Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czy u kogoś z Was potwierdza się teoria o tym, że mając

dwa (lub więcej) samców w haremie, zapewniamy sobie,

że dominant będze wybarwiony lepiej i przez dłuższy

czas, niż kiedy będzie samotnym samcem?


U mnie jakoś tego nie obserwuję, to znaczy samce nie

"świecą" się do siebie (na przykład w czasie przepychanek)

ale praktycznie wyłącznie do przepływających samic.


Jak taki Labeo ma chcicę, to jakoś mi nie wygląda, żeby

mógł wyglądać jeszcze ładniej, dlatego, że ma konkurenta,

bo i tak zapala się jak żarówka - ale do samic, bo na

samca poza swoim rewirem nie zwraca uwagi.


milc

Opublikowano

Teoria dwóch samców jest pewnym uproszczeniem, choć na pewno jest warta rozważenia. W moich akwariach i akwariach znajomych bywało różnie. Sprawa jest jednak o wiele bardziej złożona. Nie wystarczy aby w akwa pływały 2 samce aby pogłebić kolory tych ryb. Nie mam wątpliwości, że na mojego saulosi inne samce mimo że dużo słabsze i zdominowane zadziałały mobilizująco ale gdy był zdominowany przez socolofi nie było to takie proste i był blady pomimo ich obecności. Gdy wygrzebał się z dołka psychicznego przy łagodniejszym socolofi wybarwił się i aby wybić konkurentom ochote do walki taki wybarwiony pływa cały czas. Wcześniej z samymi samicami nie był wybarwiony do końca nawet gdy toczył równorzędną walkę ze starym socolofi i nie był zastraszony. Najpiękniej prezentował się gdy w zbiorniku były poza nim jeszce 2 równorzędne samce i na granicach rewirów praktycznie non stop toczyły bitwy. Tak było w przypadku jednej z ryb. W przypadku socolofi i yellow obecność innych słabszych samców nie miała wpływu na ich wygląd. Jednak yellow gdy był panem akwarium był piękniejszy niż obecnie gdy spadł w hierarchii. U socolofi zadziałało to w odwrotną stronę i to on teraz wyglada najpiękniej, gdyż przejął dominację w zbiorniku. Nie sądze zeby te ryby mogły jeszcze wypięknieć dzięki obecności słabszych samców ale nie mam też wątpliwości że gdyby w akwa były samce równe im siłą byłoby to realne. Nawet najbardziej najarany pysiak przed samica nie pokaże poza momentem tarłem swych najpiękniejszych barw tak jak w czasie walki z równym sobie konkurentem. Samce najpiękniej wyglądają podczas tarła i podzczas długotrwałych walk. Tarło jest wydarzeniem występujacym ale nie trwającym ciągle natomiast walka trwa nieraz bardzo długo. Pozostaje pytanie czy ciągłe napięcie i gotowość bojowa służy naszym podopiecznym. Tutaj miałbym pewne watpliwości. Przez wiele lat hodowałem bojowniki i nie ma gorszego sposobu ich trzymania niż utrzymywanie ich praktycznie non stop w napięciu. Ryba taka jest przez pewien czas przepiękna ale żyje krótko łatwo zapada na choroby i po góra roku jest wrakiem. Sądze, ze analogiczna sytuacja występuje u pyszczaków. Walczące samce są cały czas spięte i cały czas imponują, dla naszych oczu jest to przewspaniałe ale ilość energii i stres powoli osłabiają rybę. Pokonując przeciwnika uzyskuje spokój i ogranicza sie do przeganiania konkurenta, jest może mniej wybarwiony ale i mniej zestresowany a jego kondycja sie poprawia. Pojawia się wiec swoisty konflikt interesów nasze patrzałki czy zdrowie ryb. Kluczowym wydaje się być wielkość zbiornika, w większym akwarium ryby widząc się z daleka zcęsto zajmują rewiry w pewnej odległości i jest możliwy pewny kompromis gdzie i nasze patrzałki są wniebowzięte i napięcie ryb nie jest krytyczne. Samiec A uznaje swój rewir do pewnej odległości od punktu centralnego a samiec B robi to samo w pewnej odległości często w drugim końcu akwa. Równowaga taka niestety nie jest zazwyczaj długotrwała i ciężko przewidzieć ile czasu potrwa. Wtedy to jednak samce sa tak zatroskane o swój rewir a jednocześnie zadowolone z jego rozmiaru, ze walczą bardziej dla zasady często tylko imponując nad swoimi jamkami czy głazami. Napiecie jest o wiele mniejsze ale ryby bardzo czesto wybarwiają się na maksa choć nie trwa to cały czas. Dazenie do takiego układu doradzam wszystkim ale nie jest to łatwe i zależy od szczęścia, wielkości zbiornika i ilości samców potrzebujących rewiru ( w tym samców innych terytorialnych pyszczaków ). W mniejszym baniaku ryby będąc w bliskości będą starały się wyeliminowac konkurenta a nie go odgonić wtedy też będzie trwała walka widowiskowa ale ostateczna. W przypadku pogorszenia warunków to te piękne samce są pierwszymi kandydatami do choroby. I tyle moich przemyśleń. Pozdrawiam.

