mwojciechowski47 Opublikowano 13 Maja 2018 #1 Opublikowano 13 Maja 2018 Dzisiaj sytuacja w sklepie akwarystycznym. Wchodzi tata z synkiem do sklepu podchodzi do nich sprzedawczyni pyta się w czym może pomóc,po czym tata odpowiada że chce małemu kupić akwarium i że obaj niemają o akwarystyce zielonego pojęcia.Pani pokazuje im akwaria,wybierają zestaw Diverse ok 50l.Kupuja piach trochę roślinek po czym zabierają się za ryby (od razu ekspedientka radzi im zakup ryb).4 skalary 15 neonów innesa zbrojnik niebieski i 5 kirysków panda.Odrazu podeszłem do pana wytłumaczyłem mu o co chodzi w akwarystyce(ogólnie).Po mojej interwencji skończyło się na kupnie charemiku gupików (bo mały nie chciał wyjść ze sklepu bez ryb).Ok ale najlepsza jest reakcja ekspedientki. Podchodzę do lady poproszę bakterie nitryfikacyjne nie ma, poproszę włókninę filtracyjną nie ma, chciałem kupić też nowy termometr ale oczywiście nie było.Jutro porozmawiam z właścicielem sklepu zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. 1 Cytuj
Stefek Opublikowano 13 Maja 2018 #2 Opublikowano 13 Maja 2018 Faktycznie masakra. Ale takie sytuacje w takich sklepach to norma. Nastawiają się na zbyt ...... tylko kasa się liczy. Cytuj
Merlot Opublikowano 13 Maja 2018 #3 Opublikowano 13 Maja 2018 Nie zawsze można winić kasjerów-sprzedawców za ich "głupkowate propozycje". Jeżeli jest to sieciówka to wiadomo, że pracownicy im więcej sprzedadzą tym zawsze mają szanse na premie, jeżeli zaś był to sklep "rodzinny" to jak najbardziej opiernicz się należy. Oczywiście nie popieram sprzedaży wszystkiego co się da wcisnąć, ale niestety czasem polityka firmy jest tak fatalna dla szarego pracownika, że nie ma wyboru. Oczywiście powinien, wcześniej zapoznać się przynajmniej w małym stopniu z akwarystyką. Cytuj
Robson79 Opublikowano 13 Maja 2018 #4 Opublikowano 13 Maja 2018 47 minut temu, Merlot napisał: Nie zawsze można winić kasjerów-sprzedawców za ich "głupkowate propozycje". Jeżeli jest to sieciówka to wiadomo, że pracownicy im więcej sprzedadzą tym zawsze mają szanse na premie, jeżeli zaś był to sklep "rodzinny" to jak najbardziej opiernicz się należy. Oczywiście nie popieram sprzedaży wszystkiego co się da wcisnąć, ale niestety czasem polityka firmy jest tak fatalna dla szarego pracownika, że nie ma wyboru. Oczywiście powinien, wcześniej zapoznać się przynajmniej w małym stopniu z akwarystyką. Oczywiście zgadzam się z Tobą ale tylko częściowo. Ponieważ jeśli ktoś nie ma zielonego pojęcia o akwarystyce nie powinien pracować w sklepie zoologicznym, w którym są w sprzedaży rybki... Tutaj winny jest przedewszystkim pracodawca, który zatrudnia takiego pracownika. Ja 10 lat temu chcąc zmienić pracę zostałem poinformowany przez koleżankę pracującą w dużym sklepie zoologicznym że poszukują pracownika na dział akwarystyczny złożyłem podanie oraz CV gdzie dość szeroko opisałem o swoim wieloletnim zainteresowaniu akwarystyką oraz o obecnie posiadanych zbiornikach... Oczywiście przyjęto na to stanowisko osobę która potrafiła sprzedać klientowi martwą rybę wmawiając że ryba po odłowieniu jest w stresie i udaje martwą Gdy zapytałem koleżankę czy wie dlaczego moje CV odrzucili powiedziała mi że szef nie potrzebuje zatrudnić doradcy tylko sprzedawcy... Obecnie od 8 lat pracuję w małym sklepiku zoologiczno-wędkarskim i powiem tak. Jeśli przychodzi klient to zawsze chce mu doradzić jak najlepiej. Niestety mały odsetek klientów chce słuchać jakichkolwiek porad ponieważ czytał w Internecie i wie lepiej... W takim przypadku sprzedaję to czego chce klient. Gdy trafi się klient który chce się czegoś dowiedzieć staram doradzić jak tylko mogę najlepiej ale