Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zygi jak czytam twoje wpisy to chyba masz obsesję na temat tracenia miejsca i wody w akwarium 300l.  Czemu więc nie stawiasz od razu 1000l ?

Jeśli więc tak podejść do Malawi to zrób sobie sump wtedy zupełnie nie tracisz wody w 300l a nawet może wyjść ci 400l wody netto w obiegu w akwarium 300l jak dasz wielki sump.

Może zrobimy interes ??? ja ci odzyskam z tej twojej 300ki  - 60 litrów w zamian za kaseciak  20l i za koszt  ( formatki 50zł + pompa 4000l/h za 40 zł razem wyjdzie  110 zł:huh: bo jeszcze gąbka z WodaTech i ltr lawy wulkanicznej za 6 zł ( grzałkę schowasz też ale jej w koszt tu nie liczę jak też złóż do kaseciaka).

wchodzisz w taki  interes.?:D

a zapomniałem najważniejsze ^_^- za dodatkowe 60 zł schowasz zupełnie ten kaseciak za swoje wybrane płaskie tło - będzie tylko tło, kamienie, piasek , ryby i woda o roślinach nie wspomnę bo żle to widzę w Malawi. Nie to że brzydko ale trudno utrzymać.

Opublikowano

Taki 1000l to bym bardzo chciał ale jak już pisałem miejsce mnie ogranicza. Sumpa też nie wstawię ani narurowca bo nie będzie gdzie.

Dziwny interes. Proszę jaśniej a może się skuszę.

 

Opublikowano

Jak masz sumpa to trochę na komin tracisz :D. Dziury najlpiej wiercić u producenta, tylko trzeba najpierw zaplanować. Tylko jak miejsca nie ma..., to już problem. Jak coś opróżnij szafkę.

Opublikowano
31 minut temu, Zygi napisał:

Dziwny interes. Proszę jaśniej a może się skuszę.

A co ty panna na wydaniu?;) żebym ciebie kusił kaseciakiem - chcesz dwa kubły to je kupuj.

albo wchodzisz w interes albo nie:). Każdy sam sobie wybiera jak żyć Panie Zyga z Malawi.

 

 

 

Opublikowano

A kto kota w worku kupuje? Trochę więcej informacji proszę. Założyłem temat bo się wacham, ważę plusy i minusy obu rozwiązań. Przyjmijmy że wchodzę w ten "interes" :) bo mnie to bardzo zaciekawiło. 

Opublikowano (edytowane)

Kolego Zygi powiem tak. Podtrzymuję wszystko to co napisałem w poprzednim poście ale skoro się wahasz to wybierz coś sprawdzonego. Dwa kubły jak masz kasę. Jeżeli trochę mniej to na początek mechanika do środka a biologa w kuble. Gdy mechanik i jego wygląd stanie się dla Ciebie uciążliwy to zawsze drugi kubeł możesz kupić. Na start wybierz coś sprawdzonego a za jakiś czas jak się z biotopem otrzaskasz to sam zobaczysz co tak na dobrą sprawę jest Tobie potrzebne. A tak BTW dopóki nie kupisz drugiego kubła to gawiedź akwarystyczna wpadnie na nowe rewelacje i może w ogóle filtry nie będą potrzebne a tylko mocne cyrkulatory i gąbka luźno stojąca. Jeszcze do nie dawna kupowano kubły x litrów i pakowano jeszcze więcej ceramiki. Obecnie już podobno ten trend jest be i teraz na każde 200l 0.5 litra złoża wystarczy.  Ostatnio kolega Pleziorro zrobił test z którego wynika, że po ustabilizowaniu baniaka po pewnym czasie złoże można kompletnie usunąć i też daje rade. Czyli poniekąd akwarystyka powoli zatacza koło i mamy powrót do przeszłości gdzie stosowano gąbki a o kubłach nikt nie słyszał lub rzeźbili je zapaleńcy.

W zasadzie jak sobie tak zaczynam myśleć to idąc za obecnym trendem (nie zważając na estetykę) śmiało możesz sobie zafundować dwa Aquaele Turbo 2000 po przeciwnych stronach akwarium. Każdy z nich ma kubeczek ponad 600ml na ceramikę np. Matrixa lub Biceramax 1600 pod spodem drobna gąbka, wyloty jeden wzdłuż tylnej szyby a drugi na przednią szybę po skosie i masz filtrację jak ta lala. Jednak powtarzam, że w tym wypadku estetyka kuleje na maksa.

Podsumowując. Filtracja temat rzeka i nikt Tobie nie da jednoznacznej odpowiedzi. Popatrz choćby na opinie o sprzęcie. Jedni wychwalają pod niebiosa a inni piszą, że dno i kilometr mułu. Pewnie jest to też spowodowane oczekiwaniami jakie wobec danego urządzenia ma potencjalny użytkownik. Dla Pana X filtr chodzi głośno bo śpi pół metra od niego a drugi ma go w szafce w drugim pokoju i kompletnie tego nie słyszy. Z filtracją jest tak, że każdy będzie ciągnął na swoją stronę bo to ma i będzie chwalił tylko to jedno rozwiązanie.

