Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Teraz, Artur67 napisał:

Rozumiem to całkowicie.
Chodziło mi raczej o to czy jeśli nie miałbym układu ,,idealnego" (1+3 lub 1+4) a np. 3+8 - czy wtenczas byłoby OK?

Nawet przy układzie 2+3 powinno być ok. Polecane są książkowe układy ale w praktyce sprawdzają się też układy 50/50

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Ok, jednego/dwa samce oddam znajomemu, jak z reszty się coś ,,ujawni" niebieskiego to będę obserwował i albo odłowię/złapię w butelkę, albo zostawię jeśli nie będę widział jakichś przejawów agresji, uwzięcia się jednego osobnika na innego/inne. 🍻

Opublikowano (edytowane)
4 godziny temu, Artur67 napisał:

Chodziło mi raczej o to czy jeśli nie miałbym układu ,,idealnego" (1+3 lub 1+4)

Dla saulosi nie jest to idealny układ a wręcz odwrotnie

4 godziny temu, Artur67 napisał:

 a np. 3+8 - czy wtenczas byłoby OK? 

Jak najbardziej.  Docelowo możesz mieć 2+8. Nawet jak ten drugi samiec z czasem odpadnie to i tak warto próbować z 2 samcami i taką ilością samic. Saulosi to stadna ryba..w układzie 1+3 będziesz ich szukał w akwa a samiec je zajedzie.

 

Edytowane przez AndrzejGłuszyca
Opublikowano

W tym wymiarze zbiornika sugerowałbym iść w układ wielosamcowy 3/4 samce +conajmniej 15 samic. 

Oczywiście warunek jaki trzeba spełnić to odpowiednio zagruzować zbiornik, aby słabsze osobniki/zdominowane samce miały możliwość ukrycia się w nich. 

Decydując się na układ kilku samcowym z większą ilością samic, agresja samców będzie się rozkładać między sobą, a nie tylko na samicach. 

U mnie taki układ sprawdza się w 100%.

Kiedyś miałem układ 3 +9 i niestety samice były bardzo poturbowane szczególnie w okresie tarła. 

  • Lubię to 1
Opublikowano
3 godziny temu, AndrzejGłuszyca napisał:

Dla saulosi nie jest to idealny układ a wręcz odwrotnie

Jak najbardziej.  Docelowo możesz mieć 2+8. Nawet jak ten drugi samiec z czasem odpadnie to i tak warto próbować z 2 samcami i taką ilością samic. Saulosi to stadna ryba..w układzie 1+3 będziesz ich szukał w akwa a samiec je zajedzie.

 

Nie chodziło mi o to że chcę mieć układ 1+3 bądź 1+4 a ich wielokrotność. Bardziej chodziło o to czy jeśli w tej ,,wielokrotności" będzie niedosyt samic (np. 3+8).
2+8 brzmi OK, ale obawiałbym się sytuacji w której jeden samiec by padł.
 

 

2 godziny temu, egon44 napisał:

W tym wymiarze zbiornika sugerowałbym iść w układ wielosamcowy 3/4 samce +conajmniej 15 samic. 

Oczywiście warunek jaki trzeba spełnić to odpowiednio zagruzować zbiornik, aby słabsze osobniki/zdominowane samce miały możliwość ukrycia się w nich. 

Decydując się na układ kilku samcowym z większą ilością samic, agresja samców będzie się rozkładać między sobą, a nie tylko na samicach. 

U mnie taki układ sprawdza się w 100%.

Kiedyś miałem układ 3 +9 i niestety samice były bardzo poturbowane szczególnie w okresie tarła. 



Jak najbardziej podobałoby mi się docelowo 3 + 12, ale niestety musiałbym nakupić sporo młodzików, sporo zredukować. U Malawiana udało mi się wyrwać 12 ,,jako tako" pewnych małych samic i... już z tych 12 mam co najmniej 4 samce :)
Co do ilości grot by słabsze osobniki mogły się schować - z tym miałem problem, dlatego aktualnie trwa remoncik.
Zapraszam do mojego innego tematu z pomysłami i przede wszystkim z uwagami.

