Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
13 minut temu, Bezprym napisał:

Jeśli będziesz ryby karmić dużą ilością astaksantyny będziesz miał Chilumbę Orange. emoji16.png

Wysłane z mojego LG-H850 przy użyciu Tapatalka
 

W których pokarmach występuje????  Ostatnio sporo pokarmów przeglądałem w sklepie i w ich składzie średnio podają dokładny skład, a o astaksantynie nie widu było... Za to sporo jest mięsnych i dla wszystkożernych, dla roślinożernych ledwo kilka do wyboru...

Opublikowano

Astaksantynę dostaniesz na Allegro. Wpisz frazę "astaksantyna" w podkategorii Pokarm dla ryb a ci znajdzie

 

Wysłane z mojego LG-H850 przy użyciu Tapatalka

 

 

 

 

Opublikowano

Trzeba sprostować tutaj kilka rzeczy. 

We wcześniejszym moim poście napisałem, że ryba ta występuje na całym obrzarze Chilumba, ale odniosłem się konkretnie do odmiany z tych fotek, które wkleił autor tematu na początku. To jest najbardziej popularna odmiana, która trafia do naszych akwariów.

Tropheopsa 'chiluma' można jednak spotkać na dużo większym obszarze, a dokładniej od Maison Reef aż po Mdokę. Dla tego pojawiają się u tego gatunku różnice w ubarwieniu. Ten Tropheops "Konings", jak go nazwaliście, to ryba z linku poniżej:

http://www.onzemalawicichliden.eu/Bestanden vissendatabase eng/Tropheops sp chilumba Chitande eng.html

Chitande jest położona mniej więcej w połowie drogi między Chilumbą, a Mdoką. 

Jeśli chodzi o nazwę "Orange"- kolega Bezprym już wyjaśnił o co chodzi. To po prostu chwyt marketingowy. Jedne samce pokazują tego pomarańczowo- ceglanego koloru mniej, a inne więcej. Jeśli chodzi o jedną z tych pierwszych fotek samca z wyraźnie czerwonymi wstawkami... To wygląda mi na selekt i ta ryba jest dla mnie sztuczna. Nie popieram takich rzeczy! Moim zdaniem tego, jak i innych gatunków nie ma potrzeby upiększać i robić przez to niepotrzebny zamęt. 

Jest jeszcze Tropheops 'chilumba type', ale to już jest inny gatunek i występuje na wschodnim wybrzeżu jeziora.

Poniżej fotka samca:

http://www.malawi.si/Malawi/Mbuna/Tropheops/Tropheops sp. 'chilumba type'/index.html

Samice tego gatunku są dużo jaśniejsze, podobne do samic Chindongo saulosi. Tym gatunkiem nie ma co sobie głowy zawracać, bo to inna bajka. 

 

  • Lubię to 1
Opublikowano (edytowane)
21 godzin temu, Bezprym napisał:

Astaksantynę dostaniesz na Allegro. Wpisz frazę "astaksantyna" w podkategorii Pokarm dla ryb a ci znajdzie

Wysłane z mojego LG-H850 przy użyciu Tapatalka

Dziękuję, już znalazłem :) cena przystępna jak za 1 kg 39zł + koszta wysyłki :) - całe szczęście mają też mniejsze opakowania po 50g / 100g / 200g :)... Zamówię na dniach, ale czy zawartość tłuszczu na poziomie 14% nie będzie szkodliwe dla stricte roślinożerców??? Podawać to pewnie max 1 / 2 razy w tygodniu???

 

Godzinę temu, przemo-h napisał:

Trzeba sprostować tutaj kilka rzeczy. 

We wcześniejszym moim poście napisałem, że ryba ta występuje na całym obrzarze Chilumba, ale odniosłem się konkretnie do odmiany z tych fotek, które wkleił autor tematu na początku. To jest najbardziej popularna odmiana, która trafia do naszych akwariów.

Tropheopsa 'chiluma' można jednak spotkać na dużo większym obszarze, a dokładniej od Maison Reef aż po Mdokę. Dla tego pojawiają się u tego gatunku różnice w ubarwieniu. Ten Tropheops "Konings", jak go nazwaliście, to ryba z linku poniżej:

http://www.onzemalawicichliden.eu/Bestanden vissendatabase eng/Tropheops sp chilumba Chitande eng.html

Chitande jest położona mniej więcej w połowie drogi między Chilumbą, a Mdoką. 

