Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam !


Od jakiegoś czasu mam problem z ocierającymi się rybami. Wszelkie podobne tematy, symptomy chorób, złe karmienie itp mi nie pasuje do mojego przypadku. Parametry mam ok. Ryby poza tym zachowują się normalnie, jedzą normalnie,odchody w porządku. 7dni głodówki nie pomogło. Nie są osowiałe ,ani nadmiernie płochliwe. Błędnik ryb ok. Samemu nie udało mi się rozwiązać tego problemu. Starałem się zdobyć mikroskop by zerknąć do wody ale nie udało mi się.

Czuje już bezradność i liczę na Was!


Rybki pływają trącając się seriami o dekoracje/piasek itp niejednokrotnie wyginając się na prawo i lewo celem zrzucenia "czegoś" Chwile po drapaniu strzelają płetwą grzbietową oraz brzusznymi (gwałtowne stroszenie)dotyczy to niemal 75% obsady. Częstotliwość drapania jest cechą indywidualną dla każdej ryby - jednak nie jest to w granicach normy ! (Średnio raz na 5min)


AKWARIUM 150cm 350L założone 8 miesięcy zgodnie ze sztuką temu od września restart z RO/DI z dojrzałym biologiem. Nie sypie sody tylko buffery i sole - oczywiście tylko jeśli trzeba.


OBSADA:


-Labeotropheus Trewavasae Zimbawe Rock 2+4 ok 7-8cm

-Metriaclima Msobo Magunga 3+4 8-12cm

-Melanochromis cyaneorhabdos Maingano młodziki 8szt 5-6cm


KARMIENIE


Ryby dotychczas karmie(nie przekarmiam) 2 razy dziennie z jednodniową głodówka raz w tygodniu.


-Tropical Spirulina SuperForte 36% - granulat używam jako główny zapychacz

-JBL Novo Malawi - płatki

-JBL NovoRift - pałeczki (odstawiłem bo za duży) czasami je ćwiartkuje zwilżam i podaje.


Nigdy nie karmiłem mrożonkami czy żywym.


PARAMETRY WODY

Temp 24.7-26 w zależności od pory dnia


PH = 7.9 - JBL

NO3 koło 10 mg/l SERA

KH = 17 ZooLek

GH = 13 ZooLek

NO2 =0.015 JBL delikatne skoki przy grzebaniu w piachu spada do 0.015 następnego dnia

NH3 /4= 0 / 0 SERA


DEKORACJE :

Tło z włókna szklanego pomalowane farbą akrylową. Nie polecam malowania akrylową bo się łuszczy ;/

Wapienie 40kg + Spaghetti Rock 15kg

Zwykły piasek


SPRZĘT


kubeł HW 304B (wszystkie kosze ceramika) z prefiltrem 10" napędza to grundfos. + pochłaniacz fosforanów i krzemianów PhosRid

mechanik Aquael circulator 2000

8szt przyłączeń mosiężnych

zawór

troche elementów z PVC

Pochłaniacz azotanów na purolite.

Oświetlenie na belce z anodowanego aluminium, przykręcone wkrętami stolarskimi.


Nie chce też niczego sugerować ale podejrzewam że to wina wody. Bo te same ryby w innym "zdrowym" akwarium nie ocierają się a pozostałym rybom ze zdrowego akwarium nic nie dolega. Chociaż jest tam piasku i dekoracji tyle co na lekarstwo. Zdarzyło mi się tez mieszać wodę z podejrzanego akwarium do zdrowego bez żadnych niegatywnych skutków


To wszystko co mi przychodzi do głowy. Prowadzę dziennik z moich prac/pomiarów przy akwarium i przy wyczerpaniu pomysłów udostępnię go ale uprzedzam że zawiera on bardzo wiele niezrozumianych skrótów myślowych.

Opublikowano
Tło z włókna szklanego pomalowane farbą akrylową.
Podejrzewam że coś tu nie gra. Może to tło jednak wydziela coś do wody albo uwalniają się drobinki włókna szklanego drażniąc ryby (jak dobrze pokryłeś je żywicą to teoretycznie nie powinno?).
Opublikowano
Zamieszczone przez DonPempollo Zobacz posta

Tło z włókna szklanego pomalowane farbą akrylową.

Podejrzewam że coś tu nie gra. Może to tło jednak wydziela coś do wody albo uwalniają się drobinki włókna szklanego drażniąc ryby (jak dobrze pokryłeś je żywicą to teoretycznie nie powinno?).

__________________



W pierwszym odruchu pomyślałem o tym samym .Ale włókno szklane w wodzie chemicznie jest obojętne .Ale drobinki mogą faktycznie drażnić organizm ryb .Chociaż sam mam w innym akwa siatkę z włókna szklanego ( pod żwirem ) i jest ok.

Opublikowano
Podejrzewam że coś tu nie gra. Może to tło jednak wydziela coś do wody albo uwalniają się drobinki włókna szklanego drażniąc ryby (jak dobrze pokryłeś je żywicą to teoretycznie nie powinno?).


W życiu mi by to do głowy nie przyszło-wielkie dzięki! Tło było w wodzie już co najmniej od roku. Ale problem w tym że to żadne HomeMade mam paragon ze sklepu (chyba że to nie wyklucza problemu) - przemalowałem bo było koloru ryb i nie widziałem ich zarysu:/


Kierując się poradami forumowymi kupiłem akrylową i malujemy. Ale włókno szklane to nie CX.


