Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Moja parka Scieanochromisów jest spokojna, rozmnaża się często młode uzyskałem już z pierwszego tarła. Pływają z non-mbuna, zbiornik 200cm.Podam odmiany Scieanochromis fryeri:

Cape Maclear

Chewere

Chiofu Bay

Chizumulu ls

Iceberg

Likoma ls

Chuanga

Lumbaulu

Lundu

Lupingu

Maguana

Maleris ls

Mbenji ls

Ntekete

Tajwan Reef

Ob.

Pozdrawiam :)

--

Opublikowano

Posiadałem ten gatunek w kilku zbiornikach w tym w swoim klubowym, który jest tak de facto moim prywatnym polem doświadczalnym ;). Ryby zakupiłem z pewnego źródła i była to odmiana Iceberg. Źródło było dla mnie tak pewne, ze skoro miałem F1 tej odmiany to nawet przez głowę nie przeszło mi, ze ryba ta może być spoza jeziora. Traktowałem je jako zwykłe freiki. Pozostałe egzemplarze jakie miałem to już standardowe frejki większości Fxx. Pływały u mnie w 200 cm baniaku. Niestety skończyły podobnie jak wcześniej opisywany gatunek a mianowicie podwójne uderzenie mykobakteriozy i awarii filtra odesłało je do krainy wiecznych łowów. Pozostałe baniaki gdzie przeżyła to 960-ka ( 200 cm ) i baniak 180x60x60. Wrócę jednak do moich wątpliwości bo zasiał je Nabe jako (nie)szczęśliwy posiadacz potomstwa moich ryb. Otórz wychów młodych pyszczaków to wbrew pozorom nie takie łatwe zadanie. Pielęgnując je w domu i karmiąc w odpowiedni sposób uzyskiwałem zawsze dobre ryby. W klubie będąc raz dziennie i często nie mogąc być w weekendy wychowywałem ryby tylko na własne potrzeby i jak najszybciej wrzucałem do ogólnego. Takie rybki trafiły do Nabego. Oczywiście ostrzeżonego o potencjalnej wadliwości towaru ;). Potencjalna wadliwość ryb była podwójna, gdyż istniało małe ryzyko iż tatusiem jest bardzo kochliwy Otopharynx ;). Rybki u Nabe dorosły i ... trafiły na galerie jako potencjalne kundelki ... ładne kundelki ;). Myślę, że więcej o nich mógłby napisać Krzysiek więc nie będę mu wchodził z buciorami w jego baniak ;). Oczywiście potrzeba była matką poszukiwań i zacząłem szukać co to są właściwie te Icebergi no i oczywiście czy rybki pływające u Nabe to na pewno dzieci z prawego łoża. Poszukałem starych fotek i wychodzi na to że jednak rybki Nabe to nie Scieanokundelusy jak je poetycko nazwał tylko wypisz wymaluj nieodrodne dzieci tatusia. Mój samiec wyglądał bardzo podobnie i przyżółcenia są raczej jego sprawką niż sąsiada co nie dość że zjada klocki to jeszcze miał niedwuznaczne zamiary względem sąsiadki ;). Poszukiwania rodowodu tej odmiany frejek wskazują,ze Iceberg to tak naprawdę jeziorowa ryba a dokładnie wariant geograficzny Malerii Island. Znalezione w sieci fotki w niektórych przypadkach wskazują równie jasną odmianę jednak z dużo mniejszą ilością żółci. Nasz Iceberg jest więc najprawdopodobniej chowem selektywnym w którym te cechy uwypuklono. Nie dam się jednak za to pociąć i chętnie obejrzałbym fotki innych Icebergów które są w posiadaniu klubowiczów. Jeśli je macie to wystawcie to moja praca naukowa będzie pełniejsza ;). Tak mnie to zaintrygowało, ze gdy znajomy zaproponował mi młode Icebergi Fxx z innego źródła to od razu odpaliłem baniak na ich przyjęcie bo są za małe aby trafić do baniaka klubowego. Zaskoczony byłem jednak tym, ze na części młodych widać wyraźnie jakieś szczątkowe plamki a na 100 % mój jurny gównozjadek płetw w tym nie maczał ;). Tak więc śledztwo trwa :P .


