Skocz do zawartości

arbitro

Użytkownik
  • Postów

    64
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez arbitro

  1. Fakt, dość ciekawie i stosunkowo przystępnie napisana ściąga o właściwościach chemicznych wody. Dla tego wątku najistotniejsze wydają się dwa akapity: Zasadowość wody Jest to zdolność wody do zobojętniana kwasów, a właściwość tę nadają wodzie wodorowęglany, węglany, rzadziej wodorotlenki, krzemiany i fosforany (Ca, Mg, Fe, Mn czasem też Na i K). Testy akwarystyczne do oznaczania twardości węglanowej, w zasadzie oznaczają zasadowość. Dlatego może się zdarzyć, że oznaczając twardość węglanową jej wartość będzie większa niż twardość ogólna. Jest to związane z faktem, że testy do twardości węglanowej oznaczają wszystkie znajdujące się w wodzie węglany i wodorowęglany, zarówno te związane z jonami Ca i Mg (odpowiedzialne za twardość węglanową) jak i te związane z jonami jednowartościowymi (głównie z sodem). Dla praktyki akwarystycznej większe znaczenie od twardości ma zasadowość, która jest odpowiedzialna za zdolności buforowe wody. Im zasadowość jest wyższa tym woda charakteryzuje się większą stabilnością odczynu (jest mniej podatna na zmiany odczynu wody wywołane intensywną fotosyntezą roślin, podawaniem CO2 czy stosowaniem torfu). Taka woda jest natomiast utrapieniem dla osób hodujących ryby, które wymagają niskiego odczynu wody. Znaczna zasadowość (w akwarystyce twardość węglanowa) wody utrudnia obniżenie jej odczynu. Zasadowość wyraża się w tych samych jednostkach co twardość wody. Mam nadzieję, że sprawa została już definitywnie rozstrzygnięta I nikt komu pomiar wskaże KH > GH nie będzie panikował, że ma do bani albo przeterminowane testy i nie wyda niepotrzenie kasy na zakup kolejnych...
  2. Hmmm, nie bardzo rozumiem, w czym to miałoby przeczyć temu, co zostało wcześniej napisane... :?: Skoro woda destylowana nie posiada wcale buforu w postaci anionów zobojetniających kwasy, to chyba logiczne że spadek ph będzie w tym przypadku większy niż w wodzie, w której takie aniony występują i ten spadek mogą częściowo lub całkowicie zneutralizować Gdzie tu widzisz sprzeczność..?
  3. Wszystko jest w tekście. Im wyższa alkaliczność (większa ilość anionów wodorowęglanowych zobojętniających rekacje kwasów), tym większe zdolności buforujące, bez znaczenia czy woda ma odczyn zasadowy, obojętny czy kwaśny. Ta ostatnia oczywiście najczęściej ma niskie ilości kwaśnych węglanów (HC03-) a więc i niski bufor. W każdym przypadku obniżanie odczynu wody ( wartości ph - zakwaszanie wody) polega na usuwaniu z niej wspomnianych wyżej anionów. Jesli masz argumenty co do istnienia konkurencyjnej teorii, może się podzielisz (liczę, że są bardziej pragmatyczne i wnikliwe niż ten ostatni:
  4. Oj, kolega był już chyba mocno zmęczony czytając ten tekst Przecie ja właśnie dokładnie o tym pisałem, soda oczyszczona podnosi alkaliczność wody (bufor), pozstając jednocześnie bez większego wpływu na twardość.... Odnośnie terminu zasadowości, to w zdecydowanej większości źródeł i tekstów do jakich dotarłem, jest ono używane wymiennie z pojęciem alkaliczności, które oznacza właśnie zawartość wszystkich anionów zdolnych do zobojętniania reakcji kwasów. Ta definicja alkaliczności wydaje się bezsporna i - zwłaszcza dla potrzeb akwarystyki - najbardziej istotna. Było owszem kilka wyjątków mówiących, że zwroty te nie są tożsame, jednak bez dalszego opisu czy wskazania ewentualnych różnic. Jeśli takowe istnieją myślę, że dotyczą występowania w wodzie określonych anionów, a dokładniej mówiąc wodorotlenków, wodorowęglanów i węglanów metali alkalicznych (Na, K), tworzących wg niektórych opisów tzw. zasadowość alkaliczną. Natomiast w wodach naturalnych, zasadowość tworzą zazwyczaj wodorowęglany wapnia i magnezu (czyli Twardość węglanowa Tww), zdecydowanie