Skocz do zawartości

Dywagacje sprzętowe malawijskiego nowicjusza - optymalne filtry do 330 litrów


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam serdecznie,

na początku zaznaczę, że przeczytałem wszystkie możliwe wątki o filtrach dla mojego litrażu, niestety nie pomogło mi to rozwiązać moich problemów, dlatego zwracam się do Was o pomoc. 

Akwarium o rozmiarach 150x45x50h jest w realizacji. Do odbioru prawdopodobnie za tydzień. Będzie stało na (wzmocnionej) komodzie w rogu salonu. Po lewej stronie komody, na podłodze w kącie, ma docelowo stać kubełek. Po prawej stronie komody, przy tej samej ścianie, znajduję się kanapa, na której siedząc będę również (główna pozycja oczywiście na wprost) czasem obserwował akwarium przez jej prawą boczną ścianę, dlatego nie chciałbym zagracić tej ściany sprzętem. Do tego celu wolę wykorzystać lewą ścianę. I tu się zaczynają schody. Chciałem zakupić Ultramaxa 2000 z uwagi na dużą pojemność pojemników na media oraz możliwość dostania się do prefiltra bez konieczności otwierania całego kubła. Ten filtr pełniłby funkcję biologiczną z dodatkiem funkcji mechanicznej dzięki filtrowi wstępnemu. Niestety dołączone węże do tego modelu mają zaledwie 1,5m długości a z w/w powodów chciałem wlot i wylot zamontować z prawej strony bo mniej zajmują miejsca. Jeśli kubeł miałby stać z lewej strony komody to oczywiście zabraknie węża do prawej ściany bocznej. Niby można dokupić dłuższe węże, jednakże okazuje się, że węże o rozmiarze 19/25 wcale nie są łatwo dostępne! Te akwarystyczne bez wyjątku mają wszystkie 1,5m długości! Zacząłem się rozglądać za innym filtrem z wężami 16/22 z którymi nie ma problemu - dostępne w każdej długości. Inne modele w przedziale cenowym do 1 tys zł. mają mniej miejsca na media - co jak czytałem w przypadku "biologa" ma znaczenie. Poza tym nie mogę znaleźć filtra zewnętrznego oprócz Ultramaxów, który ma łatwo dostępny kosz z filtrem wstępnym - Nie wiem. Może przeceniam tę funkcję? A może Ultramax 1500? Ten model ma węże 16/22, ale z kolei mniejszą moc. 
Do kubełka chciałem zamontować grzałkę zewnętrzną. Większość z nich nie jest kompatybilna z wężem o średnicy 19mm co znowu przemawia na niekorzyść Ultramaxa 2000.
Chciałbym, żeby było bezpiecznie (mieszkam w bloku), cicho (czasem goście śpią w salonie) i łatwo (żeby czyszczenie było szybkie i bezproblemowe). 
Podobno Ultramaxy są ciche, ale mam tu w tej mojej konfiguracji mocno pod górkę z tym modelem. Zastanawiałem się również nad Fluvalem FX4. Jego plus to moc a minus wg. użytkowników to hałas i zbrojony wąż co utrudnia montaż grzałki zewnętrznej. Czy to prawda? Nie mam jak tego zweryfikować.
Co polecilibyście w tej sytuacji? Wezmę cokolwiek byleby spełniało w/w warunki. 


Jeśli chodzi o mechanika to chciałem zakupić jakiś filtr wewnętrzny - prawdopodobnie Aquael Turbo 1500. Model 2000 ma większą moc ale również większą konsumpcje energii. Staram się wybierać w miarę możliwości nisko prądożerne opcje. Mechanika dałbym na lewą mniej rzucającą się w oczy ścianę. 
Wybrałem filtr mechaniczny wewnętrzny, ponieważ podobno łatwiej się go czyści niż kubełek pełniący funkcję mechanika. Czy może się mylę i warto jednak zakupić drugi kubełek? Jak bardzo kłopotliwe jest co tygodniowe czyszczenie kubełka-mechanika?

W doborze filtrów duża rolę odgrywa oczywiście obsada, więc kilka słów o rybkach: Będą to pyszczaki mbuna, kilka gatunków, na pewno wśród nich słynny Saulosi, reszta w trakcie planowania. Skłaniam się ku lekkiemu przerybieniu (ok. 25-30 sztuk) w celu obniżenia agresji. Czyli jak urosną to pewnie trochę będą brudzić... 

Studiuję temat filtrów od kilku tygodni. Póki co żadnego nie mam, ale za to mam ból głowy;)

Będę wdzięczny za poradę. 

Pozdrawiam
 

Opublikowano (edytowane)

Witam, jeśli dobrze zrozumiałem opis to wlot i wylot kubełka daj z lewej strony, tam też daj cyrkulator, mechanika etc. A prawa strona niech cieszy oko. 