Jeśli chodzi o nazwę "Orange"- kolega Bezprym już wyjaśnił o co chodzi. To po prostu chwyt marketingowy. Jedne samce pokazują tego pomarańczowo- ceglanego koloru mniej, a inne więcej. Jeśli chodzi o jedną z tych pierwszych fotek samca z wyraźnie czerwonymi wstawkami... To wygląda mi na selekt i ta ryba jest dla mnie sztuczna. Nie popieram takich rzeczy! Moim zdaniem tego, jak i innych gatunków nie ma potrzeby upiększać i robić przez to niepotrzebny zamęt.

Jeszcze raz dziękuję za przekazaną wiedzę... Na chwilę obecną posiadany przeze mnie gatunek na pewno nie jest "Orange" - tak przynajmniej wynika z porównania zdjęć... Więcej będzie wiadome jak jaśnie samiec alfa się w końcu mocniej wybarwi... Tutaj powstaje zapytanie kolejne czy prawidłowa nazwa gatunku to Tropheops "Chilumba" Konings czy jednak Tropheops "Chilumba" Chitande ??? Bo jak dla mnie to obie ryby są takie same i nie wiem czy błędna nazwa czy raczej dwie odmiany??

Sprawiłeś też dodatkowo choć niechcący i nie z premedytacją niepewność:) - pierwszy link jaki podałeś w swoim opisie gatunku posiada opis żywienia :)...

Poniżej oryginał i tłumaczenie opisu:

Cytat

EN

In the lake they are mainly feeding themselves with algae from the rocks. In the aquarium they are comfortable with any food. They take everything they get offered, like spirulina pellets, mysis, artemia, cyclops and shrimp-peas mix. Food rich of algae like spirulina pellets or flakes is very important to them so this should not be missing on their menu.

PL

W jeziorze żywią się głównie glonami ze skał. W akwarium są wygodne z każdym jedzeniem. Biorą wszystko, co otrzymują, takie jak granulki spiruliny, mysis, artemia, cyklop i mieszanka krewetek z groszkiem. Żywność bogata w algi, takie jak granulki spiruliny lub płatki, jest dla nich bardzo ważna, więc nie powinno ich brakować w ich menu.

No i najważniejsze czy Tropheops jest w końcu tylko roślinożerny czy raczej wszystkożerny???

Edytowane przez Morganelo
Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, Morganelo napisał:

Jeszcze raz dziękuję za przekazaną wiedzę... Na chwilę obecną posiadany przeze mnie gatunek na pewno nie jest "Orange" - tak przynajmniej wynika z porównania zdjęć... Więcej będzie wiadome jak jaśnie samiec alfa się w końcu mocniej wybarwi... Tutaj powstaje zapytanie kolejne czy prawidłowa nazwa gatunku to Tropheops "Chilumba" Konings czy jednak Tropheops "Chilumba" Chitande ??? Bo jak dla mnie to obie ryby są takie same i nie wiem czy błędna nazwa czy raczej dwie odmiany??

 

No i najważniejsze czy Tropheops jest w końcu tylko roślinożerny czy raczej wszystkożerny???

Cieszę się, że mogę pomóc. Nie do końca jednak zrozumiałeś mój post. W jeziorze nie istnieje coś takiego jak Tropheops 'chilumba' Orange. Jakiś murzynek wyłowił handlarzowi samca, który akurat pokazywał więcej pomarańczowego koloru. Handlarz puścił to w obieg dodając do jego nazwy "orange" z myślą, że zarobi więcej. Przecież "orange" brzmi o wiele lepiej i bardziej kusząco ze względu na dodatek tego koloru w ubarwieniu. Ot cała historyja i przy okazji niepotrzebny zamęt😉

Ten pomarańczowy akcent w mniejszym lub większym stopniu to indywidualne cechy każdego samca. Jeden pokarze więcej tego koloru, a drugi mniej. 

Nie istnieje również coś takiego, jak Tropheops chilumba Konings. Jest po prostu Tropheops sp. 'chilumba', a jeśli znasz miejsce odłowu tego gatunku, to wtedy dopisujesz lokację. Przykładowo: Tropheops sp. 'chilumba' Mphanga Rocks lub Tropheops sp. 'chilumba' Chitande Island. Jeśli Twoje ryby będą wyglądały podobnie do tych z linku poniżej, to będą to ryby z lokacji Chilumba. Z tym, że powinieneś pamiętać, że pomarańczowy kolor to kwesta indywidualna.

http://www.onzemalawicichliden.eu/Bestanden vissendatabase eng/Tropheops sp chilumba Chilumba eng.html

W mojej książce jest fotka samca z Mphanga Rocks w obrzarze Chilumba. Samiec na tej fotce ma wyraźnie pomarańczową płetwę grzbietową, delikatny dodatek za skrzelami, na płetwie odbytowej i ogonowej. 

