Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
9 godzin temu, Zygi napisał:

Czy uzyskam w baniaku wodę jak w jeziorze Malawi? Miekką z wysokim ph.

Takie chciejstwo ma większość nowicjuszy a w miarę nabywania doświadczenia w hodowli dochodzi do wniosku iż to jest sprawa zbędna i w większości przypadków ma rację - tu ukłon do wpisu Zbyszka.  Ale on ma wodę z wysokim pH - ty z za niskim 6,85 a ile podejdzie w baniaku jak ruszy biologia tego nikt nie wie z góry.

Takie wymagania by woda była możliwie zbliżona parametrami do wody w jeziorze stawiają tylko ryby z odłowu czyli FZ oraz z hodowli przyjeziorowych czyli SNZ i te już nie zawsze.

Nasz partner Tan Mal sprzedaje ryby SNZ i takie kupiłem ale trzyma je w wodzie o pH 7,6 o co dokładnie ich pytałem przed zakupem. .

Ryby z F1 - F xxxx  są przyzwyczajone do naszych kranówek i jeśli spełnisz jeden warunek w baniaku czyli - pH 7,6 lub więcej to każda woda czy miękka czy twarda jest dostatecznie dobra.

Przy naszych kranówkach nie jest możliwe bez osmozy uzyskanie parametrów wody bliskich tej wodzie z jeziora i nie ma takiej potrzeby by ją kosztownie preparować.

Natomiast  w moim przekonaniu warunek pH-7,6 jest istotny i nasze ryby reagują na znaczne odstępstwo od  tego pH  - najczęściej się nie rozmnażają albo nie donoszą ikry.

Ty akurat będziesz miał z racji swojej kranówy wodę po przejściu przez ten filtr bardziej bliską tej jeziorowej niż ja mam.

 

18 godzin temu, Wisz napisał:

Jak słusznie zauważyłeś w dyskusji, zapomniałem o corosexie i skupiłem się tylko na turmalinie emoji1.png
Jakbyś miał czas i ochotę, to sprawdź to z wodą RO.

No właśnie a pisałem ci na PW że kitram ten turmalin z cudownym rozbijaniem wody na kwas i jednocześnie zasadę  i chodzi mi o ten Corosex.

Wiem już że to na tym Corosexie oparte jest głównie podnoszenie pH i to on działa błyskawiczne i o ogromnej przepustowości.

http://gc2000.pl/wp-content/uploads/docs/COROSEX.pdf

Poza reklamacją na ten filtr z osmozy na pH+  już napisałem do dwu sprzedawców na allegro o wystawienie Corosexu w opakowaniach 1kg bo worek 23kg za 340 zł może każdy kupić natychmiast nawet na allegro.

Wiem też co dokładnie zawiera ten filtr pH+

tam są trzy złoża patrząc jak płynie przez niego woda bo to jest określone i nie obojętne to :

- warstwa drobniutkiego żwiru jako separator cofnięcia się Corosexu i rozłożenie przepływu wody przez całe złoże a nie gejzerem, bo to zupełnie drobniutki tlenek magnezu  MgO  ten Corosex

- warstwa Corosexu  tylko 5cm więc na wagę oceniam że nie więcej jak 250gram

- warstwa Turmalinu albo odżelaziacza Birm jako bufor  i separator by się Corosex nie wydostawał z filtra.  Także filtry odżelaziacze mają Corosex .

Taka warstwa buforowa jest potrzebna by jak filtr jest w instalacji osmozy i zakręcimy kranik  to w Corosexie powstaje woda o pH 11-12 więc bufor to neutralizuje by do szklanki nalać wody z pH 8-9 z rozpuszczonym magnezem.

Kurcze a piję kawę i muszę brać ten magnez w tabletkach

Zobaczymy jak się temat rozwinie - na razie stoi bo odeślę filtr po Świętach dopiero .

PS Prośba do koleżeństwa - może znajdziecie gdzie kupić 1kg Corosexu ale z wykluczeniem ebaya i amazona.