rzadziej żelaza czy potasu..... W przyrodzie zatem wody miękkie, mają najczęściej również niski wskaźnik alkaliczności i poziom ph. Dlatego zapewne w akwarystyce, pozwolono sobie swego czasu na duże uproszczenie i zdolności buforowe przypisano błędnie Tww, a pojęcia twardości wody zaczęto używać jako istotnego parametru, dobrze się sprawdzającego przy opisie wymagań ryb czy roślin . Problemy zaczęły się z chwilą korygowania, uzdatniania wody naturalnej. Wówczas szybko się okazało, że po zmiękczeniu wody (gdzie wodorowęglany wapnia i magnezu tworzące Tww a zatem i Twardość ogólną, zostały wymienione na wodorowęglany sodu), woda owszem staje się miękka ale jednocześnie nadal zachowuje odczyn mocno zasadowy.... Albo po dosypaniu sody oczyszczonej, wg pomiarów KH pozornie zwiększa się Twardość węglanowa (w istocie oczywiście testy te mierzą zasadowość) gdy twardość ogólna pozostaje bez zmian Mam nadzieję że w tym temacie zapanowała już jako taka jasność Chciałem jeszcze nadmienić, iż dla zamieszczonych wyżej moich wypocin bardzo pomocne były wskazówki, informacje i wyjaśnienia autora popularnego w internecie artykułu o twardości wody, do którego link zamieszczam poniżej. http://demo.un.pl/solniczka/artykuly/tw ... t%20twardość%20wody
  5. Opisana w innym wątku sytuacja związana z pomiarem twardości wody w moim akwa, który nieoczekiwanie przyniósł wynik KH ponad 3-krotnie wyższy niż GH (czyli odpowiednio 14 i 4) :shock: , co z definicji jest niemożliwe i błędne, tak bardzo mi zalazła za skórę i zaintrygowała , że spędziłem wiele godzin w necie, czytając różne artykuły i dyskusje na forach akwarystycznych (a że ze wzorami i pojęciami ze świata chemii nie mam na co dzień zbyt wiele do czynienia, niektóre po kilka razy by cokolwiek z nich zrozumieć :? ) W każdym razie udało mi się chyba co nieco z tego pojąć (gdybym coś namieszał, proszę o sprostowanie :oops: ). Nie są to oczywiście żadne odkrycia czy wynalazki, ale może dla innych będą pomocne w uporządkowaniu pewnych pojęć... Otóż, zasadnicza kwestia sprowadza się do tego, że o właściwościach buforujących wody, zapobiegających gwałtownym wahaniom wartości ph, nie decyduje tak naprawdę (tylko) twardość węglanowa (tj. KH) ale naczelną rolę odgrywa zasadowość (alkaliczność) wody, która jest pojęciem nieco (ale istotnie jak się okazuje ) szerszym. Problem w tym, że zwroty te są często błędnie używane jako synonimy. Dokładniej mówiąc zdolności buforujące mają wszystkie wodorowęglany (jony HCO3-). Twardość węglanową KH tworzą natomiast jedynie węglany i kwaśne węglany wapnia i magnezu CaCO3, MgCO3 Ca(HCO3)2 , Mg(HCO3)2. Natomiast na alkaliczność wody składają się oprócz wcześniej wymienionych, również węglany i wodorowęglany sodu i potasu (Na2CO3, NaHCO3, K2CO3, KHCO3). I właśnie te ostatnie są wynikiem całego zamieszania.... Dzięki ich obecności, możemy mieć miękką wodę (niskie zarówno GH jak i KH – ta sytuacja jak się okazało występuje w moim przypadku , a także – oczywiście w różnej skali - w J. Malawi czy Tanganika), ale jednocześnie o wysokim wskaźniku zasadowości a tym samym wysokim buforze. Problem (a raczej może szczęście ) w tym, że testy akwarystyczne KH najczęściej nie mierzą Tww, ale alkaliczność wody, co później może właśnie owocować takimi anomaliami przy porównywaniu wyników GH i KH. I jeszcze jedna uwaga, wynikająca w oczywisty sposób z tego tekstu. Osoby, które dodają np. sody oczyszczonej do wody, naturalnie nie zwiększają jej Twardości węglanowej (KH) ani tym samym Twardości ogólnej (GH), tylko podnoszą właśnie jej zasadowość. Ale to chyba jest najmniej istotne (przynajmniej w przyp. akwarium z pielęgnicami J. Malawi), bo tutaj chodzi przede wszystkim o podniesie właściwości buforowych wody, co oczywiście jest tym sposobem skutecznie osiągane ....
  6. arbitro

