Przy wyniku 1:0 zawsze jest nerwowo, na każdym poziomie rozgrywek. Strach bardziej odczuwa się przy meczach o stawkę, a tu naprawdę stawka była bardzo wysoka i temu wydawało się nerwowo. Irlandia ani razu nie zagroziła nam w 100%, my nie mogliśmy grać całego meczu jak pierwszą połowę, Irlandczycy musieli zmienić taktykę gry po stracie gola i temu poszli do przodu, a z tego musiały tworzyć się akcje podbramkowe, które w ostateczności nie były klarowne. Przecież Irlandia oddała dwa strzały ale żaden nie był w światło bramki.
Osobiście końcówkę meczu oglądałem spokojnie, jedynie skupiałem się na dośrodkowaniach z lewej strony boiska po faulach bo faktycznie mogli wtedy na zagrozić, obrona spisała się rewelacyjnie. Jedynie mały błąd Pazdana i moim zdaniem troszkę za późne wyjście z bramki Szczęsnego mogło wydawać się groźne ale zawodnik irlandzki nawet nie doszedł do tej piłki.