.thumb.jpg.98799fc7987efc37c74b58c115140cd8.jpg

Wśród Saulosi też trwają plemienne walki. O ile trzy barwiące się samce, przepychają się, kręcą oberki i nie robią sobie szczególnej krzywdy, to wśród samic jest ostro. Leja się na całego, wszystkie mają białe pyski. Jedna najsłabsza, jest już w nie najlepszej formie. Poobgryzane płetwy, mocno uszkodzony pysk. Robi się apatyczna, mniej żywiołowo wychodzi do pokarmu. Popatrzę jeszcze co się będzie działo, ale jak dalej będzie marnieć, to ją odlowie (ciekawe jak😀) i dam jej odpocząć w osobnym zbiorniku. Mam siedemdziesiątkę, przygotowaną na takie akcje. Do tej pory stoi pusta, może się przyda. Szkoda by było pierwszy zgon zaliczyć.

Maingano rosną w oczach. Teoretycznie mam dwa samce, które się podzieliły akwarium w stosunku 1/3 do 2/3. A może pół na pół, bo 1/3 zbiornika mam słabiej oświetloną i mam wrazenie że Maingano jej unikają raczej, przynajmniej w ciągu dnia. Włażą we wszystkie możliwe dziury, ale raczej tam, gdzie na zewnątrz jest dużo światła. Cienia nie lubią. Na "miedzy" dochodzi do starć, które stają się coraz bardziej zaciekłe. Trzeci, który ma być samicą terytorium nie objął, ale barwi się na czarno i tłucze z dwoma pozostałymi. Ogólnie to zobaczymy co tu chłopak co dziewczyna faktycznie, jak się inkubacje zaczną, bo na razie domysły raczej.

Acei nie tłuką się i nie gryzą. Za to zdecydowanie przyspieszyły tempo gonitw. Mam wrazenie że 160 cm to dla nich stanowczo za mało, nie nadążają hamować, czasem się lekko kaleczą o kamienie.

Jedna zachowuje się inaczej niż inne. Jest zdecydowanie bardziej żarłoczna. Karmię tak żeby po zjedzeniu nie było wydętych brzuchów, ale w jej przypadku mi się nie udaje. Po każdym posiłku ma pękate brzuszysko.  Do tego mam wrażenie, że więcej niż inne podjada między posiłkami gloniszcza. Reszta zachowań normalna, odchody też nie odbiegają od normy. Widocznie taki osobnik. Albo jakaś wada przewodu pokarmowego.

Ogólnie życie w zbiorniku ciekawe. Ciągłe zmiany zachowań, charakterki poszczególnych osobników i zachowania społeczne fascynujące.

Całość mocno niebezpieczna, bo wciąga na tyle intensywnie, że moja ładniejsza połowa na hasło "akwarium" robi minę inkubujacej samicy 😂. I trochę się jej nie dziwię, bo wkręciło mnie solidnie i zdarza mi się zapomnieć o mniej akwarystycznych, przyziemnych sprawach😀

  • Lubię to 6
  • Dziękuję 1
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Bardzo fajny zbiornik 👍 i ciekawe opisy :)

Do wyłapywania rybek proponuje "pułapki na ryby" Posiadam tą z drugie zdjęcia i naprawdę się sprawdza. Przy ewentualnym zakupie zwróć uwagę na wymiary, ja posiadam:

  • dno - 23 x 15cm
  • wysokość - 15cm

2029619948_puapka.jpg.37cff446e7c21e6519eaf8a19e73c570.jpg1600476301_puapka2.jpg.fb1076522f13bd4f92d2dd3bd06bb925.jpg

  • Lubię to 2

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.