Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jak to wpiszesz w googla to nie znajdziesz nic poza

http://www.klub-malawi.pl/faq/porady-dla-poczatkujacych.html

i oczywiście temat Andrzeja

Jak poczytać to większość opisuje podstawy dla 112l a 375l uznawany jest za optimum.

Tymczasem coraz więcej z nas stawia od razu akwaria po 400-1000l nawet jeszcze w fazie projektowania domu i coraz częściej robią to osoby bez doświadczenia w biotopie Malawi czy Tanganika.

I chwała wam młodziankowie - pomijacie to co wszyscy piszą że jak już gotowe to 240l to od razu jest za małe.:(

O czym pamiętać przy takich projektach  ponad 400l  jeszcze w fazie projektowania czy pomieszczenia czy technicznych elementów wyposażenia.?

Trzeba pamiętać o tym co będzie potem najwięcej kosztowało bo akwarium, stelaż owszem to duży koszt ale jednorazowy.

A co kosztuje potem stale i dużo i jak ograniczyć te stałe koszty.

Postaram się wskazać to co wiem.

1/ Zawsze podprowadzaj jeszcze w fazie budowy ciepłą wraz z zimną wodą a nie tylko zimną jak to zwykle pamiętamy, by wlewać do akwarium taką o temp zbliżonej do 26C.- to żaden koszt w fazie budowy domu.

Jak o tym zapomnisz to pamiętaj że nagrzanie 1000l wody zimnej o temp 6 C do temperatury 26 C wymaga 23,3 kWh energii elektrycznej a to  na dziś  od razu 12,58 zł .

2/  Przy obecnych rozwiązaniach technicznych oświetlenia gdzie stosujemy LED oraz pomp filtracji ECO gdzie przy 4000l/h pompa pobiera 22W to ogrzewanie akwarium staje się najbardziej energochłonne a zatem kosztowne.

Oczywiście jeśli w samym mieszkaniu latem i zimą temperatura  sięga 26 C to wtedy ogrzewanie zupełnie jest zbędne.

Tu wklejam  początek dyskusji na ten temat z innego tematu.

Myślę że przy dużych naszych baniakach typu jamnik 2,5m równie ważnym jak doprowadzenie do akwarium ciepłej oraz zimnej wody jest sprawa wydatków na ogrzewanie tego maleństwa.

Jak mamy obie wody to sprawy kosztu oświetlenia spadają na dalszy plan bo świecimy zazwyczaj już ledami i to max 1/2 doby z mocą 20-60W i to wystarcza.

Oczywiście nie ma żadnego problemu jak któś ma stale latem 30 C  i zimą temperaturę  w mieszkaniu  26C to zupełnie może problem grzania wody pominąć.

Ja jak także kilku naszych znajomych z  zagranicy :D latem i zimą mam w mieszkaniu tak 18-22 C więc koszt grzania wyjdzie takiego baniaczka ok 2-3 kWh na dobę a przy sumarycznej cenie energii  wychodzi więc za samo grzanie baniaka ok 80 zł/mc - nie wiem ile w Holandii czy UK.

Ryb nie przyzwyczaimy do 20C w baniaku więc trzeba zawczasu dla tych co wiedzą że zimą będą mieli 20C w mieszkaniu by przewidzieli środki do minimalizacji kosztu ogrzewania tak dużych zbiorników .

Pojawił się temat grzałki przepływowej - wiem o osłonach na rury lub węże a co z baniakiem?, pokrywą.

Wiem także że brak pokrywy to wtedy żre 6-7kWh na dobę i nawet dwa Hydory przepływowe 300W każdy  to za mało.

W tym celu widzę kilka działań ubiegających nasze a szczególnie żony zaskoczenie jak przyjdzie  rachunek za prąd bo może się skończyć żle dla akwarium.

Jakie widzicie możliwości w tej materii - pytam tylko tych co nie mają w chałupie po 30 C .

Sam robię takie pomiary faktycznego zużycia energii w akwarium 400l.

Wnioski są ciekawe, wiem że jest kilku kolegów którzy już zobaczyli zużycie dobowe prądu przez grzałki na poziomie 2-6kWh i mają już jakieś działania oszczędzające.