Edytowane przez Gość
Opublikowano (edytowane)

Taki jeszcze mały OT. Z góry przepraszam autora wątku. W poprzednim swoim poście napisałem o obecnym "trendzie" biologicznym czyli 0,5 litra na 200 litrów wody. Skąd to się wzięło? Czy takie opinie są podyktowane tym co możemy przeczytać na ulotkach producentów ceramiki? Przyznam się, że w opiniach na ten temat raczej jestem za nadfiltracją a niżeli liczeniem na styk, że pół litra wystarczy więc po co więcej. Przecież miliony akwarystów z różnych biotopów włączając w to nawet najbardziej wymagających jak morskie też w sumpy pakują tego więcej. Z drugiej strony jednak taki pogląd jest bardzo wygodny bo skoro tak mała ilość złoża jest wystarczająca to po co kupować kubły, które mają po 10 i więcej litrów. Niektórzy nawet budują z 30 litrowych beczek. No właśnie. Chwyt marketingowy? Zarabianie na nieświadomości? Przez tyle lat byliśmy okłamywani? Przecież w biotopie Malawi to ryby słonie, które produkują kupy na potęgę więc czemu na siłę ograniczamy ilość złoża zamiast dać więcej i spać spokojnie w razie destabilizacji? Przecież jeżeli damy więcej to i rybom będzie si a pożyteczne bakterie niech osiedlają się i robią swoje.

Edytowane przez Gość
Opublikowano
42 minuty temu, Jerry_jerry napisał:

Kolego Zygi powiem tak. Podtrzymuję wszystko to co napisałem w poprzednim poście ale skoro się wahasz to wybierz coś sprawdzonego.

Na tym forum wszystkie filtracje są sprawdzone i jak spytasz to ktoś zawsze taką ma albo miał i zmienił na inną bo mu ta nie odpowiadała.

Nie namawiam Zygi do robienia kaseciaka bo już inni co go mają to go chwalą, ale jak każda filtracja ma wady i zalety. Natomiast twoje przewidywania że jak dasz za dużą pompę do kasety to ci cała wodę wypompuje są zwyczajnie błędne. Jak spartolisz konstrukcję albo zupełnie zapchasz gąbkę syfem to wypompuje wodę o 10-15cm i pompa zacznie siorbać - głośno i wyrażnie sygnalizując akwaryście że trzeba gąbkę wyjąć i wypłukać. Siorbanie bardzo zmniejsza ilość pompowanej wody a to podnosi poziom w komorze więc sobie to tak siorbie i nawet odpornego w końcu zmusi do reakcji

Tylko najdroższe elektroniczne kubły mają taką sygnalizację zapchania gąbki :D kaseciak ma to za darmo.

Ja uważam że nie po to Zygi kupował ładne tło by teraz na tle tego tła :e_confused:postawić dwa czarne AqCTurbo jak dwa czarne słonie. Po co dawać takie rady jak sam z góry stwierdzasz że estetyka leży.  U Zygi ma być pięknie i nic ma nie być widoczne nawet te rurki od kubłów by zapewne schował jakby mógł i grzałkę także.

Nie strasz też chłopa że klejenie kaseciaka jakiejś precyzji wymaga.  Nie wymaga bo nawet krzywo sklejony, ze szparami gdzie cieknie woda będzie działał doskonale.

Cóż - często o kaseciaku piszą ci co go nigdy nie mieli i jeszcze nie wiedzą że nawet jak pierwszy się nie uda to drugi po poprawkach już doskonały wyjdzie a to tylko 50 zł na nowe formatki, klej masz a wszystkie bebechy przekładasz.

Z tą nadfiltracją to faktycznie OT więc tylko ci powiem że nie ma nadfiltracji - bakterii jest zawsze w dojrzałym stabilnym systemie tylko tyle ile g... dają ryby czyli tylko tyle ile jest jedzenia dla bakterii nitryfikacyjnych i to jest ten stan NH4 i NO2 niewykrywalne.

To o czym piszesz to się nazywa nie nadfiltracja tylko nadmetraż :( czyli o wiele za dużo wolnej powierzchni do zasiedlenia przez określoną ilość bakterii . Coś tak jakby ciebie z twojego M 3-4   przekwaterowano do Pałacu Wilanowskiego a zapomniano dać na to fundusze - rodzina się nie powiększy tylko znależć się trudno.

Ale sam w tej teorii nadzłoża trwałem przez pół wieku dopóki nie dotarła do nas akwarystyka amerykańska wypierając radziecką.

Tu masz to napisane jasno i wyrażnie i jak znam Amerykanów nie jest to na styk ale z kilkukrotnym marginesem bezpieczeństwa - vide praca baniaka bez żadnego złoża.

http://seachem.com/matrix.php

chcesz pogadać to załóż nowy temat bo tu w OT dalej nie idę.