Wracając jednak do frejki to różnie jej losy się potoczyły. To delikatny drapieżnik, nadający się do mixów z mbuna jednak przede wszystkim wtedy gdy jest wpuszczany jako pierwszy lub jest relatywnie duży. Przegrywa konkurencje pokarmową z szybkimi i silnymi Mbuniakami trochę lepiej ale też niebezpiecznie jest dodawać je do non- Mbuna gdy ta jest sporo większa. Dużym drapieżnikom młode frejki na pewno by smakowały :mrgreen: ale tez nie polecam takiego rozwiązania. Oczywiście są wyjątki od reguły jednak nie polecam dodawać młodych frejek do obsady dorosłej a jeśli już to robicie ( tak jak ja niedługo ) to musicie liczyć się ze stratami, częściej przeżywają samce bo samice są już w ogóle słabe. Moje trafią do już dość pełnego baniaka z borlejkami, młodymi crabro, venustusami, astatotilapiami i garścią pozostałości po starej obsadzie ( pojedyncze samice msobo, saulosi, dialeptos ) wiec jeśli borleje ich nie zatłuką to będą miały umiarkowane szanse ale to i tak lepsze niż to co miałby gdybym ich nie wziął ... ale to pominę ze względów osobistych :-D . W akwariach w których potraktowałem je jak inne non - Mbuna kończyły rożnie. W jednym baniaku z 6 przeżyła tylko para dorosła i daje sobie radę ( 960-ka ) w drugim jest tylko samiec z 4 sztuk ( 960ka), każda próba dopuszczenia samicy kończy się jej śmiercią wiec daliśmy sobie spokój, ryby stresuje i zamęcza obecna tam Mbuna a samiec jakoś sobie radzi ale jest jednak tłem zwykłej frejki. Wszędzie startowałem od młodych ryb z tym, ze tylko w przypadku mojego klubowego były one już dość duże. W jedynym mix-ie wystartowanym w baniaku 180 cm z dość łagodną Mbuna i non -Mbuna ( yellow, Aulonocara, Astatotilapia i wariat msobo ) zostało to co kupiliśmy czyli samiec i 3 samice. W bliźniaczym baniaku gdzie były afry, saulosi coral, Aulonocary, crabro, nie przeżyła ani jedna z 8 sztuk ale były nad wyraz małe ( skończyłem wtedy współprace ze sklepem z którego przyjechały ) i drugi raz nie próbowałem. Reasumując wprowadzenie frejki do dorosłego Mixa to bardzo trudna sprawa, do non -mbuny trudna sprawa,. najlepiej więc aby to od tej ryby zaczynać budowę obsady i do niej wpuszczać kolejne. Najlepiej relatywnie łagodną non-Mbuna. Ryba polująca na spadającego płatka nie ma szans pojeść z rybami które najchętniej same obsłużyłyby się wskakując do puszki z karmą ;). Tak jak wspomniał chyba yaro jako eliminatora narybku do Mbuna lub Mix-a lepiej dawać yellow, ewentualnie chipokae czy jeśli już drepczemy do non-Mbuna to Otopharynxa który ma w bajorze nieuciekającą karmę to jednak w baniaku świetnie poluje i na ta uciekającą. I znowu się lekko rozpisałem :mrgreen:

  • Dziękuję 3
Opublikowano

Co do tezy że yellow jest lepszym eliminatorem młodych, to się nie zgodzę. Miałem również te ryby i przeżywalność młodych była spora, zwłaszcza ich własnych młodych, a jako że mnożyły się jak króliki to często musiałem robić kipisz w akwa. Aktualnie przy S.F przeżywalność jest incydentalna i zdarza się wyłącznie u chewere. Kilka cwanych maluchów schowało się w rewirze ojca, gdzie łowca ma utrudniony dostęp z przyczyn oczywistych, króla się nie niepokoi ;). Dodam że chewery mnożą się na potęgę i zazwyczaj samice inkubują w tym samym czasie (aktualnie 3), więc wysyp młodych jest znaczny. Oczywiście fryeri nie pochłania wszystkiego, bo chyba żadna ryba nie pogardzi maluchem ;)

