Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Witam.

Chciałbym przedstawić Wam moje pierwsze podejście do Malawi w nowym zbiorniku.

Akwarium wystartowało 23-03-2020 na filtrze z poprzedniego zbiornika i części podłoża.

Oświetlenie:

  • 10 modułów LED GOQ Samsung 3 SMD 5730 zimny 11000k

  • 10 modułów LED GOQ Samsung 3 SMD 5050 RGB

  • 7  modułów LED GOQ Samsung 3 SMD 2835 zimny 6500K

  • Led Dimmer Pro V3

Sprzęt:

  • Mechanik/biolog: Aquael Ultramax 2000
  • Mechanik: Aquael Circulator 2000 + prefiltr Eheima
  • Grzałka: 500W EH-500 SunSun
  • Skimer: Eheim Skim 350

Wystrój:

  • Tło: 3 mm Czarne spienione PCV
  • Ok.10 kg. mieszaniny różnej gradacji piasku kwarcowego
  • Ok. 150 kg. kamienia

Obsada:

  • Labidochromis Joanjohnsonae - 5szt
  • Labidochromis Caeruleus - 7szt
  • Cynotilapia Sp. Hara Gallireya Reef -12szt
  • Aulonocara Jacobfreibergi Eureka - 2szt
  • Synodontis Petricola - 3szt
  • Melanoides Tuberculatus - 16szt

 

Obsadę zbiornika zakupiłem w hodowlach Malawian i Tanganika Malawi.

Część ryb jest już dorosła ( Caeruleus, Hara) ponieważ pochodzi z mojego poprzedniego zbiornika.

Na pewno dokupię jeszcze Syndontisów, Aulonocarar i Świderków. Przy okazji będzie częściowa zmiana obsady zbiornika, a dotyczyć to będzie Hary. Na co ją wymienię tego jeszcze nie wiem, ale raczej pójdę w przedstawiciela non-mbuna.

Zostaną też wprowadzone pewne korekty w wystroju zbiornika, ale wszystko to nastąpi jak sytuacja w kraju i na świecie się uspokoi.

Zadałem sobie też trud i obliczyłem dokładną ilość wody netto w akwarium i wyszło mi łącznie z kubełkiem 425L.

Poniżej kilka zdjęć robionych telefonem:IMG_20200327_204114.thumb.jpg.1adf045608d20d45ff5050d7d6808d4f.jpgIMG_20200327_204247_BURST001_COVER.thumb.jpg.9a9b6772279ff3e6a6ebf33f36d6abd5.jpgIMG_20200327_204347.thumb.jpg.0309dc4e4be0f117d6b16f59901ce4cb.jpgIMG_20200327_204538.thumb.jpg.a421e4e1d40aa1ae2ca3829e61bd0a58.jpgIMG_20200327_164659.thumb.jpg.9244e85013c443c0ffce4693a8d68d22.jpgIMG_20200327_211153.thumb.jpg.ef7e24974e416a2be8e72823fd691e67.jpgIMG_20200327_165921.thumb.jpg.30c0ddefed14550aece800639b6d0ee9.jpg

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Mynio Akwa
  • Lubię to 6
  • 4 miesiące temu...
Opublikowano

Pora na małą aktualizację zbiornika po pięciu miesiącach funkcjonowania.

Zbiornik przez ten czas nie stwarzał najmniejszych problemów pod względem parametrów wody.

Jedyny problem jaki występuje to drobinki, które unoszą się we wodzie, a to znaczy, że filtracja mechaniczna trochę kuleje. Tylko, że mnie to tak bardzo nie przeszkadza. Zostałem zmuszony do przejścia z wymianą waty w Aquaelu Circulator do dwóch razy w tygodniu, ale to również niewiele pomogło na zaistniałą sytuację.

Pod względem aranżu na razie nic się nie zmieniło. Wygląd zbiornika zmieni się jak będę zmuszony wyciągnąć część aranżu aby wyłowić Hary, ale o tym napiszę poniżej. 

