Skocz do zawartości

Akwarium 112L - prośba o rady i porady


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
12 minutes ago, Feekowek said:

i tą wodę potem wlać z powrotem do akwa i zamontować ten filtr?

Nie do końca. Filtr zamontować, używaną wodę do kibla, świeżą do baniaka.  

Woda z kranu z reguły zawiera substancje bakteriobójcze, jeśli wypłuczesz w niej gąbkę z zadomowionymi bakteriami to szlag je trafi.

Z kolei woda z akwarium zawiera ZiSPPM, głównie NO3, którego w typowym baniaku Malawi (zero roślin) ciężko się pozbyć inaczej niż przez podmianę. Koledzy zaraz każą ci budować ustrojstwo do wody, ja jestem sceptyczny ale moja kranówa smakuje lepiej niż dowolna mineralka. :) Tak czy inaczej, pozbycie się starej wody raz na jakiś czas nie zaszkodzi. 

Edytowane przez hilux
Opublikowano
2 minuty temu, hilux napisał:

Woda z kranu z reguły zawiera substancje bakteriobójcze, jeśli wypłuczesz w niej gąbkę z zadomowionymi bakteriami to szlag je trafi

To jest dla mnie jasne jak słońce

3 minuty temu, hilux napisał:

Z kolei woda z akwarium zawiera ZiSPPM, głównie NO3, którego w typowym baniaku Malawi (zero roślin) ciężko się pozbyć inaczej niż przez podmianę. Koledzy zaraz każą ci budować ustrojstwo do wody, ja jestem sceptyczny ale moja kranówa smakuje lepiej niż dowolna mineralka. :)

 

ale tego ni w ząb nie rozumiem ;)

Opublikowano

Ryby w akwarium żyją w swoich odchodach, twoją rolą jest upewnić się, że od nich nie poumierają. ZiSPPM to zbędne i szkodliwe produkty przemiany materii. Googlnij sobie ''akwarium cykl azotowy'. Pprzeszczep bakterii z dojrzałego baniaka zajmie się NH4 i NO2, rozkładając je do NO3 - bez przeszczepu musiałbyś czekać aż  wykształcą się odpowiednie kultury bakterii. W większości akwariów NO3 służy jako nawóz dla roślin, typowe akwarium Malawi roślin nie ma a do tego mieszkańcy to brudasy i ZiSPPM generują jakby im ktoś za to płacił. ;)

Jeśli nie masz odpowiedniej ilości klombów do usuwania NO3 to pozbywasz się go wraz ze starą wodą, podmieniając ją na nową.

Ustrojstwo do nalewania wody oczyszcza ją z większości niechcianych wodociągowych dodatków. 

Mam nadzieję, że teraz jest jaśniej. :)

Opublikowano
22 minuty temu, hilux napisał:

Ryby w akwarium żyją w swoich odchodach, twoją rolą jest upewnić się, że od nich nie poumierają. ZiSPPM to zbędne i szkodliwe produkty przemiany materii. Googlnij sobie ''akwarium cykl azotowy'. Pprzeszczep bakterii z dojrzałego baniaka zajmie się NH4 i NO2, rozkładając je do NO3 - bez przeszczepu musiałbyś czekać aż  wykształcą się odpowiednie kultury bakterii. W większości akwariów NO3 służy jako nawóz dla roślin, typowe akwarium Malawi roślin nie ma a do tego mieszkańcy to brudasy i ZiSPPM generują jakby im ktoś za to płacił. ;)

Jeśli nie masz odpowiedniej ilości klombów do usuwania NO3 to pozbywasz się go wraz ze starą wodą, podmieniając ją na nową.

Ustrojstwo do nalewania wody oczyszcza ją z większości niechcianych wodociągowych dodatków. 

Mam nadzieję, że teraz jest jaśniej. :)

teraz zdecydowanie jaśniej i z ZiSPPM i z tą podmianą i ewent. ustrojstwem do uzdatniania wody ;)
podobno u mnie kranówka też niczego sobie. W zoologu ładują ją bezpośrednio do akwariów przy cotygodniowych podmianach a ponoć wymieniają ponad połowę... I nic im nie zdycha a przynajmniej tak mówią choć nie zauważyłem trupków. Jutro/dzisiaj jak dojadą w końcu do mnie testy to zobaczymy co i jak będzie.

Opublikowano

A jeśli kupujesz samochód a pan od dilera zarzeka się, że ma ten sam i spala mu 3 litry na sto, zimą, ciągnąc przyczepę z koniem i to cały czas pod górkę to też w to uwierzysz? ;)

Pan z zoologa ma za zadanie sprzedać produkt, tak samo jak pan od dilera. Rzetelni sprzedawcy służący fachową poradą to wyjątek, nie reguła. 

