Skocz do zawartości

DRAK PHOSPHAREDUC - Skuteczny wkład pochłaniający fosforany


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Czy ktoś używa(ł) może tego wkładu?


https://www.akwarystyczny24.pl/drak-phosphareduc-250g-skuteczny-wklad-pochlaniajacy-fosforany-do-kazdego-typu-akwarium-p-4184.html



Z opisu wynika, że rewelacja, może byłby alternatywą dla atramentu?

Aż mnie korci, żeby spróbować.



Nie tylko używał ale nawet mogę ci kolejny nie używany wysłać.


Nie jest to też żadna alternatywa dla "atramentu" bo może efekt końcowy w postaci spadku PO4 podobny ale reszta czyli szczegóły zupełnie inne i zasada działania odmienna.


Ten produkt należy do jedej z dwu podstawowych grup usuwaczy PO4 a przy okazji także SiO2.

- opartych na wodorotlenku żelaza III poznasz zawsze bo czerwone i różniące się lepiszczem i ceną .

identyczny związek chemiczny więc identyczne działanie wszystkich z tej grupy np



ten na wagę

http://salarias.pl/index.php?id_product=446&controller=product



a ten w dwu torebkach prosto do kubła

JBL PhosEx ULTRA na fosforany PO4 e1500/1501 (5264177826) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje.@@AMEPARAM@@http://img04.allegroimg.pl/photos/400x300/52/64/17/78/5264177826@@AMEPARAM@@04@@AMEPARAM@@52/64/17/78@@AMEPARAM@@5264177826



jest tego bez liku i już o tych absorberach fosforanów pisałem na tym forum.

Zaliczyłbym je do tzn maratończyków fosforanowych - absorbują ogromne ilości PO4 ale wolno przez długi czas i znacznie skuteczniej jak mają bardzo wolny przepływ wody i długi kontakt woda- złoże.


Najlepiej wszystkie te czerwone działają w bloku absorbera z pompą Hydor Pico 250 - wypływa woda niemal bez fosforanów i wiadomo z pomiarów kiedy to wkład do wyrzucenia :( bo od razu widać po wynikach pomiarów.



Wiążą na stałe PO4 w nierozpuszczalny w wodzie związek żelaza.


Alternatywą do nich są absorbery oparte na tlenku glinu czyli te wszystkie białe kulki i granulki - to fosforanowi sprinterzy działają szybko i lubią szybki przepływ wody działają tak aktywnie że wodę podgrzewają przy pierwszym zanurzeniu więc obie grupy muszą być płukane z racji pylenia do wody a te drugie także jej podgrzewania.

Tu masz Seachem Phosguard, Kordon PhosRid, a jak wejdziesz tu to masz przegląd na 2 stronach wszystkich z obu grup wystarczy zerknąć na kolor by wiedzieć do której grupy należą a ceny w zależności od marki .


http://erybka.pl/pol_m_Filtracja_Absorbenty-fosforanow-82.html


Oczywiście wszystkie skuteczne i jak komuś biopolimer zwalił NO3 a pozostawił PO4 bo proporcja była nie 16/1 to właśnie tymi można usuwać fosforany.

Masz pewność że usuwając ten woreczek usuwasz fosforany z baniaka ale pytam a co jest lepiszczem dla tego proszku jakim jest wodorotlenek żelaza III i czy nie pakujesz jakiegoś paskudztwa przy okazji. To tak by odpowiedzieli koledzy ze znajomego forum.

Ja tam piszę - nie lękajcie się firmy akwarystyczne wiedzą co dać by nie truło a zlepiło w granulki.


Natomiast "atrament" czyli Microbe Lift Phosphate Remover i kilka innych podobnych płynów do wytrącania z wody PO4 do nierozpuszczalnych związków to zupełnie inna broszka.

Działają natychmiast z szybkością rakietową i nie usuwają tego fosforu bo nic nie usuwasz ich w żadnym woreczku a w podmienianej wodzie ich już nie ma - całość opada w podłoże i widzę roślinki to co powstało jak nawóz fosforowy bardzo im smakuje - rosną widocznie lepiej jak na najlepszych nawozach do baniaków roślinnych. Tak silnie rosną że też usuwam z baniaka te fosforany wyrywając nadmiar roślin w Malawi:D :D :D


Edit czyli dokładka:D


We wszystkich naszych dywagacjach o poziomie PO4 w baniaku należy zacząć od tego że

test PO4 JBLa - zaniża wyniki o 200-300%:( :( :( :shock:

test Zooleka PO4 ( jedno porównanie tylko) zawyża wynik o 200%:( :( :( :( :shock:


potrzebny ktoś z testem Salifert PO4 i HI713 lub MW12 bo ten rokuje nadzieje że nie kłamie.:D


Jak z dokładnością niemal fotometrów zmierzyć PO4 przy pomocy skali JBLa i reagenta od fotometru MW12 podałem wielokrotnie.:D

Opublikowano

Dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz. Jeszcze tylko dawkowanie nie jest jasna dla mnie. Producent pisze ze taka dawka absorbuje tyle PO4. Czy to znaczy ze nie trzymam sie tego na stale w akwarium, tylko usuwa po jednej akcji zaabsorbowanie okreslonej dawki PO4?

