Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dokładnie, akwarium jest w pełni dojrzałe, więc zasiedlanie jest błyskawiczne. A trzeba pamiętać, że bakterie nitryfikacjne potrafią się osadzać nawet na domowej armaturze ;) Sam czyszczę gąbki na wlotach do filtrów dość często (nawet co tydzień) pod gorącą kranówką i po tygodniu śluz nitryfikacyjny znowu jest obfity.

"Test" miałby sens gdyby startować akwarium na samym cyrkulatorze, dając jakąś pożywkę - wtedy sprawdzilibyśmy rzeczywiście to co chcemy sprawdzić.

Opublikowano

Jak dla mnie tytuł oddaje dokładnie założenia i nic w tym nie jest błędne.

Może bym tylko uściślił na " Filtracja bez złoża ceramicznego"  bo teraz to wygląda jak filtracja bez biologii.

Ciągle nie uznajemy gąbki i piasku jako złoże biologiczne .

Zgadzam się  z Grekzzi że gąbka to ogromna powierzchnia dla osadzenia się bakterii nitryfikacyjnych i żadne tam płukania pod kranówą czy inną wodą z baniaka osiadłej tam biologii nie niszczy ( chyba że jak napisał Darek - trafisz na super chlorowaną kranówę albo sparzysz wrzątkiem tą gąbkę lub wypłuczesz w Bielince ) a nawet patrząc po wynikach NO2 nawet nie osłabia na tyle by to wyszło w pomiarach. Płukanie gąbki usuwa część zebranych w niej zanieczyszczeń organicznych i to jest ten mechanik, a gąbka jako biolog dalej jest nietknięta .

Nie zgadzam się z Krzysiem ( do zobaczenia  jutro) iż piasek to słabe złoże dla nitryfikacji bo akwarysta go od czasu do czasu przemiesza . To jedno z najlepszych złóż bo warstwa piasku 30x30x1cm czyli ok 1 litr piasku jest zawsze natleniona i ma powierzchnię 86 m2  zawsze dostępną dla bakterii nitryfikacyjnych jako siedlisko . Jak doskonałe to złoże piaskowe świadczy filtr FBF z 1 litrem piasku fluidyzowanego który stale się rusza i ociera o siebie a jakoś te bakterie w takich ruchomych piaskach żyją i nawet lepiej niż w takich nie ruchomych , a jak ruszy w tym mieszanym piasku cykl nitryfikacji to sam spokojnie jest w stanie utrzymać biologię w 1000l baniaku tak dobry jest piasek jako złoże nitryfikacji.

Co do tego piasku i biologii z ostrym światłem to po pierwsze nie ma tam w nim UV , 2-3 mm poniżej jest już ciemność jak d. u murzyna a całe zło oświetlonego złoża polega na tym że w świetle zarastają glonami te pory i dlatego złoże słabnie bo gloniska blokują bakteriom dostęp tlenu a nawet zabierają.

Nie dowiarkom mogę wkleić fotke jak wygląda Matrix po 2 miesiącach w świetle a jak taki sam Matrix z kasety z ciemności.

ten pierwszy jest czarny i zupełnie porośnięty krasnalami. ale tylko tu gdzie padało światło.

W głebszych warstwach piasku tych niskotlenowych też są bakterie nitryfikacyjne które albo są uśpione albo przestawione na denitryfikację więc nawet jak wygrzebiesz je łapą na wierzch gdzie tlenu dużo to przejdą na nitryfikację tlenową w kilka godzin - nawet tego faktu w pomiarach nie odnotujesz.

Dlatego Plezi ma to samo co ja i timi.

Wyjmujesz tą ceramikę a biologia ani drgnie - jaka była z ceramiką taka sama jest bez tej ceramiki i tyle było do udowodnienia w teście Rafała.

 

 

 

Opublikowano
4 minuty temu, deccorativo napisał:

Jak dla mnie tytuł oddaje dokładnie założenia i nic w tym nie jest błędne.

