Skocz do zawartości

Malawi 150x50x60 ile to kosztuje? Historia powstania.


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Witam. Uznałem, że czas się przedstawić i zaprezentować swoje malawistyczne zapędy.

 

Coś o mnie: jestem z Podlasia, mam 34lata i akwarystyką interesuję się od 2006 roku kiedy to zakupiłem szkiełko 240l wktórym było kilka różnych biotopów (nigdy malawi), i które to jakieś 3 lata temu pięknie pękło, podnosząc delikatnie wilgotność w salonie

Od tego czasu miałem chwilową przerwę.

 

Do niedawna gdy już zaczęło za mną chodzić kolejne akwarium.

W poszukiwaniu inspiracji trafiłem na to forum i chwała dla wuja google, oraz osób odpowiedzialnych za pozycjonowanie strony klubowej

 

Plan był prosty: kupić tanio szybę frontową wkleić do pozostałości po 240stce i zalewać.

Jednak poszedłem po rozum do głowy przemyślałem to. Akwarium było już leciwe, stało długo bez wody i z całą pewnością w salonie znów można by było puszczać papierowe statki.

 

Po przeszukaniu okolicznych sklepów, zacząłem szperać w internetach, oglądać różne zbiorniki i wybrzydzać: ten za niski, ten za krótki, ten za długo stoi bez wody, a ten za bardzo porysowany.

 

Aż w końcu jest trafiony 1,5 roczny zbiornik robiony na zamówienie w znanej firmie, o wymiarach jak w tytule ze szkła gr. 12mm ciągle zalany i już oklejony czarną folią. Oglądam długo rozmawiam z właścicielem pasjonatem i w zamian za bilety NBP o wartości 500zł następnego dnia odbieram opróżniony zbiornik.

Ówczesny właściciel zaproponował bym zabrał również koronę z oświetleniem z dodatkowe 300 PLN. Wydało mi się to wtedy próbą wydojenia mnie z kasy i delikatnie odmówiłem twierdząc, że mam własną koncepcję pokrywy (nie miałem).

Co tam korona, mam wymarzony baniak stoi w domu na podłodze i trzeba go szybko na czymś ustawić i zalewać niech dojżewa.

Myśląc że teraz to już z górki zabrałem się ochoczo działania.

 

No i się dopiero zaczęło ? a ile to waży? 1+2+5+8.....Będzie z 700kg?

Nasz domek zbudowany w latach 70 z mizernymi stropami może nie udzierżyć o podłodze sosnowej na legarach nie wspomnę.

Nawet żona, która do tej pory dzielnie znosiła wszystkie moje szalone pomysły zaczęła patrzeć na mnie podejżliwie, czy oby na pewno do końca mi nie odbiło i my wszyscy nie skończymy pod mostem lub co gorsza pod gruzami.

 

Kierując się dobrem rodziny wybrałem miejsce na zbiornik w rogu między ścianą zewnętrzną a nośną gdzie strop powinien być najmocniejszy.

 

Znalazłem stelaż pod akwarium 200 cm za 100 PLN więc wziołem i sam skróciłem o 50cm.

Szkoda że nie wpadłem na pomysł by go obniżyć do 50 ale już po ptakach, więc musi tak zostać. Dorobiłem do niego 6 regulowanych nóg ze śrób 12mm, nakrętek i płaskownika 50x4mm, aby dało się go łatwo wypoziomować na niezbyt równym stropie, który napewno skrywa się pod drewnianą podłogą.

1b77f384273d8e8310782e5efdc9cb60.jpg

Kożystając z okazji, że żona z potomkiem wyjechali na ferie zimowe, zniosłem do salonu narzędzia. Wyciołem dechy z podłogi na wymiar stelaża, i ustawiłem wszystko w miejscu docelowym.

713b33efd1d52a865681797f72e995ef.jpg

Przepełniony dumą popijając browara siedziałem na kanapie i patrzyłem w puste szkło, oczyma wyobraźni rysując w środku piękne kolorowe Pyski.