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Nie wiem czy to antyteza mojej tezy ;) ale napisałem "lepiej dawać yellow, ewentualnie chipokae" ... to oczywiście nie jest deklaracja skuteczności yellow w morderczym fachu. Nawet nie siliłbym się na to aby udowadniać, że szczypcoszczęki dostosowany do wybierania żarełka z peryfitonu caeruleus jest lepszym rybojadem. On po prostu dobrze się tym zajmuje a jego pielęgnacja z Mbuna czy non-Mbuna nie nastręcza tylu problemów. Sytuacja z chipokae jest już inna bo to rybojad ale dałem go na drugim miejscu bo to Melano a więc i inny pakiet problemów i mniejsza elastyczność przy komponowaniu obsad.

Opublikowano
generalnie zgadzam się z wszystkimi wypowiedziami kolegów, z wyjątkiem tego, że jest najlepszym eliminatorem narybku, u mnie nim jest Yelowek,
Bardziej chodziło mi o tą wypowiedź ale to może wynikać z cech osobniczych i z wieku ryb. Młodymi zazwyczaj bardziej rządzi instynkt a stare mają już swoje przyzwyczajenia (i nie tylko ryby :mrgreen: ).
Opublikowano

Nie do końca się z ta tezą zgodzę ale i całkowicie jej nie zaneguje. Pyszczaki są bardzo specyficznymi, inteligentnymi i trudnymi do zaszufladkowania rybami, jednak ich obserwacja ma sens i buduje pewnego rodzaju ramy zachowań, które choć nie w 100 % są powtarzalne to jednak stają się typowymi a jako takie są przydatne i wartościowe. Jako, że wyjątek potwierdza regułę takie dyskusje maja sens podobnie jak opisy gatunkowe. O ile prawidłowo zrozumiałem Twoja dygeresję ;).

Opublikowano

Chodzi o to, że np u mnie pływał ze sporymi drapieżnikami i

nie był zdominowany ani męczony oraz był świetnym łowcą

narybku to nie konieczne u kogoś będzie tak samo.

Oczywiście warto opisywać, rozmawiać, obserwować, ale też

nie można brać tego jako pewnik, że właśnie tak z daną rybą będzie wszędzie.

Tak prafilaktycznie to było...

;)

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Znowu pewne nieporozumienie ja napisałem "niebezpiecznie jest dodawać je do non- Mbuna gdy ta jest sporo większa. Dużym drapieżnikom młode frejki na pewno by smakowały ale tez nie polecam takiego rozwiązania". Chodziło tu o dużego drapieżnika np 25 cm i pomysł wpuszczenia do niego/nich 4-5 cm frejek ... samo wpuszczenie w odpowiedni sposób ryby tego gatunku z podobnej wielkości drapieżnikami i ich ewentualna wspólna koogezystencja jest wg mnie o wiele lepszym pomysłem niż z Mbuna ( w akwarium domowym sam mam zamiar pielęgnować jednego dużego drapieżnika i jednego mniejszego ) ale jako, że opisałeś już to wcześniej a ja miałem je w Mixie to akurat o tym nie chciałem już pisać.

Opublikowano

Sciaenochromis fryeri pomimo tego, że przez A. Koningsa zbadany i opisany został w 1992 roku, to wśród akwarystów był znany znacznie wcześniej. Ryby poławiane przez dr Fuelleborna w 1927 roku zostały opisane przez dr Ernst'a Ahl jako Sciaenochromis i na cześć jego badacza nazwane Sciaenochromis Ahli. W 1935 roku Ethelwynn Trewavas, brytyjska ichtiolog, w swoich pracach przemianowała S. Ahli na Haplochromis Ahli w której to grupie Sciaenochromis przyporządkowany był aż do 1989 roku, w którym to roku D.H. Eccles i E. Trewavas wyodrębniła Sciaenochromisy z całej grupy Haplochromis. Ad Konings, Amerykański biolog, w 1993 rooku wyodrębnił z nich cztery gatunki: Sciaenochromis Ahli, Sciaenochromis fryeri, Sciaenochromis psammophilius i Sciaenochromis benthicola. Do dnia dzisiejszego w nomenklaturze handlowej można spotkać się z takimi nazwami jak Haplochromis Ahli, Haplochromis Jacksoni czy Haplochromis Electric Blue, co w przypadku ostatniej nazwy jest bardzo trafną nazwą, ponieważ pięknie wybarwiony samiec oszałamia swoją elektryzującą błękitną barwą.