Kamienie trochę się pokryły glonem, ale bez przesady. Szczerze mówiąc to są okresy kiedy lepiej rosną i gorzej. Teraz jest akurat kiedy rosną gorzej. Ale z drugiej strony czego się spodziewać po takiej mocy światła jaką dysponuję.

Obsada zmieniła się dosyć mocno. Doszedł nowy gatunek, a jest nim  Copadichromis Chrysonotus w ilości pięciu sztuk. Teoretycznie ma być w układzie 2+3, ale co z tego wyjdzie to się zobaczy. Pewnych jest dwóch samców ponieważ już zaczęły się wybarwiać, co myślałem, że przy mumbunie tak łatwo nie nastąpi. Zakupiłem również trzy samice podrośnięte Aulonocary. Dokupiłem również trzy Synodontis Petricola. Tu mam mała zagwozdkę ponieważ nie jestem pewny czy aby to na pewno były Petricole. Popularnego żółtka również dokupiłem w ilości czterech sztuk, aby zmieszać krew.  W ten sposób mam Caeruleus z trzech źródeł. Co do Har to sprawa się rozwiąże w niedziele ponieważ jestem umówiony z kupującym. Poza tym ten gatunek zrobił mi w zbiorniku klęskę urodzaju, nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałem ponieważ dorosłe ryby prawie wcale nie reagują na świeżo wypuszczony narybek Cynotilapi.  Małe rybki mogą normalnie przepływać koło dorosłych osobników, a one nic im nie robią, ale za to sytuacja jest zgoła odmienna jak zobaczą nawet podrośniętego Yellowa. Wtedy rzucają się na niego jak wściekłe psy. Przez tą "klęskę urodzaju" populacja Har zwiększyła mi się dodatkowo o około 30 sztuk narybku w różnym rozmiarze. Mam nadzieję, że jak znajdą nowy dom to sytuacja z drobinkami unoszącymi się w wodzie troszkę się poprawi.

Poniżej dodaję parę zdjęć z obecnej sytuacji jaka panuje w moim zbiorniku. 

IMG_20200823_082630.thumb.jpg.ded6283063afdbdb2b999fed1e275b51.jpgIMG_20200823_200733.thumb.jpg.71307a5abc561fc7865189067fcdddb8.jpgIMG_20200823_202505.thumb.jpg.ca0a486bec7f021535dec810000b4115.jpgIMG_20200823_081926.thumb.jpg.69c2a1bc872ab20fff4067b2a9f1d22a.jpg189731903_CynotilapiaSp.HaraGallireyaReefSamiec9cm(2).thumb.jpg.0768e121544fcecd85874f5d6f38f42e.jpg2017629_LabidochromisjoanjohnsonaeSamiec65cm.thumb.jpg.fd764c11fea8528b3aedb01ef25ecbec.jpg2137334758_AulonocaraJacobfreibergiEurekaSamiec65cm.thumb.jpg.f2866dcffe5e12c86194e404e7df4a60.jpg2088867870_CopadichromisChrysonotusSamiec75cm.thumb.jpg.64f5af550c7678d37f6350f74d02babb.jpg

  • Lubię to 5
Opublikowano
7 godzin temu, darianus napisał:

Fajna bańka :) Czy Copadichromis chrystonus jest nękany prze Harę czy Yellowa, czy są przez nie ignorowane?

Chrystonus wcale nie jest obiektem zainteresowania przez wyżej wymienione gatunki. Jedynie Aulonocara czasem go przegoni, ale to naprawdę występuje sporadycznie.

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Pora na aktualizację zbiornika po wyłowieniu Hary. 