 

Podsumowując wydałem 500 na szkło 100 na stelaż i jakieś 15zł na śruby i nakrętki browarów nie doliczam.

615 zł.

Nieźle bo teraz to już z górki.

 

Stwierdziłem, że kaskada oraz wewnętrzny fan3 po 240 raczej nie poradzą sobie z ilością kupy po mieszkańcach z jeziora Malawi w 450l zbiorniku.

Małżonka zadała mi jedno proste pytanie (nawet retoryczne bo nie oczekiwała odpowiedzi) "czy znowu będziemy mieć poplamione ściany od węży i wiader po podmianach wody?"

Dało mi to do myślenia.

Przeszukując forum trafiłem na film Stana o narurowcach. To było to czego potrzebowałem.

Wymyśliłem jak łatwo wpiąć to w istniejącą instalacje wodno kanalizacyjną, znajdującą się w pomieszczeniu pod salonem.

I do dzieła składam narurowca....

 

Zdecydowałem, że wystarczy prosty system 2x korpusy mechaniczne, 2x biologia, i 1x purolite. Zacząłem kompletować materiały: kolanka, trójniki, rurki itd korpusy, wkłady i pompa. Postawiłem na IBO 25-60.

eccc52d78130a5184af0c2fedd91488a.jpg

Czyli poszło na to jakieś 650zł i 250 na pompę to jakieś 900zł na gotową filtrację, ze złożami i przyłączami. Wszystkie prace wykonawcze we własnym zakresie.

 

Ufff teraz to już z górki.

Można zalewać, ale w środku pusto hmmm

Kamienie postanowiłem nazbierać w okolicy. Sprawa okazała się dość skomplikoeana, gdyż znowu nawaliło tego białego gówna, prawie jak w Karkonoszach .

Jakoś się w końcu udało wymyłem kamienie myjką ( się okazało, że zostało kilka porostów) i oblałem wrzątkiem. Ułożyłem w akwarium i zabrałem się za piach kreisel 99 frakcja 1mm wypłukałem około 40 kg.

Po opisach z forum sądziłem, że będzie więcej termedi z tym płukaniem. Poszło całkiem sprawnie. Wsypałem go do akwarium i rozpoczęłam procedurę napełniania.

Strop wytrzymał syf taki, że nie widać ani jednego kamienia zwątpiłem w to moje płukanie.

Odpaliłem filtrację i po 3 godzinach woda jak kryształ. Odetchnełem z ulgą.

 

Przecieków brak. Duma rozpiera. Kamienie za free piach jakieś 15zł

 

Jak ja to... A no tak teraz to już z górki...

Woda zalana akwarium dojżewa znajomy podzielił się ze mną biologią, więc umieściłem w korpusach z ceramiką i sobie dojżewa.

Wtedy chciałem się pochwalić dokonaniami a tu zonk: zdjęcia nie da się zrobić bo oświetlenia i korony brak

8268680e790a8b7e42b24d240fd7f4c1.jpg

Przekopuje forum w celu znalezienia inspiracji na pokrywę... Mina mi zrzedła, gdy okazało się, że za 300zł to ja nic nie zrobię ciekawego.

Co najwyżej gotowca plastikowego mogę sobie kupić i będę musiał to za każdym razem zdejmować by coś zrobić w akwarium.

Postanowiłem skulić ogon pod siebie i zadzwonić do gościa z pytaniem czy może nie sprzedał jeszcze tej pokrywy co mi proponował. Udało się pokrywa czekała, aż się zgłoszę bo gościu przewidział, że się pewnie namyślę hehe i tak stałem się posiadaczem korony aluminiowej firmy AquaBoro wraz z oświetleniem 2x36w za 300zł

2f2096bd88b4b3d6a1025d0760fdce66.jpg

W między czasie wydałem jeszcze jakieś 200zł na zestaw testów, grzałkę, termometr i falownik jvp-101 który myślę, że może okazać się za słaby i powoli żałuję, że go kupiłem.

