milc Opublikowano 7 Lutego 2007 #1 Opublikowano 7 Lutego 2007 Tak sobie czytałem o denitryfikatorach takich i siakich, o filtrach hydroponicznych, o algae scrubberach, o obsadzaniu komór w sumpach roślinami. I przyszło mnie (niestety - znowu) do głowy, że możnaby zrobić coś, co w akwarium malawijskim mogłoby definitywnie załatwić sprawę. Otóż wiadomo, że najlepszym sposobem na usuwanie azotanów i fosforanów, jednocześnie unikając odtleniania wody (jak denitryfikatory) jest roślinność. W zasadzie na bazie tego twierdzenia powstał algae scrubber, przy czym wykorzystuje on glony - z wiadomej przyczyny, żeby można go było używać w akwarium morskim. Jednocześnie u nas w malawi jest problem z roślinnością, ze względu na: słabe w stosunku do akwarystyki roślinnej oświetlenie, twardą wodę, stylizację biotopową (ograniczenie do w zasadzie dwóch gatunków), aktywność ryb (wykopywanie i zżeranie roślin). Te wszystkie problemy możnaby ominąć budując coś w rodzaju refugium, tyle, że dla roślin. Wyobraźmy sobie drugi zbiornik, połączony obiegiem wody z naszym akwarium, ale bez możliwości przedostania się ryb. Mógłby być to zbiornik otwarty, to już kwestia odpowiedniej budowy obiegu wody. W tym zbiorniku instalujemy totalnie mocne oświetlenie, i sadzimy na maks rośliny, które najlepiej spełnią nasze wymagania, czyli: - będą się intensywnie rozwijać w twardej i zasadowej wodzie (na tyle intensywnie, na ile pozwolą im zawarte w niej azotany i fosforany) bez dodatkowego nawożenia - będą intensywnie fotosyntezować, czyli w efekcie natleniać wodę - w opcji będą mogły stanowić uzupełnienie diety dla niektórych gatunków naszych ryb - będą w miarę sensownie wyglądać - wtedy taki zbiornik, na przykład w innym miejscu pokoju, może robić za dekorację - coś w rodzaju akwarystycznej doniczki Coś takiego nie miało by wad denitryfikatorów, czyli: - kłopotliwe uruchomienie i kontrola - odtlenianie wody - pozostawianie w wodzie fosforanów - ryzyko produkcji H2S Nie miałoby też wad hydroponiki, czyli: - kłopotliwej regulacji przepływu - kłopotliwej konstrukcji Nie miałoby też wad algae scrubbera, czyli: - problemu dochowania się odpowiedniej kolonii odpowiednich glonów - kłopotliwego "koszenia" zbiorów Pytania: - jakie rośliny - jaka objętość tego dodatkowego zbiornika będzie wystarczająca w stosunku do objętości zbiornika głównego - jak rozwiązać obieg wody, również ze względu na ryzyko awarii Czy to wogóle ma sens, i czy jest w stanie mieć na tyle dużą wydajność, żeby przy sensownie małych rozmiarach zapewnić powstanie zbalansowanego pod względem azotanów i tlenu systemu? Brakuje mi wiedzy, żeby to ocenić, więc może ktoś się włączy :-) Tak mi przyszło do głowy, że w ramach robienia z tego zbiornika dekoracyjnego, możnaby znaleźć stworzenia, które w tym zbiorniku mogłyby żyć. Jakaś roślinolubna ryba z Malawi, jakieś ślimaki do serwisowania roślin. Oczywiście bez przesady, bo każdy stwór poza roślinami będzie kolejnym producentem NO3. milc
aditu Opublikowano 7 Lutego 2007 #2 Opublikowano 7 Lutego 2007 wbrew pozorom tanszy i wygodniejszy jest denitryfikator... trudno znalezc ziele ktore bedzie roslo dobrze w tak twardej wodzie zeby miec taki przyrost masy ze zeziarlyby jakas znaczaca ilosc azotanow; jednym z makroskladnikow niezbednym roslinom do budowy tkanek jest wegiel, glownym zrodlem wegla jest jego dwutlenek, a im bardziej twarda woda tym mniej rozpuszcza sie w niej c02; poza tym zeby zezrec azotany musi byc duzy przyrost masy roslinnej, wiec problem koszenia zawsze zostanie - no inaczej to nielogiczne pomysl sam w sobie teoretycznie zly nie jest - w praktyce wg mnie nie wyjdzie jesli chodzi o glony w refugium nalezy pamietac o jednej rzeczy - one sa dosc dobrze nawozone - w rafowych akwariach dodawac trzeba cala palete mikroelementow, wiec glony w refugium maja z czego zyc; dazenie do tego zeby miec w miare ladne akwarium z roslinami, ktore z kolei mialyby przyrost masy na tyle znaczacy zeby likwidowac porzadne ilosci no3, ale zeby jeszcze do tego nie trzeba ich bylo nawozic i kosic... coz... to se raczej ne da a tak z ciekawosci - co rozumiesz piszac "maks oswietlenie" ?
milc Opublikowano 7 Lutego 2007 Autor #3 Opublikowano 7 Lutego 2007 zeby jeszcze do tego nie trzeba ich bylo nawozic i kosic... coz... to se raczej ne da Nie no, koszenie oczywiście jest konieczne :-) a tak z ciekawosci - co rozumiesz piszac "maks oswietlenie" ? Maksymalnie intensywne dla danych roślin. Ogólnie - dużo bardziej intensywne niż mam w malawi :-) milc
leeri Opublikowano 7 Lutego 2007 #4 Opublikowano 7 Lutego 2007 milc polecam artykul Tomasza Nideckiego "Filtr hydroponiczny" Magazyn Akwarium nr 1/2003 [14] mam nadzieje, ze jego znajdziesz w nim odpowiedzi na wiele swoich pytan
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się