Skocz do zawartości

Przymiarki do 370L, ale .....


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Teraz, matejk napisał:

Nie robiłeś żadnych testów, po tej operacji przed wpuszczeniem ryb?

Ale jakich testów? W beczce było około 220litrów wody, tak jak pisałem dolałem z kranu jakieś 80, kilka razy już tyle dolewałem przy podmianie i nic się nie działo.

Testy zrobiłem dziś rano jak zobaczyłem że coś się dzieje - nic niepokojącego nie wykazały.

A jeśli pytasz o sprawdzenie farby czy wyschła, czy nie rozpuszcza się w wodzie - tak sprawdziłem, tak jak wyżej, wysychało ponad 48h i na konic sprawdziłem czy się nie rozmazuje nie rozpuszcza.

Opublikowano (edytowane)

Dodanie starej wody i uzupełnienie Świeżą nie powinno źle wpłynąć na ryby.Po prostu było to normalna podmiana. Robiłem tak samo jak ty przy przesiadce na większe i u mnie obyło się bez strat. Z małą różnicą nie płukałem tylko ceramiki. Gąbki trzeba było jednak przed włożeniem wypłukać. Syf z gąbek dajemy tylko na starcie by bakterie miały pożywkę, z rybami to już jest ryzykowane 8 niepotrzebne. Gdzie i jak długo trzymałeś piasek Czy  nie zaczął ci czasami kisnąć? Jeśli zalatywał nieprzyjemną wonią trzeba było go wypłukać. Może tu leży przyczyna. 

Edytowane przez Bezprym
Opublikowano
11 minut temu, Bezprym napisał:

Dodanie starej wody i uzupełnienie Świeżą nie powinno źle wpłynąć na ryby.Po prostu było to normalna podmiana. Robiłem tak samo jak ty przy przesiadce na większe i u mnie obyło się bez strat. Z małą różnicą gąbki trzeba było jednak przed włożeniem wypłukać. Syf z gąbek dajemy tylko na starcie by bakterie miały pożywkę, z rybami to już jest ryzykowane. Czy piasek nie zaczął ci czasami kisnąć? Jeśli zalatywał nieprzyjemną wonią trzeba było go wypłukać. 

Dzięki za odpowiedź, sądzę że największym problemem był właśnie żwir, i może ta woda w której stały gąbki z poprzedniego filtra.

Pewnie gdybym je wypłukał i żwir, problemu by nie było, jednak za bardzo obawiałem się o biologię - no nic nauczka na przyszłość.

Przypuszczam że zabiłem cała obsadę. Znalazłem w szafce BaktoforteS dodam do akwarium może coś uratuję, a jak nie to trzeba będzie zrobić restart i zacząć od nowa :(

 

Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, artjur napisał:

No właśnie tak jest, jedni mówią płukać inni nie płukać, nie wiedziałem, większość wypowiedzi była żeby jednak nie płukać bo zabiję biologię - więc nie płukałem.

Żwir faktycznie przez chwilę myślałem żeby wypłukać, ale jednak nie wypłukałem, cóż już nic nie zrobię.

Z karmieniem problem  bo nie bardzo chcą jeść. Antybiotyk, mam tylko SERA BaktoTabs .

1. Ten szlam na gąbkach filtruje. To _sens_ filtracji. Przy dojrzałym (miesiące - lata) szlamie płukanie nie wypłucze całości. Przy młodym szlamie - po płukaniu gąbka musi dojrzewać od początku.

2 .Sera BaktoTabs nie zawiera antybiotyku. Wygląda na ściemę...

3. Możesz ratować sytuację podłączając lampę UV, dodając dojrzały filtr do akwarium lub  podmienić 90% wody (kilka razy ?) żeby obniżyć stężenie węgla organicznego (pożywki bakterii). W międzyczasie gąbki (szlam) stopniowo oczyszczą wodę.

4. Warto też pilnować napowietrzania, bo bakterie mogą zużyć sporo tlenu i udusić ryby. Napowietrzacz  był na filmie. Wylot w kierunku tafli, żeby dobrze falowało ?

Oby reszta obsady dała radę... 😕

 

 

Edytowane przez triamond
Dodany ptk. 4
Opublikowano

Dobra, to nie ma sensu, znów mamy sytuację jedni piszą źle że nie wypłukales, inni dobrze że nie płukane. Jest jak jest.

Na chwilę obecną wszystkie 8 szt Johanni stracone i jeden Jalo Reef. Nic nie zrobię, bardzo mi smutno z tego powodu a tym bardziej że faktycznie mogłem wypłukać też żwir, to nie był jakiś problem :(

Na razie żaden inny nie pływa w agonii, ale żaden też nie podpływa do jedzenia.

