Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przyszła i na mnie pora. Mimo, że przesiadka jak z corsy do astry, ale zawsze więcej miejsca ;)

zamieniam 240 na 375. Jutro odbieram szkło.

w tej chwili mam z 8 rdzawych i 2+5 msobo.

Mam juz typ na 3. gatunek do nowego akwarium, ale jestem ciekawy, co zaproponujecie. Ew. co do msobo, bo jest jeszcze mglista opcja pozbycia się rdzawych, wtedy będzie możliwość zaproponowania 2 gatunków :)


Pzdr i czekam na typy

Opublikowano

Lubię Astry :mrgreen:


Ja bym dał coś, co będzie widoczne już z daleka. Np Greshakei. Nie jest podobny do Rdzawego (może samiczki trochę kolorystycznie) a tym bardziej do Msobo. No chyba, że coś niebieskiego ma być...

Opublikowano

Dialeptos jako trzeci gatunek to jak dla mnie świetny pomysł. Bez rdzawych pokusiłbym się o jakiegoś większego i bardziej bitnego melanochromisa. Jako trzeci gatunek - dostojne Labeotropheus Trewavasae, albo Pseudotropheus tropheops sp. 'Chilumba', tylko nie wiem czy nie byłoby wtedy za ostro...


ps. Jeżdżę czarną astrą, a w moim 375 l przyglądam się głównie afrom. Ciekawe prawda,;))

Opublikowano
Pseudotropheus tropheops sp. 'Chilumba', tylko nie wiem czy nie byłoby wtedy za ostro...

myślałem o nich, ale są żółte samiczki.. gdybym nie miał msobo, to chilumbę brałbym w ciemno.

Opublikowano

wczoraj wniosłem ze znajomym akwarium do mieszkania, wygląda całkiem fajnie. Ciekawe, ile się skurczy pod wpływem wody ;) Tak mu się przyglądam i jednak dochodzę do wniosku, że 375 ma "złote" proporcje, jak na akwarium - 3:1:1. w 240 brakowało dokładnie tego, co ma to akwarium, 10cm szerokości i 30 długości.

Pewnie wielu z Was, którzy macie 375, już chcecie większe i to wydaje się małe, ale dla mnie to akwarium będzie wystarczające, żeby wpuścić jakiś 3. gatunek. W takim akwarium można trzymać już każdą mbunę, toteż więcej nie potrzebuję.


Na razie akwa stoi puste i niewyczyszczone, będę myślał jak je urządzić. I muszę pokrywę zrobić, żeby było taniej z oświetleniem, wykorzystam instalację z 240, czyli 3x30W. Krótkie świetlówki, ale wiem już jak je ustawię.

a 3 gatunek mam już zamówiony, teraz czekam...

Opublikowano

Hehe, mi moje się skurczyło po tygodniu, jak było puste to mówiłem dokładnie to samo co Ty :lol: Po zrobieniu tła i zalaniu plułem sobie w brodę, że chociaż nie zrobiłem głębszego o te 10 cm, o długości nie wspomnę :wink:

Ale nie jest źle, przynajmniej większe akwa jest w planach, nieco odległych, ale jest, poza tym po raz kolejny będzie radość z nowego baniaka.

Co do trzeciego gatunku to może flavus, może acei, zebra long pelvic? Opcji masz wiele, chyba nie będziesz miał łatwo :D Zdradź swoje typy.

Opublikowano

gatunki, które chodziły i chodzą mi po głowie, to williamsi, thumbi west i np. fryeri. W zasadzie decyzję już podjąłem, chociaż przez chwilę miałem słabość i chciałem wpuścić tam nieszczęsnego livingstonii, żeby nacieszyć oko większą rybą :) Ale wpuszczę kulfona. Jeszcze te rdzaw mnie zastanawiają, czy zostawić...

Opublikowano

Hehe ja jak dobierałem obsadę na forum to też zastanawiałem się nad kulfonami i williamsi,;) Kulfony odpadły bo nie pasowały do typowo skorupiakożernej afry, a williamsi mi odradzili w Sklepie Malawi, jako zbyt duże do 375l. No właśnie ciekawe jak rdzawe będą sobie radzić w takim towarzystwie. Na pewno w razie czego możesz je zamienić na jakiś trzeci średnioagresywny gatunek.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
    • Oczywiście możesz połączyć i przy odpowiednim podejściu będzie to funkcjonować, ale czy jeśli preferencje żywieniowe tych ryb są jednak mocno odmienne, to powinno się to robić?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.