 

  • Dziękuję 4
Opublikowano

Heniu, ciekawy temat poruszyłeś. Ja mam tego typu problem. Akwarium 1000l + sump 250l. Jest to wszystko zabudowne, ale pomimo wielu zalet sumpa, o których wielokrotnie rozmawialiśmy akurat strata ciepła jest wadą. No ale woda się dobrze natlenia i niestety wyrównuje temperaturę z otoczeniem. W domu mam ok 22 stopnie, więc aż takeij tragedii nie ma, ale zawsze różnica jest.

Poza tym rozważałem hydroponikę i właśnie ta utrata ciepła jest jednym z głównych minusów (oprócz możliwego zakwaszania wody przez korzenie), które mnie od tego odciągają.

Z drugiej strony, na etapie budowy akwarium myślałem o podciągnieciu pętli podłogówki pod sumpa, ale ekipa mnie od tego odciągnęła argumentem kosztowym. Teraz rozmawiałem z innym, całkiem rezolutnym instalatorem, który własciwie to potwierdził. Można to zrobić i będzie fajnie działało, ale żeby była pełna kontrola, to koszty są bardzo duże, tak że można fanberię zrealizować, ale nie jest to uzasadnione kosztowo.

Opublikowano

Zabudowane z 3 stron akwarium można ocieplić z zewnątrz i od spodu styropianem, sumpa także, na węże i rury są spacjalne osłonki izolacyjne. Szału może to nie zrobi ale izolacja od zimnej ściany nie zaszkodzi. W akwarium wcale nie musimy mieć powyżej 26 °C , 23-25 wystarczy...

Opublikowano

Na temat możliwych rozwiązań ogrzewania akwarium wypowiem się póżniej i bez wątpienia twoje rady Agnieszko zrobią jednak szał energooszczędności.

Na razie zrobiłem to co na początku trzeba czyli zmierzyłem ile takie małe 400l 120x60x55cm ze szczelną do bólu pokrywą z poliwęglanu komorowego potrzebuje energii by utrzymać wodę o temp. 27C gdy w pomieszczeniu jest w dzień 20 C a w nocy 18C .

O 18tej będą wyniki za cała dobę ale już sam się zdziwiłem i działaniem grzałki Hydor  :huh: ale bardziej tym co prądu zżarło. :(.

Jeśli różnica między temp wody w akwarium a temperaturą w pomieszczeniu to ok 2-3 C to nie ma problemu, ale poniżej 24 C w baniaku bym nie schodził  u pyszczaków.  Przy 23-22C widziałem wyrażnie wpływ tak niskiej temperatury na funkcje życiowe i zachowanie ryb nie wspominając np o rozrodzie.

Problem się zaczyna jak różnica jest większa tak jak u mnie > 6-8 C  a baniak przecież mały tylko 400l. to co mają powiedzieć ci z 1000l

Podstawowym problemem jest nasze postrzeganie szkła float z którego jest sklejone akwarium jako dobrego izolatora ciepła.

Tymczasem fakty i nauka stwierdza że szkło to przewodnik ciepła i zupełnie nie należy do izolatorów ciepła, oczywiście daleko mu do aluminium ale izolator ciepła z niego słaby.

Współczynnik przewodzenia ciepła  lambda  szkła - 0,937 W/ mK  na równi z cegłą, asfaltem czy zaprawą wapienną gdy izolatory ciepła to materiały o lambda  < 0,1 W/mK ( za wikipedią)

i np takimi izolatorami ciepła jak styropianem z wynikiem 0,04 W/mK. czy poliuretanem 0,02 W/mK.

Dlatego szyby w oknach są zespolone z dwu a nawet 3 szybowe z argonem w środku jako izolator.

My stawiając akwarium bezwiednie stawiamy taki zupełnie dobry kaloryfer elektryczny o powierzchni grzania 2 m2 jak mój baniak.

Opublikowano

Najlepsze jest to ze rownie ogromna ilosc ciepla ucieka przez przewody filtrujace. Tutaj narurowce maja naprawe duzy problem, ja mam naprawde duuzo metrow tych rur pod akwarium plu 16 korpusow. Stratki ciepa sa ogromne. Mozna się smiac czy nie, ale kazdy metr obizolowanej rury to zaoszczedzone cieplo. Izolujac rury pcv zaoszczedzilem duzo na pradze, z reszta tak samo jak kolega @h2athor. Przy temperaturze pokojowe w dzien 18.5-19 i w nocy 17.5 stopnia i temperturze wody 24.5 jak napisal @deccorativo stratek na ogrzewanie w akwarium zabudowanym z dwoch stron (wyizolowane styropianem) i obizolowane wszystkie rury pod akwarium wynosi jakies 3.3kW

Stratek pradu byl wiekszy, ale zainstalowalem grzalki w wylotach filtrow przez co cieplo rozprowadza się lepiej po akwarium z czego mam nizszy pobor pradu ( z tego moge wywdnioskowac ze grzalka przeplywowa dziala lepiej).

