Skocz do zawartości

PIERWSZE KROKI i pytania


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie bój sie lary wysyłek, czy to kurier czy inny transport to akwarium zawsze jest zabezpieczone a po za tym żadna firma działająca już ileś lat nie pozwoli sobie na zawalenie takiej sprawy, do mnie jechały akwaria z róznych miejsc i zawsze zapakowane i odpowiednio transportowane.

Opublikowano

dzięki Panowie.


skoro tak, faktycznie lepiej wybrać coś sprawdzonego.

już napisałem mejla do Szczecina :) czekam na info.


jak tylko dostanę info o akwarium, będę rozglądał się za jego urządzeniem..

w pierwszej kolejności powinienem zabrać się pewnie za osprzęt,ale.. nie będę ukrywał że bardziej w tej chwili interesuje mnie sprawa "wizualna" samego akwarium..

bardzo podoba mi się ten Serepntynit, o który pytałem stan76

i teraz pytanie o dwie kwestie pokrewne:

1)na forum wyczytwałem że jako piasek można zastosować piasek kwarcowy, który kupuje się w supermarketach budowlanych

-> czy to ma jakąś szczegołną nazwę? jest na worki/kilogramy? do czego to jest wogóle?coś polecacie?


2)no i sprawa kolejna; jako, że będę pewnie miał trochę rzeźby z kamieniami, tak, żeby spełniły mi rolę tła dla 2 stron akwarium, coś czuję, że będę musial, je tak przygotować żeby były w miarę chude/wąskie ale również wysokie.. no i tu rodzi się moja obawa

-> pewnie z racji na fakt, że będą waskie, ale dość wysokie, czyli będą wywrotne.. i co teraz z tym fantem zrobić?

gdzieś na forum wyczytałem, że wewnątrz akwarium kamienie można łaczyć tylko silikonem do akwariów? czy to prawda? czy może są jakieś zaprawy (a'la beton) które można zastosować do obsadzenia podstawy?


i znowu, dzięki za podpowiedzi.

l.

Opublikowano

Panowie [przez moment zastanowiłem się czy na forum są też Panie:) ]


akwarium zamówione, powinno się pojawić z początkiem nowego roku.. a tym czasem nadal nurtuje mnie temat kamieni, a konkretnie stabilnego ich osadzenia (w czymś, połaczenia/sklejenia czymś). Czy ktoś może do tematu się odnieść?


no i sprawa kolejna; jako, że będę pewnie miał trochę rzeźby z kamieniami, tak, żeby spełniły mi rolę tła dla 2 stron akwarium, coś czuję, że będę musial, je tak przygotować żeby były w miarę chude/wąskie ale również wysokie.. no i tu rodzi się moja obawa

-> pewnie z racji na fakt, że będą waskie, ale dość wysokie, czyli będą wywrotne.. i co teraz z tym fantem zrobić?

gdzieś na forum wyczytałem, że wewnątrz akwarium kamienie można łaczyć tylko silikonem do akwariów? czy to prawda? czy może są jakieś zaprawy (a'la beton) które można zastosować do obsadzenia podstawy?




dzięki za podpowiedzi

l.

Opublikowano

pewnie nada się do tego cx5 ceresit-a np. skoro tła robi się z niego do akwarium to tak samo można nim kamole skleić tylko poza wodą rzecz jasna :>, ale i tak wolałbym to na silikonie akwariowym skleić mniej babrania i elastyczniejsze połączenie + wydaje mi się pewniejsze bo jak klej pęknie to będzie bum, a silikon mało prawdopodobne że się rozjedzie ( silikon ok 20- castorama,obi itd. zł, klej 24 5kg)

Opublikowano

Jeśli tak bardzo się przejmujesz można zrobić podstawę z pianki pu, potem przytniesz wedle woli. Masz dowolnie stabilną podstawę i skałki nie opierają się bezpośrednio na szkle.

A tak na nawiasem mówiąc, wszystkie kamole (niektóre naprawdę spore) leżą u mnie na podsypce z piasku i nic z nimi się nie dzieje.

Opublikowano

Ja tez Ci mogę polecić Przemka. I jak dla mnie wystarczy przód + boki opti jak już chcesz robić takie, a nie całe jak na tej aukcji jak tam masz. Zaoszczędzisz trochę kasy na jakiś sprzęcik do środka , bądź rybki z dobrego źródła.A jeśli chodzi o transport od Przemka to przewoźnik jedzie , a nie kurier ani nic z tych podobnych. O to nie masz co się bać , dojedzie całe pod sam dom ;)




[300] Malawi

Opublikowano

Panowie. Akwa zamowilem wlasnie u Przemka. Co do ceny to z transportem wyjdzie de facto to samo. Ale jak pisaliscie mozna byc pewnym jakosci, wiec dla mnie to jest wazne.


Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Akwarium ma w końcu do mnie dotrzeć.


Teraz kolejny etap,tj. FILTRACJA.


Przeanalizowałem chyba wszystkie wpisy na forum, i wiem, że nic nie wiem:)


Na pewno od strony estetycznej skłaniam się ku wersji BEZ FILTRA WEWNĘTRZNEGO.


Z tego co wyczytałem, przy takiej pojemności akwarium(240l 120długości) mam dwie opcje:

a) jeden filtr zewnętrzny (spełniający rolę biologa i mechanicznego)

B)
dwa filtry zewnętrzne (każdy pełniący swoją rolę)



I teraz mam DO WAS pytania i prośbę o komentarz:

1) jeśli jeden filtr:

- rozumiem, że musi być z dużym przepływem wody? czy np JBL e1501 który teortycznie ma 1500l/h da radę samodzielnie, czy trzeba go będzie wspomagać jakimś urządzeniem pobudzającym ruch wody (np. JVP 201)?

- mam też obawy co do kwestii czyszczenia "sekcji mechanicznej" -> czy takie rozwiązanie "2w1" jest praktyczne? czy ktoś może podpowiedzieć z własnego doświadczenia?


2) dwa filtry:

- zastanwiam się, czy opcja -> jeden filtr silny (1500l/h) + drugi mniejszy (700l/h)

- czy może dwa filtry o podobnej przepustowości (700l/h)

- wogóle pytanie, czy falownik Waszym zdaniem jest przy 2 filtrach niezbędny (pytam, bo to kolejny element, ktory jakoś tm wpłynie na ilość obcych elementów w akwarium)

- kolejna kwestia która mnie nurtuje, to jeśli wybiorę opcję filtr silny/duży i słabszy/średni, to który ma być biologiem a który mechanikiem? czy jest na to "definicja"?



Sam wybór marki/konkretnego sprzętu na razie zostawiam - będzie zależny od wybanej opcji.

Ale wstępnie myślałem o JBL (901/1501) albo jakimś Eheimie.


Będę wdzięczny za Wasze podpowiedzi.

Chciałbym zakupić filtr/y iobmyślić sposób ich montażu i rozmieszczenia.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.