W zależności od występowania, samce jak i samice nieznacznie różnią się od siebie ubarwieniem. Jednak każde dorosłe samce S. fryeri charakteryzują się przepiękną opalizującą błękitną barwą. W zależności od nastroju ryba ta zmienia intensywność swojego zabarwienia pokazując mocniejsze lub słabsze pionowe paski, przybierając bardziej metalizującą błękitną barwę czy barwiąc końcówki płetwy odbytowej na kolor od żółtej po czerwoną . W trakcie tarła czy w obecności innego samca S fryeri potrafi pokazać tak intensywnie metalizujące barwy, że swoim pięknem można ją przyrównać do ryb morskich.

W przypadku samic ubarwienie ich nie jest już takie atrakcyjne. Samice tak jak i młode ryby w zależności od występowania w jeziorze mogą różnić się swoją barwą od srebrzystej po jasno brązową. Pewnie ze względu na nieatrakcyjne ubarwienie ryba ta nie jest aż tak rozpowszechnioną jak inne ryby, np z grupy mbuna. Jednak moim zdaniem „śledziowate” ubarwienie samic z nawiązką zwraca nam przepięknie ubarwiony samiec, dlatego warto zainteresować się tą piękną pielęgnicą.

Sciaenochromis fryeri występuje na całym obszarze jeziora, jednak w każdym przypadku występuje w okolicach skał przy których znajdują się ryby z grupy mbuna. Nie zaobserwowano również ściśle określonej głębokości, na której przebywają te ryby, podstawowym warunkiem więc jest to, że przebywa tam gdzie znajduje się dla nich pokarm.

S. fryeri w młodości żywi się zooplanktonem, larwami owadów wodnych lub małymi owadami, w miarę swojego wzrostu, po osiągnięciu około 4 cm, zaczyna polować na małe rybki przede wszystkim z grupy mbuna. Scieanochromisy są doskonałymi pływakami a wraz z tym i doskonałymi łowcami.

W środowisku naturalnym samce dorastają do około 16 cm, choć najczęściej 12-14 cm, jednak w zależności od miejsca bytowania, występują różnice w wielkości tych ryb. Największy dziki okaz został zaobserwowany w okolicach wyspy Likoma i jego rozmiar osiągnął około 20 cm.

Samice są znacznie mniejsze i rzadko osiągają rozmiar 12 cm.

Zachowania godowe w naturze są bardzo ciekawe i niestety bardzo rzadko takie zachowanie można zaobserwować w akwarium. Sciaenochromis fryeri buduje duże kopce z piasku i swoim „tańcem” zachęca samicę do podpłynięcia do kopczyka aby odbyć z nią tarło. Tarło w naturze odbywa się w czasie gdy wody jeziora są krystalicznie czyste, między majem a październikiem. W okresie zimowym w okolicach stycznia, lutego gdy przejrzystość wody osiąga nawet niecały metr, Scieanochromis fryeri w ogóle nie podchodzi do tarła. Dorosła samica potrafi podchodzić w okresie letnim do tarła nawet co dwa miesiące. Samica składa 60 do 70 jajeczek inkubując je w paszczy przez okres 3 do 4 tygodni.

Hodowla Sciaenochromis fryeri nie nastręcza większych kłopotów, jednak należy pamiętać o kilku bardzo ważnych aspektach. Ryba ta wymaga akwarium o długości dna minimum 150 cm, czym mniejsze akwarium tym samiec przejawia większą agresję. Idealnym wyjściem było by posiadanie akwarium 200 cm i posiadanie 2 samców przy 4-5 samicach. W takim układzie i przy takim akwarium istnieje duża szansa na posiadanie pięknie wybarwionego samca i utrzymanie przy odpowiedniej aranżacji akwarium w miarę niskiego poziomu agresji. Sciaenochromis fryeri wśród drapieżników jest jedną z najspokojniejszych ryb, jednak nie można nazwać go spokojnym i łagodnym pyszczakiem.

