pulpet
Użytkownik-
Postów
1 055 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez pulpet
-
Kalmka.zapadla. Zalalem.pierwsze 100 litrów wody. Całość waży teraz ok 400 kilo. Zobaczymy co na to podłoga. Jutro obadam poziomicą i jak się nic nie pokręci to leje do pelna. Dziękuję wszystkim którzy pomogli, bo choć temat z pozoru łatwy, mi sprawiał.troche kłopotu. Dzięki wam zamiast moich pierwszych potworków, powstało coś całkiem fajnego w moim mniemaniu. Pewnie można lepiej, ale mi się podoba, a jak przestanie to będę kombinował. Jeszcze raz serdeczne dzięki.
-
Niestety to nie taki kamieniołom. Wydobywany kamień jest mielony, palony i przerabiany na wszelkiego rodzaju wapna stosowane w przemyśle, rolnictwie i budownictwie. Ale temat ciekawy. Porozglądam się
-
-
Faktycznie dałem ciała z tłem. Wynik doświadczeń z innych zbiorników. Byle co, aby w miarę jednorodne i niezbyt oczo..bne. przyjdą rośliny to zniknie. A tu nie przyjdą. I geometryczna czarna cegiełka gryzie się z całością. Ale na razie zostanie. Zobaczymy jak troszkę porośnie glonami i pojawia się ryby Może nie będzie tak w oczy razić. A jak nie to coś innego wymyślę. Nie mam teraz możliwości tego zmienić.
-
Żadna tajemnica. Pracuję jako mechanik maszyn w jednym.z największych kamieniołomów w Europie. Stąd ok 30 procent tego co.widac. Z tym że materiał z kamieniolomu nie do konca mi się podoba. Ma ostre krawędzie. Ale. tereny obok są usłane kamieniami wszelkiej maści, które czas naturalnie wygładzil. Nic tylko łazić i zbierać. Jak ktoś ma ochotę na wycieczkę w okolice Wuppertalu to zapraszam.z przyczepką. Chętnie oprowadze. Mi trochę, ale.na razie zostaje. Nie mam już czasu i kasy na inne.
-
Fundament stoi stabilnie, wiem co moge bezpiecznie ruszać. Zaleje woda, pokombinuje z oświetleniem, a kamienie przestawic mogę zawsze. To co dołożyłem mogę swobodnie przebudowac w dowolnym momencie. A biologia już startnie.
-
Jak to zwykle o tej porze, coś tam się zmieniło. Dołożyłem coś tam nazbieranie na spacerze. I uczucia mam mieszane. Czy nie napchalem troche na siłę. Może wczoraj było lepiej? Piszcie bez litości
-
zdemontowane, ale ta płaska.powierzchnia.po lewej też razi. Zostawię tak. Potem coś do góry położę i obsadze anubiasami. Zobaczę jak wyjdzie.
-
Z tym grzybkiem.po lewej to czułem.ze mnie.ponislo już jak go kładłem,te. Obok też faktycznie jakby na siłę.
-
No właśnie tak myślałem, ale wiesz, stara szkoła. Koło.filtra zostaw miejsce na swobodny przepływ wody. Taki cytat z książki ,Moje akwarium, były trzy w szkolnej bibliotece. Pół roku czekałem, bo koledzy wolno czytali. To się na pamięć potem nauczyłem,
-
-
10 + już nie upchne, bez kolejnego układania od zera. A mniejszych takich 20 cm jeszcze trochę mam. Ale znowu się odzywa tendencja do oszczędzania litrażu. Pomału się wyklaruje.
-
Można, sam myślałem, żeby to jeszcze uzupełnić drobnymi kamieniami, ale nie mam. Jutro coś pokombinuje.
-
No i zaniepokojonych uspokajam. Wszystko spod kamieni elegancko wyzamiate. Stoi to bardzo stabilnie.
-
Witam ponownie. Kto ma jeszcze siłę to zapraszam na kolejną rundę. Wczoraj akwarium jeszcze dwa razy było pełne i o 2 .00 skończyły się siły i natchnienie w postaci nienajlepszego niemieckiego piwa. Kolejne próby były na tyle nieciekawe, że postanowiłem.ich nie uwieczniać. Rano zbiornik pusty a ja do pracy. Stwierdziłem że kolejne puzzle z tego co mam nie mają sensu, więc po pracy na spacerek do pobliskiego lasu poszedłem. Wróciłem bogatszy o cztery kamyki o łącznej wadze 43 kilo. Półtorakilometrowy spacerek farmera do auta i wiem że Malawistyka lekka nie jest. Do kafarów nie należę, więc prawie mi oczy pękły. Ale do rzeczy. Biorąc pod uwagę wszelkie rady wymodzilem coś takiego. Piszcie, krytykujecie, zobaczymy co wyniknie. Mi chyba pierwszy raz zaczyna się podobać to co ułożyłem.
-
Może w weekend postaram się zorganizować jakieś większe kamienie i coś jeszcze inaczej pokombinować. Albo poukładam to inaczej.
-
Sam nie jestem jeszcze przekonany czy tak to będzie. To już chyba piąty układ który stawiam. Rano mi się już kompletnie nie podoba i po robocie od nowa.
-
Akurat to mi sobie trudno wyobrazić. Wciśnięte głęboko w wąskie szczeliny. Z wierzchu mogą coś poskubać ale głębiej nie dla rady. A żeby im diety plastikiem nie urozmaicać podocinam jeszcze to co ewentualnie wystaje gdzieś.
-
Nic tutaj nie odbyło się wbrew grawitacji. Nic nie wisi na kleju. Każdy kamień w miarę stabilnie stał bez podpierania i podklejania. Podkleilem dolna warstwę, aby uniknac wywrotki prz silniejszym poszturchnieciu. Nie bardzo wiem, czemu miałoby się osunąć. Doprecyzuj proszę gdzie jest niebezpieczeństwo, bo wolałbym go uniknąć. Wyobraźnia mi działa. Na 6 piętrze mieszkam
-
Nie kleiłem górnej warstwy, dolna w kilku miejscach wzmocniona klinami ze styropianu. Czemu katastrofę przewidujesz?
-
I tak to zostanie. Dołożę jeszcze trochę mniejszych kamieni na dnie. Zastanawiam się nad roślinami. Anubiasow mam sporo, a w weekend przycinka w innym akwarium. Przyłoże tu i tam i zobaczę. Zostaną albo nie. Dzięki wszystkim za rady
-
I fajnie. O to mi chodzi. Jak już wspo.nialem artysta nie jestem. Dlatego pytam. Czytam i słucham opinii innych. Ja pisałem krytyka mile widziana, więc ode mnie
-
-
Szczerze to nie wiem. Szukam.pomyslu. A niestety artystycznie u mnie nie najlepiej. Bardziej praktycznie myślę. I konstrukcja garażowa, albo ładniej mówiąc pagoda, kojarzy mi się z większą ilością kryjówek, jest bardziej 3D. Kargule walczyli o miedzę, jak im wlecieli na niebo niesmak był, ale agresja jakby mniejsza. Ryby nie są tak podatne na grawitację, więc może sobie lepiej ułożą klocki w trójwymiarowej przestrzeni. Nie upieram się. Głośno myślę. Korekty rozumowania mile widziane, zwłaszcza że pyszczaki to dla mnie temat nowy. Ale moje prywatne obserwacje są takie, że np. dosadzenie rośliny o liściach na innej wysokości łagodziło mi mocno agresję u skalarów. Najbardziej agresywny samiec bronił zaciekle terytorium blisko dna. Wyżej odpuszczał. I dawał spokój słabszej parze. Może przypadek, ale..
-
Będzie więcej, jak pisałem to pierwsze piętro. Jak silikon ściągnie to jadę pod taflę i do przodu, ale niżej oczywiście, żeby coś tam móc czasem zobaczyć jednak