    GH < KH ...?

    Jeśli chodzi o twardość Twoje parametry są bardzo dobre... A nawiązując jeszcze do nietypowych sytuacji gdzie KH>GH znalazłem taką oto ciekawą polemikę, jednak z uwagi na dużą ilość fachowych z zakresu chemi informacji nie bardzo wszystko kumam, może ktoś bardziej zaawansowany w tej materii przetłumaczyłby to na nasze http://www.akwarystyka.com.pl/showthrea ... 144&page=3 W ogóle mam już lekki mętlik w głowie, ostatnio bardzo uważnie myłem ręce i muszę powiedzieć, że woda z kranu za cholerę nie chce się pienić, zatem wyglądałoby na to, że to jednak Two równa do Tww...
  7. arbitro

    GH < KH ...?

    z cytowanej definicji wynika że TWW jest równa TWO a nie TWO jest równa TWW. Więc pewnie 14 To pożądana i optymistyczna wersja Jednak dla mnie z tego opisu wynikałoby raczej, że wartość Tww jest zafałszowana i zrównujemy ją wóczas do Two czyli w moim przypadku do 5. A to już zbyt wesołe nie jest
  8. arbitro

    GH < KH ...?

    Znalazłem coś takiego jeszcze: Akwarystyczne testy na twardość węglanową tak naprawdę mierzą zawartość węglanów i wodorowęglanów. W typowej wodzie są one najczęściej związane z jonami powodującymi twardość i wynik pomiaru faktycznie najczęściej odpowiada twardości węglanowej. W niektórych wodach (np. jez. Tanganika) może występować sporo wodorowęglanów związanych z innymi kationami (np. sodu). W takim przypadku używając tego typu testu odczytamy twardość węglanową wyższą od ogólnej (Tww > Two), co jest oczywiście nie prawdą. W takiej sytuacji należy przyjmować, że twardość węglanowa jest równa ogólnej (Tww = Two). Różnicę stanowią najprawdopodobniej wodorowęglany związane z innymi kationami. Z taką sytuacją możemy spotkać się dosyć często jeżeli stosujemy w akwarium np. sodę oczyszczoną. (żródło: http://demo.un.pl/solniczka/artykuly/tw ... t%20twardość%20wody) Co prawda ja nie stosuje sody oczyszczonej, ale jak wspomniałem wcześniej, w domu jest zainstalowana stacja do zmiękczania wody i może ona jest przyczyną tej anomalii...? Jednak zasadnicze pytanie teraz brzmi, czy w takim przypadku oba parametry (skoro Tww = Two) są równe wartośći wskazywanej przez test GH (czyli 5) czy przez test KH - czyli 14? :?
  9. Ja mam Tetrę 1200 od 2,5 roku i wydaje się ok. Choć miałe jeden spory wyciek ale raczej zdecydwanie zawiniony przez użytkownika Otóż, kiedyś mojej żonie nie spodobały się wystające z boku akwa węże od filtra i je upchnęła na siłę w ten sposób, że się mocno poskręcały i pozginały za tylnią szybą, uniemożliwiając w zasadzie przepływ i skończyło się sporą awarią Inna sprawa, że pewien akwarysta zalecał mi przed każdym zamknięciem filtra posmarować uszczelki specjalnym smarem albo nawet zwykłą wazeliną kosmetyczną, co ma przeciwdziałać przemieszczeniu (zsuwaniu się) uszczelki przy zamykaniu filtra.
  10. arbitro

    GH < KH ...?

    Z uwagi na niezmiennie utrzymujące się od lat w moim akwarium PH na poziomie 8,0 (co jest pewnie zasługą podłoża w postaci żwirku marmurkowego oraz solidnej wielkości brył wapienia), nie widziałem dotąd nawet specjalnie potrzeby pomiaru KH. Ostatnio jednak z czystej ciekawości zakupiłem testy Tetry i dokonałem pomiaru, którego wyniki mocno mnie zaskoczyły. Otóż, wedle definicji twardość ogólna (całkowita - GH) to suma twardości węglanowej (KH) i niewęglanowej. U mnie natomiast, GH jest niemal 3-krotnie niższe od KH, czy to normalna sytuacja? Powtórzone wielokrotnie testy wskazują za każdym razem GH - 5 i KH – 14. Czy ta woda w zasadzie jest więc miękka czy bardzo twarda? Co ciekawe, dokładnie takie same wyniki (GH i KH) wychodzą dla wody z kranu, z tą jedną różnicą, że tutaj PH wynosi 7,0. a nie 8,0 jak w akwarium. Być może, pewnym wytłumaczeniem może być fakt, że jakiś czas temu w domu została zainstalowana stacja do zmiękczania wody (wytrącania kamienia), wykorzystująca w tym celu specjalnie zakupioną sól chemiczną. Mamy bowiem wodę z jury krakowsko-częstochowskiej i w przeszłości olbrzymie problemy z osadzającym się kamieniem w instalacji c.o., pralce, czajniku elektrycznym etc....
  11. arbitro