Ja nie znalazłem, ale znalazłem że nasi morscy z nanoreef też chcieli kombinować z Corosexem - ale bez potrzebnej determinacji chyba temat u nich się zestarzał.

 

Edytowane przez deccorativo
  • 4 tygodnie później...
Opublikowano
Dnia 14.04.2017 o 09:29, deccorativo napisał:

Poza reklamacją na ten filtr z osmozy na pH+  już napisałem do dwu sprzedawców na allegro o wystawienie Corosexu w opakowaniach 1kg bo worek 23kg za 340 zł może każdy kupić natychmiast nawet na allegro.

I u miłe zaskoczenie. Mimo że napisałem że sam uszkodziłem ten filtr bo nie ostrzegli że nie znosi temperatury wody powyżej 40 C nawet na sekundę to reklamację Global Water uznał i zaraz pędzikiem przysłali mi nowy.  To świadczy o firmie.

Gdybym kupił na allegro to wątpię  w pozytyw.

Nauczony niepowodzeniem zacząłem nie od podmianki wody w baniaku ale od tego do czego ten filtr został stworzony, czyli nowoczesny mineralizator wody z osmozy z jednoczesnym odkwaszaniem organizmu oraz magnezem zamiast tabletek musujących bo mam skurcze i piję dużo kawy.

Zmierzyłem po standardowym mineralizatorze jaka cieknie mi woda z osmozy  i wyszło

pH < 7,4 i nie wiem ile bo testu ogólnego nie mam ale po kolorze sądzę że znacznie poniżej 7,4.

KH - 1- 2 dH

GH -0  dH ( po wlaniu pierwszej kropli już zmiana koloru.)

a   mineralizator nowy - sądziłem że jednak dokłada tych minerałów i pierwiastków śladowych a tu nic.:(

Potem podmiana w to miejsce dotychczasowego mineralizatora ten nowoczesny filtr pH+ i wyniki

:D:D:D

pH - 8,6-8,8

KH -  6

GH  - 6

a to tylko naturalny minerał z kopalni - kalcynowany tlenek magnezu bo ten turmalin jak pisał wojtekr  pomijamy z tym rozbijaniem wody, ale nie da się ukryć że z kranu osmozy leci gotowa woda do Malawi - niemal dokładnie jak ta w jeziorze. Miękka i alkaliczna.

Ale żeby nie było za wiele szczęścia to wyjaśniam że jak leci z szybkością 1l/min to po nalaniu 0,5l wody kończy się cudowna woda i zaczyna lecieć taka jak z osmozy bez mineralizatora.

Tam w filtrze jest tylko z 5cm ok 250g Corosexu a potem dużo Turmalinu jako bufor bo jak kranik zamknięty to ta woda co stoi w samym Corosexie ma pH 11 więc zawsze po Corosexie daje się 50% objętości zapchane czymkolwiek by tą wodę ze złoża wymieszać i pH spadło do tych 8,6.

Tam zamiast tego turmalinu może siedzieć węgiel, albo zwykła gąbka i będzie to samo.

Wnioski.

1/ Filtr oparty na Corosexie działa doskonale i podnosi pH wody z takiej osmotycznej ok pH 6 do pH 8,6 jednocześnie podnosząc zasadowość KH i  GH mineralizując wodę magnezem - jednym z pierwiastków życia.

2/ Tego nie robią typowe mineralizatory do osmozy nawet nowe.

3/  Konstrukcja filtra oraz ilość użytego w nim Corosexu specjalnie została ograniczona i wyklucza dobre działanie  przy podmiankach wody w akwarystyce bez przebudowania tego filtra w takie ustrojstwo wersja III dla tych co mieszkają w górach i wodę mają w kranach o pH znacznie poniżej 7 .

4/ Corosex jest złożem dla przemysłowego usuwania żelaza i manganu z wody wodociągowej jednocześnie znacznie podnosząc pH i mineralizując wodę magnezem.  To bardzo tanie naturalne złoże bo 1 l kosztuje 14-15 zł ale podstawowy problem że nie jest dostępny w mniejszych opakowaniach jak 23kg za 340 zł. Wymaga w instalacjach warstwy wysokości 50-60cm  by kontakt wody ze złożem był długi.