niestety po wizycie w innym sklepie klient kupuje to co mu wcisną a później przychodzi z problemem i pyta co ma zrobić... Czyli moja praca i chęć pomocy poszła na marne przez jakiegoś "pseudosprzedawcę"... Ja sprzedając ryby zawsze pytam klienta o wielkość zbiornika, o obecną obsadę aby dobrać odpowiednie towarzystwo itp... Czasami ręce opadają jak się człowiek dowie co ludzie trzymają w akwariach... Ostatnio przyszedł klient, któremu jakiś czas temu doradzilem obsadę do akwarium 70l (neon czerwony, kirysek pigmejek oraz otosek ) że w innym sklepie spodobały mu się rybki i po rozmowie ze sprzedawcą oraz zapewnieniu, że rybki mogą żyć razem w takim litrażu zakupił 2 "parki", które niestety w ciągu godziny zjadły całe towarzystwo. Jak się okazało klient zakupił 4 młode pielęgnice pawiookie... MASAKRA !!! Cytuj
mwojciechowski47 Opublikowano 13 Maja 2018 Autor #5 Opublikowano 13 Maja 2018 (edytowane) Dokładnie sprzedają zwierzęta a nie martwe rzeczy czym różni źle traktowany koń od rybki przecież ona też zyje.stworzenia mają takie same prawa aby żyć.Kiedy skończy się taka głupia mentalność ludzka że muszą sprzedać ile się da.Taki skalar w 60l akwarium to jak pies uwiązany na łańcuchu.Za psa grozi mandat a nawet 3 miesiące więzienia a rybki traktowane są jak glizdy jakieś. Każde zwierzę ma prawo żyć w godnych warunkach, nieważne czy to koń,pies,ryba,patyczak,.Ryba męczy się i czuje jak każde inne stworzenia. I myślę że mam niezaprzeczalną rację. Edytowane 13 Maja 2018 przez mwojciechowski47 Cytuj
Merlot Opublikowano 13 Maja 2018 #6 Opublikowano 13 Maja 2018 (edytowane) Robson czyli jest dokładnie to co wspomniałem. Dla sieciówek liczy się sprzedaż, i czy masz doświadczenie czy nie ich to kij obchodzi masz im zrobić wynik. Teraz postaw się w sytuacji, młodego chłopaka/dziewczyny którzy rozsyłają setki CV, bo chcą znaleźć prace. Im zależy, żeby ją w końcu dostać, bo niestety muszą za coś żyć. I tutaj się zgadzamy, należy winić pracodawców, którzy chociaż w małym stopniu powinni przeprowadzić szkolenie(po to mają kierowników, zastępców). Niestety, żyjemy w czasach kiedy liczy się zysk, a dobre warunki zwierząt, schodzą bardzo często na ostatni plan. Edytowane 13 Maja 2018 przez Merlot 1 Cytuj
Gość Opublikowano 14 Maja 2018 #7 Opublikowano 14 Maja 2018 Dlatego do sieciowek warto iść tylko gdy wiesz co chcesz bez słuchania, że inne jest lepsze. Czasami małe osiedlowe sklepiki są o niebo lepsze a ludzie tam pracujący robią to z pasji. Zależy co chcemy kupić. W sieciowce to sobie raczej nie porozmawiamy o wymaganiach danego zwierzęcia - o rybach nie wspominając. Sklepy akwarystyczne powinny być tylko akwarystyczne a nie tzw. zoologiem. Wchodzisz a tutaj między akwariami jakaś obroża lub inny kojec. Niestety na to wpływu nie mamy i z tym zdenerowowaniem to nie ma co. Możemy sobie opowiadać, idealizowac ale życie to życie. Dla nas to hobby a dla innych chęć zarobku i utrzymanie rodziny. Z drugiej strony tak jak my patrzymy na te wszystkie nagabywanie ze śmiechem to postawcie się z boku. Myślicie, że co o nas myśli ktoś patrzący i słuchający? Idiota, internetu się naczytal i myśli, że już wszystko wie. Na samym forum można nieraz poczytać bardzo odmienne punkty widzenia na dany gatunek, jego wymagania żywieniowe itd. więc czego chcieć od takiego pracownika. Non stop czytamy kup to i nic innego bo to śmietnik. Z czasem jednak okazuje się, że ktoś to stosuje i wcale takie złe to nie jest. Pewnie każdy z nas czyta również inne fora i wie, że to co ludzie potrafią stosować u siebie to na forum malawi stanowi promil dostępnych specyfików. Sklepy, sklepami tam wszystko jest możliwe - szybki zysk. Niestety i uznawane hodowle tudzież sklepy , które są polecane na forum również potrafią dac plamę. Cytuj