A teraz jak postąpić?

Dodałem BactoforteS za trzy dni mam podmienić 50% wody i tak sobie pomyślałem:

1. W trakcie podmiany odmule w miarę możliwości cały żwir zruszajac go i ściągając syf odmulaczem.

2. Postaram się wyciągnąć trochę syfu zza tła, bo teraz jak widzę to spora część tego mułu wylądowała za tłem w tej węższej części gdzie nie ma gąbek i tylko tam zalega.

Następnie powtórzę dawkę BactoforteS, tzn. mam trzy tabletki jeszcze, niby troszkę mało ale może na drugą procedurę wystarczy. I ponownie za trzy dni zbiorę z dna muł i syf zza tła, przy podmianie.

Po tym wszystkim dodam bakterie biodigest, jedna dwie ampułki.

I teraz pytanie do Was, czy to dobry pomysł czy znów coś spie.....

Co chciałbym uzyskać? Powrót wody do normalności żeby dokupić coś do tego co mi zostało, bo obecnie jest 8 Elongatusow i 3 Jalo

Opublikowano
55 minut temu, artjur napisał:

Dobra, to nie ma sensu, znów mamy sytuację jedni piszą źle że nie wypłukales, inni dobrze że nie płukane. Jest jak jest.

Na chwilę obecną wszystkie 8 szt Johanni stracone i jeden Jalo Reef. Nic nie zrobię, bardzo mi smutno z tego powodu a tym bardziej że faktycznie mogłem wypłukać też żwir, to nie był jakiś problem :(

Na razie żaden inny nie pływa w agonii, ale żaden też nie podpływa do jedzenia.

A teraz jak postąpić?

Dodałem BactoforteS za trzy dni mam podmienić 50% wody i tak sobie pomyślałem:

1. W trakcie podmiany odmule w miarę możliwości cały żwir zruszajac go i ściągając syf odmulaczem.

2. Postaram się wyciągnąć trochę syfu zza tła, bo teraz jak widzę to spora część tego mułu wylądowała za tłem w tej węższej części gdzie nie ma gąbek i tylko tam zalega.

Następnie powtórzę dawkę BactoforteS, tzn. mam trzy tabletki jeszcze, niby troszkę mało ale może na drugą procedurę wystarczy. I ponownie za trzy dni zbiorę z dna muł i syf zza tła, przy podmianie.

Po tym wszystkim dodam bakterie biodigest, jedna dwie ampułki.

I teraz pytanie do Was, czy to dobry pomysł czy znów coś spie.....

Co chciałbym uzyskać? Powrót wody do normalności żeby dokupić coś do tego co mi zostało, bo obecnie jest 8 Elongatusow i 3 Jalo

Sera toxivec dodaj, może to coś da. Wydaje mi się że parametry wody zwariowały. Mogło się zmienić np pH wody przez te farby? Dużo czynników. 

Opublikowano
1 godzinę temu, Pikczer napisał:

parametry wody zwariowały

Ale które parametry? NO2 i NO3 było w normie, chyba że NH4 nie było.

@artjur a jakimi testami mierzysz?

2 godziny temu, artjur napisał:

inni dobrze że nie płukane

To niech oni zrobią tak samo u siebie w akwarium, zobaczymy co się stanie ;) .

 

2 godziny temu, artjur napisał:

A teraz jak postąpić?

Ja bym zrobił jedną z dwóch rzeczy do wyboru, a którą bym wybrał to już bym musiał ocenić akwarium w realu. Ze względu że na filmach nie widzę tam jakiegoś syfu (żwir wygląda na czysty, nic na nim nie zalega, a to co w nim jest to niech sobie będzie), więc:

- albo nic nie robię i akwa prowadzisz tak jak do tej pory, jak ryby nie będą już zdychać to po miesiącu można wpuszczać nowe,

- albo robię restart ale już bez robienia żadnych cykli azotowych tylko wymieniasz całą wodę, płuczesz wszystko do czysta, zalewasz uzdatnioną wodę i jak ma dobrą temperaturę wpuszczasz ryby, monitorujesz parametry i jak jest oki to po miesiącu wpuszczasz nowe rybki. A jak Ci będą mówić że trzeba najpierw cykl zrobić bo Ci ryby zdechną to ja Ci mówię że to bzdura, cykl zrobi się sam razem z rybami a stężenie toksyn podczas cyklu będzie niskie ze względu że masz teraz mało ryb.