Jeśli chodzi o grzałkę to zastanów się czy będzie potrzebna. Jeśli masz ciepło w domu to może się okazać, że te wszystkie sprzęty akwariowe na tyle podniosą temperaturę, że grzałka będzie zbędna. Używałem u siebie przepływową grzałkę i rzeczywiście jak sobie teraz myślę to na wężu karbowanym trzeba by ciut więcej pokombinować. Ale są taśmy uszczelniające do wody etc. 

W nieco większym akwarium mam FX6 i do tego prefiltr z kubełka hw-603. Samego fx'a otworzyłem niedawno po ponad roku z ciekawości. 

Jeśli nie będziesz miał dużo ryb jak ja 😁 to wydaje mi się że sam FX6 + cyrkulator załatwiłby sprawę. 

Z tym filtrem jest taka dziwna sprawa, że jak stoi na zewnątrz albo mam ściągniętą obudowę stelaża i filtr jest nieosłonięty to jest bardzo, bardzo cichy. Jest cichszy niż mój drugi filtr JBL e1502. Ale jak wszystko zamknę to się robi taka tuba/ subwoofer z całej szafki i to wszystko pięknie buczy. Dźwięk jest wzmocniony. Sukcesywnie wyciszam szafkę, ale ciągle coś gdzieś buczy. 

Jeśli chcesz kupić FX, to nie będzie fx4 tylko zdecydowanie FX6. Zawsze większe wiadro. A tak w rzeczywistości wygląda prefiltr do fx6, mało ładny bo schowany. IMG_20230306_103203.thumb.jpg.5c4b9b8e1b7cf7a951f456ee990b5b45.jpg

A takie kombinacje mam do drugiego kubełka. Otwiera się tylko te białe, oczywiście może być tylko jedna sztuka. 16780952884645251329883026358159.thumb.jpg.9e70dc0b04d79e830f7f999168defaa5.jpg

Oczywiście jest też wiele innych wygodniejszych rozwiązań jak filtry Hamburskie, kaseciaki , filtracja za tłem. 

Edytowane przez Pikczer
Opublikowano

Dzięki za odpowiedź. Dać filtr wewnętrzny oraz wlot/wylot zewnętrznego filtra na lewą stronę to nie jest zła opcja pod względem estetycznym, pytanie tylko czy skuteczność filtracji na tym nie ucierpi? Zwykle chyba umieszcza się je po przeciwległych stronach?
Spodobała mi się Twoja sugestia, żeby dać tylko FX6 i falownik czyli zrezygnować z mechanika. Ale wówczas musiałbym zastosować prefiltry, które wzięłyby na siebie filtracje mechaniczną? Dla mojego litrażu wystarczyłby jeden? Jak często prefiltry trzeba czyścic? Jest to kłopotliwe? Dużo się przy tym wody wylewa w szafce?
Jeśli chodzi o buczenie to podejrzewam, że szafka rezonuje pod wpływem drgań kubła. Szafka jest zamknięta, dochodzi do interferencji fal no i mamy efekt głośnika:) Na Twoim miejscu zastosowałbym jakieś gumowe nóżki dla tego kubła, żeby odizolować go od podłoża. Styropian też by się sprawdził - lub coś co nie przenosi drgań. Powinno się poprawić. Na szczęście u mnie będzie stać na podłodze obok szafki to powinno być cicho z tego co mówisz...

W salonie temperatura zimą mam 22-23 stopnie. Jak bardzo oświetlenie i inne sprzęty są w stanie podnieść temperaturę? Minimum dla pyszczaków to 24 stopnie. Jeśli sprzęty podniosłyby temperaturę o 1 stopień względem temperatury otoczenia to faktycznie mógłbym zrezygnować z grzałki :) 

Inne rozwiązania filtracji na dłuższą metę są pewnie wygodniejsze ale trudniejsze w założeniu no i trzeba mieć też na to miejsce. Raczej pozostanę póki co przy kubełku. Nigdy takiego ustrojstwa nie miałem i chciałbym wypróbować. Jak się wkręcę i kiedyś zapragnę większego baniaka to wtedy pomyślę;)
 

Opublikowano

U mnie typowo "mechanik" zbiera kupy po lewej, tam gdzie  jest wylot i cyrkulator. A biolog ma wlot i wylot z prawej i on prawie nic nie zbiera. Prefiltr czyszczę średnio raz na 1-3 tygodnie. Dookoła prefiltra kładę ręcznik i ewentualne krople wody od razu lądują na niego. Nic się nie leje. Wystarczy jeden prefiltr, w nim mała gąbka i wata. Mocno wtedy to klaruje wodę i nie stawia dużego oporu. Pogrzeb tu na forum, znajdziesz opis jak takie coś zrobiłem, może Ci się spodoba. 

Pod fx mam gumy, styropian i i tak sobie buczy :)

 

  • Lubię to 1
Opublikowano (edytowane)

Ja stosuję wąż EHEIM WĄŻ DO FILTRA 19/27mm - na metry można zakupić, drogi ale jest super i na lata/nie twardnieje. Pasuje do grzałek zewn. -lepsza taka 300Wattniż 500W. I większe węże nie zarastają tak szybko i mniejsze opory przepływu/straty.

