Skocz do zawartości

Start na WA Akwarium Radzika


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam

Temat zakładam żeby mieć wszystko w jednym miejscu i w razie problemów zwrócić się do Was o pomoc.

To od początku :

Woda w kranie

19.12.2020

PH 7,4

NO2 <0,01

NO3 <0,5

NH4 <0,05

Woda do akwarium nalana za pomocą ustrojstwa z korpusem węglowym.

Parametry po nocy:

20.12.2020

PH 7,6

NO2 0,05

NO3 0,5

NH4 0,05

Akwarium 530 litrów brutto, do akwarium wlane 0,8 ml WA i jedna kapsułka bakterii Prodibio w dniu 20.12.2020

Temperatura w akwarium 28 stopni ale rośnie, docelowo ustawione 30 stopni.

Następne pomiary za trzy dni.

Czy mam dać więcej bakterii Prodibio ? bo zgłupiałem w niektórych tematach jedna na cały baniak w innych jedna na 60l ? zrobiłem wg poradnika startu na WA czyli dałem jedną.

Pozdrawiam

 

 

 

 

Opublikowano
2 minuty temu, Radzik napisał:

Czy mam dać więcej bakterii Prodibio ?

Na ten litraż co masz spokojnie starczy jedna ampułka. Co nie oznacza , że nie można dać więcej. Tymi bakteriami nie przedawkujesz  jak coś.

  • Lubię to 1
  • Dziękuję 1
Opublikowano (edytowane)

Witam

Tak mnie dzisiaj w nocy naszła myśl, że przecież córa ma u siebie 30l akwarium które już od 2 mcy działa. Też woda nalewana z uzdatniaczem i bakteriami ale z aquael.

175109465_WhatsAppImage2020-12-21at06_05_46.thumb.jpeg.eca332a32aac84c8d101c2fbe6c3ceb4.jpeg

Wiem, że to nie malawi itd ale czy nie mógłbym jakoś wspomóc mojego startu poprzez wypłukanie gąbki z akwarium córki? Nie chcę przedobrzyć i nie pośpieszać ale ciekawi mnie Wasze zdanie ? Czy np zamiast startu na WA to mogłem wystartować na tej gąbce?? Czy startując na brudzie z gąbki musi być ona z naszego biotopu??

Pozdrawiam

Edytowane przez Radzik
Opublikowano

Gąbka nie musi być z naszego biotop wszędzie cykl azotowy przebiega tak samo, myślę że wypłukanie gąbki napewno nie zaszkodzi, ale żeby nie zachwiać biologi w akwarium u córki lepiej wypłukać tą gąbke w wodzie z jej akwarium i taką wode wlać do nowego akwarium, a nie płukać gąbki bezpośrednio w twoim akwarium. 

  • Lubię to 1
  • Dziękuję 1
Opublikowano
3 godziny temu, Radzik napisał:

Wiem, że to nie malawi itd ale czy nie mógłbym jakoś wspomóc mojego startu poprzez wypłukanie gąbki z akwarium córki? Nie chcę przedobrzyć i nie pośpieszać ale ciekawi mnie Wasze zdanie ? Czy np zamiast startu na WA to mogłem wystartować na tej gąbce?? Czy startując na brudzie z gąbki musi być ona z naszego biotopu??

Możesz spróbować, ale jeśli ta gąbka to jedyny filtr w akwarium córki to zrób tak jak radzi @aro600 weź trochę wody z tego akwarium, wypłucz w niej gąbkę i tą wodę wlej do malawi. Natomiast jeśli jest tam jeszcze jakiś filtr biologiczny to śmiało możesz gąbkę wypłukać bezpośrednio w swoim akwa. Na pewno będzie to lepsza opcja niż WA z którą są problemy.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Tak z ciekawości zapytam w czym to wypłukanie gąbki ma pomóc? Dajcie już z tym spokój, kolega prawidłowo startuje na WA i niech tak zostanie, wypłukanie gąbki spowoduje tylko przeniesienie fauny bakteryjnej z jednego zbiornika do drugiego, szczepy nitryfikacyjne stanowią tylko część tej fauny. Macie pewność, że w tamtym zbiorniku nie ma żadnego paskudztwa, które może zaszkodzić pyskom? Ryby naszego biotopu są dość odporne, ale niejedna osoba hodująca ryby z Tanganiki w sposób bardzo dobitny wytłumaczyła by co myśli o takim mieszaniu biologi i jakie są tego konsekwencje dla ryb i portfela. @Radzik nic nie kombinuj, nic nie przyspieszysz, rozwinięcie się dobrych, silnych i stabilnych szczepów nitryfikacyjnych trwa nawet około miesiąca, ale masz pewność, że jak wpuścisz ryby to wzrostu NH4 nawet nie zauważysz a NO2 podskoczy tylko troszkę na dzień, góra dwa i wróci do normy. Do kontroli startu jest potrzebny tylko test NO2, pomiary co 2-3 dni, najpierw po kilku dniach będziesz miał wzrost azotynów, potem przez kilka dni będą utrzymywać się na bardzo wysokim poziomie (kolor często poza skalom) a następnie zaczną spadać. Kiedy spadną do poziomu niewykrywalnego możesz przeprowadzić test wydolności biologi dodając np.2 krople WA i mierząc jak zachowuje się NO2, teraz dobrze jest robić pomiary rano i wieczorem, tak szybko powinny zachodzić zmiany. Po zniknięciu NO2 podmiana co najmniej 50% wody w celu pozbycia się NO3 i możesz zarybiać. To jest przepis na czysty i bezpieczny start, a jak kończą się starty na wyciskane gąbki możesz poczytać na forum, ostatnio jeden z kolegów cieszył się z szybkiego startu na wyciśniętą gąbkę, a po wpuszczeniu ryb biologia klękła i chyba jeszcze się nie podniosła, już nie śledzę tego tematu.

