Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam

Mam na imię Kamil i właśnie zaczynam przygodę z pielęgnicami malawi.


Akwarium jakim dysponowałem jest nie duże, mianowicie 200 L(100*40*50h). Niestety na razie musi takie zostać, może jak dzieciaki podrosną to pomyślę nad większym. To póki co mam dość ładnie (tak uważam) zabudowane i nie bardzo nawet jest jak je powiększyć.


Odnośnie strony technicznej to oświetlenie zrobiłem na modułach LED Samsung 5630 * 4sztuki, i RGB * 5 sztuk, steruje nimi sterownik TC420.


Tło, i piasek (0,6-1,5mm) z allegro, kamienie ze składu ogrodniczego. Na dno pod piasek i kamienie dałem styropian.


Filtracja jest następująca:

-mechanik Aquael turbo 1500,

-biolog Eheim 2028 z dwoma prefiltrami narurowymi. Niestety póki co walczę z nieszczelnością 2028 i tymczasowo śmiga stary 2213 classic.


Odnośnie obsady to zdecydowałem się na pseudotropheus ice blue zebra i metriaclima msobo magunga. Na początek zdecydowalem się na zakup po osiem sztuk, do późniejszej redukcji. Za namową żony dokupiliśmy jeszcze dwie sztuki synodontis petricola.


Generalnie to chyba wszystko, jestem otwarty na uwagi i życzenia powodzenia w hodowli :)

post-15802-14695722645404_thumb.jpg

post-15802-14695722645643_thumb.jpg

post-15802-14695722645892_thumb.jpg

post-15802-1469572264619_thumb.jpg

post-15802-14695722646437_thumb.jpg

post-15802-14695722646679_thumb.jpg

post-15802-14695722646907_thumb.jpg

post-15802-14695722647151_thumb.jpg

post-15802-14695722647395_thumb.jpg

Opublikowano

Zanim zdecydowałeś się na zakup trzeba było zawitać na to forum. Tutaj szybko wyperswadowano by ci taką obsadę do takiego małego akwarium, te ryby rosną po prostu za duże do takiego litrażu. Tak na przyszłość nie słuchaj żony w sprawie obsady bo ten synodontis raczej nie występuje w Malawi, czytaj, czytaj i się ucz.

Tak przy okazji ładny baniaczek, szkoda tylko że dając tak szerokie tło ograniczyłeś rybom jeszcze miejsce do pływania. Czeka cię chyba jednak zakup większego zbiornika albo wymiana obsady, bo jak ryby podrosną to zrobią ci tam Sajgon.

Opublikowano

Czytałem na temat obsady i to dość sporo, oba gatunki dorastają do 11-12 cm. Zobaczymy jak podrosną i będzie za ciasno to coś pomyślę, czas pokaże. Rozważałem jeszcze maingano zamiast ice blue, ale zapadła decyzja taka a nie inna. Nie ma co dramatyzować ;)


Tło nie jest takie grube na jakie wygląda ale na pewno trochę miejsca zajmuje. Zależało mi aby całe akwarium wyglądało w miarę estetycznie.


Dziękuję Ci za twoją opinię Bezprym.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Czy to akwarium nie jest czasem panoramiczne? jeśli tak to nie ma nawet 200l.

Co do obsady popieram przedmówcę ale o tym nie w tym dziale.

Akwa wyszło estetycznie.

Opublikowano
... Zobaczymy jak podrosną i będzie za ciasno to coś pomyślę, czas pokaże. Rozważałem jeszcze maingano zamiast ice blue, ale zapadła decyzja taka a nie inna. Nie ma co dramatyzować ;)

Słusznie - czas pokaże.

Akwarium prezentuje się świetnie, msobiaki na tym tle i w tym oświetleniu - rewelka.

Opublikowano
Czytałem na temat obsady i to dość sporo, oba gatunki dorastają do 11-12 cm.


Ten pseudotropheus ice blue zebra to poprawnie M. Callainos o ile się nie mylę. A jeżeli tak to samce spokojnie dorastają do 15 cm w dość szybkim tempie. Msobo też spokojnie osiągnie te 15 cm.

Opublikowano

Callainos czy msobo magunga osiągną 15 cm ? 12 czy 13 cm to maks. nie zmienia to faktu że 2 takie gatunki w tak małym szkle to dworzec kolejowy. No ale to temat do innego działu.

Opublikowano

Ja bym tam dał tylko trochę inne kamienie, ale i tak bardzo mi się podoba Twój baniak, gratulacje i jak napisał demasoni, rozwijaj skrzydła! Pewnie za jakiś czas pokażesz nam co najmniej dwa razy większy zbiornik bo tak to działa mniej więcej :P

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.