Skocz do zawartości

1792 llitrow mojego malawii


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1792 LITROWA ZAGŁADA



Witam wszystkich forumowiczów. Jestem nowy na waszym forum, aczkolwiek czytałem wiele waszych mądrych postów ,i wiele mi pomogły, chciałem wam przybliżyć , mnie jako hodowcę, oraz to co jest w temacie czyli sytuacja jaka mnie spotkała nieopodal 6 miesięcy temu.Jestem(byłem) hodowca ryb z jezior Malawi i Tanganika do nie dawna moja hodowla liczyła około 100 dorosłych mieszkańców mojego akwa. Od 2002 do 2006 moja hodowla znajdowała się poza granicami państwa a mianowicie w Wiedniu gdzie mieszkałem, po czym powróciłem do kraju wraz z całym moim rybostanem. Moje główne akwa w którym były dorosłe rybcie miało wymiary 240x80x80 z szkła 8-10mm czyli jakieś 1792 l. Które zakupiłem od państwa Hanny i Antoniego Gucwińskich gdy wymieniali akwaria u siebie(tak od tych Gucwińskich ) od których miałem tez znaczna cześć ryb (Malawi) , ale też posiadałem rybki od państwa Cichowskich (Tanganika), hodowałem tylko ładowne i lekko agresywne gatunki. Z reguły bardzo ładnie wybarwione gdyż na takich mi zależało, Moje połączenie w akwa było dość nietypowe, mój główny gatunek to Pseudotropheus saulosi których miałem ok 50 samic i 8 samców, Altolamprologus calvus 30 szt do tego 7 zbrojników i kilka po sztuk red blue i red red wszystkie rybki to bezpośredni import z afryki (przy okazji dziękuje za pomoc Stefanowi Szaj , państwo Gucwińskim i Cichowskim za pomoc w sprowadzaniu )i okazy z mojej hodowli posiadali tylko nieliczni z reguły klienci z Niemiec , Austrii niektóre ogrody zoologiczne . Nigdy to nie był chów swobodny zawsze wiedziałem ze która samica się trze z którym samcem a narybek zawsze był grupowany względem samca który był ojcem gdyż wszystkie 8 samców przychodziły w osobnych transportach( 2 samce i 12 samic) i zawsze z odłowy czyli prawdopodobieństwo pokrewieństwa bylo niemal ze niemożliwe, zawsze prowadziłem selekcje naturalna czyli tylko najsilniejsze okazy zostawały oddawane w dobre ręce, nigdy nie czerpałem z hodowli korzyści materialnych no chyba ze Niemcy chcieli trochę więcej narybku , ale nigdy sprzedaż ogólnodostępna, no raz próbowałem na allegro ale przyjeżdżali bogaci tatusie z 10latkami i rybki miały wędrować do 40l zbiorników żałosne. I na tym zakończyłem próbę sprzedażny . reguły z 70 szt narybku zostawało 10 -14 mocnych i zdrowych ryb .szt , całość działała na dwóch filtrach FILTR TETRA Tec EX2400 grzałkach Hagen Fluval E 300W X3 (przezorny zawsze ubezpieczony) i oświetlenie to 2 belki oświetleniowe t5 tam było chyba 4 x 45 jak dobrze pamiętam.

I moje drugie kawa 100 l( śmiesznie małe ale cóż nie trzeba było mi nic więcej) gdzie przetrzymywałem w kotnikach narybek z nadwyżek max do 2cm a potem je oddawałem , jakieś 600szt narybku w 10 kotnikach(ok.100 red blue, 300 saulosi i 200 zbrojnika) ale to pozostawmy

