Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Hej, mam poważny problem.

Zaczęło się od tego, że zabiłem biologie, przez przypadek na tydzień zamykając filtr...


Z wielką pomocą deccorativo, za co mu serdecznie dziękuję sobie z tym poradziłem na tyle, że NO2 i NO3 były na idealnynm poziomie.


Niestety przez przedawkowanie NGBC spadło pH do 6-6,5 i fosforany były na poziomie 0,6-0,8, paczki były w drodze i niestety stało się coś złego

2-3 dni po ustabilizowaniu zbiornika (bez pH i PO4 - czekałem na specyfiki), ryby osowiały, dzień później na oczach połowy z nich pojawiło się coś ala grzyb.

Stawiałem na pleśniawke, ale poradziłem się u pana w sklepie, powiedział, żeby rozpuszczaną sól wlać do akwarium, jeżeli pomoże dać BACTOCAPS C zooleka.

Tak jak powiedział, tak zrobiłem.

Po pierwszej kuracji wszystko było ok. grzyb, czy tam nalot zniknął, największym dwum rybom został niestety na oczach taki biały nalot, wiec zrobiłem jak na opakowaniu pisze - powtórzyłem dawkę i tu niestety stało się coś złego.

Objawy wróciły ze zdwojoną siłą.


Nie czekając więc dłużej wlałem FORMISOL zooleka i czekam, ale objawy zamiast ustąpić - pogarszają się...

Jestem już załamany, nie wiem co robić, połowa ryb pływa przy tafli, druga leży na podłożu...

Załączyłem 2 zdjęcia najbardziej zainfekowanego red reda - 2 dzień po wlaniu FMC

Co to może być?!

Co mogę jeszcze zrobić, żeby je uratować?

post-15820-1469572388698_thumb.jpg

post-15820-14695723887828_thumb.jpg

Opublikowano

No wlasnie ta strona sie zasugerowalem i dlatego dodalem FMC.

Ale martwi mnie, ze po jego dodaniu objawy sie nasilily, to normalne?

Opublikowano

Michale teraz mogę to napisać - w duchu nie wierzyłem że zdołasz uratować tak duże ryby przy całkowitym zniszczeniu biologii.

To tylko sobie to zawdzięczasz.

Diagnoza eljota jest słuszna a przyczyny na 100% pewne.


Natomiast pragnę stanowczo zaprotestować przed metodami leczenia wskazanymi przez pana z zoologa i eljota.

Wskazane w linku stosowanie soli w przypadku pyszczaków z Malawi i Tanganiki jest morderstwem.

Sypiąc sól leczysz pleśniawkę ale powodujesz bloat a to śmiertelna choroba.


Trzy przyczyny bloat to:

1/ Stress

2/ Sól NaCl

3/ Nie właściwa dieta.


zródło http://www.cichlid-forum.com/articles/malawi_bloat.php


Niestety w leczeniu ryb nadal jesteśmy w średniowieczu.


Michał podmień w dwa dni po 50% wody stosując węgiel aktywowany w filtrze - usuń wszystkie leki jakie stosowałeś i tą nieszczęsną sól. W międzyczasie zakup nowoczesny lek


Zastosuj Microbe Lift Artemiss Fresh Water tu masz opis ze strony producenta


cyt


Artemiss - w 100% naturalny lek na choroby bakteryjne


Preparat występuje w wersji do akwarium słodkowodnego oraz słonowodnego.


Środek zapewnia wolną od agresywnych środków chemicznych, w 100% naturalną kurację przeciwko szerokiej gamie chorób wywoływanych przez bakterie. W związku z tym że środek jest oparty na organicznych składnikach jest bardzo skuteczny i przeznaczony dla każdego gatunku ryb, nawet tych wymagających oraz młodych.


Microbe-lift Artemiss to unikalny i opatentowany środek leczniczy oparty na naturalnych ziołach będących podstawą jego składu. Preparat w przeciwieństwie do zwykłych leków innych firm nie niszczy pożytecznych bakterii oraz nie destabilizuje środowiska w akwarium. Po jego zastosowaniu nie ma potrzeby przeprowadzania podmian wody i filtrowania jej przez węgiel aktywny.


Microbe-lift Artemiss jest również skutecznym środkiem antygrzybicznym, który jednocześnie stymuluje i przyśpiesza regeneracje systemu odpornościowego oraz uszkodzonych tkanek ryb po przebytej chorobie. Zioła zawarte w preparacie minimalizują ryzyko powtórnych infekcji oraz zapewniają szybkie gojenie się ran bez ryzyka powstania szpecących blizn.