Odłowienie Cynotilapii  wcale nie było takie proste i zostałem przez to zmuszony do wyciagnięcia prawie wszystkich kamieni. Pomimo  takiego zabiegu ostały się dwie sztuki narybku ( najprawdopodobniej  samica musiała wypuścić narybek pod wpływem stresu). Przy okazji odłowiłem jednego samca Joanjohnsona  i teraz Labidochromis Joanjohnsonae mam w układzie 1+3. Niestety taka demolka w akwarium odbiła się negatywnie na mieszkańcach ( szczególnie Aulonocara), którzy zaczęli się częściej ocierać, a jedna z samic Aulonocary straciła apetyt, ale szybka kuracja Herbataną zastosowaną przez żonę przyniosła pożądane efekty i teraz wszystko jest ok.

Moja niepewność została rozwiana co do Synodontisów i już jestem pewny, że to na pewno nie są Petricole. Najprawdopodobniej są to Poli, ponieważ tylko te dwa rodzaje miał w swojej ofercie sprzedawca.

Copadichromisów Chrysonotus zaskoczył mnie najbardziej po przyjeździe do domu na urlop, a dlatego, że samiec alfa pięknie się wybarwił, największy przyrost widać po tym gatunku. Jedyny minus jaki zaobserwowałem to taki, że na 90% jest trzeci samiec, ale jak to mówią nie można mieć wszystkiego.

Co do Aulonocalar,to samiec według mnie miażdży system. Jego turkus na płetwie grzbietowej na górze i dole ogonowej zwala według mnie z nóg, a samiec ma dopiero około siedmiu centymetrów. Poza tym miałem przyjemność obserwować chyba pierwsze tarło w wykonaniu tych ryb, które w naszym zbiorniku odbyło się na tle z PCV czyli na ścianie pionowej. Minus takiego doboru miejsca do tarła był taki, że połowa ikry padła łupem Caeruleusa, ale i bez tego samica po niecałych trzech dniach zjadła ikrę.

Poniżej kilka zdjęć:826040996_CopadichromisChrysonotusSamiec9cm.thumb.jpg.3abe2e03ed62faebad437a7d2076b4a4.jpg682347952_CopadichromisChrysonotusSamiec9cm(2).thumb.jpg.98cdee99a01fc0d45c022af157878d0f.jpg1879538982_AulonocaraJacobfreibergiEurekaSamiec7cm.thumb.jpg.9fd635d35ef3544dec4f4f797dbfd615.jpg249933785_AulonocaraJacobfreibergiEurekaSamiec7cm(2).thumb.jpg.1e6fd90a5dc717a7e8b61d9129308600.jpg970431733_LabidochromisCaeruleus9cm(3).thumb.jpg.79e96ef1df5f1f38ffa572291f938d34.jpg1643650748_LabidochromisjoanjohnsonaeSamiec6cm.thumb.jpg.7ef19f4423598f6965d63b77b889d232.jpgIMG_20200927_201020.thumb.jpg.d7d425211a1b162b6e3ced72f56448aa.jpg

  • Lubię to 9
  • 9 miesięcy temu...
Opublikowano

Najwyższy czas napisać co się dzieje w akwarium po prawie dziesięciu miesiącach od ostatniego posta.

Można śmiało powiedzieć, że nic ciekawego się nie dzieję. Istna sielanka panuje w zbiorniku, ale zawsze jest coś ciekawego do napisania, a tym bardziej, że są to przecież pyszczaki.

W zbiorniku pojawiło się trochę młodzieży z Labidochromisów Caeruleusa i Joanjohnsonae. Na szczęście nie jest to taka plaga jaką miałem w przypadku Hary.

Te dwie sztuki narybku Cynotilapiy co nie zobaczyłem ich jak wyławiałem ten gatunek z akwarium dorósł i okazały się na szczęście samicami.

Pojawiła się roślinność w zbiorniku, a dokładniej Kryptokoryna Karbowana. Roślina pojawiła się już na początku stycznia. Posadziłem ją w łupinie kokosa na próbę i tak sobie rośnie do teraz. Jedyny mankament z nią jest taki, że każdy nowy liść ma obgryziony czubek.

Mam mały problem ze świderkami, bo nie mogę się dorobić znaczącej ilości ślimaków. Jestem chyba jedyną osobą, która systematycznie dokupuje ślimaki.