W mojej opinii za bardzo sobie komplikujesz prowadzenie akwa, te wszystkie leki, jakieś preparaty, bakterie, to wszystko jest nie potrzebne, ja nigdy nie dawałem żadnych leków, nie syfiłem specjalnie brudem z gąbek w akwa, nie dbam o biologię, jak robię restart to płuczę wszystko w kranówce i żadne ryby mi nie zdychają, zawsze prowadziłem i prowadzę akwa bezproblemowo, prosto łatwo i przyjemnie, nie komplikuje sobie prostoty jakimiś wynalazkami i nie mam żadnych problemów.

 A to co chcesz zrobić że chcesz odmulać to ja bym tego nie robił, bo możesz wzruszyć znowu to co zabiło ryby i narobisz znowu kaszany, jak to zostawisz to się to rozłoży i samo zneutralizuje, albo druga opcja restart.

  • Lubię to 1
Opublikowano

Mi to wygląda na zatrucie (NH3/NO2). Szczerze to nie wiem jak w malawi, ale wiem, że wielu gatunków z innych biotopów po takim strzale po prostu nie da się odratować i ich dni są policzone.

Nie wiem czy to coś pomoże, ale ja mając świadomość, że żadnej biologi nie ma to robię podmiany po 50% codziennie i to działa. Teraz przez kilka dni robiłem znowu taki eksperyment, bo wpadły mi w ręce ryby (inny biotop), które miały zostać stracone. Dzisiaj brat wrócił z wakacji i dostał ode mnie prezent. Podobnie robiłem przez kilka tygodni z 50 L zbiornikiem, w którym trzymałem tymczasowo poprzednią obsadę. Tylko u mnie woda nie jest chlorowana, więc podmiany były w miarę wygodne.

Opublikowano (edytowane)
21 godzin temu, Tomasz78 napisał:

W mojej opinii za bardzo sobie komplikujesz prowadzenie akwa, te wszystkie leki, jakieś preparaty, bakterie, to wszystko jest nie potrzebne, ja nigdy nie dawałem żadnych leków, nie syfiłem specjalnie brudem z gąbek w akwa, nie dbam o biologię, jak robię restart to płuczę wszystko w kranówce i żadne ryby mi nie zdychają, zawsze prowadziłem i prowadzę akwa bezproblemowo, prosto łatwo i przyjemnie, nie komplikuje sobie prostoty jakimiś wynalazkami i nie mam żadnych problemów.

 

Wiesz, w tym przypadku się z Tobą zgadzam, był taki okres że nie robiłem podmian wody, pracował filtr hydroponiczny, przez kilka tygodni sprawdzałem parametry NO2, NO3, NH, PH KH itp. wszystko było w normie więc nawet z pomiarami dałem sobie spokój.
Dosłownie przez 6-7 miesięcy tylko karmiłem ryby, wszytko było OK. Pyszczaki rosły rozmnażały się, nic nie zdychało nic nie ocierało się o żwir - stwierdziłem wtedy że czym mniej grzebie w akwarium tym bardziej jest w nim stabilnie. 

I wtedy przyszedł czas na zaplanowaną podmianę tła, naczytałem się o tej biologii żeby wszystko przetrzymało na czas przebudowy. Zauważ że nawet jak wstawiłem zdjęcie z beczką z poprzedniej niedzieli że ryby już pływają w beczce, dodałem taki wpis:

"Reszta gąbek jest w wiadrze zalana wodą. Podobnie zrobiłem że żwirem, zebrany do wiadra z resztkami wody. Gąbki i żwir pod wodą, tylko zastanawiam się czy w tej wodzie nie zrobi się jakiś problem po tygodniu. Stoi w kącie pokoju zdała od okna i źródeł światła, mam nadzieję że nie zakwitnie "

Więc miałem jakiś rozsądek, jakieś przeczucie, jak to mówisz szósty zmysł, ale nikt nie zareagował nic nie powiedział więc uznałem że chyba przesadzam i ......

No nic, czekam na rozwój wydarzeń. Dziś kolejne dwie sztuki odeszły do krainy pięknych jezior.
Pozostałe jakoś się trzymają oprócz jednego dużego samca.
Podpłynęły do jedzenia, kopią w żwirze i drugi największy samiec rozgania całe pozostałe towarzystwo po kątach.

Zobaczę co się będzie działo i wtedy podejmę decyzję jedną z tych dwóch którą opisałeś.

 

Edytowane przez artjur
Opublikowano

W swojej diagnozie postawiłeś na biologię. Może słusznie może nie .  W tym samym czasie zmieniałeś tło, sam je robiłeś , używałeś niby polecanego kleju i malowałeś akrylem.  Przeanalizuj to na spokojnie i może tam tkwi przyczyna?  Może coś z czymś zachodzi w reakcje? 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.