Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jako, że raczej bliżej mam niż dalej do postawienia własnego szkła, postanowiłem zasięgnąć wiedzy, trochę sprowokować do dyskusji na temat względnie ładnych samic rybek z grupy non-mbuna.

Wiem że pojęcie "ładne" to raczej coś bardzo względnego w porównaniu z rybami mbuna, ale może i tu coś ciekawego zobaczyć można.

Akwarium moje będzie miało wymiar 180x55x50 i moja propozycja obsady wygląda tak :


1. Protomelas taeniolatus Boadzulu Red / względnie Protomelas sp. "steveni taiwan"

2. Placidochromis sp. "Johnstoni Solo"

3. Aulonocara jacobfreibergi, Otter Point


i ewentualnie czwarty gatunek copadichromis borleyi mbenji lub popularny "yellowek".


Co z dietą takiego zestawienie , myślicie że da radę jakoś ją pogodzić i znaleźć kompromis ?

Druga sprawa to agresja czy nie będzie zbyt ostro ?

Ewentualnie jakie macie propozycje zmiany zestawienia ?


Pozdrawiam. Marcin.

Opublikowano
Jako, że raczej bliżej mam niż dalej do postawienia własnego szkła, postanowiłem zasięgnąć wiedzy, trochę sprowokować do dyskusji na temat względnie ładnych samic rybek z grupy non-mbuna.

Wiem że pojęcie "ładne" to raczej coś bardzo względnego w porównaniu z rybami mbuna, ale może i tu coś ciekawego zobaczyć można.

Akwarium moje będzie miało wymiar 180x55x50 i moja propozycja obsady wygląda tak :


1. Protomelas taeniolatus Boadzulu Red / względnie Protomelas sp. "steveni taiwan"

2. Placidochromis sp. "Johnstoni Solo"

3. Aulonocara jacobfreibergi, Otter Point


i ewentualnie czwarty gatunek copadichromis borleyi mbenji lub popularny "yellowek".


Co z dietą takiego zestawienie , myślicie że da radę jakoś ją pogodzić i znaleźć kompromis ?

Druga sprawa to agresja czy nie będzie zbyt ostro ?

Ewentualnie jakie macie propozycje zmiany zestawienia ?


Pozdrawiam. Marcin.



Najładniejsze samice w mojej opinii u non - Mbuna znajdziesz u Placidochromis, Cyrtocara czy Buccochromis rhoadesi czy Nimbochromi w ogólności Choć pojęcie najładniejsze może być bardzo subiektywne. Dla mnie jednymi z ładniejszych samic a zupełnie niekolorowymi są samice Protomelas, najmniej mi się podobają natomiast samice Aulonocara z relatywnie ciemnych gatunków. Musisz po prostu pooglądać ryby w Galerii ( moja samica Protomelasa akurat ostatnio super się wybarwiła ale przy tarle, normalnie jest srebrna ). Jesli po obejrzeniu stwierdzisz że ci akurat o 100% odwrotnie najbardziej podobają się Aulonocara a najmniej te niebieskie z białymi warami ;) ( Mdoka ) to przeciez nieuprawnionym będzie stwierdzić że sie mylisz a ja mam rację ... bo niby na jakiej podstawie ;).


Teraz obsada:


Pod względem temperamentu jest to dobry wybór, Aulonocara to o wiele mocniejsza ryba niż Lethrinops a Placidochromis czy Copadichromis nie aż tak delikatny i ten drugi ze względu na oderwanie od skał nie wchodzący dodatkowo zbyt często w spory z Protomelas. Zresztą np borleyi Kadango nie koniecznie przegra rywalizacje z taeniolatus czy steveni taiwan. Moje borleiki już tak mocne nie są i wyraźnie ustępują Protomelas. Natomiast dietetycznie jest to obsada ryzykowana. Na prawdę mam spore doświadczenie a jednak mam problem aby dogodzic moim Copadichromis i Protomelas ( steveni to tez peryfitonożerca wiec problem identyczny ). Znając upodobania Copadichromis zacząłem karmić je dieta która sprawdzała sie w poprzednich próbach kompromisowej diety pomiędzy preyfitonożercami uzupełniającymi dietę planktonem a "mięsożercami". Czyli układ 60 na 40 i Copadichromis wyraźnie gorzej rosły. nie dotyczyło to moze w takim stopni silnych samców ale samice w niektórych rzypadkach bardzo odstawały choćby od samic Protomelas. Przeszedłem więc na dietę bardziej mięsną 80 na 20 ( 3x w tygodniu mrożonka ) no i nowy nabór Copadichromis oraz cześć starszych samic odbiła i rosła na prawdę fajnie, także samce wyraźnie to odczuły. Jednak Protomelas zaczął tyć czego wcześniej nie obserwowałem. Wiec dać się da ale istnieje pewien potencjalny problem. Rybożercy i planktonożercy ( non - Mbuna ) nie do końca nadają sie do zbyt roślinnej diety. Inna sprawa jest z aulonocara a jeszcze inna z Lethrinops. Aulonki podczas polowania na podpiaskowe stwory wchłaniają spore ilości tak peryfitonu jak i detrytusu, Lethrinops wręcz jedzą tego tyle ile znajdą i zielsko dotyka je w o wiele mniejszym stopniu. Placki są wszystkożerne więc one nie stanowią problemu. Dietetycznie układ Protomelas taeniolatus/steveni taiwan. Placidochromis i Aulonocara bez Copadichormis jest dobry. Jednak przy włączaniu Copadiochromis tworzysz sobie problem ( chyba że lubisz grube ryby ;) ) Dlatego proponowałbym abys zainteresował się mięsożernymi Protomelas fenestratus te w cenniku TM to tak na prawde nie do końca fenestratus ;) wiec na tą chwilę chyba ich nie dostaniesz lub Protomelas sp. hertrae ( znanymi też jako Eclectochromis lobochilus hertae ) czy wszystkożernymi Protomelas spilonotus ( szczególnie cudne są spilonotus tanzania ). Co do Copadichromis to borleyi Namalenje dostępne w cenniku sa na pewno nie brzydsze od Mbenji ;)