Opublikowano

Dzięki za szeroką wypowiedź :-)


Widzicie, u mnie akurat nie bardzo to obserwuję - tak jak pisałem,

Labeo bardziej wdzięczą się "do bab" niż "przeciwko sobie".


Pozostałe gatunki, gdzie mam więcej niż jednego samca

wogóle się nie przepychają, ale na to też pewnie czas,

msobo mają po jakieś 6 cm, maingano może 7, red-redy

po jakieś 7, ale tutaj wogóle nie wiem, czy i który to samiec.


Odwrotnie przy sprengerae, tutaj mam wrażenie, że wszystkie

to samce, żaden jakoś tak kobieco się nie zachowuje :-)


Ogólnie coś w tym jest, że konkretne gatunki preferują

konkretne strefy w zbiorniku. U mnie msobo mają każdy

z dwóch po swojej dziurze, w skałach, raczej wysoko,

w której siedzą, wypływając żaby poszpanować, albo zjeść.

Mainagno z kolei mam trzy samce (będzie redukcja), przy

czym każdy ma swoją norkę w parterze, wykopaną

pod kamieniem, i raczej rzadko się od niej oddala, przy czym

pilnują ich inaczej niż msobo. Msobo siedzi w dziurze tak,

że pysk wystaje, a maingano "leży" w poprzek wejścia,

które jest raczej szerokie niż wysokie.


Labeo z kolei mają największe rewiry, przy czym nie

przeszkadzają im w nich inne ryby, może z wyjątkiem

flavusa, i te rewiry to nie tyle konkretne miejsca (dziury)

tylko raczej słup wody od dołu do góry.


Red-redy i samice msobo w zasadzie większość czasu

spędzają w toni, podobnie jak samice labeo.


Flavus ma swój dołek w piasku w jakimś zacienionym

miejscu. Przy czym w przypadku tego gatunku potwierdzają

się jego duże - mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów -

potrzeby terytorialne. Dopóki nie miałem kulfonów, pojedyńczy

niewielki samiec flavus zajął więcej niż połowę akwarium 500L

i był bardzo agresywny wobec ryb z każdego gatunku.


Po przybyciu kulfonów, wystarczyło, że kilka razy nad nim prze-

płynęły (coś jak titanic nad motorówką) i od razu jego apetyt

na przestrzeń zmalał do może dwudziestu centymetrów,

agresja również. Tak że niby jest lepiej, regularnie podchodzi

do tarła, walczy o swój mały rewir, ale z drugiej strony

wydaje mi się, że nigdy nie wygląda tak pięknie, jak potrafił

się "zatygrysić" kiedy większość akwarium była jego.

Albo może po prostu ma taki okres.


Z tego chyba wniosek, że niektóre gatunki wymagają

dużego poświęcenia i specjalizacji ze strony akwarysty,

no bo mało kto ma przecież ochotę na przeznaczanie

120 cm długości zbiornika dla jednego 8 cm kolesia

i jego dwóch - trzech lasek.


