Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
U mnie sznurek 100micronów daje radę 2 tygodnie ! Ale po tygodniu zdejmuję 1/3 sznurka(tę część brudną) i aleluja i do przodu ;-). Jeżeli chodzi o pompę to fakt u mnie jest 25-40 ale mnie to nie przeszkadza , jest Ok.
No właśnie, a ja nic nie odwijam. Moim zdaniem, po to robi się filtrację narurową, aby była jak najmniej absorbująca i bezobsługowa.

Łatwiej i szybciej wypłukać gąbkę z filtra wewnętrznego niż odwijać co tydzień kawałek sznurka.

Opublikowano

Jak co komu ! Wymiana sznurków trwa około 10min i mnie to nie przeszkadza. Bardziej przeszkadzały by mi koszty utrzymania pompy 25-60 , ponieważ przy alfie2 to są dodatkowe 22W/24h.

Opublikowano
Jak co komu ! Wymiana sznurków trwa około 10min i mnie to nie przeszkadza. Bardziej przeszkadzały by mi koszty utrzymania pompy 25-60 , ponieważ przy alfie2 to są dodatkowe 22W/24h.
No to szybki jesteś;) A przeliczałeś te koszty w skali roku?
Opublikowano

Jeżeli to co pisze aarset, czyli wkłady 100mikronów przez 3 tygodnie bez strat w przepływie, ekonomiczniej wychodzi założenie mocniejszej pompy.

Opublikowano
A przeliczałeś te koszty w skali roku?


Padło pytanie więc trza odpowiedzieć. A więc tak;

Koszt prądu większej pompy około 100zł / link do kalulatora prądu - http://www.calculla.pl/pl/koszt_pradu

Koszt wkładów sznurkowych;

Wymiana wkładów co 3 tygodnie. Na jedną wymianę potrzeba 2 wkłady.

48tygodni w roku podzielić na 3 = 16 podmiany po 2 wkłady za 8 złote daje nam

16 x 8= 128złoty. To jest koszt wkładów u aarseta.

Koszt moich wkładów;

48tygodni w roku podzielić na 2 = 24 x 8 = 192 zł

Różnica wynosi 64zł.

Podsumowując - aarset zaoszczędził na sznurkach 64zł

stan76 zaoszczędził na prądzie 100zł

A więc opcja moja jest nadal tańsza. Oszczędność w skali roku wynosi 36zł.

Ale ogólnie rzecz biorąc, za 36zł rocznie nie ma sensu zakładać słabszej pompy i kombinować z wkładami( no i urlop 2 tygodniowy).


Aarset ma rację i przy następnej instalacji narurowej wezmę pod uwagę montaż większej pompy.

Opublikowano




Aarset ma rację i przy następnej instalacji narurowej wezmę pod uwagę montaż większej pompy.



Myślę dokładnie tak samo. Póki co będę testował wkłady. Jak to nie wypali, wstawię mocniejszą pompę.

Opublikowano

stan76 a dlaczego 48?


Przy 52 tygodniach w roku musisz dodać odpowiednio po: 1 i 2 wkłady. Różnica się nieco zmniejsza.


Czy można powiedzieć, że wychodzi na to samo? Prawie.


Dochodzi jeszcze koszt zakupu pompy.

Opublikowano
stan76 a dlaczego 48?


Przy 52 tygodniach w roku musisz dodać odpowiednio po: 1 i 2 wkłady. Różnica się nieco zmniejsza.


Czy można powiedzieć, że wychodzi na to samo? Prawie.


Dochodzi jeszcze koszt zakupu pompy.



No tak masz rację ! Moje nie dopatrzenie.

Rzeczywiście różnica się zmniejsza pomiędzy arseta ,a moim rozwiązaniem(tylko bardziej potwierdza zasadność przejścia na większą pompę). Różnica w cenie pomiędzy pompą alfa2 25-40 , a 25-60 wynosi około 50zł. Nie jest duża biorąc pod uwagę, że jest to koszt jednorazowy.

Nadal wychodzi na to, że rozwiązanie ,,arsetowe'' jest lepsze.

Opublikowano

Ja już sam nie wiem o biega. W zeszłą niedzielę wymieniłem wkłady na nowe i do tej pory nie zauważyłem wyraźnego spadku wydajności, FBF działa tak jak na początku. Filtry są brudne, ale akwarium jest ładnie pozamiatane. Jutro odwinę część sznurka i sprawdzę jak długo ociągnie na odwinięciu.

Opublikowano

U mnie wkłady 100mikronów wymieniam co dwa tygodnie. Jak na razie nie zauważyłem jakiegoś wielkiego spadku wydajności. FBFa w ogóle nie tykam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.