Tak z tym czytaniem to nie widać końca i w głowie mętlik coraz większy. Ileż nocy można zarywać. Może ktoś by chciał zostać ojcem chrzestnym mojego malawi i osobistym doradcą, mentorem
Ja swoje źródło pyszczków upatruję w sosnowcu i widziałem że mają msobo na zamówienie więc może jest szansa a jak nie... wybór gatunków jest ogromy. Dobrać odpowiednio i można cieszyć oczy. Marzenie żony to jak najwięcej kolorów np ,demasoni, Ps estherae Red-Blue, Ps estherae OB, albo iodotropheus-sprengerae, ps. saulosi, ps. estherae Red Red. Staram się jak najwięcej czytać o tych rybach które z którymi się zgodzą a które się zjedzą. Myślę że nie pozostawicie mnie długo z tą zagadką
Przepraszam że tak wszedłem w nie swój wątek