Kończąc tę przydługą historię podsumuję wydatki:

 

500 szkło

115 stelaż

900 filtracja z przyłączmi

15 piasek kwarcowy

300 korona z oświetleniem

200 grzałka, falownik, testy itd

150 które przypuszczam wydac na zamówione u stolarza formatki do zakrycia stelaża.
Doszło jeszcze 70 zł(lakier, zawiasy, wkręty)

 

Łącznie 2250 zł za 450l pod Malawi

 

Pewnie zapomniałem o jakichś drobiazgach. Nie liczę też kosztów dojazdów do sklepów a było by tego trochę.

Zapewne dało by się też na czymś zaoszczędzić.

Celowo nie dopisuję planowanych wydatków na obsadę bo to sprawy indywidualne.

 

Jeśli ktoś przebranie przez te przydługie wypociny będę wdzięczny za opinie i sugestie.

Pozdrawiam.

 

86a02da12de2e3ad2fb743b53f36bf51.jpg

 

Wysłane z mojego Redmi Note 3 przy użyciu Tapatalka

 

 



d8990efa458d08b53124dec6839bdea2.jpg
  • Dziękuję 6
Opublikowano

Witaj na forum.

Fajny opis powstania zbiornika. Jednak kamienie to nie za bardzo mi się podobają, ten z lewej mógłby zostać ale reszta do wymiany.

Malawistów w Zambrowie pewnie niewielu. Tak odbiegając od tematu to Zambrów znam ,przemieszkałem tam 21 lat, a i bywam często bo rodzice wciąż tam mieszkają. Może kiedyś się spotkamy to sobie pogadamy o Malawi.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Witaj na forum.

Bardzo fajny opis.

Też nie dawno przesiadałem się na większy baniak to wiem jakie to koszty:( Baniak z tego wszystkiego najtańszy. Ale satysfakcja ogromna. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

Opublikowano

Ja za swoje 460l. zapłaciłem razem prawie 3000zl z czego szkło nieco ponad 1000zl. Sporą część budżetu pochłonęły formatki spienionego pcv na podkład, tło, kaseciak i pokrywę. Reszta to pompa, falownik, grzałka, sterownik leddimmerpro, moduły led i filtr ro. Ten ostatni z dużym zapasem wkładów, żywicy, soli i bufferów na długi czas kosztował ponad 500zl ale większość stwierdzi że to rzecz zbędna więc w sumie wyszło podobnie ;)

Opublikowano

..ciekawy jestem czy te okrągłe uchwyty masz jako przelotki. Jeżeli nie to można je wyjąć i rozdzielić. Wtedy będą na przelot co bardzo ułatwia odparowywanie wody. Mam takie same stąd moje pytanie. A relacji bardzo fajna.

Opublikowano

Dzięki za opinie. Mortis z tymi kamulcami długo walczyłem i nic lepszego nie udało mi się wymedzić. Może dlatego że ja bardziej jestem od rozwiązywania problemów technicznych niż estetycznych. Ale coś może pokombinuje jak znajdę ciekawe skałki.
Obsada non mbuna także wolę mieć 2-3 duże kamienie niż sporo małych. Pewnie że chętnie się spotkam by pogadać i coś dowiedzieć.

Andrzej co do tych uchwytów to nie są na przelot i szczerze to nie przyglądałem się czy są demontowalne. Ale z tyłu pokrywy jest sporo oginalnych otworów na rury, których ja nie wykorzystuje bo najpierw zbudowałem narurowca i musiałem wyciąć swoje otwory w pokrywie. Pokrywa od ściany odsunięta jakieś 3cm więc cyrkulacja niewielka, ale może da radę.