    JBL NitratEx

    więcej o tej żywicy możesz poczytać m.in. http://www.purolite.com/ProductID/223/F ... etails.htm http://www.czystawoda.pl/kartykat/A520E.pdf http://www.ewoda.pl/strona.php?34165 http://celsiuswigo.pl/produkty/Purolite.html
  12. arbitro

    JBL NitratEx

    Na allegro jest żywica Purolite A520E w cenie 70 PLN za litr, i zgodnie z informacją producenta taka ilość zywicy jest w stanie wchłonąć ok 4 g N03 (po tym należy ją zregenerować w roztworze soli. Zatem 1 litr tej żywicy w akwarium 160 litrów (netto) zredukuje stężenie N03 o 25 jednostek. Ponieważ ja również nie mam najlepszej kranówy (ok. 20 mg N03) i stąd borykam się z problemem utrzymania N03 na stałym, niskim poziomie, rozważałem swego czasu zastosowanie tej żywicy. Jednak w moim zbiorniku (450 l, netto ok. 350 itrów wody) jednorazowo (przed regeneracją) 1 litr Purolite A520E zredukowałby N03 jedynie o 11-12 mg/l. Czyli by radzić sobie z tygodniowym przyrostem, musiałbym stosować naraz z 4-5 litrów tej żywicy. Pomijając już koszty (ok. 350 PLN), to płukanie w soli co tydzień takiej ilości żywicy, byłoby cokolwiek uciążliwe... Jeśli chodzi JBL NitratEx to osiągi ma zdecydowanie lepsze, zakładając oczywiście, że producent podaje prawdę. Twierdzi on bowiem, że 250 ml tego specyfiku absorbuje ok 9 g N03 czyli ponad dwukrotnie więcej niż 2 litry żywicy Purolite A520E. Jeśli chodzi więc o porównanie kosztów oraz wydajności obydwu specyfików to jest istna przepaść.... Jednak opinia ta opiera się jedynie na oficjalnych danych producentów, sam nie miałem okazji tego zweryfikować...
  13. No właśnie, wydaje mi się, że w przypadku demasoni na ich korzyść zadziałal również fakt, ze wpuściłem je w dużo wiekszej ilości - 20 szt. Natychmiast stowrzyły przestraszoną ale sporą i zwarta grupkę....
  14. Poprzednio demasoni wpuszczałem może nie bezpośrednio po przeprowadzce ale jakieś 2-3 tygodnie, napewno ryby nie były jeszcze w pełni zaaklimatyzowane w nowym zbiorniku i nie czuły się tak pewnie jak to ma miejsce obecnie... Poza tym nigdy wcześniej nie miałem podobnych zdarzeń. Stara obsada jest od początku, czyli od 2,5 roku i do czasu wpuszczenia demasoni nigdy innych zmian nie było... Tak więc moja czujność została uśpiona. Sądziłęm również że tak małe 2-3 cm osobniki zostaną podobnie jak ostatnio zignorowane... Mimo wszystko trudno też było porównać je do żywego pokarmu, nawet w przyp. największych maigano i saulosi nie było absolutnie mowy o możliwości przełknięcia młodych crabro, nie mówiąc już o demasoni, które mają obecnie od 4-6 cm... Oczywiście jestem zły na siebie, że nie wpuściłem młodych przy zgaszonym świetle, nie porzestawiałem kamieni, choć mam wątpliwości czy załatwiłoby to w zupełności sprawę i młode przetrwały by próbę... Inna sprawa, że teraz gdy poznałem "możliwości" swoich podopiecznych mam nie lada dylemat, jakiej wielkości rybki ewent. nowego gatunku mogłyby sobie poradzić w moim akwarium....
  15. Niedawno przeżyłem swoisty koszmar związany z powiększaniem swojej obsady.... Choć popełniłem w tym przypadku niewybaczalne błędy, które mam nadzieję u innych nie mają prawa się powtórzyć, postanowiłem nie skrywać tej przykrej historii, uważam bowiem, że może posłużyć jako nader skuteczne ostrzeżenie dla innych, nie zdających sobie dotąd do końca sprawy z temperamentu hodowanych ryb... Otóż po tym jak zmieniłem we wrześniu swoje akwa na większe (240 l na 450 l) dokupiłem 20 szt. młodych demasoni. Jednakże początkowy plan stworzenia zbiornika ł jednogatunkowego z różnych przyczyn się nie powiódł i dołączyły one do dotychczasowej 2 letniej obsady z yellow, maigano i saulosi. Od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad wprowadzeniem jeszcze jednego