5/ Zaden z krajowych sprzedawców Corosexu  do którego się zwróciłem nawet nie odpowiedział. Najbliższy gdzie można kupić 1 kg to Słowacja za niemal 20 EUR - dziękuję.

6/  Nalewając co 10 min po 0,5l wody uzbierałem tak 5l bo odparowało mi z mojej Tanganiki i wlałem te 5 litrów - natychmiast podniosło mi pH z 7,6 do 7,8 co wyrażnie widać na testach . Jest to stała zmiana i nie cofa się nawet po kilku dniach.bo sprawdziłem.

Może wspólnie uda się znależć żródło zakupu Corosexu na litry lub kg. wtedy kupię i  zbuduję na rurze kanalizacyjnej fi50 x 100cm taki filtr do lania ciągłego wody kranówy prosto do baniaka .

 Na razie filtr został w osmozie a ja się odkwaszam.:D

 

 

.

 

 

 

  • Lubię to 1
Opublikowano
34 minuty temu, deccorativo napisał:

pH - 8,6-8,8

KH -  6

GH  - 6

a to tylko naturalny minerał z kopalni - kalcynowany tlenek magnezu bo ten turmalin jak pisał wojtekr  pomijamy z tym rozbijaniem wody, ale nie da się ukryć że z kranu osmozy leci gotowa woda do Malawi - niemal dokładnie jak ta w jeziorze. Miękka i alkaliczna.

Ale żeby nie było za wiele szczęścia to wyjaśniam że jak leci z szybkością 1l/min to po nalaniu 0,5l wody kończy się cudowna woda i zaczyna lecieć taka jak z osmozy bez mineralizatora.

No to piękne parametry... Tylko rzeczywiście, żeby to działało, to trzeba zbudować całkiem sporą armatę. Może jednak trzeba będzie kupić ten worek 25kg? :D

Z takich czy innych względów ja będę rozważał zakup filtra RO, więc gdyby do tego doszło, to może zrzucimy się razem na ten Corosex.

 

37 minut temu, deccorativo napisał:

1/ Filtr oparty na Corosexie działa doskonale i podnosi pH wody z takiej osmotycznej ok pH 6 do pH 8,6 jednocześnie podnosząc zasadowość KH i  GH mineralizując wodę magnezem - jednym z pierwiastków życia.

Tlenek magnezu jest praktycznie nierozpuszczalny w wodzie, gdyż jego drobinki pokrywają się niemal natychmiast zupełnie nierozpuszczalnym wodorotlenkiem magnezu, który ogranicza kontakt MgO z wodą. Często tlenek magnezu jest stosowany w najtańszych suplementach diety - nie dajcie się na to nabierać, gdyż jest on praktycznie bezwartościowy dla organizmu, właśnie przez brak rozpuszczalności we wodzie. W Corosexie bardziej dopatrywałbym się rozpuszczania węglanu wapnia (corosex to CaCO3*MgO). Co nie zmienia faktu, że parametry wody są super po przejściu przez to złoże.

50 minut temu, deccorativo napisał:

Na razie filtr został w osmozie a ja się odkwaszam.:D

Tym odkwaszaniem organizmu się Henryku nie przejmuj, nie jesteś zakwaszony :D - to taki chwyt marketingowy, jak będziesz zainteresowany, to szczegóły na priv.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Ja tam nie jestem chemik ale jak producent Clack pisze  Corosex to Megnesium Oxide 97% albo 99 %  to im wierzę że nie jest to Węglan wapnia z tlenkiem magnezu. https://www.snowpure.com/docs/clack-corosex-media.pdf

Nie wiem też co tam się rozpuszcza a co nie ale woda leci idealnie czysta bez żadnych wytrąconych węglanów wapnia - a te mleczą wodę jak cholera bo mam słoik CaCO3 i wiem.

Nie zmienia to mojego podejścia iż chętnie podejmę się zakupu zbiorowego tego Corosexu bo temat jest ciekawy i wypada go skończyć a nie zostawić w połowie drogi do celu..

