Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzień Dobry

Zbiornik zalany dwa miesiące temu. Od miesiąca pływa obsada.

Woda Kryształ, parametry wody jak poniżej.

Od pewnego czasu (4 tygodnie) pojawia się na szybach biały osad,

Osad ten jest do usunięcia bez problemu gąbką (używam rękawicy do mycia ciała z Rossmanna ?)

Zauważyłem, że najszybciej pojawia się w miejscu gdzie falownik kieruje nurt wody w szybę przednią i tam ona się odbija i leci dalej.

Wygląda jakby coś się wytrącało z wody przy odbiciu od szyby. W ostateczności wszystkie szyby pokrywają się równomiernie.

Po usunięciu osadu po tygodniu znów szyby nadają się do czyszczenia.

Miałem problem z białym osadem na tafli wody. Kupiłem skimmer - poradził sobie z tym.

Macie pomysł z czego to może być?

Podmieniam wodę raz w tygodniu ok. 20%.

Po podmianie dodaję łyżkę sody oczyszczonej w celu utrzymania PH8.

Dodatkowo dodaję raz w tygodniu po podmianiei jedną łyżkę soli (tak polecił Pan Darek Gaża - sól niejodowana)

W akwa mam czarne tło, które z czasem robi się przez osad szare...

Obecności glonów jeszcze nie zaznałem w zbiorniku.

Jeżeli coś Wam przyjdzie na myśl rzućcie pomysłem, bo już powoli mnie to zaczyna irytować.

 

PH8

No2 <0,01

No3 10

Nh4 <0,05

Opublikowano

Masz świeży zbiornik i ten nalot to normalne zjawisko, poczekaj aż akwarium w pełni dojrzeje, na to trzeba jeszcze kilku miesięcy.

Opublikowano

Witaj!

3 godziny temu, Lmanka napisał:

Od pewnego czasu (4 tygodnie) pojawia się na szybach biały osad,

Osad ten jest do usunięcia bez problemu gąbką (używam rękawicy do mycia ciała z Rossmanna ?)

Zauważyłem, że najszybciej pojawia się w miejscu gdzie falownik kieruje nurt wody w szybę przednią i tam ona się odbija i leci dalej.

Wygląda jakby coś się wytrącało z wody przy odbiciu od szyby. W ostateczności wszystkie szyby pokrywają się równomiernie.

Po usunięciu osadu po tygodniu znów szyby nadają się do czyszczenia.

Miałem problem z białym osadem na tafli wody. Kupiłem skimmer - poradził sobie z tym.

Macie pomysł z czego to może być?

Podmieniam wodę raz w tygodniu ok. 20%.

Moim zdaniem ten osad to początek glonów (niekoniecznie mam na myśli okrzemki)...

U siebie też mam taki osad ale na kamieniach bo bokach zbiornika,gdzie nie dochodzi światło z uwagi na to że mam je niedoświetlone...Dodam jeszcze,że ten osad mam w miejscach największego przepływu wody...Zbiornik funkcjonuje u mnie kilka lat...

5 godzin temu, Lmanka napisał:

Po podmianie dodaję łyżkę sody oczyszczonej w celu utrzymania PH8.

Tak poza tematem zapytam,jakie masz pH w kranie że dodajesz sodę przy podmiance wody?

Opublikowano

PH mam 6,8. Soda idzie przy podmiance i stabilnie jest 8.0-8,2 w porywach... 

co do osadu, mam wrażenie, ze po wyczyszczeniu trafia z powrotem do wody, zaciągany jest przez filtr i dalej trafia z powrotem w obieg i się osadza. Założyłem już na prefiltrze symec micro. Ale nie wiele to daje

Opublikowano
7 minut temu, Lmanka napisał:

PH mam 6,8. Soda idzie przy podmiance i stabilnie jest 8.0-8,2 w porywach... 

Rozumiem ?

8 minut temu, Lmanka napisał:

co do osadu, mam wrażenie, ze po wyczyszczeniu trafia z powrotem do wody, zaciągany jest przez filtr i dalej trafia z powrotem w obieg i się osadza. Założyłem już na prefiltrze symec micro. Ale nie wiele to daje

Może piasek Tobie pyli,albo za dużo karmisz?

Tak w ogóle jakie masz pokarmy?

Dziwne że wata nie wychwytuje tego pyłku,osadu z wody...

Opublikowano

Piasek kreissel, nie pyli czyściutki... pokarmy nature food supreme plant, do tego spirulina w płatkach tropicala i osi  cichlid. Sprawa dziwna... dlatego postanowiłem założyć wątek. Woda jest kryształ. Pył po wyczyszczeniu trafia do wody i jest lekko biaława, po 3 godzinach robi się kryształowa i pył z powrotem trafia na szyby po kilku dniach... i tak w kółko ?

Opublikowano (edytowane)

Ja mam 2 lata bialy osad na szybach. Cały czas musze ścierać. Myślę ze to od piasku drobnego, który strasznie pyli. Zresztą osad to normalka.

Edytowane przez AndrzejGłuszyca

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.