Posiadając S. fryeri w akwarium należy bezwzględnie przestrzegać odpowiedniej diety. Karmiąc tę piękną pielęgnicę, mając w świadomości, że jest to rybożerca, karmimy ją pokarmami wysokobiałkowymi zbyt często. Zapominamy o tym, że ryby te w naturze nie mają możliwości tak regularnego spożywania posiłków jak w przypadku karmienia w akwarium. Pyszczaki te powinniśmy więc karmić pokarmami dobrej jakości, pokarmami suchymi przeznaczonymi dla ryb mięsożernych urozmaiconymi pokarmami takimi jak kryl, krewetki, larwy komara. Pamiętać należy, że skorupiaki w diecie spełniają bardzo ważną rolę, odtłuszczają przewód pokarmowy ryby a przez to ryba ma bardziej naturalną sylwetkę i jest zdrowsza. Przekarmione, nieodpowiednio żywione S. fryeri często chorują na bload i inne choroby pasożytnicze.

Dobierając towarzystwo do akwarium dla tych ryb powinniśmy pamiętać nie tylko o preferencjach żywieniowych, ale i dobraniu ryb o odpowiednim temperamencie. Nie powinny to być zbyt energiczne i agresywne ryby z grupy mbuna, w tym towarzystwie Sciaenochromis nie czuje się zbyt komfortowo. Oczywistym jest fakt, że współlokatorzy nie mogą być za mali, będą postrzegani wtedy przez drapieżnika, jakim niewątpliwie jest, S. fryeri, jako pokarm. Sciaenochromi daje sobie radę wśród dużych drapieżników np. Nimbochromis livingstonii i często akwaryści łączą te ryby ze sobą.

Oprócz doboru obsady względem temperamentu czy zgodności żywieniowej, trzeba zwrócić również uwagę na dobór ryb pod względem hybrydyzacji, niestety Sciaenochromis fryeri jest rybą która bardzo często potrafi podejść do tarła nie koniecznie z samicą swojego gatunku, nie powinniśmy do S. fryeri dołączać do obsady akwarium ryb, których samice są bardzo podobne do samic S. fryeri. Zdarza się że samiec Sciaenochromisa fryeri potrafi zabić samca Aulonocary maylandii, aby przystąpić do tarła z jego samicą do której pielęgnice te czują szczególne upodobanie. Oczywiste jest również nie mieszanie ryb różnych odmian barwnych w celu utrzymania czystości gatunku i nie dopuszczania do tworzenia hybryd tych jakże pięknych ryb.

Rozmnażanie nastręcza kłopoty, które nie są spowodowane brakiem chęci do podchodzenia do tarła, a wręcz odwrotnie zbyt częste i natarczywe amory powodują, że często samice zdychają wycieńczone przez samca w trakcie intensywnych amorów. Odpowiednim sposobem powinno być zapewnienie samicom schronień i większej ilości samic, nawet 3 na jednego samca, w celu rozłożenia zapędów samca na większą ilość samic. W akwarium samiec dość często nakłania samice do tarła, jednak nie buduje charakterystycznych wulkanów, jak to bywa w naturze, ale wystarczy mu płaski kamień, na którym dochodzi do zapłodnienia ikry. Tarło jest bardzo intensywne, samica i samiec „tańczą” wkoło siebie, samica wypuszcza jajeczko a samiec zbliżając się płetwą odbytową do niego zapładnia je po czym samica pobiera jajeczko do paszczy. Cykl taki powtarzany jest około 60 razy a całe tarło może trwać nawet 30 minut. Samica nosi ikrę dłużej niż w naturze w obawie przed innymi mieszkańcami akwarium, nosząc do 50 sztuk. W akwarium ogólnym ciężko jest dochować się potomstwa ponieważ młode ryby zostają zjedzone przez ryby własnego gatunku jak i przez innych mieszkańców akwarium.