 

  • Lubię to 1
Opublikowano
2 minuty temu, Artur67 napisał:

ale obawiałbym się sytuacji w której jeden samiec by padł.

Z saulosi jest tak , że zawsze samce dorosłe dokupisz . Natomiast z samicami będzie problem. Nawet jak z dwóch  samców zostanie Ci jeden to będzie też OK.

Opublikowano

Kupno dorosłego osobnika w moim przypadku wiąże się z trzymaniem go w kwarantannie +/- 100l przez co najmniej miesiąc. Raz do akwarium przytaszczyłem nicienie. Leczenie MLP przez kilka tygodni i inne związane z tym przyjemności (konieczność sprawdzania wody po zakończonym leczeniu przez jakieś 2msc pod mikroskopem) i od tamtej pory jestem zwolennikiem wprowadzania całej obsady do zbiornika za jednym ,,zamachem".
Jasne, są sprawdzone źródła, ale i na takich się już przejechałem.
Obserwowałem dzisiaj podczas karmienia moje ryby w kwarantannie przez jakieś 10min. 4 szt. to 100% samce. Jedna samiczka (raczej) to ta z której powodu powstał ten wątek.
Jest jeszcze jeden osobnik, wygląda jak samica, zero atrapy jajowej, płetwa odbytowa ładna okrągła, ale ma dość ciemne akcenty na ciele i goni nawet mniejszego samca. Być może taki jej charakter - albo to ukryty on.

Do końca tygodnia na pewno ryby trafią do 240l po ulepszeniu wystroju, dwa samce, te mniej wybarwione oddam znajomemu. Wtenczas jeśli żaden inny osobnik już się nie ujawni w byciu samcem zostanie mi układ 2+8.
Jeśli któryś osobnik będzie ,,nim" wtedy mam układ 3+7 i ewentualnie zredukuję do 2+7, albo będę kombinował, dzwonił czy pisał do Malawiana czy mają jakieś 5cm 101% samice.
Co nie zmienia faktu że już u tych maluchów widać że będą ładniejsze od moich poprzednich osobników... Które notabene były droższe niż u Malawiana 🍻

Opublikowano
8 godzin temu, Artur67 napisał:

Kupno dorosłego osobnika w moim przypadku wiąże się z trzymaniem go w kwarantannie +/- 100l przez co najmniej miesiąc. Raz do akwarium przytaszczyłem nicienie. Leczenie MLP przez kilka tygodni i inne związane z tym przyjemności (konieczność sprawdzania wody po zakończonym leczeniu przez jakieś 2msc pod mikroskopem) i od tamtej pory jestem zwolennikiem wprowadzania całej obsady do zbiornika za jednym ,,zamachem".
Jasne, są sprawdzone źródła, ale i na takich się już przejechałem.
Obserwowałem dzisiaj podczas karmienia moje ryby w kwarantannie przez jakieś 10min. 4 szt. to 100% samce. Jedna samiczka (raczej) to ta z której powodu powstał ten wątek.
Jest jeszcze jeden osobnik, wygląda jak samica, zero atrapy jajowej, płetwa odbytowa ładna okrągła, ale ma dość ciemne akcenty na ciele i goni nawet mniejszego samca. Być może taki jej charakter - albo to ukryty on.

Do końca tygodnia na pewno ryby trafią do 240l po ulepszeniu wystroju, dwa samce, te mniej wybarwione oddam znajomemu. Wtenczas jeśli żaden inny osobnik już się nie ujawni w byciu samcem zostanie mi układ 2+8.
Jeśli któryś osobnik będzie ,,nim" wtedy mam układ 3+7 i ewentualnie zredukuję do 2+7, albo będę kombinował, dzwonił czy pisał do Malawiana czy mają jakieś 5cm 101% samice.
Co nie zmienia faktu że już u tych maluchów widać że będą ładniejsze od moich poprzednich osobników... Które notabene były droższe niż u Malawiana 🍻