gatunku, będącym pewną przeciwwagą dla dominujących obecnie w akwa niebiesko – granatowymi barwami. Ostatnio dość nieoczekiwanie nadarzyła się okazja na piękne złocisto- czarne młode m. crabro.... Okazało się, że maluchy ( w sumie 6 szt.) są zaledwie 2,5 – 3 cm. Jednak wielkość akwa (180 cm. długości), spora ilość kryjówek w postaci wapieni (co prawda zwykłych, nie filipińskich ale również z pewną ilościa większych i mniejszych szczelin) i roślin (cały jeden bok zbiornika zarośnięty kryptokoryną, drugi w nurzańcach), relatywnie spokojna obsada, a także brak jakichkolwiek problemów w przeszłości (3-4 miesiące temu bezproblemowo wprowadziły się 20 szt, niewiele większych demasoni), uśpiły moją czujność... Przed wprowadzeniem młodych nakarmiłem ryby i stało się.... To były sekundy. Na 6 młodych crabro rzuciły się niemal wszystkie moje pyszczaki w sile 30 sztuk! Największe z nich samiec saulosi i maigano pochwyciły i dosłownie rozszarpały w pół pierwszego nieszczęśnika. Za chwilę każdy z nich miał już w paszczy kolejnego, trzymając je zębami za ogon i fragment tułowia i tak pływając z próbującymi się wyrwać biedakami po akwarium. Pozostałe zostały otoczone i bezlitośnie podgryzane przez inne pyśki, prym wiodły tutaj demasoni ale i inne saulosi czy yellowy nie pozstawały w tyle...... Gdy chwyciłem za siatkę było już po wszystkim, odłowiłem w zasadzie już tylko strzępy jednego młodego crabro, reszta z nich była z licznymi ciężkimi ranami, bezlitośnie pokiereszowana... Przyznam, że to co widziałem przerosło moje wyobrażenia o naszych milusińskich. Zachowały się niczym stado krwiożerczych rekinów, którym rzucono płaty świeżego mięsa, choć fakt, że w tym przypadku nie popisałem się wyobraźnią i nie dołożyłem koniecznych starań, nie ulega kwestii... Choć z drugiej strony, nawet wpuszczenie rybek przy zgaszonym świetle nocą, nie wiem czy zdałoby tutaj egzamin, chyba tylko w postaci odłożenia tego dramatu w czasie..... Tak łagodne zaadaptowanie się ledwie kilka miesięcy temu młodych demasoni tłumaczę sobie teraz faktem, że stare ryby były stosunkowo świeżo po przeprowadzce (2-3 tygodnie) i może dlatego tak obojętnie potraktowały wówczas nowych przybyszy, inna sprawa że były one jednak ciut większe... To chyba najlepiej obrazuje, jak ważny jest prawidłowy dobór obsady na początku, późniejsze zmiany bowiem mogą być bardzo trudne do przeprowadzenia i kończyć się dramatem, a już na pewno wymagają odpowiedniej wiedzy i przygotowania, olbrzymiej ostrożności i wyobraźni.....
  16. Tak wiem, też próbuję tak robić. Z tymże facet u którego kupowałem ten filtr doradził mi do niego dużych rozmiarów gąbkę, tak, że mały woreczek tutaj nie wchodzi w grę, musi to być spora siatka. Poza tym tylnia częśc gąbki (gdzie zbera się najwięcej syfków) przylega do szyby akwarium i gdy ją poruszam niestety część z nich odpada. Dlatego zaczyna mnie to już naprawdę wkurzać. Przy poprzednim wewnętrznym Fluvalu podstawiałem po prostu wiaderko i po problemie, nawet jednego syfka nie uroniłem. Spróbuje może dokupić nową, mniejszą gąbkę, chociaż trochę tęsknię do komfortu jaki miałem przy czyszczeniu typowego filtra wewnętrznego, dlatego już zacząłem się zastanawiac na Weipro, wszyscy chwalą, że też nieźle wymiatają - nie gorzej niż pompy...