Cholernie jestem ciekaw, jak się to wszystko będzie

układało w miarę dojrzewania ryb. Właśnie - ile

przeciętnej mbunie zajmuje dojście do pełnej dorosłości

(rozmiaru) przy założeniu przeciętnego karmienia

i bardzo dobrych paramaterów wody?


milc

Opublikowano

To zależy od wielu czynników m.in jak duże i w jakim wieku ryby kupowałeś, jaka jest ich pozycja w akwa. Generalnie od wypuszczenia z pyska matki do pierwszego tarła moje ryby przystępowały zazwyczaj w okresie od 8 msc do roku.

Opublikowano

Może się źle wyraziłem, chodziło mi o osiągnięcie pełnych

rozmiarów :-)


Do tarła to mi już wszystkie podchodziły.


milc

Opublikowano

Ryby rosną całe życie. Patrząc po swoich najstarszych rybach, ( yellow mają ma prawie 4,5 roku ) to już po około 2 latach zaczął rosnąć bardzo wolno.

Opublikowano

Bardzo ładnie już to sobie tutaj opisaliście, aż się miło czytało :D chciałem tylko dodać garstkę swoich obserwacji.


W moim haremie Red Blue miałem wcześniej dwa samce i ten dominujący, ale w gatunku, nie w całym akwa, był ślicznie wybarwiony. Ten drugi zdecydowanie mniej. Ale musiałem redukować obsadę i m.in. oddałem jednego z samców (tego słabszego). Teraz ten samiec, który wcześniej dominował, jest zdecydowanie mniej "wyraźny". Ma słabsze kolory, powrót "starych" barw następuje tylko przy zalotach.


Przy Msobo jednego samca mam już dość mocno wybarwionego, drugi natomiast jest wciąż mocno żółty.


Przy Greshakei sytuacja ma się bardzo podobnie, jak ta u Red Blue.


U Chewere mam dwa samce. w sumie są bardzo podobnie wybarwione, ale kiedy muszą sobie coś wyjaśnić, ten dominujący jest wyraźnie ładniej wybarwiony.

Opublikowano

to może i ja dodam coś od siebie odnośnie drapieżników :wink:


ciężka na ogół jest w akwarium utrzymać 2 samce danego taksonu, zwykle ten zdominowany z zszarzałymi kolorami jest tak zaganiany przez pięknie wybarwionego, o intensywnych kolorach samca, zdominowany nie ma zwykle jak się spokojnie ruszyć ponieważ taki jest również bardzo "intensywnie' ganiany przez inne dominujące samce (innych taksonów), zdominowane samce tworzą zwykle elitę trzymających się razem ryb chowających się przez prawie całe swoje życie w akwarium (oczywiście wychodzą gdy daje się żarcie :) ). Lecz ważną sprawą wśród drapieżników jest to iż nigdy nie wiadomo który będzie dominował następnego dnia, bardzo często się zdarza iż jednego dnia dominuje jeden samiec, ale gdy rano wstaniemy może się już okazać iż drugi samiec teraz dominuje... :wink: a dzieje się tak za sprawą tarła... z moich obserwacji wynika że o tym jaki samic dominuje (najczęściej) wśród drapieżników decyduje to który ostatnio wytarł samicę owszem czasami się zdarza iż o dominacji zdecyduje walka terytorialna czy przypadkowa potyczka w której to padnie jeden czysty cios i dominacja już się zmienia...

Opublikowano

A widzicie czasem coś takiego:


Są sobie dwa samce (choć wydaje mi się, że widziałem

to też u samic), u siebie najczęściej to widzę u kulfonów,

chociaż i tak jest to bardzo rzadkie:


Jeden samiec wolno "dryfuje" ze wszystkimi nastroszonymi

płetwami, raczej tak w kółko, bez nerwowych ruchów,

jakby taki "spięty w sobie", a drugi wokół niego, ze

zwiniętymi płetwami, położony na boku, jakby się

przymilał jak mały piesek. Ten dryfujący nie zwraca

na tamtego uwagi jakby, mimo, że normalnie to

przy dużo mniejszym zbliżeniu od razu się tłuką.

Zachowanie tego dryfującego też jest dziwne, jakiś

taki sztywny się robi, pyska nawet nie otwiera, jakby

wargę zagryzał :-)


To jest taki jakiś dziwny taniec, który trwa może kilkanaście

sekund, po czym ten "łaszący się" samiec daje w długą

i koniec baletu. Z tym, że ucieka sam od siebie, bo ten drugi

mu nic nie robi w trakcie tej imprezy, mimo, że na codzień

traktują się jak... no, jak politycy z przeciwnych opcji :-)


milc

Opublikowano

Nooo temat ciekawy, tylko ze wcześniej nie miałem kiedy wtrącić swoich pięciu groszy.