Skimer Eheima został zastąpiony skimerem montowanym na zasys kubełka.

Zaobserwowałem, że pomału zaczynają mi się wypalać moduły oświetlenia 6500K i RGB.

Copadichromisy podrosły znacząco i największy samiec ma około 15 cm. Niestety okazało się, że mam aż cztery samce, ale mam nadzieję, że chociaż ostatnia sztuka okaże się samicą.  Chrysonotus w zbiorniku przebywa najczęściej w górnych partiach akwarium, więc zgadzało by się z opisami jakie można znaleźć na forum. Poza tym ten gatunek razem z Aulonocara wyeliminował z akwarium problem z płochliwością pyszczaków z grupy mumbuna, z którym zmagałem się ponad rok czasu. Pod wieczór często dochodzi do małych sprzeczek samców. Dzieje się to przeważnie zaraz przy tafli wody, a walczące samce podczas potyczki mają wyraźnie skierowaną głowę do góry, nieraz zdarza się, że pyski podczas przepychanek wyłaniają się nad powierzchnią wody. Dobrze, że zbiornik jest przykryty, bo woda była by rozchlapana na połowę kuchni. Co mnie bardzo cieszy to dwa samce, które są niżej w hierarchii bardzo często pływają wybarwione.

Co do Aulonocarar to samica, którą miałem bez oka odeszła do "wiecznej spiruliny". Tarło tego gatunku odbywa się dosyć systematycznie. Miałem nawet przyjemność obserwować chyba ze trzy razy tarło. Mam nawet jedno nagrane, ale dlatego, że odbyło się w samo południe to wszystko się odbija w szybie zbiornika. Samo tarło poprzedzają co najmniej dwa dni przygotowań miejsca i zwabiania samicy. Samiec podczas godów jest średnio agresywny. 

W okolicach jesieni planuję restart zbiornika i urządzenie akwarium typowo pod przedstawicieli no-mbuna ,zmianą rodzaju filtracji, wydaniem całego gatunku Labidochromisa Joanjohnsonae i redukcją Caeruleusa. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć:

IMG_20210711_205807.thumb.jpg.77b5c2c15de16a10b14e54c310ac537c.jpgIMG_20210711_210029.thumb.jpg.8e6d9af6e36d95da5021130c00156a3e.jpgIMG_20210711_210346.thumb.jpg.d0117c22dd16c3db3b04636b897e3e03.jpgIMG_20210711_210423.thumb.jpg.82cd117b4287fa73c65b36c3465919d4.jpg629262418_AulonocaraJacobfreibergiEurekaSamiec10cm(2).thumb.jpg.3da211bf4cad6ca6cc0a956fea93a40c.jpg92922942_CopadichromisChrysonotusSamiec145cm(3).thumb.jpg.286dac359925a345679e685b4b87bd19.jpg1225702843_AulonocaraJacobfreibergiEurekaSamiec10cm.thumb.jpg.3de919998f53273033e81ffcfbeacedf.jpgIMG_20201216_210852.thumb.jpg.0f59547e9651c3fabebed482dbeaa7be.jpg

  • Lubię to 6
Opublikowano
12 godzin temu, Bezprym napisał:

Dlaczego rezygnujesz z joanjohnsonae? 

Doszedłem do wniosku po wielu godzinach obserwacji, że ten gatunek jest tylko tłem dla reszty moich podopiecznych. Może jest to winna oświetlenia albo ustawienia go, że nie podkreśla barw Joanjohnsona. Również chciałbym spróbować jak będzie się toczyć życie w akwarium tylko z czterema gatunkami. Teraz mam taki mały "dworzec autobusowy" i  zaczyna pomału mnie to drażnić. Następny powód jest taki, że coraz bardziej moje serce się robi Non-mbunowe.

  • Lubię to 1
Opublikowano

No mi też serce skierowało się bardziej ku non mbunie, chyba będę musiał się labeotropheusów pozbyć tym bardziej że mam jednego samca terrorystę. 