Poza tym ryby to generalnie dość twarde stworzenia i sporo zniosą. Per analogiam, ty też zniósłbyś przez długi czas życie zatrzaśnięty w nieczyszczonym wychodku, jeśli tylko dostawałbyś jeść i pić... :P 

 

Opublikowano
5 godzin temu, Feekowek napisał:

W zoologu ładują ją bezpośrednio do akwariów przy cotygodniowych podmianach a ponoć wymieniają ponad połowę... I nic im nie zdycha a

..tylko nie dodałeś  jaką chemię ładują  poza wodą  prosto  kranu. Nikt sobie nie pozwoli na to aby ryby padły i sklep w związku z tym poniósł straty. Też leje wodę prosto z kranu ale przez  węgiel  albo wkład sedymentacyjno węglowy.

Opublikowano
9 godzin temu, Feekowek napisał:

Druga sprawa to kwestia rodzaju bakterii jakie mam dać na wspomaganie. Wybór jest spory.

Dzień dobry wszystkim,
pomijając kwestię o czystości kranówki poproszę o pomoc w sprawie doboru bakterii startowych.
Dla przypomnienia wykorzystuję do startu filtr wewnętrzny z innego chodzącego akwarium.
 

Opublikowano

To i ja kolego dodam swoje trzy grosze. Bakterie jakie polecam to Prodibio, Seachem Stability lub Equo Bacterya - wszystko do dostania w erybce.

Filtrację planujesz bardzo dobrą czyli Ikola 600 plus prefiltr. Na tym sprzęcie masz załatwioną i biologię i mechanikę. Podczas startu przełóż stary wewnętrzny filtr do 112 i poczekaj na nową dostawę Ikoli z Chin. Budowę kaseciaka zostaw majsterkowiczom. Po przeczytaniu całego tematu na jego temat można lekko mówiąc zgłupieć. Na samym początku mojej przygody sam zacząłem się nad takim sposobem filtracji zastanawiać i po przeczytaniu tematu o jego budowie już wiedziałem, że nic nie wiem. Tutaj przegroda taka a za chwilę siaka. Komory śmieciowe i inne wynalazki. Wersja 5, 6, 7 a za chwilę czytasz, że różnica to tylko kilka milimetrów pomiędzy przegrodami lub otwory wyżej a nie niżej. Masz tylko 112 litrów więc po co dodatkowo zabierać miejsce w baniaku kominem. Oczywiście jeżeli należysz do takich, którzy próbują to śmiało buduj bo każda filtracja ma swoje wady i zalety.

Opublikowano
51 minut temu, Jerry_jerry napisał:

To i ja kolego dodam swoje trzy grosze. Bakterie jakie polecam to Prodibio, Seachem Stability lub Equo Bacterya - wszystko do dostania w erybce.

Filtrację planujesz bardzo dobrą czyli Ikola 600 plus prefiltr. Na tym sprzęcie masz załatwioną i biologię i mechanikę. Podczas startu przełóż stary wewnętrzny filtr do 112 i poczekaj na nową dostawę Ikoli z Chin. Budowę kaseciaka zostaw majsterkowiczom. Po przeczytaniu całego tematu na jego temat można lekko mówiąc zgłupieć. Na samym początku mojej przygody sam zacząłem się nad takim sposobem filtracji zastanawiać i po przeczytaniu tematu o jego budowie już wiedziałem, że nic nie wiem. Tutaj przegroda taka a za chwilę siaka. Komory śmieciowe i inne wynalazki. Wersja 5, 6, 7 a za chwilę czytasz, że różnica to tylko kilka milimetrów pomiędzy przegrodami lub otwory wyżej a nie niżej. Masz tylko 112 litrów więc po co dodatkowo zabierać miejsce w baniaku kominem. Oczywiście jeżeli należysz do takich, którzy próbują to śmiało buduj bo każda filtracja ma swoje wady i zalety.

cześć @Jerry_jerry, jest dokładnie tak jak mówisz. Najpierw zaciekawienie, potem po przeczytaniu pierwszych postów przychodzi myśl "przecież to nie jest skomplikowane, zrobię sobie" a potem więcej czytasz: "qrde o co w tym wszystkim chodzi, przecież to było takie proste" ;)

Opublikowano

i w tych pięknych okolicznościach przyrody i w ogóle otwieram paczuszkę i sprawdzam co też mi tam przysłali za chemikalia :)zoolek.thumb.jpg.605c6ebd33a150a2c9510cab5e12700f.jpg

  • Lubię to 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.