Wpiszę więc w poniedziałek po rozmowie z dostawcą w dziale sklepy zakupy ten temat i zobaczymy ile osób się zgłosi.

Myślę że po 2kg na głowę wystarczy:D wyjdzie po trzydzieści kilka złotych + przesyłka.

 

 

 

Opublikowano
2 godziny temu, deccorativo napisał:

Ja tam nie jestem chemik ale jak producent Clack pisze  Corosex to Megnesium Oxide 97% albo 99 %  to im wierzę że nie jest to Węglan wapnia z tlenkiem magnezu. https://www.snowpure.com/docs/clack-corosex-media.pdf

Nie wiem też co tam się rozpuszcza a co nie ale woda leci idealnie czysta bez żadnych wytrąconych węglanów wapnia - a te mleczą wodę jak cholera bo mam słoik CaCO3 i wiem.

Nie wchodząc w szczegóły uznajmy, że to działa :D

2 godziny temu, deccorativo napisał:

Nie zmienia to mojego podejścia iż chętnie podejmę się zakupu zbiorowego tego Corosexu bo temat jest ciekawy i wypada go skończyć a nie zostawić w połowie drogi do celu..

Gdyby udało się zbudować taką wersję "ustrojstwa", która daje nam gotową "wodę z Malawi"... Bo przecież oprócz twardości i pH jeszcze istotny jest skład mineralny. Ale to byłaby rewelacja - miękka, zasadowa, odpowiednio zmineralizowana woda prosto do akwarium :) Mamy pierwszy stopień, czy filtr RO - daje nam wodę pozbawioną azotanów, krzemianów, siarczanów i innego, niepotrzebnego balastu. Potem Corosex, który zapewnia pH i twardość. I zostaje jeszcze tylko uzyskanie odpowiedniego poziomu zmineralizowania. Znając Ciebie, Hneryku - również na to wpadniesz :D

Opublikowano
Dnia 6.05.2017 o 21:35, Wisz napisał:

Nie wchodząc w szczegóły uznajmy, że to działa :D

Gdyby udało się zbudować taką wersję "ustrojstwa", która daje nam gotową "wodę z Malawi"... Bo przecież oprócz twardości i pH jeszcze istotny jest skład mineralny. Ale to byłaby rewelacja - miękka, zasadowa, odpowiednio zmineralizowana woda prosto do akwarium :) Mamy pierwszy stopień, czy filtr RO - daje nam wodę pozbawioną azotanów, krzemianów, siarczanów i innego, niepotrzebnego balastu. Potem Corosex, który zapewnia pH i twardość. I zostaje jeszcze tylko uzyskanie odpowiedniego poziomu zmineralizowania. Znając Ciebie, Hneryku - również na to wpadniesz :D

Myślę że nic więcej tu nie trzeba kombinować

Żadne RO nie daje wody absolutnie pozbawionej mineralizacji choć test GH wykazał 0 ale wiem że moja osmoza puszcza krzemiany na poziomie 0,6ppm. ile puszcza innych składników wody kranowej nie zmierzę bo nie mamy do tego testów.

Więc ta wyjściowa woda RO wcale nie jest pozbawiona wszystkiego . Corosex daje idealne parametry wody pH , KH i także mineralizację GH  na odpowiednich poziomach dla Malawi. Dla Tanganiki  pH też ideał ale tu faktycznie mineralizacji by było za mało.

Wiem tylko że ta mineralizacja to magnez i brakuje innych składników mikro i makro ale wiedząc co zawierają karmy premium i to że ryby nie zużywają nic w 100% a wydalają znaczne ilości tych minerałów to w baniaku i tak po kilku tygodniach wzrośnie jeszcze te GH z 6 .

A dla niecierpliwych zawsze jest Azoo African Cichlid Mineral Salt  do wsypania raz na kwartał z łyżeczkę od herbaty by dać i potas, sód, mikroelementy i witaminy ale i tak to samo jest z karmienia ryb.