Na moje akwa pracowałem całe moje życie czyli jakieś 27 lat, pochłaniało moje całe pieniądze, czas , pokój i całego mnie, nawet moja zona ( która nabyłem w sklepie zoologicznym wraz z pokarmem dla rybek jakieś 4 lata temu) uwielbiała moje rybki i dbała o akwa , i wiedziała ze to jest cały mój majątek, i ze kocham moje rybki tak jak ją . Od jakiegoś 1 roku i 11 miesięcy przybył mi jeszcze jeden mały hodowca a w sumie to mały terrorysta, nie wiem jak to się stało, teściom się tłumaczyłem ze my tylko oglądaliśmy tylko rybki. Jakieś 7 miesięcy temu doszło do sfinalizowania naszego 4 letniego związku czyli ślub kościelny, nic strasznego taki sam jak cywilny tylko ze w kościele. Po ślubie postanowiliśmy wyjechać z zona na tak zwany miesiąc miodowy, kasa była to buch.... afryka.... wiadome co Malawi i Tanganika. Marzenia się spełniają Smile. wszystko super pakowany mapy z rozmieszczeniem gatunków spakowane (w ilości kopi 3) broszura z hodowcami i hodowlami ogrodowymi( hodowle ogrodowe- tak bogaci ludzie w okolicach tych dwóch jezior chodu ja ryby w ograbkach)mały pod opieka moich rodziców kawa zostawiam z moim tata kiedyś też był zapalonym hodowca tylko ze paletek .Potem samolot, i jestem w Paryżu. I znów samolot i jestem w Egipcie, i potem znów samolot i jestem w Mozambiku, dzień 1.hotel paskudny , ale przeżyje, ludzie mili ale nie wiem co do mnie mówili , teraz idziemy nad wodę. jezioro paskudnie, obrzydliwie wielkie, krajobraz piękny i mnóstwo czarniutkich lodzików który mówili w jakimś dziwnym języku. Sam zapach jeziora i szum wody to było coś pięknego, nad brzegiem można było raz za cza zobaczyć jaka malutka rybkę chowającą się pod kamień Nagle telefon. Moja pytka -kto dzwoni?, ponoć krzyczałem, Co sie stało. I i klełem jak szewc ,Nagle poszczają mi sie łzy. Rozłączam się i fajerant. Zadzwonił ojciec ze cały dom został zalany i ze wszystko moje rybki padły z głównego akwa. Ryk płacz , rozpacz, I co mogłem zrobic, samolot ,klockach, samolot, alkohol, samolot i jestem w Krk a potem w domu( alko tylko z żalu i po to żeby skrócić czas podróży), 2 dni w drodze do 11h w Mozambiku i 2 dni s powrotem, wpadam do pokoju, i o k...a. Cała woda na ziemi, w środku ani centa, zaglądam do akwa rozkładające się rybcie, nerwy nerwy, w całym pokoju sierdzi od piasku i padniętych ryb, wszystko co zobaczyłem w tym czasie i wszystko co musiałem zrobić by oczyścić ten zbiorowy grób, to były moje najgorsze koszmary, i nie życzyłbym tego i nie życzę nikomu nawet najgorszemu wrogowi całe czyszczenie akwa to była masakra i wewnętrzny holokaust dla mnie, moja baba wysprzątała pokój z wody a ja wyciągałem padnięte ryby do wiaderka," 99 szt całego mojego życia", moje maleństwa. Nie najgorszy był fakt ze straciłem ładnych parę tysięcy złotych, najgorszy był fakt ze cała moja hodowla padła, wszystko, inkubujące samice, z zapleśniała ikra w pyskach, piękne samce wybarwione do tarła, a każdą rybkę pamiętam i każda rybka miała swoja historie , dokładnie pamiętam jak każdą przywieziono i jak się aklimatyzowała, znałem je na pamięć, i każda bym rozpoznał w pośród 1000 innych i to wszystko musiałem wyciągać z łzami w oczach i z żalem na sercu, całe moje życie. Po kilku godzinach było po wszystkim, siedzę w pokoju, na krześle wpatruje się w rozmoczona podłogę, i nasłuchuje ze nic nie buczy kompletna cisza( zalana instalacja odcięła prąd do filtrów i napowietrzy w małym akwa. 3 dnia bez oddychania), i znów o kWa a kotniki, podnoszę pokrywę małe trupy, , no to już koniec, jeszcze mam do wyczyszczenia kotniki stan identyczny jak w dużym ryk i nerwy, zal i w ogóle wybieram z kotników małe padnięte pielęgnice z 1 kotnika , i patrze do siatki jest ruch to nie jeden(małe światełko w tunelu nadziei)z uśmiechem na twarzy wam powiem okazało się ze z 8 małych kotników zostało mi ok 50 szt, małych saulosi,i 5 małych glonojadów, no to pierwsze co zrobiłem kabel z garbarzu przez okno napowietrzacz rybki w kotnikach do wiaderek i, działamy. Wyczyściłem małe akwai kupiłem nowe kotniki, i małe się chowają,