pozner Opublikowano 14 Maja 2018 #8 Opublikowano 14 Maja 2018 Mnie razi podejście do handlu rybami w takich sklepach. Podejście kierownictwa, a co za tym idzie pracowników. Nie jest przecież problemem przeczytanie podstawowych informacji na temat każdego gatunku. To nie jest 100, czy 200 gatunków, tylko jakieś 20. Wystarczy podstawowa wiedza na ich temat. Wszyscy płaczą nad świątecznymi karpiami, a tu takie numery są odwalane. To nie są kartofle, tylko żywe stworzenia, więc minimalna wiedza na ich temat powinna być wymagana. Niestety, jeśli kierownictwo sklepu tego nie wymaga, to pracownik sam z siebie tego nie zrobi. Ignorancja rządzi. 1 Cytuj
Post_Mortem Opublikowano 16 Maja 2018 #9 Opublikowano 16 Maja 2018 Ostatnio byłem świadkiem, gdy pracownik sklepu sieci Aquael ZOO w Krakowie obsługujący dział akwarystyczny przekonał osobę, która chciała kupić welonkę do akwarium dziecka, że posiada za małe akwarium. Z rozmowy wynikało, że dziecko miało 25 litrowy zbiornik, na co sprzedawca poinformował, że dla welonki najmniejszy zbiornik to 50 litrowy, a na każdą kolejną welonkę powinno przypadać dodatkowe 20 litrów. Klienta zatkało i wyszedł ze sklepu z płaczącym dzieckiem Podany przez pracownika litraż akwarium został wprawdzie zaniżony jeśli chodzi o wymagania tego gatunku, ale faktem jest, że ryby nie trafiły do 25 litrowego słoika (przynajmniej ryby z tego sklepu). Niestety w tym sklepie jest dość duża fluktuacja kadr i obawiam się, że gdy zawitam tam za jakiś czas to tego sprzedawcy już nie będzie. Co by jednak nie powiedzieć pracownicy tego sklepu zawsze byli otwarci na sugestie (np. kiedyś zwróciłem uwagę, że nazewnictwo łacińskie pyszczaków jest nieprawidłowe i od razu przystąpili do poprawiania opisów gatunków) innym razem gdy walczyli z wysypem sinic skorzystali z moich wskazówek, jak można dążyć do rozwiązania tego problemu). Najbardziej ubolewam nad tym, że zlikwidowali 375-litrowe, biotopowe akwarium z rybami z Tanganiki, które przez 2 lata stało wyeksponowane przy witrynie sklepowej. Po zlikwidowaniu zbiornika, w tym miejscu pojawiły się boksy z królikami i świnkami morskimi. Kierownik sklepu poinformował mnie, że zgodnie z prowadzoną przez sieć sklepów Aquael ZOO polityką sprzedaży, w najbardziej atrakcyjnych miejscach eksponuje się "produkty", które zapewniają największe dochody ze sprzedaży, a ryby do takich "produktów" sieć sklepów Aquael ZOO nie zalicza. 1 Cytuj
marcin73m Opublikowano 16 Maja 2018 #10 Opublikowano 16 Maja 2018 7 minut temu, Post_Mortem napisał: Najbardziej ubolewam nad tym, że zlikwidowali 375-litrowe, biotopowe akwarium z rybami z Tanganiki, które przez 2 lata stało wyeksponowane przy witrynie sklepowej. Po zlikwidowaniu zbiornika, w tym miejscu pojawiły się boksy z królikami i świnkami morskimi. Kierownik sklepu poinformował mnie, że zgodnie z prowadzoną przez sieć sklepów Aquael ZOO polityką sprzedaży, w najbardziej atrakcyjnych miejscach eksponuje się "produkty", które zapewniają największe dochody ze sprzedaży, a ryby do takich "produktów" sieć sklepów Aquael ZOO nie zalicza. Za potwierdzenie słów tegoż kierownika i polityki firmy względem sprzedaży ryb niech posłuży ta fotka, wykonana w sklepie tej sieci w Bydgoszczy. Mnie taki "opis gatunków" nie zachęciłaby do zakupu pyszczaków, nawet nie zagłębiając się w takie "detale" jak cena ryb, która adekwatna do ich jakości i warunków w jakich są trzymane bynajmniej nie jest. Z takim podejściem faktycznie sprzedaż ryb będzie mało dochodowa. 3 3 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi