Oczywiście można się tym kierować kupując rybę, ale popieram eljota w tym, że to tylko kwestia zaufania do sprzedającego. Zauważyłem pewną prawidłowość. Osoby krócej związane z naszymi pielęgnicami często w ciemno kupują rybę kierując się jej młodym pokoleniem. Natomiast im więcej wody w rzece upłynie, tym bardziej wszyscy zaczynają zwracać po prostu uwagę na to jak sama ryba wygląda, na to szczególnie jak rodzice wyglądają i na to w jakich warunkach się rozwijała i czym była karmiona do dnia zakupu. Wraz z nabytym doświadczeniem pokolenie ryby prawie zawsze schodzi na drugi plan... Sam lubię myśl o tym, że mam ryby młodego pokolenia (podobno, jak już mówiłem kwestia zaufania do sprzedawcy), ale to chyba bardziej sprawa mojego ego i nie ma związku z realną wartością ryby - nie mówię o pieniądzach.