A teraz co się stało z moim głównym akwa ? Nie wiem dlaczego ale z jednego rogu był puszczony silikon,i ciśnienie zrobiło swoje, potem jak już ryby zaczęły panikować to zaczekały skakać i któraś traciła jeden z kamieni który upadł na przednia szybę i zrobił sie pajączek, musiało się to stać w nocy bo tata rano jak wstał do pracy to zaniepokoił go brak prądu, i rura na górę i zobaczył jeziorko an całym pietrze,;/ i nie było juz co Ratowic.nie fajnie bo cała impreza kosztowała mnie jakieś 30 tysięcy złotych meble praktycznie wszystkie do wywalenia, podłogi (panele) do wywalenia sprzęt który się spalił, a już nie liczę mojego miesiąca miodowego i nagłego powrotu, jednym słowem jakieś 45tys ,

po płu roku żałoby i remontów, moja zona zapytała co będzie dalej z rybami? Powiedziałem ze nie wiem, pozostałe saulosi powędrowały tymczasowo do mojego starszego brata który załatwił jakieś akwa z zoologicznego sklepu by je porozdzielać,zęby utrzymać je do pierwszego tarlenia żeby można było z nów kryzować , gdyż nie chce swobodnej hodowli, po płu roku stwierdzam ze chyba nie jestem w stanie znów zacząć, odbudowanie tego wszystkiego, całej fauny i flory to nie jest takie proste, ani łatwe, a przede wszystkim kosztowne, z całego kawa został mi napowietrzacz bo resztę szlak trafił, teraz tak patrze na wasze posty , i tak wam zazdroszczę, każdemu z osobna, brakuje mi tych problemów i zagadek związanych z akwariami, czy czyszczenia przedniej szyby brakuje mi patrzenia w głębie mojego akwa, czy podziwianie tarlaków, i zachowania narybku,wielu hodowców niema pojęcia co czuje, jedynie można się domyślając,. a na koniec żeby było śmiesznie wszyscy znajomi, którzy dostawali moje rybki okazali się fajami( i z miła chęcią pozdrawiam ich środkowym palcem) dostawali odemknie już gotowe haremy , pięknie wybarwione rybki za free a teraz dzwoniąc do nich z zapytaniem czy mogą mi dać parę sztuk po tarle mówią sobie chore ceny, albo posprzedawali je innym za dobra kasę, Tak mniej więcej prezentuje sie moja mala historia, A co dalej z Malawi? Naga prawda! remonty mnie tyle wykosztowały ze nie stać mnie na założenie nowego akwa;/ niestety, Mam ze jako forumowicz nadzieje ze będę mógł wam służyć rada w hodowli pyszczków, aha, i przepraszam za błędy ort. i językowe , jeśli są



pozdrawiam

Michał

Opublikowano

Witam.

Ph miałeś okrutnego, ale głowa do góry. Na pewno kiedyś wrócisz do tej pasji. Każdy chyba do tego hobby wraca wcześniej czy później. Tego zapomnieć się nie da, więc się nie poddawaj mimo wszystko. Wiem, że to marna pociecha, ale gdybyś chciał na nowo rozwinąć hodowlę...mogę zaofiarować za free akwarium 126l z szafką, pokrywą i oświetleniem:) Całość w tej chwili mi zawadza, więc chętnie wspomogę, żeby ułatwić powrót do tej wspaniałej pasji. Jakby co, to pisz.