  • Dziękuję 1
  • 4 miesiące temu...
Opublikowano

jak to jest z tą soda?

od wczoraj testuje, mieszam, sprawdzam kropelkami jbl i efektu brak

wczoraj do 10l wsypałem 80g 2h się to mieszało w wiadrze przy użyciu cyrkulatora a efektu na pH nie widać wieczorem wlałem to do akwarium i dalej nic... Wg JBL pH będzie u mnie tak 7.2

 

Opublikowano
39 minut temu, Bob napisał:

jak to jest z tą soda?

Stale tak samo.

Trzeba wsypać worek ;)by  podnieść pH odrobinę:( a przy okazji wywindować KH pod sufit.:cry: tak było jest i tak pozostanie.

Nie jesteś pierwszy który na tym forum ma taki wynik - sypie i sypie i sypie a efektu brak albo ledwo mierzalny.

Zacznij nie od d.. strony tylko od przodka.

Podaj parametry twojej kranówy albo zamiast opolskie wpisz miejscowość a najlepiej SUW twojego wodociągu to może będzie wszystko jasne.

Jeśli jednak dalej nie wiesz skąd masz wodę to.

Nalej szklankę wody odstaw na dobę a potem w świetle dziennym mierz na co tam masz testy ale tylko gdy to jest JBL albo Salifert.

Gdzieś już napisałem taki temat jak samemu zrobić sobie taką sodę co podnosi pH jak diabli a nie rusza  KH i GH ale nie chce mi się szukać - za dużo tego.

Pamiętam tylko że składało to się z :

sody :D - 1 czubata łyżeczka od herbaty  ok 3-5g a nie 80g

wodorotlenku sodu cz albo czda - 1 czubata łyżeczka od herbaty

wodorotlenku potasu cz albo czda - 1 czubata łyżeczka od herbaty

rozpuszczone w 1 litrze wody destylowanej do żelazka kupione w AGD.

poszukaj a sodę sobie odpuść bo dojdziesz jak ktoś już tu doszedł do KH 70 !!!!!!

 

 

Opublikowano

Dzisiaj robiłem pomiary wody i wyszło mi że PH mam na poziomie 7,6;  NO3 - 5: GH-4 a KH-8.

Do podniesienia PH używam seachem malawi buffer i zauważyłem że GH spadło mi z 7 do 4 a KH podniosło mi się z 5 do 8. Poprzednie testy tych parametrów robiłem na początku czerwca przed wpuszczeniem obsady.

Dodałem dzisiaj czubatą łyżeczkę seachema by podnieść trochę PH, czy coś ruszyło sprawdzę jutro.

Podmian wody jako takich nie robię żeby co tydzień 20%, tylko co jakieś 1,5 - 2 tygodnie zlewam około 10-15% wody by wyczyścić prefiltr w biologu bo mechanika nie czyszczę(płuczę) tylko wymieniam watę(około raz na tydzień). 

Opublikowano
20 minut temu, Zygi napisał:

Dzisiaj robiłem pomiary wody i wyszło mi że PH mam na poziomie 7,6;  NO3 - 5: GH-4 a KH-8.

Parametry masz książkowe więc nie rozumiem po co modzisz z tym bufferem. Kranówa w Jeleniej Gorze jest bardzo miękka i ma niskie pH  więc buffer ma sens przy solidnych podmianach wody  takie tam 10% na 2 tygodnie to nie trzeba dawać buffera.

21 minut temu, Zygi napisał:

Dodałem dzisiaj czubatą łyżeczkę seachema by podnieść trochę PH, czy coś ruszyło sprawdzę jutro.

No bez sprawdzania już dziś ci powiem że nie ruszyło.;)

Trzymasz w łapie a nie czytasz co napisane o dawkowaniu - płaska łyżeczka ( 5g) jest na 40l wody a ty masz w baniaku tak 240l wody netto na moje oko więc żeby ruszyło w górę pH o 0,2 bo o tyle wolno ruszyć jednorazowo bez szkody dla ryb  trzeba dać  5-6 łyżeczek - rozpuścić to w ciepłej wodzie i wlać w silny prąd wody do baniaka.

Aleee u ciebie jest to zbędne bo woda jest książkowa.

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.