Skocz do zawartości

Proszę o pomoc !!!!!!!


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

to czyli w 375 mają pływać tylko 2 ryby? a jak bym chciała dokupić inne to muszę brać pod uwagę ponad 400?

Najśmieszniejsze jest to że babka w zoologiku, która najwidoczniej udawała, że się zna tzn. wydawało mi się , że się zna do tych tych na obecne akwa 120 proponowała mi dokupić do tych ryb Nedemprologus lelupi i Cyphotilopia frontosa. Dobrze że jednak się wstrzymałam z zakupem tych ryb, i stwierdziłam, że poszukam jeszcze informacji na necie

Opublikowano
to czyli w 375 mają pływać tylko 2 ryby?


Małej czy średniej mbuny to może i 25 ryb pływać,ale dla comprissecepsa to niestety za mały baniak...


Najśmieszniejsze jest to że babka w zoologiku, która najwidoczniej udawała, że się zna tzn. wydawało mi się , że się zna do tych tych na obecne akwa 120 proponowała mi dokupić do tych ryb Nedemprologus lelupi i Cyphotilopia frontosa.


Tej pani chodziło tylko o sprzedanie ryb,a to że są za duże na 120l akwa czy też są z innego biotopu ,to już nieważne.Byle zarobić...

Opublikowano
to czyli w 375 mają pływać tylko 2 ryby?


Nie - nie dwie ryby tylko takie żadne.

To tak jak bym zapytał czy mogę wpuścić do tego akwarium dwa żarłacze błękitne a ktoś mi odpowie że nie, a ja będę pisał?

to co w 375 l ma pływać jedna ryba?

Opublikowano

Ale zrozumcie, że ja nie chce ich oddać to co mam zrobić w końcu, bo już nie rozumiem, najpierw piszecie, że ryby 1 gatunku mogą pływać w 375 czyli ile ryb 1 gatunku 2? Ja już zgłupiałam, dochodzę do wniosku, że mogłam je zostawić i niech sobie tam, żyją i radzą bo naprawdę widzę że nie chcecie mi pomóc, tylko każecie mi je sprzedać albo oddać, a to nie jest takie łatwe, ja się przywiązuję nawet do takich niesfornych rybek które wytępiły mi całe ogólne akwa. A po za tym wątpię że udało by mi się je sprzedać... ja nie chce ich oddać

Opublikowano

Nie chodzi o to aby pływały tylko 2 ryby. Para dimidio może pływać tam z innymi rybami chodzi jednak o to by ten duży drapieżnik mógł się chociaż trochę wypływać a to zapewnią mu dopiero większe baniaki absolutne minimum to baniak 180x60x60. To trochę tak jak przykładowo ja w Fiacie 126p ( młodsi niech poszukają w wikipedii - podstawowa furka w PRL :mrgreen: ). W sumie prawie się nie mieszczę ale zdałem w tym egzaminy :lol: ( mam 195 cm wzrostu ). Już niewiele większy duży fiat 125 p mieścił mnie i jeszcze 3 osoby, w maluchu też jeździły ze mną jeszcze 2 niższe osoby w sumie jak w każdym innym samochodzie ale dla mnie był to koszmar. Podobnie z tym dimidio ;) do pary tych pięknych ryb w większym baniaku będziesz mogła dołożyć obsadę odpowiednich ryb. Gdybyś upchała w 375 dimidio dla innych też by znalazło się miejsce i paradoksalnie tym mniejszym mogłoby być względnie, dimidio czułby się jak ja w tym maluchu :D.

Opublikowano
Ale zrozumcie, że ja nie chce ich oddać to co mam zrobić w końcu


Kupić min.akwarium 720l(200x60)


Pamiętaj że to duża ryba i musi mieć gdzie pływać.Niestety 375l a tym bardziej 120l to stanowczo za mało.


widzę że nie chcecie mi pomóc, tylko każecie mi je sprzedać albo oddać


Ależ chcemy pomóc i Tobie i w szczególności dimido bo się męczą w takim baniaczku.

Opublikowano

Dzięki za wiadomość,Ok to teraz rozejrzę się za większym akwa już poprawił mi się humor, jak one teraz czują się jak w maluchu to naprawdę im nie zazdroszczę... ale podejrzewałam że mają za mało miejsca, ale przez długi czas nie mogłam odkryć co to za ryby. Jeszcze raz dzięki

Opublikowano
Ale zrozumcie, że ja nie chce ich oddać to co mam zrobić w końcu


Kupić min.akwarium 720l(200x60)


Pamiętaj że to duża ryba i musi mieć gdzie pływać.Niestety 375l a tym bardziej 120l to stanowczo za mało.


widzę że nie chcecie mi pomóc, tylko każecie mi je sprzedać albo oddać


Ależ chcemy pomóc i Tobie i w szczególności dimido bo się męczą w takim baniaczku.



Raz piszesz 250cm raz 200cm...

Opublikowano
Bo 200cm to imo absolutne min.,przy 250cm pole manewru jest już większe.


180x80 czy 200x50 ?

Które akwarium lepsze dla tego pyszczaka?

;)

Szerokość akwarium jest również ważna.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
    • Oczywiście możesz połączyć i przy odpowiednim podejściu będzie to funkcjonować, ale czy jeśli preferencje żywieniowe tych ryb są jednak mocno odmienne, to powinno się to robić?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.