  17. Niedawno wystartowałem wreszcie z nowym większym akwa ( 450 l), w którym za filtrację mechaniczną odpowiada pompa Atmana 203 (przepływ 200l/h), bo uznałem że używany wczęsniej Fluval 3+ w nowych warunkach okaże się za słaby. I wszystko jest niby pięknie, pompa robi niezły wiatr i ładnie wszystko ściąga ale co z tego, skoro przy wyciąganiu gąbki do płukania spora część syfków zostaje w środku. Jak widzę te odrywające się farfocle i zaśmiecające na powrót wodę to mnie soory ale szlag chce... Dlatego zastanawiam się nad jakimś flitrem wewnętrznym, co by wydajnością zbytnio od Atmana nie odbiegał a syfów przy wyciąganiu go z akwa w wodzie nie zostawiał... :?: Od razu nasuwa mi się Weipro, z tymże jak widzę - otwory do wciągania wody ma on jedynie od spodu, z boku żadnych - więc nie wiem, czy pod względem skuteczności może się równać z pompami, czy na moje 450 literkow powiedzmy TC 1500 by wystarczył, a może jakiś inny filterek..?
  18. Ja niestety w wodzie z kranu mam 15 mg N03 dlatego nigdy nie mogę zejść poniżej tego poziomu. Mam co prawda denitrator wężykowy (ok. 30 metrów długości) ale nie jest on aż tak skuteczny, pomaga mi raczej powstrzyamć zbyt szybki wzrost stężenia N03 (po podmianie mam ok. 20-25 mg) niż go zniwelować do 0. Dlatego gdyby przybyła dodatkowa i co ważniejsze skuteczna oręż w walce z azotanami napewno by się przydała
  19. Jakiś ujemnych skutków raczej bym się nie spodziewał, bo i dlaczego? W najgorszym razie bedzie działać jak zwykła ceramika czy inny wkład bio, redukując jedynie N02. Jednak dodatkowa funkcja tego wkładu w postaci denitryfikacji to byłyby chyba prawdziwy przełom
  20. Test najlepiej przeprowadzić w bardzo stabilnym akwa, gdzie przyrosty N03 w tych samych odstepach czasu są bardzo powtarzalne. Wówczas byłoby jak na dłoni widać ewentualny efekt tego amoceru. Ja w każdym razie odpadam, bo wkrótce zmianiam baniak
  21. Będąc na ostatnich targach zoologicznych w Łodzi a także na naszej krakowskiej giełdzie zaobserwowałem nową serię produktów firmy MHK z serii Filtus Gold. Wśród nowych wyrobów jest również wkład o nazwie AMOCER (chyba nie przekręciłem). Firma MHK chwali się poprzez opis na opakowaniu (na targach miałem okazje równiez porozmawiać o tym osobiście z przedstawicielem firmy) , że te białe kulki dzięki niesamowitej porowatości i strukturze malenkich kanalików sięgających daleko wgłąb tych kulek a przez to bardzo skąpo opłukiwanych przez wodę, oprócz standardowej roli nitryfikacji spełniają również funckję DENITRYFIKACJI :shock: . Przyznam, że mocno mnie to zaintrygowało :? , i choc cena jest nie mała (ok.40-50 zł za 750 ml ) to gdyby informacje te okazały się prawdziwe a nie były jedynie sorytnym chwytem marketingowym, to może warto by w te kulki zainwestować Hmm, Jeden kubełek robiący jednocześnie za denitryfikator to byłoby coś Tylko trochę żal wydać dość sporą kasę na taki nie do końca pewny eksperyment...?
  22. No myslę, że aż 4 lata na jakieś pierwsze wnioski czekać nie będe musiał Pewnie po roku 1,5 będzie można się pokusić o jakieś oceny. Wymienione przeze mnie liczby są oczywiście zupełnie przypadkowe, jak mówiłem nie mam pojęcia jak to się wszystko potoczy i do jakich redukcji będę zmuszony. Główny cel jaki mi przyświeca to uzyskanie względnej równowagi przejawiającej się brakiem "zawieszonych" ryb, bez jednoczesnego nadmiernego przerybienia, powodującego utratę ich naturalnych zachowań. Zachowanie ryb jest zatem dla mnie priorytetem a nie ich końocwa ilość, choć oczywiście jedno z drugim jest najczęscie mocno powiazane. Ale jak już mówiełm nie wiem przy jakich proporcjach ryb ta wzgledna równowaga nastąpi. ba! nawet nie wiem czy w ogóle uda mi się ją osiągnąć.... No nic, w każdym razie będe się starał dzielić na forum swoimi spostrzeżeniami a sam eksperyment się powiedzie Jak na razie komentarze wszystkich osób, które miały okazję obserwować akwa jednogatunkowe (łącznie z Tobą) są dla mnie dodatkową motywacją No wiec cowy zestaw się już tworzy, myslę że z początkiem sierpnia będę mógł wpuścić pierwsze rybcie