Edytowane przez novi
Opublikowano

Jeżeli chodzi o sprzęty Aquaela, to zarówno Ultramax jak i Turbo grzeją wodę w wyraźny sposób. Jeżeli wrzucisz oba, to grzałka nie będzie potrzebna. Warianty 1500 sobie odpuść. Będzie za słabo i za chwilę będziesz szukał innych rozwiązań. Oba sprzęty w wersji 2000 posiadam u siebie i nie są jakieś szczególnie głośne, ale też nie są bezdźwięczne, z tym się musisz liczyć. Grzałki zewnętrzne sobie dawno odpuściłem. Tłumią przepływy w filtrach, a jest masa urządzeń, które można w sposób niewidoczny zamontować w akwarium Grzałka, to nie filtr mechaniczny, który zabiera miejsce. Jest jeszcze filtracja hamburska, filtry  za tłem i w modułach. Wg. Mnie lepsza opcja. Sprytnie wykonane są  niewidoczne,tańsze, wydajne i praktycznie bezobsługowe. Poszukaj, poczytaj, pytaj. Kubeł i mechanika zawsze zdążysz w trzy dni kupić z dostawą i zamontować.

  • Lubię to 1
Opublikowano

 

21 godzin temu, novi napisał(a):

Ja stosuję wąż EHEIM WĄŻ DO FILTRA 19/27mm - na metry można zakupić, drogi ale jest super i na lata/nie twardnieje. Pasuje do grzałek zewn. -lepsza taka 300Wattniż 500W. I większe węże nie zarastają tak szybko i mniejsze opory przepływu/straty.

Ten wąż 19/27mm też będzie pasował do Aquaela? Oryginał jest 19/25 ale liczy się przecież średnica wewnętrzna, to chyba będzie ok... Dzięki za to info. Znowu mogę rozpatrzyć kandydaturę Aquaela:D

 

21 godzin temu, pulpet napisał(a):

Jeżeli chodzi o sprzęty Aquaela, to zarówno Ultramax jak i Turbo grzeją wodę w wyraźny sposób. Jeżeli wrzucisz oba, to grzałka nie będzie potrzebna. Warianty 1500 sobie odpuść. Będzie za słabo i za chwilę będziesz szukał innych rozwiązań. Oba sprzęty w wersji 2000 posiadam u siebie i nie są jakieś szczególnie głośne, ale też nie są bezdźwięczne, z tym się musisz liczyć. Grzałki zewnętrzne sobie dawno odpuściłem. Tłumią przepływy w filtrach, a jest masa urządzeń, które można w sposób niewidoczny zamontować w akwarium Grzałka, to nie filtr mechaniczny, który zabiera miejsce. Jest jeszcze filtracja hamburska, filtry  za tłem i w modułach. Wg. Mnie lepsza opcja. Sprytnie wykonane są  niewidoczne,tańsze, wydajne i praktycznie bezobsługowe. Poszukaj, poczytaj, pytaj. Kubeł i mechanika zawsze zdążysz w trzy dni kupić z dostawą i zamontować.

Nie zdawałem sobie sprawy, że grzałka zewnętrzna pogarsza przepływ. No to znowu muszę zmienić koncepcje i dać szansę skreślonej wcześniej grzałce wewnętrznej. Ale zanim ją zakupię będę obserwował temperaturę z włączonym sprzętem/ oświetleniem. Faktycznie może się okazać, że nie będzie konieczna, co bardzo by mnie ucieszyło, bo to sprzęt o największej konsumpcji energii. 

Poczytam jeszcze o tych alternatywnych metodach filtracji, ale obawiam się, że w moim wąskim akwarium zabrałoby to za dużo przestrzeni. 

Opublikowano (edytowane)

Skąd takie twierdzenie, że grzałka zewnętrzna np Hanza / jakiej używam/ zmniejsza przepływ? Jeśli damy wąż 19 to nie zmniejszy na pewno więcej niż sam wąż.

ps. Rozbierałem jedną taką i wiem co piszę. Mam jedną na wypływie z sumpa i jedną na inst. do RO. Popieram przedmówców o innej filtracji niż kubły, przez które swego czasu przeszedłem/ i odszedłem. 

Edytowane przez novi
Opublikowano

Miałem Hydora.jakis czas temu. Średnica wewnętrzna przyłącza naturalnie mniejsza, niż średnica dedykowanego węża. Plus zarastanie z czasem tak jak w wężu , czyli robi się przewężenie jeszcze większe.. Dość wyraźny spadek przepływu, a wraz z zarastaniem wewnatrz również mniejsza czułość i dokładność termostatu. Przerobiłem, nie przekonało mnie, ale każdy ma swoje przekonania😉

  • Lubię to 2
Opublikowano

Wiadomo, że raz na 2-3 lata trzeba oczyścić węże jak i grzałkę - wycior i 30min. roboty.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.