Wysłane z mojego Redmi Note 3 przy użyciu Tapatalka

Opublikowano
10 minut temu, onlyrafito napisał:

Dzięki za opinie. Mortis z tymi kamulcami długo walczyłem i nic lepszego nie udało mi się wymedzić. Może dlatego że ja bardziej jestem od rozwiązywania problemów technicznych niż estetycznych. Ale coś może pokombinuje jak znajdę ciekawe skałki.
Obsada non mbuna także wolę mieć 2-3 duże kamienie niż sporo małych. Pewnie że chętnie się spotkam by pogadać i coś dowiedzieć.


Wysłane z mojego Redmi Note 3 przy użyciu Tapatalka
 

Jeśli non mbuna to spoko z ilością tylko mi chodzi, że każdy jest inny. Każdy ma inny smak estetyczny,  jeśli Tobie to pasuje to jak najbardziej się nadaje taki aranż.  

Opublikowano
16 minut temu, onlyrafito napisał:

Andrzej co do tych uchwytów to nie są na przelot i szczerze to nie przyglądałem się czy są demontowalne.

..są na 99%. Spróbuj je delikatnie rozdzielić palcami. Jeżeli się uda to naprawdę będziesz miał fajne rozwiązanie. Te z tyłu też pomogą..ale pamiętaj ,że masz większą powierzchnie parowania jak ja mam. Po prostu spróbuj..:)

..a tak z ciekawości spytam .Belkę masz przesuwną? Pytam bo ta Twoja pokrywa  przypomina moją a mam wromak exclusive

Opublikowano

Ciekawie napisana relacja z zakładania zbiornika. Teraz już będzie tylko łatwiej i przyjemniej :-)

Odnośnie aranżacji - wszystko zależy jaką obsadę non-mbuna planujesz - jeśli to mają być grzebacze i wyjadacze to skłaniałbym się do odgruzowania dna, żeby zrobić rybom trochę przestrzeni przy dnie tzw. "plażę".

Opublikowano
..są na 99%. Spróbuj je delikatnie rozdzielić palcami. Jeżeli się uda to naprawdę będziesz miał fajne rozwiązanie. Te z tyłu też pomogą..ale pamiętaj ,że masz większą powierzchnie parowania jak ja mam. Po prostu spróbuj..:)

..a tak z ciekawości spytam .Belkę masz przesuwną? Pytam bo ta Twoja pokrywa  przypomina moją a mam wromak exclusive



Jeśli chodzi o te uchwyty to raczej są nie wyjmowane. Obracają się swobodnie ale składają się z 2 części które przypuszczam są sklejone próbowałem podważyć śrubokrętem ale nic z tego.

A jeśli chodzi o belkę to jest ona wysunięta w ten profil aluminiowy na środku i można ją przesówać w lewo i wprawo lub wysunąć całkowicie i wsunąć inną. Można by było nawet do tego alu profilu dokleić ledy by miały chłodzenie i taki właśnie mam plan.
Jeśli zaś chodzi o przesówanie w przód lub tył to jest to możliwe ale musiał bym mieć inne formatki do przykrycia. Te już by nie pasowały, bo są symetryczne i profil aluminiowy musi być na środku.
3952077a2b43c1e4c4a20b7418fa496e.jpg7f8dae25dc7dd8ff473dfec697f30196.jpg

Wysłane z mojego Redmi Note 3 przy użyciu Tapatalka

Ciekawie napisana relacja z zakładania zbiornika. Teraz już będzie tylko łatwiej i przyjemniej :-)

Odnośnie aranżacji - wszystko zależy jaką obsadę non-mbuna planujesz - jeśli to mają być grzebacze i wyjadacze to skłaniałbym się do odgruzowania dna, żeby zrobić rybom trochę przestrzeni przy dnie tzw. "plażę".


Dzięki za opinie.
Co do obsady będą: Lethrinops Red cap oraz Copadichromis azureus lub trevawasa na początek dwugatunkowo potem jeśli będzie taka potrzeba to może dołączą Placidochromisa Blue other


Wysłane z mojego Redmi Note 3 przy użyciu Tapatalka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.