Skocz do zawartości

Zycie w Holandii - 1069l (230x62x75) mbuna by mlody.czub


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Dzis jako ze choroba zmusila mnie do pozostania w domu wstalem nieco pozniej niz codziennie. Zazwyczaj ogladam baniak oswietlony swiatlem slonecznym poznym popoludniem, a ostatnio to w sumie wogole. Dzis rano zauwazylem samca acei który w swietle slonecznym wygladal rewelacyjnie. Szybko najpierw telefon, aparat i na koncu stwierdzilem ze odejde od baniaka i przykleje do szyby kamere. Niestety nie udalo mi się sfilmowac samego tarla tak jak @przemo-hwczoraj poniewaz spoznilem się delikatnie i zaobserwowalem tylko koncowke. Nie mniej jednak na filmiku widac piekno tej ryby, zwlaszcza gdy padaja na nie promienie sloneczne. Musze przyznac ze w tak oswietlonej i wybarwionej postaci jak dzis rano zaobserwowalem ustepuja one miejsca tylko maisonowi. Dla tych ktorzy jeszcze zastanawiaja się nad pieknej tej rybki zamieszczam film na ktorym momentami widac piekno w pelnej gamie kolorow.

Sorry za jakosc filmu ale staralem się na szybko cos nagrac i skleic, bo nawet jak dla mnie widok ten jest codzienny.

Na pytanie co to za metalowy pret tam z tylu wisi odpowiadam ze to tymczasowy czujnik ogrzewania podlogowego który niebawet zniknie.:cool:

Edytowane przez mlody.czub
  • Lubię to 3
Opublikowano

Widać, że wszelakie moduły, tła strukturalne, czy gałęzie są dobrym miejscem na tarło dla acei. Ryba wszędobylska, ale jeśli ma wybór, to woli wyższe partie z dala od reszty. 

Super wyglądają w świetle słonecznym. 

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Dzis przez chwile udalo mi się zaobserwowac ciekawe zachowanie. Trzeci maison który wogole nie jest wybarwiony przez chwile pokazal swoje kolory i zaczal toczyc ciekawa walke z maisonem ktorego ja nazywam beta. Jest to ryba ktora zajmuje polowe zbiornika, pilnuje swojego teretorium ale nie jest az tak ladnie wybarwiony jak najgorszy agresor w baniaku i rowniez trzyma respekt przed nim. Walka byla bardzo krutka, nie mniej bardzo widowiskowa. Udalo mi się niestety nagrac już tylko koncowke na ktorej nie widac zbyt duzo. Niestety kandydat szybko przegral ta walke i przez kolejne pol dnia siedzial sobie w gruzowizku i nie chcial się pokazac - chyba wstyd mu nie pozwolil. Chyba potrzymam go jeszcze troche i dam mu czas na kolejne proby. Nie jest on wogole gnebiony, niewybarwiony moze bezproblemowo plywac po calym akwarium wiec pcozekam jeszcze a byc moze jego czas nadejdzie.

Miedzy saulosi doszlo do ciekawego zachowania, tak jak samce byly zawsze tak samo wybarwione tak od jakiegos czasu widac zdecydowanie samca alfe, który jest prawie non stop pieknie wybarwiony a beta musi mu niestety czesto schodzic z drogi. Samice zaczynaja rowniez ostro miedzy soba rywalizowac, czasem zastanawiam się czy aby napewno to sa samice.

Tutaj zdjecie samca beta, który jest wyraznie bledszy od alfa

5ae6133e8109e_nikon036.thumb.JPG.88a72638626a6ac0d4b15173fd3eb25a.JPG

Samice saulosi ktore jak pogoda zmieniaja swoje czarne ubarwienie

5ae6139aa7ea9_nikon047.thumb.JPG.73e95faa4bd5e9441558035f1c5ed882.JPG

5ae613b51dc4f_nikon051.thumb.JPG.730d546af286ccf396c21321034296e0.JPG

Samce Acei systematycznie preza się przed soba i samicami

5ae6140cdd4cb_nikon048.thumb.JPG.f2c67d6d5edb1a4f47c872fdb0b2a173.JPG

Opublikowano
Godzinę temu, mlody.czub napisał:

Samice saulosi ktore jak pogoda zmieniaja swoje czarne ubarwienie

5ae6139aa7ea9_nikon047.thumb.JPG.73e95faa4bd5e9441558035f1c5ed882.JPG

5ae613b51dc4f_nikon051.thumb.JPG.730d546af286ccf396c21321034296e0.JPG

Te "samice" saulosi to wyglądają mi bardziej na zdominowane samce...

  • Lubię to 1
Opublikowano
22 minuty temu, Robson79 napisał:

Te "samice" saulosi to wyglądają mi bardziej na zdominowane samce...

Tez się tak czasem nad tym zastanawiam, zwlaszcza w jednym przypadku. Ale fakt faktem ze do tego czasu by się chociaz troche wybarwily, a te ubarwienie ktore teraz widac pojawia się bardzo zadko, na codzien sa calkowicie zolciotkie, bez grama czerni. Jezeli jednak się zdazy ze bedzie jeszcze jakis samiec to plakac napewno nie bede :cool:

Opublikowano

Te "samice" saulosi to zdominowane samce. Samica alfa u saulosi może złapać bardzo ciemne pręgi w trakcie pokazu siły, ale nigdy nie łapie niebieskiego koloru, jest cały czas żółta.

Wytapatalkowane

  • Lubię to 1
Opublikowano (edytowane)
22 godziny temu, mlody.czub napisał:

Miedzy saulosi doszlo do ciekawego zachowania, tak jak samce byly zawsze tak samo wybarwione tak od jakiegos czasu widac zdecydowanie samca alfe, który jest prawie non stop pieknie wybarwiony a beta musi mu niestety czesto schodzic z drogi. Samice zaczynaja rowniez ostro miedzy soba rywalizowac, czasem zastanawiam się czy aby napewno to sa samice.

Tutaj zdjecie samca beta, który jest wyraznie bledszy od alfa

 

Samice saulosi ktore jak pogoda zmieniaja swoje czarne ubarwienie

5ae6139aa7ea9_nikon047.thumb.JPG.73e95faa4bd5e9441558035f1c5ed882.JPG

5ae613b51dc4f_nikon051.thumb.JPG.730d546af286ccf396c21321034296e0.JPG

Ryby z fotek to wybarwiające się samce ;) 

 

Tak wyglądał mój jak zaczął się wybarwiać 

A to samica

30177094_1620688238026549_730458161_o.thumb.jpg.9bcbdf550f802b4d5b30b1412b09329d.jpg

Edytowane przez egon44
  • Lubię to 1
Opublikowano
13 godzin temu, darkon napisał:

Te "samice" saulosi to zdominowane samce. Samica alfa u saulosi może złapać bardzo ciemne pręgi w trakcie pokazu siły, ale nigdy nie łapie niebieskiego koloru, jest cały czas żółta.

Wytapatalkowane
 

 

53 minuty temu, egon44 napisał:

Ryby z fotek to wybarwiające się samce ;)

W sumie tak się dzis zaczalem przygladac i raczej obydwoje macie racje. Dzis jako ze dominujacy samiec troche odpuscil to na tym z djecia pojawily się jeszcze wyrazniejsze paski, potem pod wieczor samiec alfa zaczal rozstawiac po katach i wybarwienie zaniklo. No coz, zamiast 2+8 bede mial 3+7. Nic się nie stalo bo i samiec i samica ladny -bBedzie tylko wiecej akcji w akwarium, a przez to ciekawiej.

  • Lubię to 2

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.