W celu dochowania się potomstwa, warto samicę w 3 tygodniu noszenia ikry przenieść do kotnika i poczekać na wypuszczenie ryb przez samicę. Młode po wypuszczeniu dadzą sobie spokojnie radę. Należy pamiętać aby samice włożyć do akwarium ogólnego wieczorem tuż przed zgaszeniem światła, w celu zapewnienia jej jak najmniej stresującego powrotu. Małe karmimy artemią, pokarmem dla narybku i drobno pokruszonym pokarmem dla ryb mięsożernych.


Stan - zgodnie z obietnicą - skoro ty napisałeś i ja dotrzymuję słowa.

  • Dziękuję 7

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • W pierwszej kolejności przełożyłbym falownik. Z tego co widzę jest teraz nad wlotem filtra skierowany wzdłuż tylnej ściany? Jeśli mnie oczy nie mylą. W takim ustawieniu tylko utrudnia zasysanie brudów. Ja bym do wstawił na lewą stronę i skierował w stronę filtra. Wg mnie słusznym ustawieniem byłoby skierowanie wylotu filtra tak aby woda odbijała się mniej więcej w połowie przedniej szyby. Tak odbita woda skierowałaby się w stronę lewego tylnego narożnika a tam dostałaby "kopa" od falownika który dopchałby ją do wlotu filtra. Na zdjęciach nie widać żeby obsada była jakaś liczna. Jeśli faktycznie tak jest to nie wiem czy w ogóle jest sens kupować drugi kubeł... Woda na zdjęciach też wygląda ładnie. Co dokładnie Ci w niej przeszkadza? Chodzi o wodę czy o odchody gdzieś na dnie?  Jeśli chodzi o media filtracyjne to ja stałem się jednak sceptykiem jeśli chodzi o ceramikę. Stawiam na gąbki i kształtki K1. 
    • To niebieskie oświetlenie jest tylko na środku jako wieczorne. Kupiłem moduły 6500k + do tego jeszcze 8500k. Zobaczymy co z tego będzie 
    • Jeśli już masz niebieskie podświetlenie, to dałbym wszystkie 6500K.
    • To może w takim razie spróbuję dać po 2 kabały na jedną lampę jeden kanał 6 diod 6.5 a drugi 9tyś k. Niebieski mam już realizowany na modułach LED 24v jako oświetlenie wieczorne tylko na środku. Niestety ale z power ledami jest ten problem, że bez zmiany napięcia każdy kanał musi mieć tą samą ilość diod. U mnie to jest po 6szt przy napięciu 24v i do tego pod każdy kanał driver 
    • W swoim akwarium miałem diody 6500k. Takie diody dają światło neutralne, najbardziej zbliżone do naturalnego. W takim świetle kolorystyka ryb też jest naturalna. Dla podkręcenia koloru niebieskiego i żółtego, pomarańczowego, czerwonego dodałem niebieskie i czerwone diody. Było ich mniej niż białych i miały tylko delikatnie podkreślić kolorystykę ryb nie zmieniając jej. Wiem, że funkcjonuje trend montowania zimnych diod powyżej 6500k, ale jak dla mnie kolorystyka ryb wygląda nienaturalnie, chociaż ryby niebieskie przy takim świetle wyglądają na pewno atrakcyjnie. Żółte i pomarańczowe czy czerwone niestety już nie. Polecam Ci te diody 6500K. Do tego dodaj te czerwone i niebieskie i powinieneś być zadowolony.
    • Cześć Jaras 👋 Nie wiem czy moja opinia będzie Ci przydatna ale właśnie robiłem u siebie dwie belki. Jak wiesz zdecydowałem się jednak na moduły LED. W każdym razie na jednej mam 9000K a na drugiej 6500K. Te 6500K są w mojej opinii dosyć żółte mimo wszystko w porównaniu do 9000K.