Od jakiegos czasu intrygowalo mnie pytanie czy jest roznica w ogrzaniu wody do 24.5 stopnia a jednolite utrzymanie tej temperatury. Po dosc dlugich poszukiwaniech znalazlem cos co postanowilem sprawdzic. Zakupilem kabel silikonowy do ogrzewania korzeni drzew zima. Cos takiego:

kabel.png.b77fc7c44afc5e9e181c408546303b3a.png

Kabel jest wodoodporny i do mozna go stosowac w ogrodach, terariach i akwariach. 4m kabla grzeje się do temp. 42c stopnie i zuzywa 30w wiec dobowo wychodzi 0,7kw. Zastanawialo mnie czy delikatny doplyw cieplej wody przez 24h na dobe jest w stanie utrzymac wode na tym poziomie co mam. Skonstruowalem cos takiego:

5901f9deee82f_iphone6040.thumb.JPG.3d14f22f9bae6b25fc99c3bc3dfa1b7c.JPG5901f9e83ba82_iphone6041.thumb.JPG.a8df61cab038dcecf0ca5bdbf114403e.JPG

5901f9f789584_iphone6044.thumb.JPG.bb6f28f866a8517bea0199c624f650d3.JPG

rura 50mm, to wszystko siedzi na mufach z guma i lezy na wzmocnieniu wzdluznym. Grzalki 2x300w zamontowane sa na osobnej odnodze, leza rowniez nad tafla wody.

5901fa67f3cd1_iphone6010.thumb.JPG.d6b7d3cde76f4f909773eff5960cc8d1.JPG

5901fa6e53852_iphone6011.thumb.JPG.34c9ed82bb347b7c5866fc24a5260403.JPG

5901fa73602b8_iphone6012.thumb.JPG.8fb670ed76fa7108498b5949af5ca13f.JPG

Testujac na samym przewodzie grzewczym okazalo się ze taka sila kabla nie da rady, woda spadala co kilka godzin o 0,1 stopnia. Zatrzymalem experyment gdzies w okolicach 22 stopni. Potem wlaczylem i grzalki i przewod grzewczy i okazalo się ze te 3.3kW ktore potrzebowalem do ogrzania 1000l wody spadlo na okolo 2.5-2.6kW. Poki co wyczerpaly mi się pomysly na experymentowanie z ogrzewaniem, ale wiem jedno ze nie zawsze potrzeba takiej samej ilosci energii. System ten dziala u mnie już jakis czas, a najlepsze jest to ze jak slonce delikatnie oswietla baniak to ten maly doplyw cieplej wody wystarcza na utrzymanie stabilnej temperatury wody i przy tej samej temperaturze w pokoju grzalka potrafi się przez caly dzien nie wlaczyc. W sloneczne dni ogrzewanie potrafi mi spasc na 1.2-1.5kW. Przy samych grzalkach tak nie bylo wiec jest to tez jakis niekonwencjonalny sposob na ogrzewanie baniaka.

póki co jakos brak mi czasu i mobilizacji ale w najblizszym czasie chce zrobic forme i porobic jakies dwuczesciowe pudelka izolujace do korpusow narurowych, interesuje mnie spadek energii ta czascia filtracji.

iphone6 042.JPG

Opublikowano
3 godziny temu, suricade napisał:

Zabudowane z 3 stron akwarium można ocieplić z zewnątrz i od spodu styropianem, sumpa także, na węże i rury są spacjalne osłonki izolacyjne. Szału może to nie zrobi ale izolacja od zimnej ściany nie zaszkodzi. W akwarium wcale nie musimy mieć powyżej 26 °C , 23-25 wystarczy...

Oczywiście tak mam, akwarium tyłem doczepione jest do spiżarni, teraż żałuję, że nie ogrzewam jej. Generalnie mam stałą temperaturę w pomieszczeniu 22-23 stopnie, w baniaku mam 24,5 (Tanganika). Chyba więcej nic nie da się zrobić, po prostu trzeba to ogrzewać i tyle. Chociaż nie lubię tej kontrolki sygnalizującej włączoną grzałkę 500W :-)

25 minut temu, mlody.czub napisał:

W sloneczne dni ogrzewanie potrafi mi spasc na 1.2-1.5kW. Przy samych grzalkach tak nie bylo wiec jest to tez jakis niekonwencjonalny sposob na ogrzewanie baniaka.