  • Lubię to 2
  • 7 miesięcy temu...
Opublikowano

Pora coś skrobnąć o życiu w zbiorniku.

Ryby podrosły, a szczególnie Copadichromisy, trochę również doszło młodzieży z Labidochromisów i w związku z tymi zaistniałymi przyczynami zaczął się robić pomału tłok w akwarium.

Doczekałem się wreszcie tarła w wykonaniu  Chrysonotusów. Do tej pory odbyło się ono dwa razy. Pierwszego nie byłem świadkiem, ale za to drugiego już tak. Ikrę z pierwszego tarła samica nosiła w pysku może tydzień, a potem prawdopodobnie ikra została zjedzona, ale tego nie jestem pewien. Drugiego tarła już byłem światkiem. Same przygotowania do tarła zajęły  trzy dni. W pierwszy dzień doszło do "walki" dwóch samców alfy i bety. O dziwo to beta wygrał tę walkę i teraz to on jest królem zbiornika i od razu postanowił wytrzeć samicę, która na samo oko była pełna ikry. W drugi dzień nowy lider zaczął przygotowywać miejsce do odbycia tarła i zwabiać tańcem jak i zaganiać samicę w wyżej przygotowane miejsce, ale tego dnia jeszcze do niczego nie doszło. W trzeci dzień tarło zaczęło się gdzieś od godziny dziewiątej, a skończyło się koło  szesnastej. Samiec miejsce do odbycia tarła przygotował na największym płaskim kamieniu. Wszystkie ryby starał się przeganiać na prawą stronę akwarium, ale odniosłem wrażenie, że robił to bez dużego zaangażowania w porównaniu do Aulonocara i Labidochromisów jak mają one swoje tarła. Widocznie ten gatunek rzeczywiście jest mało agresywny. Chociaż myślałem, że podczas tarła pokarze więcej zadziorności. Co mnie zdziwiło, że było tylko około dwadzieścia ziarenek ikry. Jak na tak dużą samicę to myślałem, że będzie dużo więcej. Za to same ziarenka ikry były duże i kształtem przypominały jajka kurze. Może tym razem uda się samicy wychować potomstwo i przeżyje chociaż jedna sztuka. 

Co do reszty mieszkańców zbiornika to sprawy mają się następująco:

Joanjohnsonae czekają na nowego właściciela, z którym jestem umówiony na sobotę. On również bierze dwa samce Copadichromisów.

Część stada Caeruleusów idzie do sklepu zoologicznego jak również samiec Aulonocaray.  

Na wiosnę planuję zmienić delikatnie wygląd zbiornika pod przedstawicieli z grupy non-mbuna. Tym bardziej, że w zbiorniku na kwarantannie mam już  Placidochromis Mdoka White Lips w ilości pięciu sztuk i Otopharynx Lithobates Sulphur Head Zimbabwe Rock w teoretycznym układzie 1+2, ale co z tego wyjdzie to życie pokaże. Otopharynx miałem nie kupować, ale po zobaczeniu ryby na żywo i na zdjęciach kolegi @Bezprymw galerii, uległem jej pięknu. Ryby zakupiłem po raz kolejny w hodowli Malawi Śląsk. 

IMG_20211101_204940.thumb.jpg.b40ce58d6e3e7aa797a6a25e80944e43.jpgIMG_20211101_205530.thumb.jpg.68d3fee9563cb50345bfff7c480c6a4f.jpgIMG_20211008_184240.thumb.jpg.fb7ef05f99592f33c2d6556223d1719a.jpgIMG_20211008_184405.thumb.jpg.dcdbff87a3bb22ad803042c6a28f6719.jpgIMG_20211101_205040.thumb.jpg.f865eb13583e9aac31b07b7ff511d014.jpg

IMG_20211008_183534.thumb.jpg.dd2b0f2a177ca2f5a9bc25d02ceeb0c6.jpgIMG_20211008_185030.thumb.jpg.d6cb8b4374d2eebe1772ce17771cbd5f.jpg

  • Lubię to 8

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.