    • Cześć. Mam w swoim baniaku 230x70x65h 2 belki DIY po 30cm na power LED -  W każdej z belce siedzą 6x dioda power LED 3w 12000k oraz 6x dioda power LED 3w WFS. Pod to wszystko jest podpięty sterownik leddimerpro od Romka. Ostatnio zauważyłem, że diody 12k są już mocno wysłużone, na każdej z soczewek na środku jest czarna plama. Mam to tak ustawione, że diody zimne na 75% a WFS na 25 % Światło WFS w ogóle mi się nie podoba - jest żółte. Zastanawiam się nad zmianą wszystkich diod na temp. 6500k Co o tym sądzicie? Czy ktoś z Was ma może belkę na power LED opartych właśnie na diodach 6.5k? Co prawda nowe diody już zamówiłem, ale mam jeszcze okazję coś zmienić. Będę wdzięczny za podpowiedzi 
    • Dzięki za odpowiedź, akwarium nie jest świeże ma już ok. 5 lat a chodziło mi o to, że woda nie kryształ czyli tak jak piszesz nie jakaś super, ale jest ok. Tylko ryby urosły, przybyło ich bo się rozmnożyły i myślę, żeby coś poprawić. Dokupię  pewnie ten drugi filtr. Wnioskuję, że jak będą dwa filtry to wyloty ustawić nad zasysami? Ja mam teraz jeden filtr - zasys w prawym dolnym rogu, wylot w lewym górnym rogu ale z przodu - skierowany wzdłuż przedniej szyby a na tylną skierowany jest falownik i pracuje bez przerw. Wklejam zdjęcia, ale nie widać dokładnie bo odbija się światło od okna.  A i jeszcze jedno pytanie o media filtracyjne - do tej pory w kubełku mam to co było oryginalnie czyli na spodzie jakieś kamyczki a reszta gąbki, im więcej czytam tym mniej wiem czy coś w nim zmienić , różne teorie o przewadze ceramiki lub jej braku, czy coś wyjąć czy dołożyć? Gdy dołożę drugi kubełek to dać oryginalny czy pozmieniać i na co?
    • Cześć 👋 Miałem bardzo podobną sytuację jak Ty 🙂 w akwarium 450 litrów (150x50x60) miałem na początku JBL e1902 i falownik 5tys. litrów na godzinę. Gruzu mnóstwo. Woda nie była jakaś super i zdecydowałem się dołożyć drugi filtr. Wybrałem JBL e1502. Ustawiłem je w taki sposób że 1902 zasysał mi wodę z lewej strony z tyłu i wylot miał skierowany mniej więcej na połowę przedniej szyby a 1502 zasysał z prawej strony z tyłu a wylot miał skierowany wzdłuż tylnej szyby w lewo. Falownik włączałem raz, dwa razy dziennie na jakieś kilka minut żeby dmuchnął po skosie w dół wzdłuż przedniej szyby. Dzięki temu podnosił odchody które wyłapywały mi filtry. Nie włączałem go na stałe bo wtedy ryby zachowywały się jak pstrągi w potoku. Nie podobało mi się to. Jeśli jeszcze mowa o kryształowej wodzie to powiedz kiedy było "odpalone" Twoje akwarium?  Może wstaw też zdjęcie baniaka 🙂 
    • Witam, mam akwarium 160x60x60 dosyć zagruzowane, mbuna, filtr JBL e 1902 oraz falownik aqua nova nwm-8000, zastanawiam się czy coś dokładać i proszę o poradę czy to konieczne, niby ogarnia to filtracje ale woda nie jest długo "kryształ", czytając forum doszłam do wniosku, że powinnam coś dołożyć - czy drugi taki sam filtr JBL to będzie dobre rozwiązanie? Jeśli tak to czy jest jakaś reguła jeśli są dwa filtry jak ustawić wloty i wyloty? Zasysy na tylnej ścianie po przeciwległych stronach czy po jednej stronie? Jeśli po przeciwnych stronach to jak wtedy z wylotami - wylot filtra nr 1 nad wlotem filtra nr 2 i odwrotnie? A jeśli obok siebie to jak wyloty - też obok siebie?, 1 na tylnej ścianie, 2 na przedniej? naprzeciw? w które strony skierowane? Gdzie wtedy falownik? Tyle tego, że wiem coraz mniej zamiast coraz więcej. Dziękuję za jakieś wskazówki.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.