Opublikowano
Dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz. Jeszcze tylko dawkowanie nie jest jasna dla mnie. Producent pisze ze taka dawka absorbuje tyle PO4. Czy to znaczy ze nie trzymam sie tego na stale w akwarium, tylko usuwa po jednej akcji zaabsorbowanie okreslonej dawki PO4?


Producent Drak_Aquaristik podaje że 1kg preparatu absorbuje 20g fosforanów w 30dni i zwyczajnie przestaje działać. W opakowaniu jest 250gram preparatu czyli powinno pochłonąć 5000mg PO4 ale działa z moich doświadczeń tylko do poziomu 0,3 mg/l niżej nie zwala albo tak wolno że tego nie odnotowałem . Jak pochłonie to co podaje producent trzeba wywalić i wsadzić nowe złoże bo tego się nie regeneruje.

Reakcja chemiczna wg podanego tam wzoru jest nieodwracalna w naszych warunkach za to możesz ten zapchany wkład wywalić do kompostownika bo nie zatruwa środowiska to jedyny plus:D

  • 1 rok później...
Opublikowano (edytowane)

Cześć :D

Odkopie troche temat. Czy ktoś stosuje obecnie Draka na pochłanianie fosforanów w kubełku? Mam zamiar go włożyć, gdyż obecnie mam włożony purolite do mojego jbl e901 i świetnie radzi sb z no3, jednak po4 nieco wzrasta z każdym tygodniem, jeśli nie wykonuje większej podmiany wody. Sprawdzi się, czy lepiej kupić jakieś inne złoże do tego celu? A może wgl odpuścić i po prostu robić częściej większe podmiany?

 

Edytowane przez luki174
Opublikowano

Co prawda nie w kubełku ale w bloku razem z Purolite  A520E masz tu - świeżo wczoraj od 16 stycznia chodziło  może 2/3 tego pakowania Draka .

Wynika że chodziło doskonale przez 3 miesiące utrzymując stale fosforany na poziomie 0,1-0,2ppm.

Wczoraj zregenerowałem Purolite i wymieniłem tego Draka Phosreduc na nowy.

Po dobie z 0,5 zwalił na 0,25ppm fosforany - jest doskonały ale drogi.

Do kubłów JBLa masz gotowe saszetki JBL PhosEx do włożenia w wycięcie w gąbkach - kiedyś próbowałem i to ten sam tlenek żelaza więc tak samo działał ale wychodziło taniej.

Opublikowano

Aha, rozumiem.

A czy orientujesz się może, czy jest może jakiś zamiennik tego Draka(bądź innych firm), który nie ma stricte napisane, że jest do akwarium, a działa tak samo i nie wpływa negatywnie na wodę?

Opublikowano
8 godzin temu, luki174 napisał:

czy jest może jakiś zamiennik tego Draka(bądź innych firm), który nie ma stricte napisane, że jest do akwarium, a działa tak samo i nie wpływa negatywnie na wodę?

nie rozumiem - napisz jasno do czego chcesz użyć

Opublikowano

Nieco źle sformułowałem zdanie :/ Np. jest Purolite, czyli złoże ogólnodostępne do usuwania azotanów, ale nie jest podpisane odgórnie przez producenta, ze do używania w akwarium w celu usuwania azotanów. Natomiast sa inne np. jbl nitratex, który jest polecany i wykonywany przez firmę zajmująca się sprzętem akwarystycznym, natomiast wychodzi drożej jeśli chodzi o zakup. I pytanie, czy jest taki Purolite tylko do usuwania fosforanów, ale nie produkowany przez firmę akwarystyczna(drak, jbl), ale można go bezpiecznie używać w akwarium ;) Myślę, ze teraz wiesz o co mi chodzi? :D

Opublikowano

Teraz rozumiem.

Fosforany nie są szkodliwe ani dla ryb ani dla ludzi , więc wodociągi tego PO4 nie mierzą wcale.

W akwariach natomiast fosforany są powodem  występowania glonów lub sinic w zależności od proporcji NO3 do PO4  - Tabela Buddiego.

Więc firmy akwarystyczne sprzedają rózne różniste preparaty do absorbcji PO4 - wszystkie oparte albo na związkach żelaza ( te rudego koloru) albo tlenku glinu ( te białego koloru) dla tych akwarystów którym glony przeszkadzają np roślinni nie wspominając cyjanobakterii które są szkodliwe dla wszystkich akwarystów.

Ponieważ w wodociągach temat poziomu fosforanów nie istnieje a nawet jak występują to są nie szkodliwe więc ani się ich w kranówach nie oznacza to nie ma tym bardziej firm produkujących sprzęt do filtrów domowych by robiły złoża do usuwania fosforanów bo po co..

Pozostają ci więc tylko firmy akwarystyczne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.