Tropheops jest zaliczany do ryb roślinożernych, ale nie oznacza to, że odżywiają się one tylko i wyłącznie glonami. Większość ich diety stanowi pokarm roślinny, ale przy okazji podczas żerowania pobierają też skorupiaki, czy larwy owadów. Dla tego dodatek pokarmów mięsnych, lekkostrawnych jest sugerowany w opisach tych ryb. 

Edytowane przez przemo-h
  • Lubię to 2
Opublikowano
14 godzin temu, przemo-h napisał:

W jeziorze nie istnieje coś takiego jak Tropheops 'chilumba' Orange. Jakiś murzynek wyłowił handlarzowi samca, który akurat pokazywał więcej pomarańczowego koloru. Handlarz puścił to w obieg dodając do jego nazwy "orange" z myślą, że zarobi więcej. Przecież "orange" brzmi o wiele lepiej i bardziej kusząco ze względu na dodatek tego koloru w ubarwieniu. Ot cała historyja i przy okazji niepotrzebny

Moim zdaniem się mylisz, to nie handlarz jest odpowiedzialny za taką nazwę. Tropheopsa odmiany pomarańczowej opisał wcześniej Regan. Jest to odmiana pomarańczowa i raczej inna forma barwna nie przybierze takiego koloru.
Masz ciekawą teorię , jeżeli chodzi o ten gatunek. Poniżej zdjęcie odmiany orange.
Muszę Cię rozczarować ale istnieje odmiana Chilumba w innym kolorze.

P1110592.JPG

Opublikowano
1 godzinę temu, piotriola napisał:

Moim zdaniem się mylisz, to nie handlarz jest odpowiedzialny za taką nazwę. Tropheopsa odmiany pomarańczowej opisał wcześniej Regan. Jest to odmiana pomarańczowa i raczej inna forma barwna nie przybierze takiego koloru.
Masz ciekawą teorię , jeżeli chodzi o ten gatunek. Poniżej zdjęcie odmiany orange.
Muszę Cię rozczarować ale istnieje odmiana Chilumba w innym kolorze.

P1110592.JPG

Pseudotropheus tropheops🙂... Z którego roku jest to wydanie? Podejrzewam, że wydano tą książkę w zeszłym stuleciu, gdzie większość mbyny opisywana była jako Pseudotropheusy, chociaż przyznam, że jest to na pewno jakiś Tropheops🙂

Opublikowano

Ta ryba już dawno została przeklasyfikowana i trudno tutaj dociec co to za gatunek Tropheopsa po tych kilkudziesięciu latach. Ryba nie jest w najlepszej kondycji na tym zdjęciu, ale podejrzewam, że teraz może to być Tropheops sp. 'orange head'. Pod warunkiem, że ryba z tego zdjęcia występuje w obrzarze Chilumby. Tropheops 'orange head' zasiedla strefy przejściowe na Maison, Luwino Reef, Katale Island i Mphanga Rocks. To zupełnie inny gatunek, który zasiedla inne strefy. 

 

Opublikowano
1 godzinę temu, przemo-h napisał:

Pseudotropheus tropheops🙂... Z którego roku jest to wydanie?

Rozumiem że według Ciebie ubarwienie ryb zmienia się po długim czasie ?  
Te odmiany barwne opisał wiele lat wcześniej Ribbink, odmiana Chilumba występuje na wyspie Chitande, Chirwa i Katale. Występuje również na wschodnim wybrzeżu, Chilumba, Mpange Rocks. Jest też populacja w Mdoce, i wydaje się że autorowi tematu chodzi właśnie o tą odmianę. Podajesz lokalizację ,,Maison Reef" prawdopodobnie podpierasz się nowym wydaniem Koningsa, trzeba jednak pamiętać że ryby te opisał kto inny. Zerknij do tej pozycji , Ad wyraźnie wskazuje rok 1983 i jest to data opisania tej odmiany.
Wydanie o które pytasz nie jest takie stare, lata 70. Zapewniam Cię że fotki z tej pozycji mimo sędziwego wieku oddają dobrze urok tych ryb. Kiedyś nie było internetu i na czymś trzeba było się wzorować.
Mam trochę czasu i opiszę co jest z tą nazwą Pseudotropheus Tropheops. W literaturze naukowej i akwarystycznej obowiązuje coś takiego jak Międzynarodowy Kodeks Nomenklatury. Według tego kodeksu orginalna nazwa to nazwa jaka pojawiła się w pierwszym opisie, mało tego nazwa może zawierać błąd , a i tak jest obowiązująca. Na tym forum obowiązują nazwy Ad. Koningsa, chyba tak ktoś postanowił i jest to dobry pomysł bo powstaje i tak sporo niejasności. Używając Pseudotropheus Tropheops nie popełniamy błędu, te nazwy nadal obowiązują.pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.