  • Lubię to 1
  • Dziękuję 1
Opublikowano
2 minuty temu, darkon napisał:

Tak z ciekawości zapytam w czym to wypłukanie gąbki ma pomóc?

Darek, tu nie chodzi o przenoszenie biologii, a o dodanie brudu z działającego akwarium zamiast WA. Taki start działa znacznie lepiej i szybciej niż na jakieś wynalazki. W odniesieniu do tego co napisałeś, opiszę Ci mój start. Zalałem akwa i dodałem Biodigest, dwa dni później wlałem litr brudnej wody po płukaniu gąbki i włożyłem do narurowca litr starej ceramiki, nie swojej, a wziętej od kolegi, wpuściłem także jedną rybę. Po tygodniu cykl się zamknął. Opisałem to zresztą w swoim temacie, strona 8 post 77 i strona 9 post 88

 

  • Lubię to 1
  • Dziękuję 1
Opublikowano

Bartku wszystko ładnie, tylko teraz pomyśl jak by wyglądał ten start bez tego litra ceramiki, w zasadzie to on zapewnił start zbiornika. Brudna woda z gąbki z zawierała, trochę koloni nitryfikacyjnych częściowo uszkodzonych w trakcie płukania oraz jakieś odchody ryb i resztki karmy już pozbawione części ważnych dla startu i rozwoju bakterii związków azotu. Na czymś takim owszem coś się rozwinie, ale będzie tego mało i w słabej kondycji, do życia i rozwoju bakterie potrzebują dużo jedzenia, a zagłodzone  przechodzą w stan uśpienia czy jakoś tak się to nazywa i czekają na lepsze czasy. Takie właśnie uśpione bakterie dostajemy w Prodibio.

  • Lubię to 2
Opublikowano
33 minuty temu, darkon napisał:

Bartku wszystko ładnie, tylko teraz pomyśl jak by wyglądał ten start bez tego litra ceramiki, w zasadzie to on zapewnił start zbiornika. Brudna woda z gąbki z zawierała, trochę koloni nitryfikacyjnych częściowo uszkodzonych w trakcie płukania oraz jakieś odchody ryb i resztki karmy już pozbawione części ważnych dla startu i rozwoju bakterii związków azotu. Na czymś takim owszem coś się rozwinie, ale będzie tego mało i w słabej kondycji, do życia i rozwoju bakterie potrzebują dużo jedzenia, a zagłodzone  przechodzą w stan uśpienia czy jakoś tak się to nazywa i czekają na lepsze czasy. Takie właśnie uśpione bakterie dostajemy w Prodibio.

Dokładnie tak jak piszesz👍 U mnie ceramika pomogła i znacznie przyspieszyła start, ale nie o to w tym temacie chodzi. Brudna woda z gąbki jest bogata w odchody i inną materię organiczną i to bardzo pomaga w rozruchu cyklu, WA można łatwo przedawkować i później są problemy. Jestem takiego zdania, że jeśli mamy możliwość wykorzystania brudnej gąbki to należy to wykorzystać, ja polecam. Inna sprawa to przywleczenie w tej wodzie pasożytów i innego dziadostwa, trzeba być pewnym co się robi.

  • Lubię to 1
  • Dziękuję 1
Opublikowano
9 godzin temu, Radzik napisał:

Witam

Tak mnie dzisiaj w nocy naszła myśl, że przecież córa ma u siebie 30l akwarium które już od 2 mcy działa. Też woda nalewana z uzdatniaczem i bakteriami ale z aquael.

175109465_WhatsAppImage2020-12-21at06_05_46.thumb.jpeg.eca332a32aac84c8d101c2fbe6c3ceb4.jpeg

Wiem, że to nie malawi itd ale czy nie mógłbym jakoś wspomóc mojego startu poprzez wypłukanie gąbki z akwarium córki? Nie chcę przedobrzyć i nie pośpieszać ale ciekawi mnie Wasze zdanie ? Czy np zamiast startu na WA to mogłem wystartować na tej gąbce?? Czy startując na brudzie z gąbki musi być ona z naszego biotopu??

Pozdrawiam

Bez problemu możesz skorzystać z brudu z gąbki z innego zbiornika. 

Zerknij proszę na mój profil. Tam znajdziesz temat o starcie zbiornika na brudzie z gąbki. 

Kilka razy tak startowałem zbiorniki bez żadnych problemów, co nie można powiedzieć o starcie na WA. 

  • Lubię to 3
  • Dziękuję 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.