Tak, i jak słońce zaswieci, to wywalamy wszystkie pianki, żeby nie izolowały w drugą stronę :-)

Opublikowano

Problem z ogrzewaniem zbiornika to coś o czym totalnie zapomniałem/pominąłem na etapie planowania całości. Pewnie zasugerowałem się wpisami na forach typu "  .... a wsadzisz grzałkę 300W i będzie ok" Otóż w moim przypadku tak nie było. Kiedy zalewałem zbiornik(180x60x60) to okazało się iz jedna z zakupionych dwóch grzałek przepływowych nie działa, więc do chwili otrzymania nowej podłączyłem grzałkę od Echeima 300 W . Było to początku marca temperatura wody 11st. temperatura w salonie 19-20 st. Oczywiście miałem świadomość iż trochę czasu minie zanim woda z tych 11 stopni podgrzeje się do 26, ale okazało się po 48 godzinach że ten echeim nie jest w stanie osiągnąć tej temperatury. Oczywiście trochę było w tym mojej winy gdyż zbiornik nie posiadał jeszcze pokrywy.

Jednak na dzień dzisiejszy kiedy baniak już zakryty, jak wspomniał kolega Marcin @mlody.czub rury ocieplone to dobowe zużycie energii tylko ogrzewania wynosi u mnie 2,1 - 2,4 to zależy od dnia. Jest to bardzo dużo i ubolewam nad tym. Na razie radość ze zbiornika i rybek łagodzi fakt iż podniosłem sobie u mojego dostawcy prądu kwotę opłaty za prąd o 30e/miesiąc.  Planuję jeszcze ocieplić zbiornik jeszcze od tyłu ale pewnie to nie wiele pomoże .

 

Opublikowano
7 minut temu, wojtekr napisał:

Generalnie mam stałą temperaturę w pomieszczeniu 22-23 stopnie, w baniaku mam 24,5 (Tanganika).

Wojtku ! - u mnie taka temperatura w salonie skutkowała by tym iż piec od CO chodziłby non stop. Nie wiem na czym to polega, ale chyba mieszkamy w zbyt wietrznym kraju, gdzie wiatr wpycha chłodniejsze powietrze każdą możliwą szparą w domu :e_biggrin:.  To oczywiście żart ( no prawie) Ale jak obniżyłem temperaturę w baniaku (też Tanganika) z 26 do 24 to się przestraszyłem bo mi się rybki prawie przestały ruszać !!!!  Przy temperaturze 24 stopnie  dobowe zużycie miałem 1,8 KW - nadal nie było szału :mad:

Opublikowano
50 minut temu, h2athor napisał:

się przestraszyłem bo mi się rybki prawie przestały ruszać !!!!

24,5 stopnia dla cyphotilapii jest OK, one żyją na głębinach. Frontozy, generalnie są mniej ruchliwe niż trofeusy, a np takie paletki to i przy 29 stopniach mało się ruszają.

Kontynuując OT, u mnie piec nagrzewa wodę tylko do 38 stopni (podłogówka) no i 45 wodę do mycia. Kiedyś miałem ustawione w trybie ECO, jak mi teraz ten rezolutny serwisant (o którym wspomniałem wcześniej) poustawiał inaczej, to piec chodzi cały czas, ale zużycie gazu mam mniejsze. Analogicznie będzie pewnie przy podgrzewaniu grzałką wody - lepiej utrzymywać stałą temeraturę, niż dopuścić do wychłodzenia i dogrzewać na maksa.

Godzinę temu, h2athor napisał:

ale okazało się po 48 godzinach że ten echeim nie jest w stanie osiągnąć tej temperatury

U mnie też ta chińska grzałka, którą opisywałem w innym poście od wlania zimnej wody do temperatury docelowej dochodziła kilka dni. Ale nie grzała cały czas. Jakoś ma to na cykle podzielone.

Nawet przy większej podmianie, jak mi temperatura przez nieuwagę 2 stopnie zejdzie, to dość długo to trwa, aż dojdzie do swoich 24,5. 

W każdym razie widzę, że nie mam tak najgorzej, a już myślałem, ze będę musiał biotop zmieniać na bardziej zimnolubne ryby (żart oczywiście)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.