Microbe-lift Artemiss to naturalna kuracja lecznicza przeciwko chorobom bakteryjnym takim jak:

- obrzęk lub stan zapalny o podłożu bakteryjnym

- puchlina wodna

- posocznica

- pleśniawka

- martwica płetw (gnicie, zanikanie płetw)

- tuberkuloza

- mykobakterioza

- ichtiosporidioza

- choroba bawełniana (flexibakterioza)

- wytrzeszcz oczu

- infekcje o podłożu grzybicznym

- owrzodzenia naskórne i podskórne

- zmętnienia i przebarwienia skórne

- gnicie pyska

- odstające łuski

- inne choroby bakteryjne i grzybiczne


Dawkowanie:

Wstrząśnij przed użyciem. Wyłącz lampę UV, usuń z filtra węgiel aktywowany i/lub zeolit, wyłącz odpieniacz oraz ozonator. Zastosuj niezwłocznie po pojawieniu się pierwszych symptomów choroby.


1. Kuracja standardowa:

Dodaj 5ml na każde 95l wody w akwarium codziennie przez 10 dni. W przypadku zaawansowanego stadium choroby kurację powtarzaj aż do zauważenia pozytywnych zmian w wyglądzie i zachowaniu ryb.


2. Kuracja przy wpuszczaniu nowych ryb lub kwarantannie: zastosuj standardowe dawki preparatów Microbe-lift Artemiss i Herbtana dawkując je na przemian co 12h przez 2 doby.


UWAGA! Nie używaj w połączeniu z innymi środkami leczniczymi. Nie stosuj równocześnie ze środkami antyglonowymi oraz opartymi na miedzi.



Szkoda że tak póżno reagujesz na te pleśniawki.

  • Dziękuję 2
Opublikowano
A usunąłeś poprzednie środki z wody? Wymieszanie kilku naraz może zmienić ich działanie lub przestają działać.


Niestety nie, brałem taką możliwość pod uwagę, ale jak widziałem co się dzieje to spanikowałem i wlalem FMC...


Zresztą, temat praktycznie nieaktualny...


Z obsady 1/4 yellow, 1/2 aulonocara hansbaenchi Red flash, 1/2 otopharynx lit.spurl head i 1 bastard został 1/2 otopharnx, 1 samica Aulonocara i bastard... z czego na oko 2-3 nie przeżyją nocy...

Dobre rady na przyszłość, żeby wiedzieć jak się zachować i nauczka dla mnie.

Szkoda tylko rybek, przykro patrzeć jak się męczą...


Co do kuracji proponowanej przez deccorativo:

Zanim zamówię środki i dojdą będzie wtorek, w piątek i tak wylatuje na tydzień, a nie ma w domu nikogo, kto by mógł kontynuować leczenie...

Jutro dodam jeszcze raz FMC, jeżeli nie pomoże, to po powrocie zostanie mi restart zbiornika i zakup nowych rybek...


A tak pół offtopem:

Z tym ostatnim w sumie nie koniecznie, bo aktualnie pływa mi po ok 24szt z każdego gatunku w osobnym akwa,samice okociły się 1-2 tyg przed atakiem pleśniawki w głównym zbiorniku.

I czysto teoretycznie mógłbym nimi zastąpić te które padły, ale czy jeżeli wziąłbym te ryby, czy one będą żyły i się rozmnażały? Bo jakby nie patrząc będą rodzeństwem... Może to trochę głupie pytanie, ale nie wiem, jak to funkcjonuje u ryb, czy potem jakieś zdeformowane nie będą mi się rodzić i takie tam.

I dwa wracając do tematu - czy mogę takim małym rybom (ok 1cm) zrobić jakąś kurację,

bo boję się, że ta pleśniawka mogła by mi zaatakować i je.

Niby osobna biologia, ustabilizowana, parametry w porządku, ale tak na wszelki wypadek.

I pytanie - czym najlepiej?

Opublikowano
Wskazane w linku stosowanie soli w przypadku pyszczaków z Malawi i Tanganiki jest morderstwem.

Sypiąc sól leczysz pleśniawkę ale powodujesz bloat a to śmiertelna choroba.