  23. Pisząc o ostrych pojęciach miałem na myśli to, że mają mocno negatywne zabarwienie, wręcz pogardliwe. Jechaleś po tych 30 sauloskach w akwa 240 l niemiłosiernie ale w końcu doszliśmy do puenty, że bardziej w tym przypadku chodzi o ilość ryb, niż fakt ile gatunków w nim pływa. Ja jednak się upieram, że większym ekstremum jest zestaw MIX Pyszczaków w kilkuste litrach wody. Co prawda nie miałem okazji wnikliwie zapoznać się z odpowiednią literaturą, nie przypuszczam jednak by w jeziorku na porządku dziennym były stada mixy np. 5 x 5 (ilość gatunków x ilość osobników). Zgadzam się, że najważniejszą sprawą jest zachowanie ryb. Ogłupienie czy dezorientacja ryb przy zbyt dużym ich nagormadzeniu jest oczywiście zwykłą patologią. Dla mnie jednak jeszcze większą patologią jest zachowanie ryb polegające na ciągłym przesiadywaniu w bezruchu w jednym miejscu, np. za filtrem, za grzałką, pod lustrem wody itp., i wypływanie tylko na czas karmienia. W jeziorze przeganiana ryba ma nieograniczone pole do ucieczki, zatem jak sądzę, by uniknąć łomotu nie musi zastraszona koczować w jednym miejscu gdzieś pod skałką... Wiesz, ja w tej chwili mam 14 ryb w 240 litrach, z tego 5 szt. maigano gdzie 2 z 3 samic zachowują się w wyżej opisany sposób, natomiast pozostałe dwa samce żyją w wzglednej zgodzie. Później jest 5 szt. Saulosi gdzie jedna z 4 samic spędza całe dnie za filtrem. Są jeszcze 4 yellowy, co ciekawe tutaj układ jest najmniej korzystny (3 samce i 1 samica) a ryby wcale nie są ogłupiałe, dochdzi do starć i gonitw między nimi ale bez w/w patologii. I właśnie tego za wszelką cenę chcę uniknąć i to jest główną przyczyną mojej decyzji o zagęszczeniu obsady w nowotworzonym akwarium i jednoczesnym ograniczeniu się do jednego gatunku. Jak widać na moim przykładzie, stosunkowo niewielka ilość ryb z zastosowaniem haremu czy też układu z przewagą samic nie musi eliminować koczowania ryb po kątach. Dlatego jeśli będzie to skuteczne wybiorę przerybienie (oczywiście w granicach rozsądku), wolę 40 demasonów w 450 l, PŁYWAJĄCYCH, walczących i wzajemnie się przeganiających (nawet jeśli miałoby tam być 25 samców) niż układ 3 samców/15 samiczek, gdzie część ryb bedzie kompletnie zdominowana i pochowana po kątach w bezruchu. Tego widoku po prostu nie znoszę i nie cierpię ale nie mam żadnej pewności, że mi się to uda. Rasumując dworzec kolejowy nie, ale NIERUCHAWE pysie jeszcze mocniejsze nie!. Mam tylko nadzieję, że uda mi się znaleźć rozsądny kompromis, a ponieważ słyszałem że łatwiej o to w akwarium jednogatunkowym stąd mój wybór .
  24. Harismi używasz bardzo ostrych i pejoratywnych pojęć (neonki Malawi, dworzec kolejowy) chcąc zderzyć ze sobą dwie koncepcje utrzymywania zbiornika Malawi. Krytykując pomysł 30 Saulosi w 240 l masz oczywiście rację, ale przecież jeszcze bardziej ekstremalną i nienaturalną dla ryb sytuacją jest obecność w takim akwa ok. 30 pyszczaków różnych gatunków, co przecież zdarza się dość często... Ale nie mówimy już o sytuacjach skrajnych i zredukujmy nieco rozpatrywaną obsadę... Decydując się na przykład na ok. 20 ryb w takim akwarium (co jest raczej normą, często nawet przekraczaną) i jeden gatunek, mamy sytuacje o wiele mniej patologiczną niż gdybyśmy mieli 4 gatunki, po 5 sztuk każdy. Abstrahując juz od tego, że ściśnięcie takiej liczby ryb na tak małej przestrzeni jest dla nich nienormalne do kwadratu, to jeszcze zaserwowanie takiej mieszanki gatunkowej na takim skrawku wody to juz dla nich istne kuriozum. Jeśli więc również 20 Saulosi w 240 l miałoby stanowić dworzec kolejowy, 20 pyszczaków różnych gatunków w tym samym zbiorniku to już wagon londyńskiego metro w godzinach szczytu.... Ja w sowich 450 l chciałbym docelowo trzymać ok. 30 - 35 demasoni (myślę nad zakupem 40 – 50 młodych) ale nie mam pojęcia co z tego wyjdzie, nie mówiąc już o proporcjach