Może bym tylko uściślił na " Filtracja bez złoża ceramicznego"  bo teraz to wygląda jak filtracja bez biologii.

No i to jest właśnie ta diametralna różnica :D

Opublikowano

Miałem się nie odzywać, bo to co napiszę może być potraktowane jako OT i czepianie się, ale jak tu się nie czepiać. Gdy czytam to, co pisze Henryk, to nie wierzę własnym oczom.

5 godzin temu, deccorativo napisał:

żadne tam płukania pod kranówą czy inną wodą z baniaka osiadłej tam biologii nie niszczy ( chyba że jak napisał Darek - trafisz na super chlorowaną kranówę albo sparzysz wrzątkiem tą gąbkę lub wypłuczesz w Bielince ) a nawet patrząc po wynikach NO2 nawet nie osłabia na tyle by to wyszło w pomiarach. Płukanie gąbki usuwa część zebranych w niej zanieczyszczeń organicznych i to jest ten mechanik, a gąbka jako biolog dalej jest nietknięta .

Wielokrotnie czytałem, jak to chlor szkodzi biologii, a w jednym z postów decco przeczytałem, że nawet najmniejsza ilość chloru może zniszczyć całą biologię.

Każdemu się doradza, żeby czyścił fitry w wodzie z akwarium, pod żadnym pozorem z kranu. Czy ja tu się znalazłem w jakiejś innej rzeczywistości? Od lat leję wodę z kranu przy podmiankach i z tego, co się orientuję, nie tylko ja. Gdy o tym pisałem, to byłem ignorowany. A tu proszę. Nie sądziłem, że doczekam chwili, w której Henryk napisze, że woda z kranu nie zaszkodzi biologii :) 

5 godzin temu, deccorativo napisał:

co do tego piasku i biologii z ostrym światłem to po pierwsze nie ma tam w nim UV , 2-3 mm poniżej jest już ciemność jak d. u murzyna a całe zło oświetlonego złoża polega na tym że w świetle zarastają glonami te pory i dlatego złoże słabnie bo gloniska blokują bakteriom dostęp tlenu a nawet zabierają.

To może i to uściślić. Chyba miało być 2-3cm.? Gdy się zgasi światło w pomieszczeniu, to widać, że światło dociera do 2-3 centymetrów, a nie milimetrów i dopiero wtedy zaczyna być d. murzyna. Glony na piasku nie są w stanie się utrzymać, gdyż piasek jest w ciągłym ruchu (cyrkulacja+ryby), więc światło nie ma tu znaczenia. Chyba że się mylę, ale wtedy wartość piasku jako złoża, przez te glony, może znacznie spaść ;). Z kolei według tego co twierdzisz wnioskuję, że kamienie i tło traci wartość jako podłoże dla bakterii, bo porastają je glony. Czy to właściwe wnioski?

Może ustalić jedną, obowiązującą prawdę, żeby nie było tak, że w jednym wątku czyta się jedno, a w drugim zupełnie coś innego. Ludzie mogą od tych sprzeczności zgłupieć. Rafał napisał, że gąbkę wypłukał w kranówie, żeby podkreślić, że gąbka była bez biologi i jako taka była bez wartości. A tu dowiaduje się, że to nieprawda, że to nadal pełnowartościowe złoże z bakteriami. Z kolei światło, poprzez glony, powoduje "zaduszenie" bakterii, a cały czas się pisze, że kamienie i tło zasiedlają bakterie nitrifikacyjne. To samo tyczy się piasku. To w końcu światło szkodzi bakteriom w akwarium, czy nie? ;)

  • Dziękuję 3
Opublikowano

Zrobiłem miesiąc temu to samo co Rafał w podobnym wymiarami akwarium i podobnym filtrze. Tylko, że u mnie w kranie nie ma chloru (własne ujęcie wody). Zrobiłem to nie dla testu, a dlatego, że z ceramiką poziom wody w turbo kasecie szybko malał -w obawie o grzałkę musiałem płukać gąbkę co 2-3 dni. Teraz po tygodniu poziom wody taki sam. Też nie zauważyłem żadnych zmian w parametrach wody, więc u mnie taka filtracja pozostanie

Opublikowano

Od wczoraj (dla niedowiarków) gąbka została zamieniona na zapasową nigdy nie używaną. Ciekawa dyskusja się wywiązuje, ale nie karmcie jednego Trolla, ja go ignoruję, co i Wam proponuję :).