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Wnioskować zatem można że dość wrażliwą rybką na dobór obsady jest Protomelas taeniolatus. Zwłaszcza biorąc pod uwagę tak ważny czynnik jak żywienie (jak nie najważniejszy).

Chciałbym jednak posiadać w swoim akwa taeniolatusa Boadzulu, bo jest to piękna ryba, zatem z copadichromis będziemy rezygnować. Był to taki rezerwowy na liście życzeń, też piękna rybka, ale nie można mieć wszystkiego.

Zacznijmy od początku :


1. Protomelas taeniolatus Boadzulu 1+3


Napisałeś że Placidochromis to wszystkożerca i nie powinno być problemu jeżeli chodzi o żywienie, z temperamentem też chyba nie powinno być problemu ? Mam jeszcze taką myśl która mi po głowie chodzi, a co gdyby tak w jednym akwarium zamieszkały placidochromis johnstoni solo i placidochromis phenochilus mdoka white lips. Wyglądem mało się różnią, co w takim wypadku z krzyżowaniem, co z wzajemną tolerancją ???

Jak by nie patrzył :


2. Placidochromis johnstoni solo 2+3


Odnośnie aulonocary i ogólnie piaskowych grzebaczy. Faktycznie swego czasu nie brałem pod uwagę żadnej innej rybki przy planowaniu obsady, jak lethrinops. Jednak zdrowy rozsądek wziął górę i ze względu na delikatność tej rybki i ekstremalnie pokojowy charakter, odpuściłem. Może kiedyś zaaranżuję akwarium jednogatunkowe z albusami, z jakimś sensownym stadkiem :) Wracając jednak do tematu, wyczytałem że jacobfreibergi otter point to chyba najbardziej agresywna z aulonocar. Czy nie stanie się tak że zdominuje pozostałe rybki, czy protomelas to "cieższa waga" i nie da sobie w kaszę dmuchnąć ? Czy dałoby radę utrzymać jacobfreibergi otter point np w układzie 2 samcowym ??


3. Aulonocara jacobfreibergi otter point 2+4 ??


Do takiego układu mógłbym dodać jeszcze akcent żółty w postaci labidochromis caeruleus. Jak wiadomo to pokojowo nastawiona rybka, ale jednak mbuna. Nie zdominuje żadnego z pozostałych gatunków??

Czy w ogóle w takim akwarium jakie u mnie stanie, możliwe jest utrzymanie 4-5 gatunków, czy już za mocno się rozpędziłem ?? :) :)

Opublikowano
Wnioskować zatem można że dość wrażliwą rybką na dobór obsady jest Protomelas taeniolatus. Zwłaszcza biorąc pod uwagę tak ważny czynnik jak żywienie (jak nie najważniejszy).

Chciałbym jednak posiadać w swoim akwa taeniolatusa Boadzulu, bo jest to piękna ryba, zatem z copadichromis będziemy rezygnować. Był to taki rezerwowy na liście życzeń, też piękna rybka, ale nie można mieć wszystkiego.

Zacznijmy od początku :


1. Protomelas taeniolatus Boadzulu 1+3



Cześć rodzaju Protomelas jest jak najbardziej problematyczna ( to słowo bardziej odpowiednie niż wrażliwa ), gdyż jest rybą peryfitonożerną a wśród non-Mbuna to rzadkość, taeniolatus należy do tych wyjątków i o ile cudownie miec go w obsadzie MIx to już trudniej pogodzić z częścią non - Mbuna.Też uważam że to piękna ryba i gdybym miał wybierać za pewne tez wybrałbym taeniolatus. Dałbym go jednak w układzie 1+4 a przez pewien czas nawet próbował wielosamcowo.