samic/samców jakie się - mam nadzieje - wykształtują. Jeśli sytuacja się unormuję przy 40 rybach też na siłę nie będę usuwał nadliczbowych 10 rybek, ale biorę pod uwagę możliwość, że i liczba 20 demasoni będzie za duża, wówczas prawdopodobnie dołożę jakiś dodatkowy gatunek, choć tez nie mogę wykluczyć, że nawet przy tej ilości uznam że jest super i nie zmienię niczego. Tak więc nie planuje zbyt precyzyjnie tych kwestii, wszystko podpowie życie mojego przyszłego stadka, znam tylko punkt wyjścia i tyle (a nawet nie do końca, bo nie wiem czy żona pozwoli mi od razu usunąć całą starą obsadę i czy nie będę musiał poczekać z tym kilka miesięcy aż się przekona do nowych podopiecznych...) Nauczyłem się już, że są to sprawy tak nie przewidywalne a nauczkę dały mi właśnie saulosi, ryby przecież uważane za o wiele łagodniejsze i łatwiejsze w hodowli . Dodam tutaj, że ja w swoim w akwarium największą agresję ryb zaobserwowałem po dokonaniu większych niż zwykle podmian wody. W trakcie remontu w domu z powodu bardzo uciążliwych warunków, zrobiłem dwie podmiany wody w odstępach 2 tygodniowych, sięgających niemal ½ wody. Nie wiem, czy był to jedyny powód czy może nałożyło się akurat w tym czasie kilka innych czynników, ale bezpośrednio po dokonaniu tych podmian straciłem dwa samce saulosi i dwa maigano. Wieczorem, bezpośrednio po wpuszczeniu takiej ilości świeżej wody, ryby stawały się zdecydowanie bardziej pobudzone niż po zwykłych podmianach. A już następnego dnia po powrocie z pracy zastałem dogrywającego samca saulosi, oraz nie mniej poturbowanego maigano. W pierwszej chwili się przeraziłem, że to jakaś choroba, samiec saulosi był bowiem praktycznie cały biały (cielisty) i wydawał ostatnie tchnienia oparty o skałę. Za dwa tygodnie sytuacja się dokładnie powtórzyła. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zdążyłem zaobserwować kto był winowajcą, czy dominujące samce tych gatunków, czy też sam maigano absolutny władca baniaka. Zaznaczam, że przez dłuższy czas miałem trzy całkiem ładnie wybarwione samce saulosi w 240 l (wielogatunkowym), które dorastały w nim przez niemal 2 lata i nie zanotowałem wcześniej jakiś szczególnie ostrych walk między nimi. Natomiast młode maigano zakupiłem ok. 1,5 roku wcześniej, okazało się, ze było 7 samców. Po pół roku było już bardzo ostro i zredukowałem ilość do 4 samców i było znośnie. Co prawda dominant maigano rządził niepodzielnie i dość brutalnie ale jednak krytycznych pobić nie było wcześniej żadnych.. Dzisiaj już nie zaryzkowąłym podmiany 50% wody...
  25. 50 młodych powiadasz, ja myślałem początkowo o ok. 30 alw w sumie jak ma zostać docelowo z 20 samiczek (plus 4- 5 samców) to chyba rzeczywiście trzeba byłoby zacząć od takiej grupy maluchów. Odnośnie kamieni mysłałem, że bardziej korzystne w tej sytuacji będzie ułożenie zaledwie kilku brył (za to sporych romiarów), tak by właśnie zredukować ilość kryjówek i potencjalnych rewirów, co z kolei - jak mam nadzieję - wpłynie na obniżenie agresji samców. Mam jeszcze jeden spory dylemat odnośnie obecnej obsady. Wiem, że to raczej nienajlepsze rozwiązanie, ale zastanawiam się czy nie odłowić jej dopiero za kilka miesięcy, jak już młode Demasonki nieco podrosną. Żona chyba mi nie wybaczy, jak się dowie że mam zamiar oddać wszystkie nasze dotychczasowe rybcie. Ech, już teraz patrzy na mnie z wielkiim wyrzutem gdy nieśmiało przebąkuję, że chcę dokonac pewnych redukcji, a tak zmiana obsady dokonałyby się nieco łagodniej i mialaby szansę przyzwyczaić się do nowych przybyszy, zanim oddamy obecnych. Poza tym (choć to już o wiele mniej istotne), nie wiem czy nawet 50 takich maluszków nie zginie mi w tych 450 litrach....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.