Opublikowano

a ja się dziwię że jest coś takiego jak "swobodna hodowla" - nie wiem czy chodziło ci o chów wsobny?

po drugie piszesz że w jednym akwarium trzymałeś dwie odmiany barwne redów. Jak tu można powiedzieć o tym, że miałeś ryby najwyższych lotów?

Na pewno nie redziki.

Akwarium ponad 1700 l z 8 mm szyby?

Sorki nie urzekła mnie ta historia - mnie może też potrzeba pokazać środkowy palec, ale ja jakoś nie wszystko szybko łykam jak pelikan.

Sorki a jak bym Cię podpytał o szczegóły lotu z Egiptu do Mozambiku sprawy wizowe to pewnie usłyszał bym kolejną bajkę.

Szybka zmiana powrotna z Mozambiku też mi się bardzo podoba :)

Opublikowano

240x80x80 = 1792 ??? o szpada, człowieku co bierzesz i za ile, bo jak mi się piwo znudzi to może też spróbuję :)


27 lat pracowałeś na jedno akwarium ? co to był za obóz ? pomidory w italii czy skręcanie długopisów?


sorki, jak zobaczę jakieś fotki z podróży poślubnej z Malawi i akwarium to będzie mi baaaardzo głupio, ale chyba tak się nie stanie

Opublikowano

Teraz tak czytam to wszystko po raz drugi i ten litraż wychodzi mi inny 240x80x80=1536;) Szkło 8 czy nawet 10 to stanowczo za mało na taki baniak, chyba, że rozumieć to jako 8+10, czyli klejone ze sobą dwie tafle:) Panikująca ryba, która trąciła kamień, też musiała być albo gigantyczna, albo nie był to kamień, a kamyczek, który pod wpływem masy tej ryby przewrócił się. Ponadto...skąd wiadomo, że taka właśnie była historia pękniętego baniaka, skoro opowiadacz byl w tym czasie na innym końcu świata, a całość ponoć miała miejsce w nocy? Pospieszyłem się, łyknąłem...chyle czoła przed Wami...dalem się nabrać :)

Opublikowano

eljot12 - jesteś moderatorem, decyzja należy do Ciebie


w sumie post wyjątkowo mnie wciągnął, przeczytałem to dwa razy bo są tam takie kąski, że głowa mała


- odbudowanie tego wszystkiego, całej fauny i flory to nie jest takie proste, ani łatwe

- potem jak już ryby zaczęły panikować to zaczekały skakać i któraś traciła jeden z kamieni który upadł na przednia szybę i zrobił sie pajączek

- I co mogłem zrobic, samolot ,klockach, samolot, alkohol, samolot i jestem


wszystko mogę zrozumieć, jak ktoś nie ma faktycznie pieniędzy a chciałby mieć akwa to niech pisze o co chodzi i zostanie to lepiej odebrane a nie takie banialuki


gościa było stać na podróż nad Malawi i Tangę a nie stać go na remont i nowe akwa???


jezu jak ja się w to wciągam brrrr

usuńcie to, proszę

Opublikowano
Panowie trochę spokojniej, możecie nie wierzyć ale nie widzę celu w takiej "krytyce?"


czemu nie mam prawa wyrazić swojej opinii ?

Natomiast jeżeli w którymś zdaniu przekroczyłem granicę dobrego smaku to mi proszę to pokaż, a obiecuję że nigdy się to nie powtórzy.


Każdy ma prawo wyrazić swoją opinię, jak również każdy podchodzi inaczej do akwarystyki. To, że kolegę było stać na podróż poślubną, to nie znaczy, że stać go na odbudowanie baniaka. Nie ważne czy to finansowo, czy psychicznie, lecz właściciel poniósł wielkie straty zarówno materialne jak i psychiczne, więc proszę się powstrzymać od złośliwych komentarzy.

Gorol.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.