Nazwy raczej nie będę zmieniał, bo przyczepić się można do wszystkiego, tylko po co ;) jak ktoś nie rozumie celu tego badania to nie zrozumie go także jeśli zmienię tytuł. Na razie tyle, nadal nie wyciągam jeszcze publicznie wniosków z eksperymentu, myślę, że jeśli No3 nie skoczy jakoś wysoko to przedłużę test o kilka dni i być może lawa już nie wróci do kaseciaka jak u kolegi Jarasa :)

Opublikowano

Jak obliczyć stabilność?  Serio kilkoma testami wody?  Niby temat fajny... Ciekawy... Bo od dawna wiadomo, że mocno przesadzamy z ilością bilogi, ale co w tym złego?  Ryby na tym cierpią?  Koszty ceramiki nas zabijaja?  Nawet ryb z "biedronki" szkoda.

Podchodzę do tematu stać mnie na akwarium? Wodę ryby filtry prąd to chyba nie jest przesadą dać wiecej dla stabilizacji bo w końcu to nasze kochane ryby.... 

Chyba, że tu nie chodzi o ryby... 

Sorry za ot 

  • Dziękuję 4
Opublikowano

@Pleziorro to co robisz, to nie żaden eksperyment, tylko potwierdzenie tego co faktycznie istnieje. Proces nitryfikacji nie powstał wraz z wymyśleniem przez firmy akwarystyczne złóż do osiedlania się bakterii, on był od zawsze. Jeszcze 30 lat wstecz miałem stabilnie działające akwaria bez złóż ceramicznych dla bakterii, w których za media filtracyjne służyło 1-2 litry żwirku i trochę gąbki od tapicera. Zawartość takiego filtra zewnętrznego płukało się raz w tygodniu w kranówce, która była chlorowana, a biologia w akwarium nie traciła na stabilności. W akwarium, które funkcjonuje 3-4 miesiące i ma działającą biologię, usunięcie części koloni nitryfikacyjnych może spod\wodować bardzo krótkotrwałe i symboliczne wahnięcie NH4 i tyle.

Pleziorro doprowadź test do końca i opublikuj wyniki, może one dadzą niektórym do myślenia. 

Opublikowano

Moim zdaniem z biologią jest trochę jak z inwestowaniem - najważniejsza jest dywersyfikacja.
Wyobraźcie sobie przypadek choroby - trzeba podać leki do głównego baniaka i to takie, które zabiją biologię. Co wtedy? Będziecie kamienie lub piach wyjmować dostarczając rybom dodatkowego stresu? Mając ceramikę jedna chwila i już jest poza obiegiem i czeka na zakończenie kuracji aby podjąć pracę.
Albo musicie na chwilę postawić małe akwarium aby zrobić kwarantannę czy odizolować rybę? Co wtedy? Też zabawa z kamieniami i piachem? Czy może łatwiej wyjąć z połowę ceramiki z głównego akwarium i już mamy gotową biologię.

EDIT
Daleko nie szukać - post #61
http://forum.klub-malawi.pl/topic/18606-dziwne-zachowanie-pyszczakow/?page=7#comment-269723

Wysłane z telefonu


  • Dziękuję 7
Opublikowano
4 godziny temu, Pleziorro napisał:

dyskusja się wywiązuje, ale nie karmcie jednego Trolla, ja go ignoruję, co i Wam proponuję :).

no tak, jako pierwszy odpowiedziałem i wyraziłem opinię. No i jak tak w lustro spojrzę......

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.