Generalnie to drugie zdanie Harisimiego oddaje sedno sprawy czyli że „Sprawa jest jednak o wiele bardziej złożona” i generalnie z tym co Hari napisał zgadzam się w całej rozciągłości ale :wink: … no właśnie ale tak jak zresztą Hari napisał zależy to od całej masy czynników. Tak na marginesie to i tak kolory jakie samiec prezentuje podczas tarła to tylko podczas niego są obecne i na niektóre „odcienie” inny konkurent nie pomoże. Coby nie teoretyzować to pozwolę sobie podać dwa przykłady z których jeden teorie potwierdzi a drugi nie.

Pierwszy przykład potwierdzający to dwa gatunki Aulonek [chodzi o A. maleri maleri i A. s „hongi”] [w dwóch odrębnych akwa] jakie miałem okazje parokrotnie obserwować w zbiornikach hodowlanych w Tan-malu. I tak np. Maleri były w haremie 3+ chyba 5/6 – hongi analogicznie i wybarwienie samców było po prostu kosmiczne jakiego nigdy nie zaobserwowałem w układzie z jednym samcem i te przykłady na 100% potwierdzają wspomaganie wybarwienia poprzez samczą konkuręcję – oczywiście można się zastanawiać na ile to je stresowało tak jak Hari powyżej napisał ale to inna bajka.

Drugi przykład na niepotwierdzeni to z mojego akwa gdzie Protomelasy „steveni tajwan” miałem w układzie 2+3 z czego jeden samiec był mniejszy i przez bardzo długi okres zdominowany, ryby były kupione już mocno podrośnięte a dominant był praktycznie dorosły, mniejszy samiec tylko niewiele róznił się od samic i pomiędzy nimi nie dochodziło do starć, problem był natomiast innej natury ponieważ w poczatkowj fazie „życia” zbiornika Protomelas był nawet ciut większy od F rostratus i D. compressiceps które również w obsadzie były i samce tych trzech gatunków zajmowały w miarę równorzędne pozycje, kiedy jednak konkórencja go przerosła Protomelas został zepchniety na 3 pozycje w baniaku co odbiło się na minimalnym spadku wybarwienia mimo obecności drugiego samca [zresztą jego foto jest obecna w klubowym albumie http://album.klub-malawi.pl/v/Ryby/Prot ... I.jpg.html ]. Fakt ten musiał go dręczyć cały czas bo wyraźnie próbował przebić się do góry w baniakowej hierarchii ale szans nie miał bo najpierw przez parnaście miesięcy dominował Dimidio a teraz prowadzenie obioł Fosso co zresztą niedawno wpędziło w ciężką depresje dimdio i mimo że z niej wyszedł to jak na razie daleko mu do dawnej świetności. Wracając do tematu to Protomelas również psychicznie źle znosił to trzecie miejsce, na tyle źle że próbował je odzyskać co się dla niego skończyło dość dużym uszczerbkiem na zdrowiu, okazje natychmiast wykorzystał drugi samiec który mnie zaszokował nie tylko tym że w ciągu parędziesięciu godzin się wybarwił ale w dodatku rósł z godziny na godzinę [wcześniej samice go przerastały] i mimo że był dużo mniejszy ukatrupił swojego kumpla. Co ciekawsze mimo że w tym momecie z Protomelasów został już tylko jeden samiec to jego wybarwienie jest lepsze od poprzednika a uważam iż wynika to z faktu że jest on w lepszej kondycji psychicznej niż jego poprzednik a to dlatego ze nie wykazuje absolutnie żadnych aspiracji aby przeskoczyć ze swojego 3 miejsca na wyższą pozycje [ tak jak by obecna sytuacja go w pełni zadowalała] i samce dimidio i fosso omija i nie staje z nimi w szaranki a oni odwzajemniają jego uczucia i go olewają.

Tak więc tak jak Hari napisał to nie jest takie proste i oczywiste.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.