A gdzieś to wyczytał Heniu ( teraz dopatrzyłem link ale to co tam piszą moż eodnosić się do soli jodowanej , ale sol nie jodowana nic rybą nie robi do 0,4%) toć nawet sam Ad Konings zaleca w BTN wręcz stosowanie soli nie jodowanej w ilości 2% . Dokładnie co i jak jutro Ci zacytuję bo nie pamiętam teraz, a nie mam przy sobie BTN( no chyba że mnie ktoś mnie uprzedzi)

Sam przez ponad rok stosowałem sól i nie zauważyłem bloatu i innych dziwnych rzeczy ;-)

Opublikowano
Sam przez ponad rok stosowałem sól i nie zauważyłem bloatu i innych dziwnych rzeczy

Podobnie i ja stosowałem bez żadnych skutków ubocznych. Nie wiem o jakiej soli i w jakim stężeniu piszą w tym artykule ale jeśli o podobnym co Ad to wolę wierzyć jemu, zwłaszcza że sam sprawdziłem. Prawdopodobnie autor arta miał na myśli stałe wysokie stężenie soli w celu podniesienia ph (przynajmniej tak z tego co wyczytałem wnioskuję) a nie krótkotrwałą kurację o której pisze Ad i autor arta o pleśniawce.

-- dołączony post:

I dwa wracając do tematu - czy mogę takim małym rybom (ok 1cm) zrobić jakąś kurację, bo boję się, że ta pleśniawka mogła by mi zaatakować i je. Niby osobna biologia, ustabilizowana, parametry w porządku, ale tak na wszelki wypadek. I pytanie - czym najlepiej?
Czytałeś o przyczynach powstawania tej choroby?
Opublikowano

A ja wierzę w ten artykuł Marca Eliesona - jest z tego roku.

Wiedza o rybach chorobach i metodach leczenia nie stoi w miejscu a doświadczenia innych trzeba brać pod uwagę. To jest poważne forum o pyszczakach.

Nie ma wątpliwości o jaką sól chodzi ( NaCl).

To że ani stan ani eljot nie wiążą dawkowania soli z bloatem to żaden dowód.

Ja zapamiętałem wpisy kolegów z KMT i chyba najbardziej doświadczonego w leczeniu chorób ryb - rufusa i jego doświadczenie zresztą jak napisał jedyne z solą kuchenną - właśnie on sam wywołał bloat.


Gdybyśmy tak argumentowali to nie każdy stress i nie każde danie karmy dla mięsożerców rybom roślinożernym musi wywołać tą chorobę. A jednak ciągle mamy z nią do czynienia i nie wiemy czy wszystkie te czynniki chorobogenne muszą wystąpić na raz czy u każdego wystarczy tylko jeden taki czynnik. Nie polecam eksperymentowania w tym.

Autor podaje przyczyny i ja mu wierzę bo sam mam niezwykle bloatujące ryby - tropheusy i trzymam się tego co on napisał. 0 stresu rybom , 0 soli kuchennej, najlepsze karmy tylko dla roślinożerców.


Zadziwia mnie tylko jedno -dlaczego leczymy dyzenterię aplikując choremu lewatywę, gdy mamy prawdziwe leki na tą chorobę. Postępujecie nie racjonalnie stosując dzumę jako lek na cholerę. Poza tym zauważyłem że niektórzy stosują sól kuchenną stale nie jako lek na pleśniawki - co o tym sądzicie w świetle artykułu z linku?

Po drugie te nowe ziołowe leki i Kordona i Microbe Lift mają wielokierunkowe działania , specjalnie wkleiłem by było widać jakie choroby one leczą , a liczy się szybkość działania od pierwszych objawów a nie czekanie na ocenę z fotki - czy to pleśniawki czy choroba welwetowa czy inne cholerstwo grzybiczo-bakteryjne których jest co niemiara.


Ja rozumiem te leczenie Kordonem lub Microbe tak - jak grzybico-bakteryjne choróbsko albo pasożytnicze choróbsko to leję jeden z tych dwu . Jak nie wiem co jest - to leję na przemian oba co drugi dzień i wołam koleżeństwo o pomoc w diagnozie. Jak się wyjaśni jakiego rodzaju chróbsko to przechodzę na jeden. Na szczęście cały czas tylko u mnie teoretycznie i niech tak pozostanie.


Dla jasności oczywiście w Jeziorze Malawi występują jony chlorkowe Cl w stężeniu ok 4 mg/l co nie znaczy że trzeba sypać sól kuchenną bo nasze wody kranowe i tak mają jej pod dostatkiem a najczęściej już o wiele za dużo.

A co za dużo to nie zdrowo

Opublikowano
Czytałeś o przyczynach powstawania tej choroby?


Czytałem, po prostu jestem załamany...

Czyli rozumiem, że nic im nie grozi. To super.

A co do pierwszej części pytania?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Poglądowo do wypowiedzi @lukBB bo też mam w ramce z tym, że ja mam przez długość akwarium.
    • Witaj, ja panel ledowy mam osadzony na ramce z kątownika aluminiowego bodajże 1,5x1,5. Całość mam położone bezpośrednio na wzmocnieniu podłużnym. 
    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.