Napisałeś że Placidochromis to wszystkożerca i nie powinno być problemu jeżeli chodzi o żywienie, z temperamentem też chyba nie powinno być problemu ? Mam jeszcze taką myśl która mi po głowie chodzi, a co gdyby tak w jednym akwarium zamieszkały placidochromis johnstoni solo i placidochromis phenochilus mdoka white lips. Wyglądem mało się różnią, co w takim wypadku z krzyżowaniem, co z wzajemną tolerancją ???

Jak by nie patrzył :


2. Placidochromis johnstoni solo 2+3



Przyznam szczerze, że nie wiem co z krzyżowaniem tych ryb. Nie wydaje mi się aby zaraz zapalały do siebie miłością jednak dwa placki to chyba nadmiar szczęścia ryby generalnie dość łagodne. Mdoki lepiej pasowały by dietetycznie bo solo jest bardziej mięsożerny niż inne placki ale jego mięsożerność jest podobna jak Aulonocara czy yellow. Peryfiton czy detrytus jednak trafiają się mu o wiele częściej niż takim ryba jak planktonożerne Copadichromis. Tak wiec dieta kompromisowa jest jak najbardziej możliwa. Osobiście nie dałbym 2 gatunków placków a wybrał jeden ze wskazanych. No i tez dałbym więcej samic. np 2+5.




Odnośnie aulonocary i ogólnie piaskowych grzebaczy. Faktycznie swego czasu nie brałem pod uwagę żadnej innej rybki przy planowaniu obsady, jak lethrinops. Jednak zdrowy rozsądek wziął górę i ze względu na delikatność tej rybki i ekstremalnie pokojowy charakter, odpuściłem. Może kiedyś zaaranżuję akwarium jednogatunkowe z albusami, z jakimś sensownym stadkiem :) Wracając jednak do tematu, wyczytałem że jacobfreibergi otter point to chyba najbardziej agresywna z aulonocar. Czy nie stanie się tak że zdominuje pozostałe rybki, czy protomelas to "cieższa waga" i nie da sobie w kaszę dmuchnąć ? Czy dałoby radę utrzymać jacobfreibergi otter point np w układzie 2 samcowym ??


3. Aulonocara jacobfreibergi otter point 2+4 ??


Do takiego układu mógłbym dodać jeszcze akcent żółty w postaci labidochromis caeruleus. Jak wiadomo to pokojowo nastawiona rybka, ale jednak mbuna. Nie zdominuje żadnego z pozostałych gatunków??

Czy w ogóle w takim akwarium jakie u mnie stanie, możliwe jest utrzymanie 4-5 gatunków, czy już za mocno się rozpędziłem ?? :) :)

Odpuszczenie Letrino przy Protomelas i yellow jest rozsądne w przypadku bezbronnego albusa. Jeśli być zrezygnował z aspiracji co do yellow o jakimś silniejszym można by ewentualnie pomyśleć. Aulonocara nie ma szans z Protomelasem, jego masa, dynamika i mbunowatość nie pozwoli dostojnemu pawiowi z Malawi stanąc z nim w szranki. Mocniejsza Aulonocara to jednak ryba nadal będąca tylko trochę powyżej Letrino czy Placka a niżej choćby od borleyi Kadango. W akwarium będzie rządził Protomelas. Aulonka co najwyżej będzie druga bo do tych 3 gatunkow proponuje ci Labidochromis caeruleus. 4 gatunki powinny zamknąć listę bo zarówno Protomelas jak i Placidochromis ( zwłaszcza Mdoka ) to nie są małe ryby.
  • 7 miesięcy temu...
Opublikowano

Jako że akwarium niebawem zostanie zalane, czas finalizować wybór obsady.

Chyba jednak zdecyduję się na obsadę bez protomelasa i trochę zmodyfikowaną względem poprzednich propozycji. Co myślicie o takim połączeniu :


1. Copadichromis borley Kadango,

2. Placidochromis phenochilus gissel,

3. Lethrinops spec. Mbasi,

4. Labidochromis caeruleus


Dietetycznie powinno być ok, bo wszystkie raczej wciągają mięsne jedzenie. Agresorów też jakiś specjalnych nie ma, nie powinny się bić.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Pojawiła się propozycja aby do obsady dorzucić rybkę taką jak Mylochromis spec. 'lateristriga Makanjila'(mchuse).

Jeżeli już to miałaby trafić do akwa, to tylko w zastępstwie yellowka.

Opublikowano

Mogłoby trafić to coś ;) jednak wg mnie jeśli chcesz mieć samą non - Mbuna i zrezygnować z mbuna to celuj bardziej w ryby oderwane od dna bo z mchuse miałbyś już 3 gatunki przywiązane do dna. Polecam Protomelas sp. spilonotus tanzania.

Opublikowano

O tym samym pomyślałem, że skoro lethrinops i placidochromis - jak by nie patrzeć grzebacze piaskowi, a do tego jeszcze trzeci mylochromis, to już lekka przesada by się pojawiła.


Zatem ciekawa propozycja jeżeli chodzi o toń, ten protomelas.

Opublikowano

Jak w toń to może protomelas hertae ! Widziałem na fotach piękna ryba ale jak ją zobaczyłem na żywo w cichlidestad to się zakochałem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.