1 godzinę temu, Zygi napisał:

A kto kota w worku kupuje? Trochę więcej informacji proszę. Założyłem temat bo się waham, ważę plusy i minusy obu rozwiązań. Przyjmijmy że wchodzę w ten "interes" :) bo mnie to bardzo zaciekawiło. 

Zaproponuję ci cuś co sam zrobiłem w podobie tego co ty chcesz mieć w oparciu o twoje tło ATP .

Moje jest na osnowie innego chińskiego tła 3D i wygląda tak - widzisz tu gdzieś kaseciak, grzałkę ?

ATT00588.thumb.jpg.1d02c50bce50d53f1f3f3b67c9dc8c24.jpg

 

Co tobie Zygi proponuję .

1/ Kupić tło identyczne ale wymiar 150x50cm  więc o 60 zł droższe i tu ten dodatkowy koszt za to - będzie już w dwu kawałkach i w wybranym rogu odciąć piłką włosową te 30cm by sumarycznie pozostało 118cm ale w górze dodatkowo odciąć jeszcze 25cm na  kasetę uniwersalną. Taki szkic poglądowy jakbyś nie zrozumiał.

20170316_133627.thumb.jpg.112f641bcd52a16fb3446282dfab9c1b.jpg

 

Kaseta więc będzie schowana za głębokim parawanem. A kasetę proponuję uniwersalną na każdą pompę ale ty kup falownik jvp-102A bez magnesów za 40 zł - i wycisz go teflonem - opis jest na forum tylko trza poszukać.

tu masz wymiary tylko na start dajesz 1 l dowolnej ceramiki pod pompą i tą gąbkę - nic ponadto bo na szkicu jest zaznaczone wszystko co można wpakować potem by nie kubłować wody co tydzień.

20170316_134723.thumb.jpg.1697fe4c777f8925644279eea97ac5ed.jpg

i w ten sposób zmieściliśmy się w tym obiecanym koszcie  110 zł  no i  mamy sik 4000l/h z 12W mocy i zupełną ciszę.

 

 

Opublikowano
2 godziny temu, Jerry_jerry napisał:

Jeszcze do nie dawna kupowano kubły x litrów i pakowano jeszcze więcej ceramiki. Obecnie już podobno ten trend jest be i teraz na każde 200l 0.5 litra złoża wystarczy.  Ostatnio kolega Pleziorro zrobił test z którego wynika, że po ustabilizowaniu baniaka po pewnym czasie złoże można kompletnie usunąć i też daje rade.

Wiedziałem, że to się tak skończy. Zaraz wszyscy będą wyciągać media z filtrów, a inni startować bez filtrów. A potem ktoś stwierdzi, że po co zalewać akwarium do pełna, można zalać 2/3, albo i pół baniaka. I ryby też będą pływały.

Jerry_jerry, rozumiem, że piszesz nie o trendzie w akwarystyce, tylko o trendzie na Forum Malawi. I powinieneś dodać, że Pleziorro zrobił test, który trwał tydzień. A Ty już taki wniosek wyciągnąłeś.

Na szczęście Twój następny wpis jakby trochę idzie w inną stronę.

Heniu bodaj w swoim pierwszym wpisie na temat kaseciaka napisał, że główną zaletą kaseciaka jest to, że woda nie opuszcza zbiornika. To prawda, tak jest w kaseciaku, (choć jak pamiętam komuś jednak opuściła, bo wylot się obrócił), ale nie wiem, dlaczego wielu powtarza to jak mantrę. Powoli niektórzy uwierzą, że jest to cel nadrzędny.

Ja osobiście nie widzę problemu z tym, że woda opuszcza baniak, a nawet uważam, że ma to wiele zalet.

Obecnie mam sumpa w dużym baniaku i kubeł Ehaima w mniejszym i woda mi opuszcza baniak już przez ponad 10 lat 24 godz na dobę i nigdy nie miałem problemu z tym.

Nie jestem przeciwny kaseciakom, ale trzeba znać też ich ograniczenia.

2 godziny temu, Jerry_jerry napisał:

Czyli poniekąd akwarystyka powoli zatacza koło i mamy powrót do przeszłości gdzie stosowano gąbki a o kubłach nikt nie słyszał lub rzeźbili je zapaleńcy.

Mam nadzieję, że jednak nie zatacza, bo nie chciałbym wrócić do czasów baniaków w ramach stalowych uszczelnianych kitem i reszcie techniki akwarystycznej na tym samym poziomie. Wiedza też wtedy i na temat ryb i akwarystyki była dużo mniejsza.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Henryku, mam jedno pytanie dotyczące tej kasety opartej na falowniku. Jak rozumiem słup wody nie jest podnoszony tylko pchany bezpośrednio ze ściany kasety. Nie ma chlupotania, ale czy takie rozwiązanie nie będzie wymagało doatkowego skimmera do usuwania filmu ?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.