Przynajmniej dowiedziałem się że mbuna to Impresjoniści :cool:


Jak sięgam pamięcią to wszystkie kawałki włókna były pokryte żywicą, nic się nie kruszyło itp A w wodze nie ma widocznych śladów włókna. Więc wydaje mi się że możemy skreślić to z listy podejrzanych chyba że mogę się mylić.

Opublikowano

Od pewnego czasu sam borykam się z ocierającymi się rybami. Nie wiem co to strzelanie z płetwy no ale mniejsza o to... :)

Ostatnio odnotowałem dwa zgony więc zostałem zmuszony do leczenia Bactoforte S. Dziś trzeci dzień i zauważyłem zdecydowaną poprawę jeśli chodzi o ocieranie. Nie wiem czy są to jakieś bakterie, które drażnią skórę ryb czy jakieś inne cholerstwo ale wygląda jakby lekarstwo pomagało. W swoim temacie będę opisywał jak się to wszystko skończy więc zapraszam do śledzenia bo problem może być bardzo podobny. U mnie po kilku miesiącach ocierania padły nagle dwie sztuki.

http://forum.klub-malawi.pl/zgony-ciagu-doby-p306330.html#post306330

Opublikowano

A gdybym zaopatrzył się w mikroskop i zbadal wodę pomogłoby to ?

Jakie powiększenie byłoby wymagane i czego miałbym szukać ?


Chciałbym wiedzieć czy muszę lać jakieś leki. I z czym walczyć po omacku ciężko jest wygrać.

Opublikowano

Trzeba badać rybę zeskrobiny i uzyskane ze zwłok ryby wycinki. To już troszke wyższa szkoła jazdy. W wodzie mogą być tylko jakies formy przejściowe czyhające na ofiarę a i to nie zawsze. Jeśli jesteś biegły w tych medycznych zabiegach to możesz się pobawić. jedyny sposób w jaki mógłbym ci pomóc to skan rycin z pasożytami ale jako, że to cała książka to musiałbyś się jakoś dookreślić. Trudna sprawa ;).

Opublikowano
Trzeba badać rybę zeskrobiny i uzyskane ze zwłok ryby wycinki. To już troszke wyższa szkoła jazdy. W wodzie mogą być tylko jakies formy przejściowe czyhające na ofiarę a i to nie zawsze. Jeśli jesteś biegły w tych medycznych zabiegach to możesz się pobawić. jedyny sposób w jaki mógłbym ci pomóc to skan rycin z pasożytami ale jako, że to cała książka to musiałbyś się jakoś dookreślić. Trudna sprawa ;).


Zwłok brak :) lepiej żeby tak zostało, wycinków nie pobiorę bo boje się zastrzyków a z żywca zbierać nie będę bo to nierybanitarne! (Oczywiście żartuję) może być i z żywca :D


Teraz już na poważnie.


Domyślam że pod hasłem zeskrobiny chodzi o śluz ryb. Do tego nie trzeba trupów :cool:

Myślę że to akurat jest w moim zasięgu i czegoś nowego człowiek się nauczy. Postaram się załatwić jakiś mikroskop. Co do rycin będziemy myśleć gdy będzie mikroskop. Dziękuje bardzo chęć pomocy.


Tymczasem dalej interesują mnie Wasze sugestie czy rady. Sprawa trudna rzeczywiście ale takie są najciekawsze.

Opublikowano

Stawiam na pasożyty skrzeli...

Jak jeszcze sprzedawali Capitox-S (nie CapifoS) od Zooleka to można było potraktować ryby tym profilaktycznie, bo nie zabijał filtra i był stosunkowo nieszkodliwy.

Zazwyczaj po tym przechodziło strzelanie i tarcie bez wyraźnych innych objawów.

Oczywiscie nie mówię że to musi to być bo pod mikroskopem nie widziałem. Natomiast w takim wypadku raczej nie bakterie więc Bactopur i Metronidazole bez sensu...

Opublikowano
Stawiam na pasożyty skrzeli....

Zazwyczaj po tym przechodziło strzelanie i tarcie bez wyraźnych innych objawów.



Zapomniałem właśnie wspomnieć że rybki od czasu do czasu przepuszczają piasek przez skrzela jak już to robią to kilkakrotnie.Nie jest to częste ale jednak. No i otwierają szerzej pokrywy niż zwykle ale częstotliwość oddechów jest identyczna. Pewnie to pasuje do twojej tezy, ale nie wiem czy to by tłumaczyło brak śladów na ciele. Jeśli tak to czuje że może być to, a o biologie się nie boje.



Oczywiscie nie mówię że to musi to być bo pod mikroskopem nie widziałem.



Przez forum to i tak niezła pomoc, najważniejsze jest rozwiązanie problemu. Nie liczy się dla mnie że ktoś nie trafił, czy źle doradził. Podzielił się wiedzą doświadczeniem może strzelił i to dla mnie jest najważniejsze. To w mojej kwestii jest wybierać właściwie bo to ja poniosę konsekwencje swoich decyzji bez zwalania na innych.



Natomiast w takim wypadku raczej nie bakterie więc Bactopur i Metronidazole bez sensu...



W tym momencie uważam podobnie.Też nikt tego tutaj nie radził. Takie rzeczy to ostateczność ale nie przy tych objawach. Ranem postaram się zgłębić zarysowany przez Ciebie temat. Poczekam również na inne rady przed działaniem lakami itp.


Zapomniałem dodać że mam lampę UV-C poświeciłem nią dwa dni ale nie wiem czy ma to sens bo żadnej różnicy nie zauważyłem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.