Dlatego ja decydując się na obsadę jednogatunkową zakupiłem większą ilość saulosi (26szt) do późniejszej redukcji,bo byłem pewny że połowa ryb to będą samce.Prawda okazała się inna ;) Aktualnie mam układ 3+20. Z 26szt odpadły 2 samice(jedna padła po tygodniu od zakupu-najsłabszy osobnik),a dorosłą samice znalazłem niedawno w gruzowisku(nie wiem co spowodowało jej zgon,bo nie miała nawet płetw poszarpanych),oraz samiec którego podarowałem koledze z myślą że będę jeszcze miał jakieś samce.Teraz żałuję że go oddałem,ale już zostawiam jak jest,bo te trzy samce podzieliły sobie rewiry i co ważne wszystkie są wybarwione.Przy takiej ilości samic,samce w czasie tarła bardziej są zajęte sobą niż gnębieniem samic.Fakt faktem zaloty są,ale nie są one tak uporczywe i męczące dla samic jak przy układzie 3+9 który miałem w wcześniejszej obsadzie.

 

Ja bym na Twoim miejscu jeszcze dokupił 10szt maluchów i nic na razie nie redukowałbym,a jedynie obserwacja ryb,i jeszcze raz obserwacja.

A takie małe walki samców obserwuję od czasu do czasu ;) 

 

  • Lubię to 2
Opublikowano
7 godzin temu, egon44 napisał:

Dlatego ja decydując się na obsadę jednogatunkową zakupiłem większą ilość saulosi (26szt) do późniejszej redukcji,bo byłem pewny że połowa ryb to będą samce.Prawda okazała się inna ;) Aktualnie mam układ 3+20. Z 26szt odpadły 2 samice(jedna padła po tygodniu od zakupu-najsłabszy osobnik),a dorosłą samice znalazłem niedawno w gruzowisku(nie wiem co spowodowało jej zgon,bo nie miała nawet płetw poszarpanych),oraz samiec którego podarowałem koledze z myślą że będę jeszcze miał jakieś samce.Teraz żałuję że go oddałem,ale już zostawiam jak jest,bo te trzy samce podzieliły sobie rewiry i co ważne wszystkie są wybarwione.Przy takiej ilości samic,samce w czasie tarła bardziej są zajęte sobą niż gnębieniem samic.Fakt faktem zaloty są,ale nie są one tak uporczywe i męczące dla samic jak przy układzie 3+9 który miałem w wcześniejszej obsadzie.

 

Ja bym na Twoim miejscu jeszcze dokupił 10szt maluchów i nic na razie nie redukowałbym,a jedynie obserwacja ryb,i jeszcze raz obserwacja.

A takie małe walki samców obserwuję od czasu do czasu ;) 

 



Też taką próbę podjąłem za pierwszym razem - kupiłem 24 młode ryby, 2 padły dosyć szybko (zmęczone transportem).
Z 22szt. które zostały tylko 3 okazały się być samicami, reszta samce które dosyć szybko zaczeły się wybijać (stąd diametralna zmiana wystroju). Resztę oddałem, zostało mi 6szt. samców i 3 samice.

Zakupiłem więc 12szt. ,,prawie" pewnych samic u Malawiana, z myślą, że chociaż 10szt. okaże się być samicami, wtenczas miałbym (ogółem) 13 samic (3 starsze) i zostawiłbym 3 samce.
Niestety wyszło na jaw jakiś czas temu że z nowo zakupionych ryb 4 już samicami nie są, stąd moja decyzja o oddaniu starej obsady, a raczej jej pozostałości w całości (wraz z 3 dorosłymi samicami, bałem się że wybiją mi młodziki bo były dość terytorialne - musiały takie być bo wystrój z małą ilością kryjówek i 6 samców).

Aktualnie więc mam 12 ryb, z czego 4 to 101% samce, 8 to raczej samice, zastanawiająca jedynie jest ta od której zaczął się wątek.
Myślę wszystko ,,pyknie" i zostanę z obsadą 2+8 bądź 3+8 🍻
Gdy będę widział że brakuje samic, dokupię u Malawiana, gdy zaobserwuję że brakuje grot od razu zwiększe ich ilość.
Poprzednio trochę jak amator odkładałem przeróbkę wystroju łudząc się że ryby znajdą swoje miejsce w baniaku, a ja na spokojnie dam podrosnąc młodzieży. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.